Dodaj do ulubionych

szara strefa

20.03.10, 19:45
Jak odbieracie pod względem etycznym oszukiwanie fiskusa? Mam na
myśli np nieujawniane korepetycje, nianie na czarno itd
Obserwuj wątek
    • grzespelc Re: szara strefa 20.03.10, 22:22
      > Jak odbieracie pod względem etycznym oszukiwanie fiskusa?

      Oszukiwanie oceniam zawsze tak samo, niezależnie od tergo, kogo się oszukuje. I
      jest to niezależne od zawodu, który wykonuję.
      • hawela Re: szara strefa 21.03.10, 18:38
        No właśnie.
        Bo spotkałam się ze zdaniem, że to jest niesprawiedliwe (zdzierstwo
        podatkowe), więc jakby znosi to obowiązek moralny.
        Ale przecież nie może tak być, żeby gwałt się gwałtem odciskał,
        prawda?
        • grzespelc Re: szara strefa 21.03.10, 23:33
          > Bo spotkałam się ze zdaniem, że to jest niesprawiedliwe (zdzierstwo
          > podatkowe)

          Bzdura. Nie zgadzasz się z wysokośćią podatków, to zgłoś ustawę, która je
          obniża. Na tym polega demokracja.
          • hawela Re: szara strefa 22.03.10, 11:05
            Przecież oboje wiemy, że nic z tego nie będzie
    • kora3 podzielam zdanie Grześka, ale 20.03.10, 22:40
      zyjąc w realnym swiecie i codziennie widząc kydzi pracujących na
      czarmo, bo na umowe nie chcą ich zatrudnic nie mam wątpliwosci kto
      tak napawde jest oszustem: człowiek, który ma alternatywe - pracowac
      na czarno, albo wcale i nie meić sam co do garka włozyc i czym
      dzieci nakarmic, czy ktoś kto wykorzystuje te sytuacje biadaka i
      proponuje mu prace, ale tylko na czarno.
      • kann2 Re: podzielam zdanie Grześka, ale 20.03.10, 22:45
        Kodeks postępowania karnego:
        Art. 304. § 1. Każdy dowiedziawszy się o popełnieniu przestępstwa
        ściganego z urzędu ma społeczny obowiązek zawiadomić o tym
        prokuratora lub Policję.
        • kora3 Re: podzielam zdanie Grześka, ale 20.03.10, 22:52
          kann2 napisał:

          > Kodeks postępowania karnego:
          > Art. 304. § 1. Każdy dowiedziawszy się o popełnieniu przestępstwa
          > ściganego z urzędu ma społeczny obowiązek zawiadomić o tym
          > prokuratora lub Policję.


          zawiadamiaj , kto ci broni?smile
          • kora3 Re: podzielam zdanie Grześka, ale 20.03.10, 22:53
            nie wie zresztą, czy praca na czarno jest przestepstwem sciganym z
            urzedu - musiałby sie Grześ wypowiedziećsmile
            • grzespelc Re: podzielam zdanie Grześka, ale 20.03.10, 23:13
              W sesiie braku umowy jest wykroczeniem, natomiast w kwestii nieoprowadzania
              podatków i skłądek może być przestępstwem w zależnosci od kwoty - zazwyczaj nim
              jest.

              Generalnie powiem, że nieraz np. idąc prywatnie do dentysty mam wrażenie, że
              moja praca jest bez sensu. Tzn. ja żadnych dowodów nie mam, tylko domysły, ale
              wiadomo, jak jest...
              • kora3 Re: podzielam zdanie Grześka, ale 20.03.10, 23:41
                grzespelc napisał:

                > W sesiie braku umowy jest wykroczeniem, natomiast w kwestii
                nieoprowadzania
                > podatków i skłądek może być przestępstwem w zależnosci od kwoty -
                zazwyczaj nim
                > jest.
                >
                ale czy to jest przestepstwo scigane z urzedu, a nie czasem karno-
                skarbowe? Sorry za laickie pytaniesmile
                • grzespelc Re: podzielam zdanie Grześka, ale 21.03.10, 00:03
                  Karno-skarbowe są zawsze ścigane z urzędu.
                  • kora3 Re: podzielam zdanie Grześka, ale 21.03.10, 00:20
                    grzespelc napisał:

                    > Karno-skarbowe są zawsze ścigane z urzędu.

                    dzięki wielkie smile

                    wiesz, opisze ci pewnien paradokssmile prawny.

                    otóż. Jak wiesz mieszkam stosunkowo niedaleko granicy z państwem
                    pozaunijnym. Ceny oraz przelicznik walut naszej i "ichniej" są
                    takie, ze papierosy kupowane tam kosztują powiedzmy tearz,
                    te "lepsze" około 2,5 - 3 złote.
                    Przez całe lata obowiazywał przepis mówiacy o tym, ze osoby
                    zamieszkale w stefie przygranicznej mogą przywieźc, przyniesc zza
                    granicy 2 paczki fajek, pozostałe - karton. Mozna było
                    przynisc "okazjonalnie", ale nie bylo powiedziane nigdzie co to
                    znaczy. Ogólnie zasada byla taka, ze raz, góra dwa razy na danej
                    zmianie celniczejsmile Na jednym z przejsc jest piesze i to wlasnie na
                    nim uprawiani tzw."mrówkowanie", czyli noszenie fajek. W okolicy
                    kupa luda z tego żyla, albo tak dorabiala. Wszysc o tym wiedzieli, a
                    ci ludzie wcale tegonie ukrywali, ze przyniesione fajki odsprzedają
                    z zyskiem. Próby ukrócenia skali procederu, bo nie jego samego (to
                    nierealne) były i kończyły sie regularnymi strajkami "mrówek", co
                    pewnie małeś okazję wizieć w TV, bo głosno o tym bywało. Teraz
                    wprowadzono 2 paczki na dobę, ale o dziwo - bez trudu mozna w
                    miescie kupić fajki z przemytu, sa stale miejsca i osoby, które
                    sprzedają. Wszyscy o tym wiedzą. I jakos to hulasmile Pzecież wiadomo,
                    ze jak ktoś przynosil dzienie po 5 kartonów fajek to chyba nie na
                    swoje potrzeby, tylko na handel. Ale niepisana umowa pomiedzy
                    celnikami a mrówkami trwała. Za wiedzą i przyzwoleniem wszystkich
                    zainteresowanych: ministerstwa finansów, policji, strazy miejskiej
                    (w kwestii handlu) itp. tearz , jak piszę ukrócono, ale tylko na
                    pieszym, na drogowym chyba ne, bo fajki sa do kupienia, jakie
                    chcesz. Mieszkając w tym miescie 3 miesiace juz wiedzialam, że
                    wystawajacy w bramach tu i tam ludzie to hanflujący fajkami, na
                    bazarze zaczepiają pytają czy nie potrzeba. Od tamtego czasu nic sie
                    nie zmieniło, z miejscami gdzie stoją handlarze włacznie.
                    Nikt tego całkie oficjalnie nie mówi, ale ...no chodzi o to, ze jest
                    duze bezrobocie i ludzie z czegos musza zyc. No i żyjąz tych fajek.
                    Wpadają tylko ci, którzy przeginają, przemytnicy i gangi na duza
                    skalę.
                    Co powiesz na to, jako prawnik?smile
                    • grzespelc Re: podzielam zdanie Grześka, ale 21.03.10, 23:34
                      > wiesz, opisze ci pewnien paradokssmile prawny.
                      To nie jest żaden paradoks, po protstu nie chce im się (celnikom) pracować
                      • kora3 A nie nie kochany 22.03.10, 08:59
                        grzespelc napisał:

                        > > wiesz, opisze ci pewnien paradokssmile prawny.
                        > To nie jest żaden paradoks, po protstu nie chce im się (celnikom)
                        pracować

                        fanem ludzi tej profesji zaprawde nie ejstem - w ogólnosci smile, ale
                        jestem blisko problemu, bardzo blisko i wiem co jest grane.

                        Jak najbardziej nie tylko w tym pzypalu chcialo im sie pracowac,
                        ale jeszcze b. chcieli to zmienic co się dzieje - ale nie moglismile za
                        pierwszym razem, jak zrobiono mysk z tym, ze tym ze strefy wolno
                        tylko 2 paczki (czyli całkiem zgodnie z przepisami od samego
                        poczatku) wybuchł na pieszym regulrny bunt. Z opkupacją przejscia. A
                        jednoczsnie upa luda sie przemeldowała poza strefę i tyle. Przy
                        wprowadzaniu obecnych rozwiazań też bylbunt, ale jakos tym razem sie
                        nie ugieto mimo to i piesze mrówkowanie się skończylo. Ale lewe
                        fajki kupisz w osciennych miejscowosciach bez tudu w stalych
                        miejscach. To nie ejst kwestia pracy celników akurat. Nie ma
                        technicznej mozliwosci skanwana kazdego auta, ani sprawdzania go na
                        kanale, bo ruch się zatrzma i bedziesz mieć np. 16 godzin
                        oczekiwania, ale sprawdzają wiem, bo widzę. Rzecz w tym, ze usunieto
                        wstydliwy i WIDOCZNY po prostu problem z pieszego, alr sprzedaż i
                        przewóz nadal hulają.
                        • grzespelc Re: A nie nie kochany 22.03.10, 18:08
                          Jasne, że nie da się tego w 100% powstrzymać. Ale od tego jest SC, żeby rpróbować.
                          • kora3 chyba sie nie rozumiemy Grzesiu 23.03.10, 09:18
                            grzespelc napisał:

                            > Jasne, że nie da się tego w 100% powstrzymać. Ale od tego jest
                            SC, żeby rpróbow
                            > ać.


                            Gdzie ejst granica, tam jest przemyt - na ogół smile To bez dwóch zdań,
                            ale chyba nieco idealistycznie to widzisz, albo ja ci źle opisałam,
                            a z racji oczywistych nie masz mzliwosci widzenia tego na co dzień.
                            SC ma swoje wytyczne i swoje grzeszkismile ale jsne,ze stara sie
                            wylapywac przemytników. Niemniej limity na fajki nie spowodowały
                            wzroztu cen nielegalnych mozliwych do kupna w miescie i okolicy. Te
                            limity posłuzyly jedynie jednej rzeczy: likwidacji "mrówkowania" na
                            pieszym, bo ono było b. widoczne i wystawiało nam jako krajowi
                            niezbyt pochlbną cenzurkesmile - tyle. Tysiące ludzi dzinnie,
                            tłoczących się jak szprttki, w warunkach bydlęcych na przejsciu z
                            o...nymi kiblami itp. , oklejone kartonami fajek - to nie była ładna
                            wizytówka zewnetrznej granicy schengen smile No wiec ukrócono ten
                            WIDOCZNY proceder i o to szło. Sam przemyt pozostał, tyle, ze to, co
                            nosiłt mrówki przejęli samochodziarze powiekszając skale swego
                            działania. Mówie caly czas o drobnych przemytnikach, a nie o TIR-ach
                            z fajkamismile
                            Gdyby tak nie było fajek z przemytu by brakowało , a nie brakuje i
                            nie zdrozały gwałtownie. Nie zmienily sie stale punty sprzedaży w
                            miescie i okolicy. Miejsca o których wiedzą takze inne słzuby
                            przewidziane do zwalczania nielegalnego handlu. np, SM. Są trzy
                            wyjscia: albo ja jestem wybitnym detekywem, który mieszkajac w tym
                            miescie 3 miechy juz wyczaił takie miejsca i ludzi z twarzysmile, albo
                            w SM zatrudnia ise celowo osoby nieowidzące oraz mocno uposledzine
                            inteletualnie w wiekszosci, albo sie po prostu toleruje ten handelsmile

                            Gdyby serio chciano wyłapanoby i obdzielono madnatami w jeden dzień
                            wszystkich tych hanlujacych Grzesku. No w kazdym razie te stale
                            osoby, bo je rizpoznajesz w mig, zresztą stoją w okreslonych
                            miejscach smile- znak rozpoznawczy? torba reklamówka z napisem Bośś na
                            przyklad smile
                            Ten handel się toleruje, bo nie ma pracy, a luzie musza jakos żyć.
                            Co jakiś czas jest jakas "akcja" w trakcie której "wpada" 2-3 osoby -
                            dokładnie znam jak widzisz procedure. smile
                            To nie jest niemoznosc zrobienia tego tylko cichy uklad zwyczajnie.
              • hawela pytanie 21.03.10, 18:42
                Kto będzie karany:
                a) pracujący na czarno (czyli nie odprowadzający podatku od dochodu)?
                b) czarny pracodawca?
                c) oboje?

