Dodaj do ulubionych

Badania fT4 i fT3 a zmiana dawki

11.09.13, 19:16
Hej. Jak się ma badanie fT4 i fT3 do zmiany dawki? Czy trzeba je robić w jakimś bardziej stabilnym momencie, tj. minimum 4 tygodnie od ostatniej zmiany dawkowania, czy też nie ma to wielkiego wpływu na wynik?

Pytam, bo chciałabym zrobić sobie to badanie po raz pierwszy - niestety prywatnie, bo endokrynolog publiczny, do którego poszłam, stwierdził, że "nie ma sensu na razie" uncertain. Leczę się już od lutego tego roku i stopniowo zwiększyłam dawkę z 25 mg na 125 mg, ale chyba przesadziłam, bo załączyła mi się dość uciążliwa nadczynność (o dziwo, dopiero po dwóch tygodniach). Wczoraj zeszłam do połówki 125 mg (z braku innych tabletek na ten moment) i doszłam do wniosku, że jednak potrzebny mi jakiś plan ustawienia hormonów, bo martwią mnie ciągle utrzymujące się uczucie zmęczenia. Dotąd nie miałam kasy na prywatnego endo, do publicznego mam termin dopiero na 26 września i delikatnie mówiąc po ostatnim spotkaniu nie oczekuję po nim zbyt wiele. uncertain Dlatego chcę iść jak najszybciej do prywatnego, a to ma sens jedynie z kompletem badań.

Wybaczcie chaotycznego posta, będę wdzięczna za jakąś podpowiedź, bo już kompletnie zgłupiałam i nie wiem, co mam robić. sad
Obserwuj wątek
    • natder Re: Badania fT4 i fT3 a zmiana dawki 11.09.13, 20:23
      Idź do tego endo i wymuś na nim żeby przepisał ci tyroksynę w różnych dawkach tak byś mogła sama ją korygować.

      "Leczę się już od lutego tego roku i stopniowo zwiększyłam dawkę 25 mg na 125 mg, ale chyba przesadziłam, bo załączyła mi się dość uciążliwa nadczynność (o dziwo, dopiero po dwóch tygodniach). Wczoraj zeszłam do połówki 125 mg (z braku innych tabletek na ten moment) i doszłam do wniosku, że jednak potrzebny mi jakiś plan ustawienia hormonów, bo martwią mnie ciągle utrzymujące się uczucie zmęczenia. "
      A na jakiej podstawie stwierdzasz, że to nadczynność?
      Może mierz chociaż temperaturę spoczynkową jeśli nie masz możliwości zbadać ft4 i ft3?

      " Dotąd nie miałam kasy na prywatnego endo, do publicznego mam termin dopiero na 26 września i delikatnie mówiąc po ostatnim spotkaniu nie oczekuję po nim zbyt wiele. uncertain Dlatego chcę iść jak najszybciej do prywatnego, a to ma sens jedynie z kompletem badań."
      A wiesz, to często kasa wyrzucona w błoto. Niestety niektórym możesz pokazać pełen panel tarczycowy a i tak nie wiedzą co z tym wszystkim zrobić wink

      "Wybaczcie chaotycznego posta, będę wdzięczna za jakąś podpowiedź, bo już komple
      > tnie zgłupiałam i nie wiem, co mam robić. sad"

      Dopóki nie zrobisz badań i wrzucisz wyników - my też nie wiemy smile
      • dignabere Re: Badania fT4 i fT3 a zmiana dawki 11.09.13, 21:57
        Dziękuję bardzo za odpowiedź! smile

        A na jakiej podstawie stwierdzasz, że to nadczynność?

        Oczywiście nie mam na myśli takiej prawdziwej nadczynności, bo badanie TSH z lipca wykazało, że z 4,92 spadło mi jak na razie zaledwie do 3,89 czy coś takiego. Chodzi mi o takie objawy przedawkowania, czyli naspidowanie, kołatanie serca, inny rodzaj zmęczenia (nie osłabienie i senność, tylko bardziej wyczerpanie), rozdrażnienie. Pojawiały się na krótko za każdym razem, jak zwiększałam dawkę, ale tym razem utrzymują się już z tydzień, więc uznałam, że przesadziłam i muszę trochę przystopować. Dziś wzięłam tylko połówkę i objawy ustąpiły.

