Witam, to może ja pokrótce postaram się opisać co się dzieje...
Od kilku lat miałam lekkie dolegliwości głównie z puchnięciem rąk i zawrotami głowy. Kilka lat temu (jakieś 8-9) moja ówczesna Pani doktor zleciła mi badania neurologiczne, już nie pamiętam dokładnie ale to było EEG i badania błędnika. Generalnie wszystko było w badaniach ok. W końcu odpuściłam sobie szukanie przyczyny i żyłam sobie z tymi wiecznie puchnącymi rękoma i zawrotami głowy - wtedy dość lekkimi, czasem dochodził ból nóg, jakby opuchnięcie w kolanach, ciężkość. Jakieś 6 lat temu doszły ostre zaburzenia jelitowe tzn nagłe biegunki połączone z gorączką. Znowu nikt nie wiedział co mi jest aż w końcu mój ginekolog podpowiedział mi, że może to alergia pokarmowa? No i zrobiłam badania, wyszła mi alergia na kurczaka, ziemniaki i jabłka

wywaliłam z diety te produkty i praktycznie żołądek wrócił do normy. po jakimś czasie stopniowo zaczynałam znowu jeść te rzeczy (w sensie raz na miesiąc jakiś kurczak, albo obiad z ziemniakami) i wszystko było ok, oczywiście do czasu bo biegunki wróciły dwa lata temu. Powtórzyłam testy alerg i ku mojemu zdziwieniu nie wyszło mi nic.... żadnych alergii pokarmowych...
Niecałe trzy lata temu urodziłam synka i od czasu ciąży zaczęła się dla mnie gehenna.
cały czas zwalałam winę na zmęczenie, małe dziecko itp. ale ileż można...
wiecznie jestem zmęczona, nawet rano jak wstaję z łóżka, puchną mi dłonie, nie jakoś dramatycznie ale jednak na tyle, że utrudniają funkcjonowanie, bolą mnie nogi - po półgodzinnym spacerze czy staniu przy żelazku - mam łzy w oczach, nie mogę się na niczym skoncentrować, mam problemy z pamięcią, problemy ze wzrokiem, zawroty głowy - takie, że nie mogę się utrzymać w pionie i od razu siadam na podłogę żeby nie upaść, nagłe biegunki co kilka dni, libido na poziomie zamrażarki - bo już nawet nie lodówki, cerę jak nastolatka z jakimś zapaleniem - a dodam, że całe życie miałam zero problemów, do tego cykle mega długie po 36-39 dni a miesiączki takie jakby ktoś kran odkręcił

i pewnie jeszcze wiele innych spraw o których chwilowo zapomniałam
a.... dodam, że mam powiększoną tarczycę od kiedy pamiętam, co podobno widać na pierwszy rzut oka ale jakoś ja nigdy na to nie zawracałam uwagi, a gdy inni lekarze pytali czy mam chorą tarczycę odpowiadałam zgodnie z moją wiedzą, że nie, raz w życiu jako nastolatka miałam badania tsh i wszystko było ok a lekarz stwierdził, że taka widocznie moja uroda - nikt z lekarzy przez lata nie kazał mi ponownie badać tarczycy
w ostatnią sobotę byłam w przychodni u lekarza ogólnego bo.... od kilku dni miałam skoki gorączki i ból szyji. Dziwny ból, jakby coś utknęło mi w przełyku... Pani doktor obejrzała mnie i powiedziała, że to prawdopodobnie zapalenie tarczycy, kazała brać ibuprom przez 3 dni i zgłosić się do ogólego lekarza w tygodniu po badania w kierunku tarczycy...
we wtorek byłam u Reumatologa - bo cierpię od kilku miesięcy już tak bardzo poważnie na te okropne bóle nóg. Do reumatologa wysłała mnie alergolog - ponieważ stwierdziła, że po obrzęku Quinckego (w marcu tego roku - po gripex'ie lub sinecodzie) prawdopodobnie zostało mi zapalenie stawów.
No i Pani reumatolog obejrzała mnie, poruszała mi kończynami we wszystkie możliwe strony i orzekła: "a po co Pani do mnie przyszła, przecież przy tarczycy bóle nóg i stawów są praktycznie normą... proszę iść do endokrynologa" cóż.... dostałam lekkiego wytrzeszczu i po wyjściu z gabinetu się poryczałam pierwszy raz od kilku lat...
w środę poszłam do mojego ogólnego lekarza i Pani doktor stwierdziła, że faktycznie wygląda to wszystko na tarczycowe problemy, wypisała mi badania ogóle moczu i krwi, biochemię, TSH a dodatkowo kazała mi sobie od razu zrobić odpłatnie anty TPO i FT3 i FT4 bo chce wykluczyć Hashimoto
Jutro wieczorem odbieram wyniki i w środę po południu idę znowu do ogólnego...
Przepraszam, że dopytuję bo pewnie to wszystko jest już opisane tu na forum ale ja na prawdę nie mogę się skupić na tym co czytam a i napisanie tego wszystkiego nie jest łatwe bo wiecznie mi wątek ucieka

ale czego powinnam dopilnować w czasie tej wizyty, o coś się dopytać szczególnego, pisaliście coś o wit D3 i B12 i Ferrytynie. Czytałam chyba też że często też występuje nietolerancja na gluten i laktozę.
Czy ten obraz się rzeczywiście składa na Hashimoto i niedoczynność?
czytałam, że przy tych chorobach raczej ma się problemy z zaparciami i tyciem a ja jestem wręcz chuda no i mam "odwrotny" problem jelitowy
dodam że mam 35 lat i wielką chęć do normalnego funkcjonowania w życiu

co obecnie jest niemożliwe
pozdrawiam
M.