                W dawnych czasach, gdy miałam jeszcze małe dzieci, wytwarzałam taką
                szarą strefę. Bynajmniej sie tym nie chwalę, czy nie jestem z tego
                dumna. Ale nie widziałam innego wyjścia. Niania nie była z żadnej
                agencji - ot zwyczajna znajoma z sąsiedztwa. Ona zgodziła się
                opiekować dziećmi, a ja jej dziękowałam, między innymi finansowo.
                Myślę, że teraz to chyba nawet częstsze niż wtedy (Córka ma już 32
                lata)
                • hawela Re: pytanie 21.03.10, 18:47
                  Już widzę, że kann i grześ odpowiadali. Ale nie rozumiem, dlaczego
                  pracownik nie miałby być karany? Przecież zarobił, a podatku nie
                  odprowadził
                  • grzespelc Re: pytanie 21.03.10, 23:32
                    Bo obowiązek odprowadzenia podatku ciąży na pracodawcy.
        • kora3 grześ milczy na razie, ale ja 20.03.10, 22:59
          doczytałam w necie, ze to jest wykroczenie karane mandatem karnym -
          byc moze nie sa to prawdziwe onfo, ale o ile sa - nie jest to
          przesyepstwo scigane z urzedu.
          • kann2 Re: grześ milczy na razie, ale ja 20.03.10, 23:06
            nieuczciwy pracodawca może także spodziewać się dotkliwej kary.
            Przepisy przewidują, że osoba, która- jako płatnik składek albo
            osoba obowiązana do działania w imieniu płatnika- nie zgłasza
            wymaganych ustawą danych lub zgłasza nieprawdziwe dane bądź nie
            dopełnia obowiązku opłacania składek na ubezpieczenia społeczne w
            przewidzianym przepisami terminie – podlega karze grzywny do 5.000
            zł (art. 98 ust. 1 pkt 1 i 2 ustawy z 13 października 1998 r. o
            systemie ubezpieczeń społecznych).

            www.prawo.egospodarka.pl/42842,Praca-na-czarno-a-kontrola-PIP-i-jej-konsekwencje,2,34,3.html

            Jak najbardziej jest to przestępstwo. Zarówno po stronie
            zatrudniającego, jak i zatrudnianego.

            Zawiadomiłaś prokuraturę?
            • kora3 Re: grześ milczy na razie, ale ja 20.03.10, 23:09
              poczekam na Grzeska, ale odpowiem - niesmile
              i bynajmniej nie z troski o "pracowdawce",a dlatego, ze ucierpiałby
              ciezko pracujący człowiek, który nie ma innego wyboru, niz praca na
              czarno.
              • kann2 Re: grześ milczy na razie, ale ja 20.03.10, 23:11
                Czyli jednak ten obowiązek powiadomienia o przestępstwie nie jest aż
                tak "obowiązkowy"?
                • kora3 Re: grześ milczy na razie, ale ja 20.03.10, 23:40
                  kann2 napisał:

                  > Czyli jednak ten obowiązek powiadomienia o przestępstwie nie jest

                  > tak "obowiązkowy"?

                  ależ jest tylko trzeba o przestpepstwie wiedzieć. patrz dentysta
                  Grzesiasmile - moze się domyslac,ze nie odprowadza on pelnej kwoty ,
                  którą powinein, ale nie wie tego.
                  • kann2 Re: grześ milczy na razie, ale ja 20.03.10, 23:44
                    Jakoś nie przeszkadza to wielu pisać o tym, że księża to niepłacący
                    podatków pedofile.
                    • kora3 Re: grześ milczy na razie, ale ja 20.03.10, 23:53
                      kann2 napisał:

                      > Jakoś nie przeszkadza to wielu pisać o tym, że księża to
                      niepłacący
                      > podatków pedofile.


                      Kannie, ja nie mam zamoaru odpowiadac za wszystko, co inni piszą. smile
                      Faktem jest, ze w kregach ksieży zdarzaja się pedofile, co przyznasz
                      w tym srodowisku, jest szczególnie naganne. Szczególnie, bo Kosciół
                      mieni sie ostoją moralnosci.
                      Nie jest to niczyj wymysl, ani zadna "nagonka" na Kosciół tylko
                      fakty, które dziś o ile sie nie myle,skomentował Benedykt XVI. Chyba
                      nie gadalby powaznie i z troską o czyms, co nie miało miejsca i jest
                      tylko wymysłem mediów?smile
                      Molstowanie i wykorzystywanie seksualne dzieci jest zbrodnią
                      wyjatkowo ohydna, której nie da się porownac z nieplaceniem podatków
                      w zaden sposób. Problem w Kosciele z tym jest, jak pewnie w kazdym
                      srosdowisku, gdzie seksualnosc jest ograniczana. Nie wolno na ten
                      temat milczec i zamiatac tego pod dywan, bo to sie wiąze z
                      tragediami ludzkimi, ogromna krzywdą dla wykorzystywanych.
                    • grzespelc Re: grześ milczy na razie, ale ja 21.03.10, 00:07
                      > Jakoś nie przeszkadza to wielu pisać o tym, że księża to niepłacący
                      > podatków pedofile.

