diabollo
10.03.10, 17:49
Komorowski-poeta, tylko głowa nie ta
Michał Zygmunt
Nasz potencjalny prezydent ma duży potencjał. Erotyczny. Kilka dni temu grupa
posłanek Platformy Obywatelskiej złożyła na ręce Bronisława Komorowskiego list
poparcia dla jego kandydatury w partyjnych prawyborach prezydenckich.
Komorowski odpowiedział wierszykiem.
Wielkie dzięki, ale przyznam,
że gdy tyle pań dokoła,
nie wybory mi się marzą,
ale inne kwestie zgoła
– przyznał. W kolejnych wersach wyraził nadzieję, że list poparcia to dopiero
początek drogi do poruszenia wzmiankowanych kwestii. W końcu od czegoś trzeba
zacząć. Kilka tygodni temu, na sejmowej konferencji o parytetach, Komorowski
deklamował wierszyk o marszałkowskiej… lasce. Nie po raz pierwszy zatem staje
mu… przychodzi mu stawać na froncie ponowoczesnego erotyku.
Słuchałem tego wierszyka z rozdziawioną gębą. Mniejsza już o to, że cała akcja
była starannie wyreżyserowana; w końcu Komorowski nie improwizował, fraszkę
przygotował wcześniej. Taka już jest nasza Platforma, demokracji i
spontaniczności w niej tyle, co w mojej sypialni ładu i porządku. Sprawa jest
znacznie poważniejsza. Człowiek, który za pół roku zasiądzie najpewniej w
Pałacu Prezydenckim, pozwala sobie na wypowiedź, którą z polskiego na nasze
przełożyć można następująco: „Drogie koleżanki, chętnie bym was bzyknął”. I
nikt nie reaguje. Nie przetoczyła się przez polskie media fala oburzenia,
gadające głowy nie zaniosły się wrzaskiem, nie spięły się autorytety, nie
zauważyłem nawet delikatnych oznak niesmaku. Tak, wiem, że to żart. Ale na
litość Boską - takie żarty bronią się u wujka na imieninach. W ustach
kandydata na prezydenta jest to żart niedopuszczalny. Że posłanki Platformy
zareagowały wybuchem śmiechu - nie dziwota. W końcu muszą być karne i
grzeczne, już za rok wybory, a dobre miejsce na liście piechotą nie chodzi. Na
wypowiedź, która w każdym cywilizowanym kraju kosztowałaby autora stanowisko,
powinny jednak zareagować środowiska opiniotwórcze. Nie zareagowały.
A może to dobrze? Może potencjalny prezydent Polski ma szansę na zapłodnienie
twórczej wyobraźni polityków Zachodu? Może będzie to nasz przaśny, słomiany
wkład w nowoczesną praktykę polityczną? Wyobraźmy sobie, że podkanclerzy
Westerwelle odbiera list poparcia od działaczy młodzieżówki FDP. I dziękuje
wierszykiem.
Mili chłopcy, ma nadziejo na renesans liberałów
Na odejście naszej partii od etykiet aferałów
Gdy was widzę, gdy odbieram z rączek waszych to poparcie
Na tyłeczek i rozporek niezwyczajne czuję parcie!
Tymczasem w Paryżu prezydent Sarkozy powołuje w skład swego gabinetu kilka
ciemnoskórych specjalistek. Rzecz jasna, obok zwyczajowych gratulacji,
zabraknąć nie może dziękczynnej fraszki!
Drogie Panie, drogie madam, wozy moje kolorowe
Kiedy widzę wasze piękno, mocno łapię się za głowę!
Żeście zdolne, kompetentne, to jest wszystko małe piwo
Ach! Pomóżcie rozładować Nicolasa chuć straszliwą!
Czy we Francji, Niemczech, jakimkolwiek innym kraju, w którym szanuje się
kobiety, tego rodzaju fraszki zaszkodziłyby kandydatowi do prezydentury?
Pewnie, że tak. Więcej: jestem przekonany, że wyeliminowałyby
kandydata-seksistę z wyborczego wyścigu. Polska takim krajem niestety jeszcze
nie jest. Ale już wkrótce stać się może. Zniżę się więc do poziomu
potencjalnego pana prezydenta i przestrzegę go życzliwą fraszką.
Gdy Cię chuć Twa, imć Marszałku
W posiadanie brać zaczyna
Nie baw się w wierszopisarstwo
Strzep porządnie kapucyna.
www.krytykapolityczna.pl/Michal-Zygmunt/Komorowski-poeta-tylko-glowa-nie-ta/menu-id-192.html