        To świetny pomysł z tymi różnymi dawkami, że też na to nie wpadłam! Będę pamiętać. smile

        Niby mogłabym poczekać też do tej wizyty u NFZtowego endo, bo mogłabym wymusić od niego też skierowanie na fT4 i fT3, ale martwię się tym wszystkim i mam dość czekania nie wiadomo na co. Na pierwszą wizytę u niego bardzo się nastawiałam, że dostanę chociaż skierowanie na jakieś rozszerzone badania, przyszłam do niego z zapisanymi na kartce pytaniami, a i tak udało mu się mnie spławić. Skierowania na USG też nie dostałam. USG już zrobiłam prywatnie, więc może te badania też zrobię i już. Przynajmniej będę mieć komplet, z którym już można do kogoś iść i wiedzę o tym, jak wygląda moja sytuacja z hormonami.

        Tylko właśnie jeśli już mam za to płacić, to chciałabym być pewna, że nic nie zaburzy wyniku tych badań. Stąd moje pytanie, czy badanie musi być poprzedzone jakąś stabilizacją dawki? Gdzieś czytałam o co najmniej 4 tygodniach na jednej dawce, czy to prawda?

    • muktprega1 Re: Badania fT4 i fT3 a zmiana dawki 12.09.13, 00:46
      To Ty ryzykantka jesteś, ja również leczę się sama, ale to zbyt dumnie brzmi, raczej koryguję sobie sama dawkę, ale nigdy bez badań Ft3 Ft4 oraz samopoczucia razem wzięte.
      Proporcje decydują jak manipulować dawką.

      >Wczoraj zeszłam do połówki 125 mg

      no to już trzeba było wziąć 1/2 oraz 1/4 ze 125
      wiesz ja zawsze zmniejszam lub zwiększam dawkę o 6, czyli 1/4 z 25,co kilka dni bo to dla mnie najbardziej i bez zawirowań bezpieczna powolna zmiana.
      takim szastanie możesz wywołać u siebie bardzo nieprzyjemny w objawach rzut choroby, ale każdy popełnia błędy, również nie ustrzegłam się ich smile
      Na początku nie przypuszczałam, ze tak silnie oddziałuje ta mała tableteczka, tym bardziej, że z opóźnieniem, więc negatywne zmiany nie będą zauważone od razu.
      Ja mam 100 i 25 łatwo manipulować dawkami w takim zestawie.
      • natder Re: Badania fT4 i fT3 a zmiana dawki 12.09.13, 08:01
        "Oczywiście nie mam na myśli takiej prawdziwej nadczynności, bo badanie TSH z lipca wykazało, że z 4,92 spadło mi jak na razie zaledwie do 3,89 czy coś takiego. Chodzi mi o takie objawy przedawkowania, czyli naspidowanie, kołatanie serca, inny rodzaj zmęczenia (nie osłabienie i senność, tylko bardziej wyczerpanie), rozdrażnienie. Pojawiały się na krótko za każdym razem, jak zwiększałam dawkę, ale tym razem utrzymują się już z tydzień, więc uznałam, że przesadziłam i muszę trochę przystopować. Dziś wzięłam tylko połówkę i objawy ustąpiły"
        To mogą ale nie muszą być objawy przedawkowania hormonu.
        Identycznie zachowuje się organizm kiedy po początkowej radości z faktu iż dostał to, czego mu brakowało, uzupełnił podstawowe niedobory i zaczyna wołać o więcej.
        Wiele osób - w tym ja - myli objawy niedoczynności z nadczynnością.
        Takie same objawy pojawiają się przy kiepskiej konwersji - ft4 jest już wysoko a ft3 dużo mniej - i znów objawy powodowane przez niskie ft3 mylone są z nadczynnością polekową ("bo przecież biorę tak dużo tyroksyny że chyba ją przedawkowałam").

        To, że organizm się uspokoił to uwierz, tylko chwilowe. Za chwilę boleśnie pokarze Cię paskudnym samopoczuciem i będzie to zemsta za tak drastyczne zmniejszenie dawki tyroksyny - większość ludzi koryguje dawkę hormonu o 6, 12 mcg, rzadko zdarzają się tacy którzy bez protestów ze strony organizmu mogą zmienić dawkę o 25mcg, Ty zmniejszyłaś o 50mcg i myślę, że za kilka dni dotkliwie to odczujesz.

        Jak coś złego dzieje się w samopoczuciu to jest tylko jedno rozwiązanie - zbadać ft4 i ft3.
        A ponieważ Ty prawdopodobnie masz źle ustawioną dawkę tyroskyny to najlepszym rozwiązaniem na dziś jest oznaczyć trójkę tarczycową plus zbadać niedobory (ferrytyna, b12, d3, parathormon, magnez i wapń). Wtedy coś więcej będzie można powiedzieć o tym, co Ci doskwiera i co z tym zrobić.
        Skierowania od lekarza na ft4 i ft3 na 99% nie wysępisz, jeśli TSH masz dość wysokie to Ci powie, że jeszcze nie trzeba a jak TSH spadnie to usłyszysz że już nie trzeba....
        .
        • dignabere Re: Badania fT4 i fT3 a zmiana dawki 12.09.13, 09:46
          "To Ty ryzykantka jesteś, ja również leczę się sama, ale to zbyt dumnie brzmi, raczej koryguję sobie sama dawkę, ale nigdy bez badań Ft3 Ft4 oraz samopoczucia razem wzięte."

          Wiem. sad Robiłam tak po części z niewiedzy, po części z bezsilności, że nie mam dostępu do lekarza, który poprowadzi moje leczenie albo chociaż wyjaśni mi, o co w tym wszystkim chodzi - ale teraz widzę, że to do niczego nie prowadzi i wręcz pogarsza sprawę. Dlatego bardzo, bardzo się cieszę, że trafiłam na to forum, bo wystarczyło przejrzeć tematy tutaj, żeby dowiedzieć się więcej, niż kiedykolwiek dotąd o tym, jak to wszystko działa. Mam nadzieję, że teraz już jakoś wyjdę na prostą...

          "no to już trzeba było wziąć 1/2 oraz 1/4 ze 125"

          Tak zrobiłam, ale objawy nie ustąpiły, więc następnego dnia wzięłam już tylko połówkę, bo nie mogłam wytrzymać tego rozdrażnienia, zmęczenia i naspidowania - i na chwilę pomogło. Ale co do długofalowych skutków pewnie macie rację. W ogóle to jestem zdziwiona, że tak długo się nie ujawniały te objawy na dawce 125. Weszłam na nią w połowie sierpnia, a dopiero w ciągu ostatnich paru dni zaczęłam się z tym źle czuć. Może to kwestia tego, że zwiększyłam dawkę podczas wyjazdu w góry, gdzie każdego dnia robiłam ileś kilometrów z ciężkim plecakiem? Nie mam pojęcia...

          "To mogą ale nie muszą być objawy przedawkowania hormonu. Identycznie zachowuje się organizm kiedy po początkowej radości z faktu iż dostał to, czego mu brakowało, uzupełnił podstawowe niedobory i zaczyna wołać o więcej. Wiele osób - w tym ja - myli objawy niedoczynności z nadczynnością. Takie same objawy pojawiają się przy kiepskiej konwersji - ft4 jest już wysoko a ft3 dużo mniej - i znów objawy powodowane przez niskie ft3 mylone są z nadczynnością polekową ("bo przecież biorę tak dużo tyroksyny że chyba ją przedawkowałam")."

          To ciekawe, co piszesz. W sumie mam tego typu objawy, tylko nie w takim nasileniu, od samego początku brania leków i zwiększania dawki. Z jednej strony odczułam niesamowitą poprawę - wreszcie jestem w stanie wstać rano do pracy, mam więcej energii, nie mam waty w głowie, przestałam mieć non stop lęki i depresyjny nastrój - ale z drugiej strony mimo wszystko wciąż towarzyszy mi uczucie zmęczenia lub wręcz wyczerpania, problemy z koncentracją i ogólnie takie poczucie, jakbym była na kacu. A jeżeli to problem z przemianą, to jakie są dostępne rozwiązania? Przeczytałam gdzieś na forum, że to niedobory upośledzają przemianę i ich uzupełnienie może pomóc. Czy powinnam wiedzieć coś więcej?

          "Skierowania od lekarza na ft4 i ft3 na 99% nie wysępisz, jeśli TSH masz dość wysokie to Ci powie, że jeszcze nie trzeba a jak TSH spadnie to usłyszysz, że już nie trzeba...."

          To całkiem prawdopodobne, ma gadkę dokładnie w tym stylu... Ok, czyli robię badania z własnej kieszeni, a publicznych lekarzy traktuję tylko jako maszynki do wypisywania recept i zaświadczeń. Nie ma sensu się na nich oglądać... Jutro idę zrobić badania fT3 i fT4 i może któreś z tych niedoborów (na wszystko na raz mnie nie stać, ale będę robić sukcesywnie). smile

          Wiecie, taka świadomość, że jest forum i ludzie, którzy przeżywają to samo, co ja i mogą się ze mną podzielić doświadczeniami i wiedzą niesamowicie dodaje otuchy. Dziękuję Wam bardzo! smile

          • natder Re: Badania fT4 i fT3 a zmiana dawki 12.09.13, 10:04
            Ponieważ ostatnio korygowałaś dawki w różne strony to uważam, że na dzień dzisiejszy wyniki badania poziomu hormonów mogą być niemiarodajne.
            Czy Ty wiesz jaką aktualnie objętość ma Twoja tarczyca? Kiedy ostatnio robiłaś usg?
            Ile ważysz teraz?

            Jeśli uważasz ze 125 tyroksyny było za dużo to może dojdź powoli do 100 lub 112 (nie wiem ile wzięłaś wczoraj, dzisiaj??) i zbadaj hormony po 4 tyg. na tej dawce. W międzyczasie odwiedzisz endo i może dostaniesz skierowanie choć na TSH i wtedy dopłacisz sobie za ft4 i ft3.

            A teraz, na już zbadaj ferrytynę, b12 i d3 - te uważam za najważniejsze w tej chwili, d3 niestety mocno szarpnie za Twoją kieszeń. Jak wyniki będą kiepskie to niezależnie od ustawiania dawki hormonów już można zacząć uzupełniać niedobory, im szybciej, tym lepiej.

            Zanim ponownie ustawisz dawkę i pobędziesz na niej jakiś czas a potem zrobisz badania i one pokażą Twój stan odnośnie poziomu hormonów to jutro rano, zaraz po przebudzeniu, zanim podniesiesz się z łóżka wsadź sobie termometr pod pachę i zmierz temp. leżąc spokojnie z zamkniętymi oczami.
            Temperatura poniżej standardowej 36,6 wskazuje na niedobór hormonów.
            Możesz sobie sprawdzać codziennie i ją notować smile
            • dignabere Re: Badania fT4 i fT3 a zmiana dawki 12.09.13, 14:13
              No właśnie tak mi się wydawało, że przez to skakanie może nie wyjść jak trzeba. W takim razie może najpierw niedobory. A jeśli chodzi o witaminę D3, to o który metabolit chodzi: 1,250 OHD czy 25 OHD? Czy może oba?

              Badanie USG dopiero co robiłam, u dr Elwertowskiego. Tarczyca jest "niewielka" - wymiary płatów to ok. 44x13x33 mm (podam dokładnie jak będę w domu i znajdę wynik badań), brak guzków, ale nierównomierna echogeniczność, brak powiększonych węzłów chłonnych. Podczas badania doktor zapytał, ile biorę hormonu i zdziwił się, że aż 125 mg, bo "to bardzo dużo". Powiedział, że to, co widzi, to nie wojna, tylko już pobojowisko. Ale według niego to nie hashimoto, bo nie ma powiększonych węzłów chłonnych. Kiedy zapytałam, co to było w takim razie, wskazał na niebo i powiedział, żebym spytała tego gościa tam. xD Bo on nie wie. I że to mógł być stres albo jakaś infekcja. Być może tzw. ciche zapalenie tarczycy. W każdym razie teraz to już musztarda po obiedzie, bo coś mi nie wiadomo kiedy zeżarło tarczycę i teraz już do końca życia muszę brać hormony.

              Teorię o tym, że to nie hashimoto potwierdza wynik badania na przeciwciała z lipca, które nie wykazało ich jakąś dosłownie śladową ilość. (dokładny wynik podam później) Ale czytałam, że brak przeciwciał jeszcze o niczym nie przesądza, bo ich poziom często ulega wahaniom.

              Ważę 50 kg, czasem nawet mniej, przy 162 cm wzrostu. To akurat u mnie nietypowe dla nadczynności, bo nie tyję, wręcz mam problemy z utrzymaniem prawidłowej (nie za niskiej) masy ciała. Jestem już mniejszym kościotrupem niż w dzieciństwie i czasach liceum, ale jednak ciągle jest tak samo: czego bym w siebie nie wrzuciła, nie ma to przełożenia na zwiększenie wagi. Zastanawiałam się nawet nad jakimś uczuleniem na gluten czy coś, ale nie mam mdłości po jedzeniu, biegunek ani bólów brzucha, tylko długotrwałe zaparcia.

              A temperaturę rano prawie na pewno mam niską, bo zaraz po przebudzeniu jestem zziębnięta, szczególnie w rejonie pleców - nawet latem. I to pomimo, że na hormonach minęła mi ta okropna nietolerancja zimna, jaka mnie męczyła przedtem.



              • ola_dom Re: Badania fT4 i fT3 a zmiana dawki 12.09.13, 14:46
                dignabere napisał(a):

                > Ważę 50 kg, czasem nawet mniej, przy 162 cm wzrostu. To akurat u mnie nietypowe
                > dla nadczynności, bo nie tyję, wręcz mam problemy z utrzymaniem prawidłowej (nie za
                > niskiej) masy ciała. Jestem już mniejszym kościotrupem niż w dzieciństwie i czasach liceum,
                > ale jednak ciągle jest tak samo: czego bym w siebie nie wrzuciła, nie ma to przełożenia na
                > zwiększenie wagi. Zastanawiałam się nawet nad jakimś uczuleniem na gluten czy coś, ale nie
                > mam mdłości po jedzeniu, biegunek ani bólów brzucha, tylko długotrwałe zaparcia.

                a-ha....
                Ile masz lat? Ja do 30. byłam zapartym chudzielcem, choć pochłaniałam nieraz potworne ilości tuczących rzeczy (po tym, jak w dzieciństwie byłam chudym niejadkiem).
                Biegunkę miałam może z 5 razy w życiu, w tym raz czy dwa po antybiotykach. Tyle wszystkiego. Brzuch, owszem, pobolewał mnie, ale nie na tyle, żeby "coś z tym robić". Za to całe życie cierpiałam na zaparcia i zatwardzenie.
                Nie trzeba mieć biegunek, żeby mieć celiakię. Nie twierdzę też, że ją masz, ale z całą pewnością warto to sprawdzić.
                Aha - i też, mimo bycia chudym dzieckiem z wystającymi żebrami, leczyłam się w dzieciństwie na niedoczynność.
                • dignabere Re: Badania fT4 i fT3 a zmiana dawki 12.09.13, 18:25
                  "Nie trzeba mieć biegunek, żeby mieć celiakię. Nie twierdzę też, że ją masz, ale z całą pewnością warto to sprawdzić."

                  Ja też byłam chudzielcem i niejadkiem w dzieciństwie. Teraz mam 25 lat i już nie widać mi wszystkich żeber, ale i tak jestem chuda i koścista. A co do celiakii, to postanowiłam w lipcu to sprawdzić i poszłam w tym celu do (publicznego) gastrologa. Powiedziałam mu o zaparciach, na co ten zapytał, ile wody piję dziennie, po czym powiedział tonem jak do przedszkolaka, żebym piła jej więcej i jadła codziennie jogurcik z musli na śniadanie. Na moje pytanie o celiakię powiedział, że musiałby mnie wysłać na gastroskopię, bo testy na przeciwciała z krwi, o których słyszałam, nic nie dają. No, generalnie, spławił mnie - chyba muszę zacząć się do tego przyzwyczajać...
                  • mama_dorota Re: Badania fT4 i fT3 a zmiana dawki 12.09.13, 20:11
                    Czy z nimi tak jest? W moim przypadku największym niewypałem także była wizyta u gastroenterologa z pytaniem o celiakię. Uznał, że jak nie mam samych tylko biegunek, tylko na przemian z zaparciami, to na pewno nie celiakia. Wprawdzie ostatecznie wyszłam ze skierowaniem, ale tylko dlatego, że miał na pieńku z LuxMedem i chciał, aby musieli zapłacić za te badania, tylko nie miałam ich w pakiecie, więc płaciłam sama.
                    • ola_dom Re: Badania fT4 i fT3 a zmiana dawki 13.09.13, 10:08
                      Trafić na gastrologa, który ma sensowne pojęcie o celiakii, jest mniej więcej tak samo łatwo, jak trafić na endokrynologa, który zna się na niedoczynności tarczycy.
                      W celiakii o tyle jednak jest łatwiej, że można w jakimś stopniu zdiagnozować się samemu, a potem nie trzeba błagać o recepty na tyroksynę.
                      Warto jest spróbować na tydzień-dwa diety ŚCIŚLE bezglutenowej i zobaczyć, czy nie jest na niej po prostu lepiej.
                      Podkreślam, że dieta musi na tej próbie być bardzo ścisła, bo inaczej nie ma ona sensu. U wielu osób (np. u mnie) gluten działa 0:1 - albo szkodzi, albo nie, niezależnie od dawki. Więc już śladowa ilość sprawia, że czujemy się źle, bo nas po prostu zatruł (to choroba autoimmunologiczna, więc jak organizm tylko poczuje, że dostał gluten, to przypuszcza atak na całego, żeby się bronić. Czy dostał śladową ilość, czy pół kilo chleba). Więc jeśli przestaniesz jeść pieczywo, makarony, ciasta, ale skusisz się na lody czy czekoladkę z glutenem, to nie będziesz miała pełnego obrazu, czy to od glutenu czujesz się źle - bo już go zjadłaś.
                      Na początku to nie jest łatwe, bo gluten czai się wszędzie, ale warto się do takiej próby przygotować (mentalnie i logistycznie), bo w końcu nikt za nas tego nie zrobi.
                      Ani nikt za nas nie poczuje się lepiej smile

                      Badania przeciwciał istotnie NIE ZAWSZE dają pełen obraz, dopiero gastroskopia może potwierdzić bądź wykluczyć celiakię, ALE:
                      - badania krwi nie są inwazyjne i na pewno tańsze niż gastroskopia, więc naprawdę nie zaszkodzi je zrobić;
                      - nie trzeba mieć celiakii, żeby czuć się źle po glutenie - coraz powszechniejsza jest tzw. "nadwrażliwość na gluten", którą diagnozuje się właśnie na podstawie obserwacji pacjenta i jego samopoczucia
                      - można mieć też alergię na gluten (to co innego niż celiakia) i też się po nim fatalnie czuć, a nie wykażą jej badania w kierunki celiakii.
                      A metoda sprawdzenia dietą bezglutenową jest najtańsza do przeprowadzenia i daje jasny obraz sytuacji. Bo czy ma znaczenie, czy nie możemy jeść glutenu z powodu celiakii, czy alergii, czy też nadwrażliwości?
                      Dodam, że sama zdiagnozowałam się właśnie w ten sposób. Od blisko 4 lat jestem na ścisłej diecie b/g. Nawet nie chcę myśleć, co by ze mną było dzisiaj, gdybym nie przeszła na tę dietę. I tak o wiele za późno, ale chyba w ostatniej chwili...
                      • dignabere Re: Celiakia 13.09.13, 11:10
                        Dzięki, że się dzielisz doświadczeniami. smile Jakoś do tej pory nie myślałam o tym, żeby zrobić taką próbę, bo w Internecie o celiakii czytałam, że taka próba może utrudnić zdiagnozowanie celiakii za pomocą badań. Ale rzeczywiście, skoro badania nie są wcale takie pewne, a można stwierdzić coś na podstawie samopoczucia, to nie ma co się oglądać na badania... Tylko nie wiem, czy odczuję na tyle wyraźnie tę zmianę, żeby stwierdzić, że coś jest na rzeczy czy nie. Czy u Ciebie to było wyraźne? I czym się dokładniej przejawiało? Ja jak dotąd odczułam dużą zmianę po kilku miesiącach leczenia hormonami tarczycy, bo przyspieszyły mi zastopowaną przemianę materii i pomogły na zaparcia. Jeszcze nie jest idealnie, ale przynajmniej potrafię sobie przypomnieć, kiedy ostatnio byłam w toalecie. xD

                        A jeszcze się tak zastanawiam, bo w wieku około 12 lat miałam taki epizod z naprawdę poważnym zaparciem, że bardzo bolał mnie brzuch, długo czułam, że mam coś w środku wszystko strasznie zablokowane i "nazbierane". Dostałam leki na perystaltykę jelit, musiałam wypić hektolitry ciepłej przegotowanej wody i końcu, po dość długim czasie, w bólu i okropnym dyskomforcie udało mi się wypróżnić. uncertain Lekarka wtedy powiedziała, że to z powodu jakichś obcych bakterii, które były w jedzeniu (problem zaczął się po powrocie z wycieczki szkolnej), ale teraz się zastanawiam, czy to na pewno było to... Choć gdyby to była celiakia, chyba by się powtarzało, a nigdy więcej już mi się to nie zdarzyło.

                        • ola_dom Re: Celiakia 13.09.13, 11:55
                          dignabere napisał(a):

                          > Dzięki, że się dzielisz doświadczeniami. smile Jakoś do tej pory nie myślałam o tym, żeby zrobić
                          > taką próbę, bo w Internecie o celiakii czytałam, że taka próba może utrudnić zdiagnozowanie > celiakii za pomocą badań. Ale rzeczywiście, skoro badania nie są wcale takie pewne,
                          > a można stwierdzić coś na podstawie samopoczucia, to nie ma co się oglądać na badania...

                          w takiej sytuacji na pewno nie zaszkodzi zrobić badań z krwi (póki jeszcze jesz glutenowo) - jak wyjdą przeciwciała - będziesz mieć sprawę w miarę jasną, jak nie - trzeba szukać dalej. Bo do badań krwi faktycznie trzeba być na diecie glutenowej, bo przeciwciała zanikają i może wyjść wynik fałszywie ujemny.
                          Ja nie robiłam tych badań, bo przeszłam na dietę, zanim dowiedziałam się, że najpierw trzeba zbadać krew. Ale ja jestem z tych, którzy nie potrzebują papierka, żeby przestać jeść gluten - dla mnie najważniejsze jest samopoczucie, choć dla wielu bez "papierka" motywacja jest niewystarczająca do diety (nawet mimo poprawy samopoczucia na próbnej diecie). Choć trudno mi to osobiście zrozumieć, to staram się pamiętać, że jesteśmy różni.

                          > Tylko nie wiem, czy odczuję na tyle wyraźnie tę zmianę, żeby stwierdzić, że coś jest na rzeczy > czy nie. Czy u Ciebie to było wyraźne? I czym się dokładniej przejawiało?

                          U mnie to było bardzo wyraźne - już pierwszego bezglutenowego dnia odczułam kolosalną poprawę. Ale ja już miałam bardzo uciążliwe objawy - koszmarne wzdęcia, kłujące bóle w dole brzucha, o które obwiniałam najpierw pęcherz i jajniki (oczywiście wszystko wykluczone), niemożność wypróżnienia, choć najchętniej wciąż siedziałabym na WC.
                          Natomiast wcześniej, do 30. roku życia dokuczały mi głównie zaparcia - ale bez tych dodatkowych atrakcji.
                          Teraz też już pamiętam, kiedy ostatnio byłam w toalecie smile - ale właśnie dopiero od kiedy przeszłam na dietę b/g.
                          Ale większość osób czuje przynajmniej jakąkolwiek poprawę na diecie. A potem wyraźne pogorszenie po zjedzeniu glutenu, po 1-2 tygodniach bezglutenowych.

                          > A jeszcze się tak zastanawiam, bo w wieku około 12 lat miałam taki epizod z naprawdę
                          > poważnym zaparciem, że bardzo bolał mnie brzuch, długo czułam, że mam coś
                          > w środku wszystko strasznie zablokowane i "nazbierane". Dostałam leki na perystaltykę jelit,
                          > musiałam wypić hektolitry ciepłej przegotowanej wody i końcu, po dość długim czasie, w bólu > i okropnym dyskomforcie udało mi się wypróżnić. uncertain
                          > Lekarka wtedy powiedziała, że to z powodu jakichś obcych bakterii, które były w
                          > jedzeniu (problem zaczął się po powrocie z wycieczki szkolnej), ale teraz się
                          > zastanawiam, czy to na pewno było to... Choć gdyby to była celiakia, chyba by się
                          > powtarzało, a nigdy więcej już mi się to nie zdarzyło.

                          Trudno mi powiedzieć, załatwianie w bólu i dyskomforcie to była moja dziecięca i młodzieńcza codzienność, choć nie brałam na to nigdy leków na perystaltykę. Może faktycznie Twój epizod zdarzył się z powodu bakterii i nie miał nic wspólnego z celiakią?
                          Celiakia ma sporo niespecyficznych objawów (z aftami na czele - na które cierpiałam całe dzieciństwo, a i później też), warto poczytać i sprawdzić, czy Cię nie dotyczą - np. bóle kolan i stawów - to kolejny objaw rzadko wiązany z jedzeniem. A ja miałam już taki ból kolana, że lekarz powiedział, że tylko operacja może mi pomóc. Przy klękaniu czułam, jakby wbijały mi się w kolano gorące, piekące gwoździe. Teraz mogę się huśtać na tym kolanie i nic. Oczywiście nie zdecydowałam się na operację, nie muszę przecież klękać wink. Ale już mogę i to bez problemów.

                          A ponieważ celiakia lubi się z Hashimoto i z niedoczynnością chyba też, to z całą pewnością warto ją sprawdzić. I najlepiej wykluczyć smile. A jak się nie da, to zawsze można wykluczyć gluten i poczuć się lepiej.

                          Tutaj:
                          www.celiakia.pl/objawy/
                          masz listę objawów, warto poczytać. Choć i tak nie wymienili wszystkich - można mieć zaparcia, być grubym, można też być wysokim. Ale jak już kilka rzeczy pasuje, warto się tematowi przyjrzeć.
            • mama_dorota Re: Badania fT4 i fT3 a zmiana dawki 12.09.13, 14:43
              Jak będziesz robiła jakieś badania, to dorzuć koniecznie chociaż ferrytynę.

              Jeśli wzięłaś pół tabletki tylko raz, to idź jak najszybciej do lekarza ogólnego, żeby ci przepisał euthyrox w dawce 25 i 50 albo wprost do apteki i poproś o tę najmniejszą, czyli 25, tłumacząc to właśnie tym, że masz tylko tabletki 125, a musisz zmniejszyć dawkę.

              Dysponując 50-ką możesz wziąć pół ze 125 i jedną 50, co da ci 112,5.
              Dysponując 25-ką możesz wziąć pół ze 125 i dwie 25, --||--

              Na razie sprawdziłabym taką dawkę. 12,5 może sporo zmienić.
              • mama_dorota Re: Badania fT4 i fT3 a zmiana dawki 12.09.13, 14:44
                Aby udowodnić w aptece, że przyjmujesz euthyrox możesz ze sobą wziąć opakowanie tabletek z domu. Powinni sprzedać, tylko pełnopłatnie, a to są grosze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka