leziox
22.05.10, 22:48
W weekendy gdzieś znikasz
Gdzie,ch.j jeden wie
Czy idziesz na dworzec pracować w kantorze
Czy puszczasz się znowu z kolegą na dworze
Samemu mi tutaj jest źle
Tak zgrzytam zębami
Aż sypie się kość
I po co tu siedzę-przy kompie się biedzę
Na k.rwy iść mogłem by było mnie dobrze
Lecz jestem i trzęsie mną złość
Znów weekend j.bany
I wolny mam czas
Lecz ch.j ja mam z tego,parszywa lebiego
Tak siedzę jak kutas,sam nie wiem dlaczego
Marnując się jak w słońcu glaz
W co wierzyć kobietom
Gdy słowa nie stal
Zaszepce,obieca-to trochę podnieca
Uwierzysz gdyś dureń w słów głupich tych strumień
A ta pójdzie w p.zdu gdzieś w dal
Jedyna noc wolna
Już w dupie jest dziś
Za późno by dymać i żeby gdzieś iść
Net już nie radosny,debile i osły
Nadeszły,więc w mordę ma miś
Gdzieś poszła cholero
I po co mnie ból
Szkło już roz.ebane o glebę o ścianę
Wkurwienie telepie lecz mnie to nie trzepie
Raz jeszcze wjedź szklanko na stół
W weekendy wesoło
Jak człowiek jest sam
Gdy kogoś potrzeba by zabrał do nieba
Ty siedzisz jak palec i chciałbyś mieć walec
Rozjechać by trochę ten chłam
Tak dzisiaj zjeb.nym
Psychiczny mam dół
Za wiele myślenia,gorzały,dreczenia,
Kurewski świat stoi i mnie się nie boi
Więc olać-i flaszka na stół.
THE END
copyright by Leziox