Dodaj do ulubionych

Referendum to lekcja demokracji

07.09.09, 22:40
w Łodzi też referendum? to jakaś plaga!

"Próba odwołania prezydenta wyjdzie Łodzi na dobre - uważa prof. Jolanta Kopka
z katedry Socjologii Polityki i Moralności Uniwersytetu Łódzkiego

Wioletta Gnacikowska: Wszystko wskazuje, że będziemy mieć pierwsze w Łodzi
referendum.

Prof. Jolanta Kopka: To dobrze. Po pierwsze, referendum jest procedurą
normalną w państwie demokratycznym. Jeśli już się pojawi, to mamy do czynienia
z kształtowaniem postaw obywatelskich. Żyjemy w społeczeństwie
postsocjalistycznym, niechętnym do ujawniania postaw obywatelskich, wychylania
się. Gdy zaczyna się zbieranie podpisów pod wnioskiem o referendum, to znaczy,
że Polacy potrafią wyjść z domów, dyskutować, iść na wybory.

Od kilku dni, odkąd rozpoczęto przygotowania do referendum, łodzianie
dyskutują, co prezydent Kropiwnicki zrobił, a czego nie zrobił.

- Zaangażowanie powoduje, że ludzie zaczynają się zastanawiać, jakim jest
prezydentem, koncentrować się na problemach. Jest też inny pozytywny aspekt:
jeśli zaczynają się gdzieś przygotowania do referendum, zmienia się mentalność
urzędników, prezydentów. Czują, że nie są bezkarni, że możemy ich kontrolować.
To dobrze, bo tak się uczymy demokracji. A urzędnik uczy się, że nie jest
wszechwładny i ma przede wszystkim dbać o interesy swoich obywateli

Nauka jest droga, bo będziemy mieć referendum, potem kosztowne przedterminowe
wybory.

- Każda nauka kosztuje.

Posłanka Zdzisława Janowska powiedziała, że po nieudanym referendum może
przyjść komisarz, będą powtórne wybory, a miastu może grozić paraliż.

- Nie przesadzajmy z niemożliwością opanowania sytuacji. Ten prezydent jest
niesłychanie podróżujący, więc często nieobecny [w Łodzi - przyp. red.].
Zresztą nie jest powiedziane, że Kropiwnicki nie wygra referendum. Może wręcz
na tym zyskać. Rozpoczęta debata daje mu możliwość zaprezentowania swojej
polityki wobec miasta, zaś wygrane referendum dałoby mu szansę legitymizacji
własnej władzy. Uważam, że ta sytuacja wyjdzie Łodzi na dobre. A pan
Kropiwnicki niech walczy, niech posiedzi za biurkiem, niech przekona, że jest
dobrym prezydentem.

Lewica na tym zyskuje, bo rozpoczęła akcję. Zbiera punkty u wyborców.

- Jeśli partia wykorzystuje niezadowolenie społeczne i organizuje referendum,
to z pewnością pokaże się na scenie i zaistnieje bardziej wyraziście. Nawet
jeśli nie dojdzie do referendum. W Łodzi SLD jest stosunkowo mało widoczną
partią, dlatego na pewno na tym zyska.

Za to Platforma Obywatelska zapowiedziała, że nie będzie się włączać w
referendum. Stanęła z boku. Straci na takiej postawie czy zyska?

- Dziwię się, że przyjęła taką taktykę. Mam wrażenie, że PO została
zaskoczona. Zachowała się zachowawczo, zresztą tak samo jak PiS. Uważam takie
stanowisko za błąd, ale można to tłumaczyć obawą przed nowym rozpisaniem ról
na scenie politycznej."

http://miasta.gazeta.pl/lodz/1,35136,7012113,Referendum_to_lekcja_demokracji.html

występuje tu zadziwiająca sprzeczność w poglądzie na ideę referendum pomiędzy
lokalnymi propagandzistami oraz ich internetowymi papugami, a prof. Jolantą
Kopką, prawda?
no, ale ona jest za przeproszeniem, tzw. wykształciuchem, na dodatek z katedry
Socjologii Polityki i Moralności. :)