                      ? Wielu? Gdzie to wyczytałeś?
                      Jeżeli chodzi o nie płacenie podatków, to oczywiście płacą, ale bardzo niskie.
                      Nie płacą za to składek, oczywiście pozwala na to prawo. Co do pedofilii -
                      zrozum, nie chodzi o sam fakt pojawiania się pedofili, ale sposób (nie)radzenia
                      sobie z tym zjawiskiem, kontrastujący z oficjalnym wizerunkiem kk jako
                      instytucji nauczającej moralności.
              • grzespelc Re: grześ milczy na razie, ale ja 20.03.10, 23:19
                > poczekam na Grzeska, ale odpowiem - niesmile
                > i bynajmniej nie z troski o "pracowdawce",a dlatego, ze ucierpiałby
                > ciezko pracujący człowiek, który nie ma innego wyboru, niz praca na
                > czarno.

                Pracownik nie jest karany.
                • kann2 Re: grześ milczy na razie, ale ja 20.03.10, 23:27
                  grzespelc napisał:

                  > Pracownik nie jest karany.


                  Jeśli był zarejestrowany jako bezrobotny i o podjęciu zatrudnienia
                  lub innej pracy zarobkowej nie zawiadomił w terminie 7 dni
                  właściwego powiatowego urzędu pracy - grzywna między 500 zł a 5 000
                  zł (art. 119 ust. 2 ustawy o promocji zatrudnienia i instytucjach
                  rynku pracy). Nie mówiąc juz o ukrywaniu dochodów przed fiskusem.

                  Grzesiu, zawiadomiłeś prokuratora lub policję o swoim dentyście?
                  • grzespelc Re: grześ milczy na razie, ale ja 20.03.10, 23:48
                    Nie mam dowodów na to, że dentysta nie rozlicza tych dochodów, mogę się tego co
                    najwyżej domyślać.
                    • hawela dentysta 21.03.10, 18:46
                      No właśnie, jak oni się zrozliczają? Jakieś ryczałty?
                      Mój ginekolog przyjmuje od 16 do 18. Przy czym jak przyjdziesz o 15
                      (no, Grzesiu, może nie Ty), to przyjmie, a siedzi czasem do 21szej.
                      A nawet gdyby przyjmował tylko te planowe 2 godziny, to nie wiadomo,
                      ile miałby pacjentek, jak to sprawdzić? I ile od której bierze? Bo
                      jak jakaś ciężarna ma wizyty co 3 tygodnie, to kasuje mniej niż n za
                      wizytę kontrolną raz na rok.
                      • kora3 Re: dentysta 21.03.10, 21:33
                        powinien miec wywieszony cennik, ale czesto nie mają. Nijt tego nir
                        sprawdza w gabinetach prywatnych Hawelo - ile, kiedy przyjał lekarz
                        pacjentek, czy pacjentów.
                        • hawela Re: dentysta 22.03.10, 11:03
                          i wierzycie, że lekarze odprowadzają podatek od całego przychodu?
                          • kora3 Re: dentysta 22.03.10, 11:19
                            hawela napisała:

                            > i wierzycie, że lekarze odprowadzają podatek od całego przychodu?

                            no pewnie, ze niesmile Pamietam larum, gdy zaczeto dyskutowac o
                            wprowadzeniu w gabinetach kas fiskalnychsmile Słyszałam nawet argumet,
                            ze traktuje sie ratowanie zdrowia i życia, jak zakupy smile - no skoro
                            sie za to płaci, to...

                            Ale na to, że lekarz niw wykazuje całego dochodu, czy też rozlicza
                            sie nieuczciwie z fiskusem trzaby miec dowody, a nie domysły. Skoo
                            fiskus go nie sciga, to pozosaje domniemanie niewinnoscismile
                      • julia1008 Re: dentysta 22.09.14, 13:44
                        Fakt ginekolodzy liczą za wizytę. Al jak większość lekarzy. stomatolog wejherowo także liczy na wizytę plus wykorzystanie materiałów zużytych podczas leczenia.
                • kora3 Re: grześ milczy na razie, ale ja 20.03.10, 23:57
                  grzespelc napisał:
                  >
                  > Pracownik nie jest karany.

                  ale zostalby wylany i zostałby bez srodków do zycia.
                  • uffo przestepstwo przestepstwu nierowne 21.03.10, 15:52
                    tak jak czym innym jest klamac po to zeby komus uratowac zycie w
                    obliczu bycia zagroznym przez rzadzacych oprawcow, od klamania po to
                    zeby ukryc przestepce, ktorego dzialanie (molestwowanie seksualne)
                    jest szkodliwa zaraza niszczaca zdrowe psychcznie zycie czlowieka,
                    dziecka, tak samo czym innym jest nie zawiadamianie organow prawa o
                    nieplaceniu podatkow przez kogos kto utrzymuje sie (i swoja rodzine)
                    z prywatnych korepetycji, i ledwo co wiaze koniec z koncem, od
                    powiadamiania o dzialalnosci przestepczej kogos czyje dzialanie
                    przestepcze ma bezposrednio destrukcyjny wplyw na zycie i zdrowie
                    ludzkie, tym bardziej ze istnieje wielkie prawdopodobienstwo ze taki
                    czlowiek bedzie powtarzal swoje destrukcyjne czyny. Prawo jest dla
                    Czlowieka, nie Czlowiek dla Prawa. Zdaje sie ze sa to slowa Jezusa.
                    Zrownywanie jednego przestepstwa z drugim przez koscielnikow, i
                    powolywanie sie na to iz to i to jest przestepstwem, bez wzgledu na
                    stopien i jakosc szkodliwosci ludzkiej, jest czysto racjnalnym
                    wytrychem, ktorego jedyna, ukryta zreszta, intencja jest wypieranie
                    sie wziecia wspolodpowiedzialnosci za popelniane w instytucji ktorej
                    sie sluzy, niemoralne i demoralizujace czyny. A przeciez nikt nie
                    jest doskonaly, ani bez grzechu. A gdzie jest skrucha u
                    koscielnikow? Tak, tak, autorytet zobowiazuje do posiadania prawdy.
                    Ale skonczyly sie te slodkie czasy kiedy moozna bylo zatkac geby
                    owieczek 'cialkiem Chrystusa', konieczznoscia doznawania cierpien,
                    bycia biedakiem, nadstawianiem drugiego policzka, itd. Oto jestesmy
                    swiadkami agonii aroganckiej ignorancji wodzow duchowych. Jeszcze
                    jeden dowod na to iz sa to czasy intensyfikowania sie
                    indywidualnosci. Autorytet zbiorowy zszedl do grobowca wraz z JPII.
                    • uffo Prawo jest dla Czlowieka 21.03.10, 16:31
                      a nie czlowiek dla prawa. Gwoli wyjasnienia zaznacze tylko ze pod
                      tym sformulowaniem rozumiem iz prawo ma sluzyc czlowieczenstwu, temu
                      co ludzkie w czlowieku, a nie po prostu kazdemu czlowiekowi, czy tez
                      interesowi poszczegolnej instytucji, bez wzgledu na rzeczywista
                      intencje, ktore albo sluza czlowieczenstwu, w tym wspolodczuwaniu z
                      poszkodowanymi, albo nie. Byc moze zreszta doslowne pojmowanie tego
                      twierdzenia, jak tez calej biblii, przez ortodoksow, zmylilo ich
                      czujnosc i doprowadzilo do destrukcyjnych konsekwencji, kiedy
                      decydowali o utajnianiu tych haniebnych czynow. Bo nie chodzi o to
                      zeby stosowac prawo dla wlasnego widzimisie przedstawiciela Boga i
                      wszystkich swietych. Jesli ludzkim jest naduzywanie prawa to powinno
                      byc ono naduzywane. Jesli takie postepowanie wzmacnia
                      czlowieczenstwo. Jesli nie sluzy to czlowieczenstwu i dobru, to
                      chocby takie dzialanie bylo zgodne z prawem, pozostaje nieludzkie,
                      godne potepienia, szkodliwe i nie dosc ze powinno byc tepione, ale
                      jesli nie jest, to prowadzi do samodestrukcyjnych konsekwencji. I
                      tak tez sie dzieje z ta instytucja, ktora z zasady powinna opiekowac
                      sie niewinnymi i poszkodowanymi, a stala sie fabryka pomnazania
                      cierpien i brakiem milosierdzia wobec tych ktorzy potrzebuja
                      wsparcia najbardziej. Nie uwzam zeby dobrym bylo bycie milosiernym
                      wobec braku milosierdzia, ani bycie bezlitosnym, choc zgodnie z
                      prawem, wobec dzialania ludzkiego (przyklad piekarza ktory dawal
                      biedakom chleb nie placac podatkow chyba wszyscy znaja) Czy Jezus
                      byl lagodny wobec kaplanow i kupcow? Tych wszystkich dewiantow,
                      sztywno trzymajacych sie, a przynajmniej udajacych ze sie trzymaja,
                      przepisow, regul i dekalogu, ktore predzej czy pozniej doprowadzaja
                      takich nalogowcow moralnych do seksualnych zboczen lub narzucania
                      innym swojej zdolnosci do bycia niewolnikiem wlasnej
                      przeintelektualizowanej samodyscypliny, pozbawionej prawdziwej
                      radosci zycia i moralnosci z pragnienia? Jezus byl jednak dobrym
                      psychologiem, stawiajac na milosc, wspolczucie i przebywanie posrod
                      czarnych owieczek, a nie wsrod bialych wilkow czy jadowitych wezy.
                      Nie, nie oznacza to zeby posuwac sie do przemocy, ale zdecydowanie
                      wypedzenie tej calej kolonii obludnych duchowcow i kopniak w tylek,
                      azeby nie hodowac wenetrznej frustracji, nie zaszkodzi.
                      • hawela Re: Prawo jest dla Czlowieka 21.03.10, 18:49
                        Generalnie sie zgadzam, że prawo ma służyć człowieczeństwu. I jeśli
                        jest złe, to można, a nawet trzeba postawić veto. Ale jednak chyba
                        nie aż tak swawolnie, że co mi się nie podoba w prawie, to się nie
                        stosuję, bo rozwojowi mojego człowieczeństwa nie służy
                        • uffo Re: Prawo jest dla Czlowieka 21.03.10, 19:24
                          ja tylko wyrazilem teoretyczne rozronienie miedzy tym co jest
                          czlowieczenstwem lub co ma temuz sluzyc, a tym co jedynie sluzy
                          podtrzymywaniu egoizmu, a wiec status quo, i przedmiotowemu
                          traktowaniu drugich, zakladajac przy tym iz zasadniczym aspektem
                          czlowieka na ziemi jest rozwoj, czy tez samorozwoj, doskonalenie
                          wlasnej osobowosci, spelnianie pragnien, a nie jedynie egoistycznych
                          zadz, zachcianek,czy tez nadymanie intelektualnej pychy posiadania
                          wladzy czy prawdy. Niemniej wybor dokonuje sie w glebi osoby, duszy
                          czlowieka, dlatego czasem trudno osadzic jednoznacznie i
                          natychmiast, lub po samych czynach fizycznych. Zasada chrzescijanska
                          mowi nie sadz drugiego, ale znowu, nie rozchodzi sie tu o doslowne
                          pojmowanie takiego przyslowia. Doslownosc wlasnie, jak mniemam,
                          usprawiedliwila egoizm w KK i ulatwila nie reagowanie na dziejace
                          sie zlo i cierpienia. Po owocach ich poznac, oznaczaloby po owocach
                          duchowych, wewnetrznych. Intencji nie widac tak od razu. Wymaga to
                          glebszej refleksji, poznania prawdziwych przyczyn, jesli chce sie
                          rzeczywiscie zlikwidowac dziejace sie zlo. A tu KK woli sie kajac i
                          dalej to samo, zamiast np. zlikwidowac celibat. Symptomy swiadcza o
                          tym ze status quo jest chore. Nie sadz drugiego odnosiloby sie w
                          tym kontekscie istoty danej osoby, ktora zawsze ma szanse na
                          poprawe, zmiane, w oczach Boga, niemniej tu na ziemi musi brac
                          odpowiedzialnosc za wlasne czyny, i powinna byc pociagana do
                          odpowiedzialnosci za powstrzymywanie innych od swobodnego, ludzkiego
                          rozwoju, chyba ze jest niepoczytalna umyslowo. Nie watpie iz KK
                          kierowal sie dobrem ogolnym wiernych i samej hierarchii, lub ze taka
                          mial intencje, ale tolerancja wobec braku tolerancji, jak widzimy
                          prowadzi do ogolnej zarazy. To jest niewatpliwie kwestia
                          problematyczna, czy podczas podejmowania decyzji czlowiek kieruje
                          sie dobrem ogolnym, czlowieczenstwem, czy tez wlasnym egoizmem,
                          interesem. Czasem jest to ukryte przed sama swiadomoscia danego
                          czlowieka. Dlatego tez predzej czy pozniej pojawiaja sie takie burze
                          i wybuchy konsekwencji, ktore moga czasem pojac dopiero osoby
                          stojace na zewnatrz. To ze czasem doswiadczone zlo prowadzi do
                          glebszej refleksji, skruchy itd., a wiec bardziej rozwinietego
                          czlowieczenstwa, wcale nie usprawiedliwia ani nie rogrzesza takich
                          niewlasciwych decyzji, kierujacych sie interesem zachowywania
                          autorytetu instytucji za wszelka cene, i powinno byc, jak sadze,
                          pietnowane i usuwane, w miare mozliwosci. Z tym ze latwo powiedziec.
                          To jest problem ktory bedzie narastal, zwikeszajac w koncy, mam
                          nadzieje, wrazliwosc, otwartosc i swiadomosc po obu stronach
                          barykady czlowiek vs. instytucja.
                          • hawela Re: Prawo jest dla Czlowieka 22.03.10, 11:04
                            Przepraszam, ale zgubiłam się w połowie Twojego postu
                            • uffo Re: Prawo jest dla Czlowieka 22.03.10, 16:56

                              hawela napiala:

                              Przepraszam, ale zgubiłam się w połowie Twojego postu
                              • hawela Re: Prawo jest dla Czlowieka 22.03.10, 20:11
                                smile
                                Nie przejmuj się, nie jestem szczególnie lotna
                                • uffo Re: Prawo jest dla Czlowieka 22.03.10, 20:46

                                  zdaje sobie sprawe ze bywam ciezko komunikatywny, no i moja kulawa
                                  polszczyzna, a poza tym jak mnie jakis temat bierze to mimowolnie
                                  zaczynam gadac troche wizualnie, czyli wielowarstwowo, podczas gdy
                                  jezyk werbalny jest linearny, i logika zaczyna pekac w szwach. Ale
                                  inna rzecz ze uchwycenie tych problemow to niezla lamiglowka, a ja
                                  sobie juz nad takimi czy podobnymi sprawami lamie glowe,
                                  przynajmniej dorywczo, od chyba juz kilkudziesieciu lat, i ciagle z
                                  miernym efektem, i ciagle odkrywajac cos ciekawego (jakis nowy
                                  kamyczek do ogrodka). Ale, najwazniejsze to nie rezygnowac. Jesli
                                  chcesz zebym cos wyjasnil to wal smialo, moge sprobowac, na forum
                                  czy na priva.

                                  Nie przejmuj się, nie jestem szczególnie lotna
    • kora3 no to weźmy co innego jeszcze na celownik :) 21.03.10, 21:57
      kupowanie podróbek. Kiedys przy okazji zatrzymania sporego
      transportu podróbek pokusilam sie o takze etyczn ujecie problemu i
      zapytalam m.in. ksiedza jak to jest z podróbkami. Konkretnie czy
      kupowanie takowych to grzech. Odpowiadało mi dwóch: jedem
      stwierdził, ze tak bo to nielegalne, a drugi, ze nie, bo kogoś nie
      stac na oryginal po prost, a osoba która naprawde ma na sumieniu coś
      w zwiaku z podróbkami, to ci, ktrzy czerpia z tego naprawde duza
      kase.

      No i w sumie obu mozna przyznac racjęsmile Podróba zawsze okrada i
      psuje marke oryginalnemu producentowi - bez wzgledu na to z jakich
      pobudek się ją nabywa.z drugiej strony - no nikt nie uwierzy, ze
      załozmy skaroetki kupione na bazarku po 3 zeta za pare ze znaczkiem
      Nike np. to na sero prawdziwe "najki" , a ludziom zwykle zwisa jaki
      tam nadruk mają byle nienajgorsze i tamie były, kazdy wie, ze na
      bazarze oryginalek się nie kupismile, wic marki nijak sie psuje,a i
      nie odbiera klientów naprawde zainteresowanych oryginalem, bo
      kupujący podróbke i tak by go nie kupili, bo ich nie stać. ale
      wykorzystuje się zastrzezony znak i markę.
      No i teraz tak: czy jednakowo icenimy sprzedawcę, który takie
      skarpetki niby nike sprzeadje na bazarze po 3 zeta, jak człowieka
      który komus naiwnemu upycha je jako oryginalki za cenę powiedzmy 1/5
      nizszą niz w firmówce?
      • uffo Re: no to weźmy co innego jeszcze na celownik :) 21.03.10, 22:47

        ja tam uwazam ze podroby przynajmniej daja biedniejszemu fantazje
        spelnienia, mniej lub bardziej swiadoma fantazje. Czasem moze to byc
        iluzja. Niemniej te podroby, przynajmniej z Chin czy Indii, czy
        Meksyku daly milionom lepsza egzystencje, swiat, jak mi sie zdaje
        dzieki temu uniknal np. zagrozenia militarnego ze strony Chin, ktore
        zostaly nijako spacyfikowane biznesowo, i ewolucja moze isc dalej.
        Oczywiscie tu i owdzie dochodzi do naduzyc, czy tez objawienia
        obojetnosci moralnej w trakcie takiej niekontrolowanej produkcji.
        Taka natura takich np. Chin, gdzie prawa czlowieka czy konsumenta to
        czysty papierek. Tam za duzo jest ludzi, zeby nie ulegac pokusie
        traktowania czlowieka jako czesci wymiennej. No i to idzie na swiat
        wraz z ich produktami i podrobami. Ale od tego sa miedzynarodowe
        organizacje, azeby wymuszac na takich stosowanie bardziej ludzkich
        regul gry biznesowej. No ale to inny proces. Jesi mam mozliwosc
        wyboru to kupuje to co zrobione w USA, ale wlasciwie to niemozliwe.
        Cala produkcja fabryczna uciekla, wiec coz, pozostaja tylko buble i
        podroby, az w koncu dochodzi do afery z jedzeniem dla psow i kotow,
        albo...z zabaweczkami dla dzieci. W moim odczuciu, jako ze uwazam ze
        biznes jako taki, opiera sie na legalnym zlodziejstwie i oszustwie,
        podroby i piractwo to konkurencja dla monopolistow. Gdyby nie
        podroby i pirackie produkty to musialbym chyba gapic sie w
        niebielone sciany, albo w autorski produkt natury w otoczce miejsko-
        kanalowej. Niemniej unikam jedzenia made in China, i nawet mojemu
        kotu nigdy bym takiego nie dal.
        • kora3 Re: no to weźmy co innego jeszcze na celownik :) 22.03.10, 09:22
          wiesz Uffo, ale mnie nawet nie szło o to, ze owe podróby są
          produkowane przez ludzi wykonujących niewolniczą prace np. w
          Chinach. Prawda jest bowiem taka, ze ...oryginały TEZ są nierzadko
          wykonywane wlasnie tam i tak samo warunki pracy ludzi sa delikatnie
          mówiac trudne.
          Rzecz w tym, ze producent danej marki oracował na nią, na jej
          wizerunek i jakosc całe lata, wydajac na to mnóstwo kasy, na
          marketing, reklame, a takze zbajac o jej jakosc. Tymczasem
          podróbka "posluguje" sie tym samym znakiem towarowym, nazwą, a jej
          jakosc jest zadna w porównaniu z oryginalem.
          To ejst poniekąd czesc prawdy, ale dotyczy to podróbek, które są na
          tyle dobrze podrobione, takze jakosciowo, ze trafiają do sklepów,
          jako oryginały. Raczej z rzadka dotyczy to ubrań, czy butów,
          znacznie czesciej perfum, zabawek, a szczególnie płyt z muzyką i
          filmami. I na tych ostatnich traci zawsze wykonawca, bo on zarabia
          od sprzedanej licencjonowanej płyty, a od pirata - nie - to jasne.

          Trudno jednak mówić, ze markę psują bazarowe "najki" za 3 zeta, bo
          nikt nie wierzy w to, by byl to oryginał. Moznaby się zastanawiac na
          ile faktycznie traci na tym producent oruginału. Jesli taka podróba
          trafia do sklepu jako oryginał, to traci i na wizerunku marki i na
          sprzdaży - to jasne. Jest to też oszustwo wobec klienta, który placi
          za oryginałi jego oczekuje, a dostaje podróbe. Ale jesli towar
          oficjalnie niejako "robi" za podróbe, to dyskusyjne, bo podróba nie
          odbiera oryginałowi potencjalnych klientów. Klient taki stawia
          bowiem na cene, bo nie stac go na oryginal, albo i stac, ale wydaje
          mu sie on na logike za drogi i ZAWSZE wybierze produkt tańszy, czyli
          oyginału i tak nie kupiłby.
    • kora3 Tak sobie jeszcze myslę o tych korkach i nianiach 22.03.10, 09:47
      Ja od wczesnej młodosci udzielałam korków z matmy i fizykismile potem
      na studiach takze z innych takich smile czasem bralam za to kase, a
      czasem nie, zalezało komu udzielalam.
      Nie rozliczałam tego przyznaje, nawet na owe czasy nie wiedziałabym -
      jak. Od dawna tego nie robię juz, ale ostatnio koklezanki córka
      miaa klopoty z nauką - no i ama zaproponowalam, ze jej wytłumacze.
      Oczywiscie za darmo, grosza bym od kumpeli nie wziela. No, ale
      kolezanka czuje sie zobowiazana - podarowala mi dosc cenną, po
      prostu dosc drogą rzecz. Nie na tyle rzecz jasna drogą by mogła ona
      stanowic w swietle prawa darowizne. I co teraz? Uzyskalam korzysc
      majatkowa za pracę niewatpliwie, której to korzysci nie oczekiwałam,
      ale jest (kumpela zapowiedziala - jak nie weźmiesz, wiecej jej do
      ciebie nie posle,bo nie i basta). No i? Prezentów za takie kwoty nie
      zgłza sie na bank do US. No, ale gdybum załozmy miała 5 takich
      uczennic i ich rodzice by mi sie co miesiac tak rewanzowali w
      naturze - a to taki prezent, a to siaki, a to to, a to tamto?
      Moja stostra teraz majaca małe dziecko nie pracuje, ale jeszcze się
      uczy, czasem potrzebowała, zeby jej ktos z dzieckiem zostal. Nie
      codziennie, nie w jakimś stalym wymarze godzin, ale ... zostaje jej
      czasem z małym sasiadka, kobitka na rencie zyje skromnie. Jakze tak
      za "Bóg zaplac" - sumienie by siostre zagryzło. Ale ta pani ksy od
      niej nie weźmie, za nic. No to siostra jak jedzie na zakupy do
      hipera zawsze jej pelną torbe róznisci przywozi. Niby co innego, niz
      zywa gotówka, czy przelew, ale ...no koorzysc majatkowa smile jest.

      No, ale powie ktos toż to tylko wdziecznosc za przysluge, zadne tam
      z fiskusem rozliczenia. No tak, tylko gdybym ja wzieła drogi prezent
      za to, ze o czyms tam napisałam, albo nie napisałam, nawet gdybym
      wczesniej sie z nikim nie umawiała, ze tak zrobię, to byloby
      orzyjecie korzysci amjątkowej, nagane w moim zawodzie, w wieu innych
      też. Jak widac siec nie wszystko jest takie oczywistesmile w praktyce
      rzecz jasna
      • uffo Re: Tak sobie jeszcze myslę o tych korkach i nian 22.03.10, 16:42
        no wlasnie nie wszystko jest oczywiste, bo zalezy od indywidualnego
        przypadku. Szczegolnie w przypadku malych wykorczen, czy tez
        wykroczen o niskiej szkodliwosci spolecznej. W powazniejszych
        sprawach przestepstwo jest bardziej oczywiste, a w sadzie mozna
        dyskutowac na temat motywow etc. Prawo ma pomagac, a nie mechanicnie
        uzalezniac i powodowac ze czlowiek jedynie stosuje sie do niego
        pasywnie, jak wobec dekalogu, z potulnym posluszenstwem. Jesli ide
        ulica w nocy i jest czerwone swiatlo, a nikt nie jedzie, to co
        robie, stosuje sie do prawa? Mozna, ale czy jest to konieczne?
        Trzeba zachowywac zdrowy rozsadek i samodzielna mozliwosc
        decydowania. Na tym zreszta chyba polega posiadanie wolnego wyboru i
        wolnej woli? Tym chyba tez rozni sie idea Jezusa o Nowym Przykazaniu
        Milosci i podazaniu za glosem skarbu serca od Dekalogu i martwej
        litery prawa, nadmiaru przepisow i regul. Oczywiscie i to i to jest
        wazne. Jak to ktos powiedzial, dopoki istnieje egoizm Prawo jest
        koniecznoscia. Natomiast w idealnym przypadku 'sprawiedliwy praw nie
        potrzebuje' albo potrafi je stosowac elastycznie, bez wyrzadzania
        wielkich szkod drugiemu. Co doo praw autorskich to nie wiem. Jako
        artysta z wyksztalcenia powiem szczerze ze nie mam nic przeciwko
        jesli ktos ukradnie mi moj pomysl i rozwinie, tak jak bylo to za
        czasow Renesansu kiedy artysci czesto podwchytywali czyjs pomysl i
        dalej to przepychali do przodu lub modyfikowali na swoj sposob. Ja
        czesto czerpie inspiracje z anonimowych starozytnych czy religijnych
        motywow lub istniejacych form i nie mam problemu z prawami
        autorskimi. Co by to bylo gdyby Bog czy Natura kazali sobie placic
        za uzywanie jako inspiracje? Niemniej sam doznalem oszustwa ze
        strony wydawcow i kolegow tlumaczy swojego czasu kiedy skradziono mi
        moje tlumaczenia i wydano jako plagiat. Co zreszta nigdy nie wyszlo
        na jaw bo i tak nie mialem kasy zeby sie sadzic a pewnie bym sie
        sadzil gdybym mial. Picasso twierdzil ze najoryginalniejszym artysta
        jest ten kto umie tak umiejetnie podkradac idee innych artystow i
        uzywac do wlasnej ekspresji, ze nikt nie jest w stanie tego
        rozpoznac i oskarzyc go o plagiat lub zlodziejstwo. Co prawda nie
        zgadzam sie z tym. Geniusz to jest geniusz, czyli umiejetnosc
        stworzenia rzeczy niepowtarzalnych, jakich nikt nie jest w stanie
        podrobic lub w ogole zrobic. Podrobki zreszta, moim zdaniem, czynia
        oryginal jeszcze bardziej unikalnym. Jesli kogos stac i chce miec
        oryginal to nie bedzie zalowal, ale w sytuacji kiedy mozna miec cos
        co wyglada niemal identycznie i dziala rownie dobrze, choc moze
        krocej, to dlaczego nie? Wowczas moze wyjsc na jaw ze czlowiek chce
        tej rzeczy nie dla jej marki lecz w celach bardziej praktycznych. I
        dobrze. Sa na rynku oficjalne podroby iPhonow i nawet wyrobily sobie
        marke pewnej oryginalnosci wlasnie jako podroba, bo oryginaly sa czy
        tez byly za drogie dla zwyklego zjadacza chleba. Firma Apple zreszta
        malo nie splajtowala swojego czasu wlasnie z powodu otorbienia sie
        prawami autorskimi, co skrzetnie wykorzystali podrabiacze, czyli
        Microsoft. Podroby moim zdaniem to rowniez tendencja do
        upowszechnienia produktu. Niedorwracalny proces. Kto pierwszy chwyci
        moze miec tego trafa ze wejdzie na top, a wtedy sam zacznie domagac
        sie przestrzegania praw autorskich. Tymczasem male szaraczki, jak
        ja, korzystaja z podrob, a podatkom i tak nie ma konca. Biznes
        bazuje na zlodziejstwie i oszustwie to dlaczego maly szaraczek nie
        mialby sobie ulatwic i tak ciezkiego zycia? Skonczyly sie czasy jak,
        o, wlasnie widzialem na filmie dokumentalnym o Antwerpii, gdzie
        mieszczanie placili podatek za domy, ale jak wmontowywano na
        elewacji domu figurki matki boskiej z dzieciatkiem, to bylo sie
        zwolnionym z tego podatku. Ale podatek za psa, kota, papuzke, RtVP
        (kiedy sa reklamy) to wyraz desperacji albo nieumiarkowania.
        Rozrasta sie biurokracja, rozszczeniowosc rzadu i inwigilowanie,
        nieufnosc miedzyludzka. Nie znam realiow, ale tak z grubsza biorac,
        podoba mi sie to co zrobiono gdzies w Skandynawii,nie wiem, chyba w
        Norwegii, przywalajac potezny podatek od oficjalnych dochodow.
        Zreszta ja tam jestem za wysokim opodatkowywaniem najbogatszych.
        Skubanie z malych ploteczek, albo jak to mowia w bankach kredytowych
        milkcows, to proceder co najmniej niemoralny, jesli nie niewolniczy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka