Witajcie,
pozwole sobie rozpoczac nowy watek, poniewaz sprawa nie dotyczy mnie, tylko mojej przyjaciolki.
Od paru lat dopadaja ja stany depresyjne, jednak do tej pory wiazala je wylacznie z sytuacja zyciowa i zawodowa (duzy stres w pracy, zmiany pracy, porzucenie pracy i szukanie nowej sciezki zawodowej, brak partnera zyciowego, itd). Bierze antydepresanty, bylo lepiej, teraz znowu jest srednio.
Zaproponowalam jej, zeby zbadala tarczyce, bo wiadomo. Jej siostra ma hashimoto, tym bardziej powinna byla sie zbadac. Poza tym w ostatnich wynikach miala procentowo troche wiecej ft3 niz ft4, co mnie zaniepokoilo, mimo ze tsh bylo ok.
Oto wyniki:
TSH 1,59
ft3 (podam w procentach) ok 23%
ft4 ok 33%
anty TG 80 - norma do 60
anty TPO 45 - norma do 60
Usg nie bylo robione
Poprosila mnie o interpretacje, oczywiscie w miare moich mozliwosci. Powiedzialam jej, ze ma dosc malo hormonow ale przemiana wydaje sie byc ok. Tsh ok. Obecnosc przeciwcial wskazuje na proces auto ale czyto juz hashi? Wydaje sie, ze tak.
Zapytala, czy powinna isc z tym do endokrynologa. Powiedzialam, ze nie ma sensu na razie isc, bo lekarz powie dokladnie to, co ja a tyroksyny jej nie da, bo ma wszystkie parametry "w normie". Powidzialam jej, ze ma szczescie, ze jej przeciwciala wyszly podwyzszone, bo ma szanse na szybsze leczenie, kiedy wpadnie w niedoczynnosc. Mnie wczesniej nikt przeciwcial nie badal i w niedoczynnosci dostalam jod a nie tyroksyne.
Powidzialam jej, ze powinna po prostu regularnie powtarzac badania i nastepnym razem zrobic tez usg tarczycy, bo tu tez moga byc jakies wskazowki.
Co sadzicie? Co mam jej jeszcze powiedziec?
Dzieki z gory