leziox
18.05.17, 13:05
Kochająca kobieta jest jak modliszka.
Rozkocha, da dupy z miłości i opęta chłopa.
Pokarm gotowy.
Potem odgryzie łeb i wyżre podroby, płacząc przy tym za utratą ukochanego.
Następnie szlochając z cierpiętniczego masochizmu, kiedy minie nasycenie, poleci w świat, szukając nowej ofiary, dostatecznie durnej, aby dać się podejść.
Wszak żreć coś ciągle trzeba.
Wesoła ta przyroda jest.