Obserwuj wątek
    • Gość: kurtysz Referendum w Łodzi to lekcja demokracji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.09.09, 23:12

      miasta.gazeta.pl/lodz/1,35136,7012113,Referendum_to_lekcja_demokracji.html
      Referendum w Łodzi to lekcja demokracji, natomiast to samo zjawisko w Gliwicach to:
      strata pieniędzy,
      dobrego gospodarza,
      i sama Sodoma i Gomora.
      • nuzwykrzyknikiem "Nędza referendum" 08.09.09, 01:05
        Polecam interesujący artykuł ( stary)z Polityki na temat słabości instytucji
        referendum w Polsce

        Mariusz Janicki
        21 lipca 2005
        "Puste urny"

        "Trzy ostatnie referenda w sprawie odwołania prezydentów miast, na których ciążą
        zarzuty natury kryminalnej, nie udały się – jak wiele wcześniejszych – z powodu
        zbyt niskiej frekwencji. Co z tego, że niby jest metoda na pozbycie się złych
        urzędników, skoro nie działa?"

        http://www.polityka.pl/puste-urny/Text01,933,165919,18/

        W Polityce ukazał się też kiedyś ciekawy artykuł zmagający się z pytaniem,
        dlaczego na szczeblu lokalnym / samorządowym demokracja działa tak słabo: walka
        polityczna jakby słabnie a poczatkowe lokalne bloki sił znajdują swoje status
        quo i tworzą ostatecznie jeden układ, który po ukonstytuowaniu się staje się
        praktycznie nieśmiertelny. Autor, jak pamiętam, analizował fenomen braku
        rzeczywistej walki o władzę w miastach średnich i dużych ( poza Warszawą) o
        władzę i niemal dożywotnie kadencje prezydenckie.

        Niestety, nie mogę go znaleźć w archiwum Polityki, nie bardzo też pamiętam jak
        autor rozwijał myśl i do jakich wniosków doszedł.

        Pomijając ten tekst, którego nie mogę znaleźć, warto się samemu zastanowić,
        dlaczego tak się dzieje, że "walka o władzę" polityczna odbywa się tylko na
        szczeblu państwowym a nie samorządowym....

        Niedawno, z okazji rocznicy solidarnościowej, któryś ze znanych dawnych
        działaczy (również w jednym z artykułów w GW) wymienił "atrofię życia
        samorządowego" jako jedną z ewidentnych porażek polskiej demokracji.

        Pozostaje pytanie, dlaczego tak się stało.

        • nuzwykrzyknikiem Osyra 08.09.09, 01:23

          Zawsze się można pocieszyć, że Gliwice to nie Mysłowice.

          looknijcie na www.osyra.pl/ a w szczególności kolumnę "Moja misja :DDD
    • faar TAK -> Referendum to lekcja demokracji 07.09.09, 23:38
      Stare odgrzewane kotlety :) ale jak Cię to bawi to możesz przypominać. Zapewne
      wielu na tym forum widzi tylko negatywną, albo tylko pozytywną stronę
      zbliżającego się referendum i tym grupom na pewno należy od czasu do czasu
      przypomnieć, że nie wszystko jest takie czarno białe :)

      Napisałem stare i odgrzewane kotlety bo już na początku zbierania głosów pod
      referendum uważałem, że nie tylko ma to swoje negatywne skutki (koszta
      referendum, zamieszanie w UM), ale i pozytywne, bo w przeciwieństwie do
      referendum zeszłorocznego to miało jakiś swój kręgosłup, do czegoś dąży i czegoś
      chce. Jasne, że sporo w tym demagogii i oszołomstwa, ale jest też rodzące się w
      Gliwicach zjawisko chyba jeszcze 10 lat temu nieznane - społeczeństwo
      obywatelskie. W żaden sposób nie zmienia to mojego podejścia do pojedynczych
      osób zaangażowanych w ten cały proces, niemniej całość w skali makro widzę
      również w dobrym świetle. To dobrze, że ludzie potrafią się w jakiś sposób
      solidaryzować ze sobą - źle jeśli jest to tylko nienawiść do Frankiewicza, ale
      wielokrotnie czytam na różnych forach związanych z Gliwicami, że jest też w tym
      wszystkim niemała grupa ludzi, którzy mają inną koncepcję Gliwic (np.KL2, którą
      mimo różnic politycznych i niejednej potyczki - bardzo szanuję). Ta cała grupa
      to taka mała Solidarność A.D.1989, która na razie jest razem bo walczy ze
      wspólnym wrogiem, ale z czasem na pewno nastąpi podział na całkowitych debili i
      oszołomów, lewicowców, prawicowców, jak i po prostu ludzi, którzy być może w
      przyszłości (a może już teraz) przejmą władzę w Gliwicach na kilka kolejnych
      lat. To wszystko jest istotą demokracji i jakkolwiek uważam, że obecne
      referendum Frankiewicz wygra (stawiam 90% pewności) to na pewno pewien potencjał
      tkwiący w ludziach tworzących dzisiejsze grono zwolenników odwołania ZF i RM
      Gliwice z czasem stanie się - wierzę w to - realną opozycją gliwicką (miejmy
      nadzieję bez polityki i polaryzacji typu PIS/PO/SLD).

      Powtórzę raz jeszcze, abym został dobrze zrozumiany. Z pewnością jeśli wezmę
      udział w referendum - opowiem się przeciw odwołaniu ZF i RM Gliwice, co nie
      oznacza, że nie cieszę się z tego, że w końcu po latach zaczyna się - na razie
      jeszcze bardzo słabo - ale jednak - wykluwać zalążek prawdziwej gliwickiej
      opozycji, ale nie takiej z definicji (wiecznych opozycjonistów), ale ludzi
      którzy być może kiedyś przejmą w Gliwicach władzę (daj Boże - po odsianiu różnej
      maści głupków).
      • sss9 Re: TAK -> Referendum to lekcja demokracji 08.09.09, 00:12
        faar napisał:

        > Stare odgrzewane kotlety :) ale jak Cię to bawi to możesz przypominać.

        och, dzięki ci panie w waciaku.

        Zapewne
        > wielu na tym forum widzi tylko negatywną, albo tylko pozytywną stronę
        > zbliżającego się referendum i tym grupom na pewno należy od czasu do czasu
        > przypomnieć, że nie wszystko jest takie czarno białe :)

        to już nie wiem, wodzu. warto, czy nie warto przypominać "stare odgrzewane kotlety"?

        w końcu po latach zaczyna się - na razie
        > jeszcze bardzo słabo - ale jednak - wykluwać zalążek prawdziwej gliwickiej
        > opozycji, ale nie takiej z definicji (wiecznych opozycjonistów), ale ludzi
        > którzy być może kiedyś przejmą w Gliwicach władzę (daj Boże - po odsianiu różne
        > j
        > maści głupków).

        obiecaj, że nie będziesz kandydować do piastowania jakiejkolwiek funkcji
        publicznej. od razu będzie mniej do odsiania.
        • faar Re: TAK -> Referendum to lekcja demokracji 08.09.09, 01:00
          sss9 napisał:

          > to już nie wiem, wodzu. warto, czy nie warto przypominać
          > "stare odgrzewane kotlety"?
          Jak napisałem wcześniej - jeśli Cię to bawi :)

          > obiecaj, że nie będziesz kandydować do piastowania
          > jakiejkolwiek funkcji publicznej.
          Obiecuję. Na myśl o pracy w budżetówce dostaję mdłości :) Dość widzę jako
          informatyk, żeby jeszcze musieć stać za ladą.
          Abyś dobrze zrozumiał - osłabiają mnie zarówno ludzie po jednej jak i drugiej
          strony lady :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka