Dodaj do ulubionych

Lot był nieubezpieczony, a rodziny

15.04.10, 09:14
niektórych ofiar nie mają za co zyć.
Skandal po prosry! Okazało się, że ofiary katastrofy
leciały ...nieubezpieczone! To nie do pomyslenia podczas kazdego
zwyczajnego lotu pasazerskiego są ubezpeczone, a tu nie.

Wdowa po śp. panu Krupskim została z 7 dzieci, ludzie jej jedzenie
przynoszą. Wdowa po śp. marszłaku Putrze z 8 dzieci - nie ma
pełnomocnictwa do osobistego konta meza (jak to mozliwe w
małzeństwie, gdzie zona nie pracuje, w góle w zwiazku powaznym) -
nie ma kobieta zczego żyć.
A tymczasem wszyscy "łączą się bólu z rodzinami ofiar" - bardzo to
ładnie, ale one chca JESC !!! "łączenia się w bólu" dzieciom do
zjedzenia nie dadza.
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,7773393,Niektore_rodziny_ofiar_bez_srodkow_do_zycia.html
Obserwuj wątek
    • uffo Re: Lot był nieubezpieczony, a rodziny 15.04.10, 17:54

      rzad ma teraz duzo wydatkow zwiazanych z pogrzebami. Ale dobrze ze
      ktos podniosl te kwestie. Tylko czy bedzie odzew ze strony
      odpowiednich urzedow czy politykow? Slyszalem ze kazda rodzina ktora
      utracila kogos w tym wypadku ma dostac po kilkadziesiat tysiecy zl.
      Nie pamietam dokladnie ile. Nie mowiono tez kiedy. Politycy wydaja
      sie byc zajeci wlasnym bolem. No i ktos musi zaplacic za ten
      alabaster, wloskie trumny, straty biznesu wynikajace z okrsu zaloby.
      MacDonalds opusccil flagi ze swoim logo do polowy. Jezu, co za
      poswiecenie. Uniwersalny patriotyzm. Serce sie wzrusza.
    • grzespelc Re: Lot był nieubezpieczony, a rodziny 15.04.10, 21:03
      > Wdowa po śp. panu Krupskim została z 7 dzieci, ludzie jej jedzenie
      > przynoszą. Wdowa po śp. marszłaku Putrze z 8 dzieci - nie ma
      > pełnomocnictwa do osobistego konta meza (jak to mozliwe w
      > małzeństwie, gdzie zona nie pracuje, w góle w zwiazku powaznym) -
      > nie ma kobieta zczego żyć.

      Niestety rodzina ś.p. p. marszałka Putry może mieć teraz przerąbane. Bo o ile
      rodzina może wypłacić z konta zmarłego nie tak małą kwotę pieniędzy (ok, 50 tys.
      zł), to najpierw zgon musi być oficjalnie stwierdzony. Jak wiemy, nie wszystkie
      ciała zidentyfikowano. Jeżeli to się nie uda, to uznanie za zmarłego może
      nastąpić dopiero po upływie 6 miesięcy od katastrofy.
    • karafka_do_wina Re: Lot był nieubezpieczony, a rodziny 16.04.10, 00:28
      to jest kolejny przyklad na to, ze Polacy nie mysla, albo naiwnie wierza,ze
      panstwo o zadba o kobiete-zone. Skoro zona nie pracuje, a dzieci jest sporo to
      KONIECZNIE jedyny zywiciel rodziny powinien byc ubezpieczony na wypadek smierci.
      Nie wspomne juz o tym, ze zona powinna miec dostep do mezowskich (wspolnych?)
      pieniedzy. Glupota sad
      • uffo Re: Lot był nieubezpieczony, a rodziny 16.04.10, 01:15

        ale to moze tez byc odruch dobrej intencji, nieswiadomie i niewinnie
        naiwny. Wyksztalcony w autokratycznzym systemie patriarchalnym,
        niezbyt wrazliwym na los czlowieka. Co prawda religie protestanckie
        rozwinely zasade Jezusa (Kwakrzy) ale KK ciagle tkwi gdzies w
        okolicy Dekalogu, a nie praktykowania wspolodczuwania. W obecnej
        sytuacji przydaloby sie stosowac madrosc madrych ludzi i unaoczniac
        ludziom wlasciwa reakcje. Np. Szestow kiedys powiedzial ze 'pociecha
        duchowa powinna zawsze isc w parze z pociecha materialna.' Ale jakie
        sa nauki KK? Nie samym chlebem.
      • diabollo Re: Lot był nieubezpieczony, a rodziny 16.04.10, 07:16
        karafka_do_wina napisała:


        > Nie wspomne juz o tym, ze zona powinna miec dostep do mezowskich (wspolnych?)
        > pieniedzy. Glupota sad

        No tutaj chyba mamy doczynienia z owym mitycznym ideałem "tradycyjnej
        katolickiej rodziny", której jak wiadomo zagrażają legalizacja związków
        homoseksualnych, aborcja, antykoncepcja, in vitro, pornogorafia, ogólnie "zgniła
        Zachodnia Europa".

        Niepracująca żona śp. pana Putry nie ma dostępu do konta i zarobków
        (tłuściutkich) męża. Krótko mówiąc nie ma dostępu do wspólnych środków, których
        jest prawnym współwłaścicielem.

        Ciekawe jak w tej "tradycyjnej polskiej rodzinie" to wyglądało: śp. pan Putra
        przychodził, wyciągał portfel i dumnie kładł banknoty NBP na kuchennym stole...
        Żona w pokorze i wdzięczności chowała pieniądze z postanowieniem, że wyda je jak
        najrozsądniej, (logistyka dotycząca zaspokojenia potrzeb 10-osobowej rodzinie,
        wszak łatwa nie jest, to etat na dwie-trzy zmiany dziennie.)

        Ciekawe czy wydzielał żonie pieniądze codziennie, czy na przykład w okresach
        tygodniowych? (Rzeczywiście tydzień mija bez męża, żona i ośmioro dzieci - zęby
        w ścianę).

        Patriarchat w formie idealnej.

        Kłaniam się nisko.
        • kora3 No przyznam, ze yo dla mnie nie o pomyslenia 16.04.10, 08:47
          nie wiemy, czy sp. marszałek Putra nie był ubezpieczony na życie,
          moze i był, oby. Z racji lotu nikt nie był, z prezydenką parą
          włącznie.
          To, ze niepracująa zona z którą się ma 8 dzieci nie ma pełnomonictwa
          do konta osobistego meza jest dla mnie wrecz niewyobrazalne. Nie
          sądze, by kładzione byłby banknoty NBP na stół, ale sadze raczej, ze
          było jakieś konto "na dom", które marszałek zasilał, a żona mala do
          niego dostep. Dlaczego jednak mezczyzna, który zwiazał sie swietym
          sakramentm małzeństwa i 8 dzieci z ukohaną kobieta wydziela jej na
          zycie resztą kasy dysponując (w kazdym razie bankowo) sam, trudno
          sobie wytłumaczyć. Taki model? Brak zaufania? Swoją droga w takich
          bardzo tradycyjnych rodzinach, np. na slasku owa "tradycja"
          wygladała tak, ze praujący facet wypłate z tzw. paskiem oddawał
          kobicie zobie zoatawiając coś tam na piwo i gołebie. Kasa
          dysponowała kobieta - całą. Nie wiem zatem skąd taka "tradycja" zeby
          zona nie mała pełnomonictwa do konta, zwłaszcza, gdy jest
          niepracująca.
          A tak na tamtym forum mi tłumazono o to znazy "dwa w jednym" w
          sakramentalnym małzeństwie. Teraz mamy wyjasnienie: dwa w jenym
          znaczy jedno ma konto, a drugie g...Byc moze ma to jakiś wymiar
          duchowo filozoficzny, ale ja go nie łapię. Już wole być taj, jak
          ja "na hwile" i "na probe" - przynajmniejmam jakies zabezpiezenie w
          razie jakeigoś nieszczescia: pełnomocnictwo do kont, wpółwłasnosc
          rzeczy ruchomyh i nie. No ale moze w katolicklich rodzinach takie
          coś jest przejawem braku zaufania do Pana Boga oraz skrajnego
          materializmu, lub też jak sugerowały niekyóre panie tzw. "kurestwa".
          • karafka_do_wina Re: No przyznam, ze yo dla mnie nie o pomyslenia 16.04.10, 11:53
            macie wszyscy racje, mnie tez wyglada na to, ze podzial obowiazkow nie obejmowal
            podzialu zarobkow mezowskich. typowa ortodoksja katolicka, ktory zaklada rzady
            meza, a nie partnerstwo malzonkow. Widac glowa rodziny zarzadzala finasami
            osobiscie i nie widziala potrzeby aby robic to wspolnie z zona. Nie powinnam
            wtracac sie w cudze zycie, ale jakos nie moge sie opedzic od mysli, ze pan. P.
            wiodl wygodne zycie pana i szefa rodziny, a zona obrabiala osemke dzieci i dom.
            ciekawe czy miala jakas pomoc typu gosposia. Ugotowac obiad na 10 osob to spore
            wyzwanie, ze o innych pracach domowo-dzieciowych nie wspomne...
            • grgkh Re: No przyznam, ze yo dla mnie nie o pomyslenia 16.04.10, 12:30
              Dla uczciwości oceny sytuacji powiem, ze zdarza się (czasem, bo nie
              zawsze), że w takich wielodzietnych rodzinach podział obowiązków włącza do
              nich także dzieci. To poprawia bilans obciązeń. I nie jest to przez nie
              odczytywane jako katorga, a (czasem, bo nie zawsze) pozwala na wzmocnienie
              więzi uczuciowych między nimi, empatii, poczucia odpowiedzialności,
              obowiązkowości itp. i działa na korzyść w pozytywnym wychowaniu przyszłego
              członka społeczeństwa.

              Ale jako ojciec więcej niż jednego dziecka mogę powiedzieć, że świadome
              sterowanie takim wychowywaniem większej trzódki to nie lada wyzwanie i mało
              kto potrafi mu bez uchybień sprostać. Z reguły uczymy się na swoich
              błędach, a czasu cofnąć się nie da.
              • karafka_do_wina Re: No przyznam, ze yo dla mnie nie o pomyslenia 16.04.10, 15:47
                grgkh napisał:

                > Dla uczciwości oceny sytuacji powiem, ze zdarza się (czasem, bo nie
                > zawsze), że w takich wielodzietnych rodzinach podział obowiązków włącza do
                > nich także dzieci.

                jasne, jednak to nie zmienia faktu ze zarzadzanie takim dzieciowo-domowym
                przedsiebiorstwem to ciezka praca. widac, ze maz byl jego dyrektorem, a zona
                podleglym mu kierownikiem. nie byla to S.C. bo taki uklad wymaga partnerstwa w
                zarzadzaniu.
                • grgkh Re: No przyznam, ze yo dla mnie nie o pomyslenia 16.04.10, 17:56
                  > jasne, jednak to nie zmienia faktu ze
                  > zarzadzanie takim dzieciowo-domowym
                  > przedsiebiorstwem to ciezka praca.

                  Wiem, bo osobiście bywałem (rotacyjnie) na takim stanowisku. smile

                  > bo taki uklad wymaga partnerstwa w zarzadzaniu.

                  Tak.
            • kora3 Ale właśnie tradycyjny model rodziny 16.04.10, 13:02
              z reguły katolickiej, który ja miałam okazje i mam jeszcze zcasem,
              rzeadziej, obderwować w moim regionie był taki, ze chop robił, a
              baba była doma, ale całkom wypłatom chopa baba zarządzalasmile
              w górniczym srodowisku raczej kobiety w pokoleniu moich dziadków nie
              pracowały, chyba,ze była któraś lekarzem, nauczycielem, albo jak
              moja babcia pielęgniarką (rzadziej), a chopy oddawali zonom wypałte
              z tzw. paskiem, czyli kwitem z działu płac i swoim podpisem,
              zwykle "urywali" sobie jakąś koncowkę, a resztą zawiadowała babka.
    • hawela konto bankowe 16.04.10, 09:37
      Chcę Wam tylko wyjaśnić, że z chwilą śmierci dysponenta rachunku
      bankowego wygasają wszelkie pełnomocnictwa. I to dlatego nie da się
      skorzystać ze zgromadzonych tam środków - to procedury bankowe, a
      nie zawiść śp małżonków
      • kora3 Re: konto bankowe 16.04.10, 09:51
        Hawelo , nie sciemniaj - jesli konto jest WSPÓLNE nic ci nie wygasa.
        I wiem to na pewno, bo specjalnie to sprawdzalismy. Jesli jestes
        wspólwłasicielem konta nie ma o ci wygasnąc, dopóki zyjesz. Mój
        facet ma dosc niebezpiezny zawód i to z jego inicjatywy jestem
        współwłasicielem konta. Zastanawiające zemu zona z 8 dzieci nie była
        takowym
        • hawela Re: konto bankowe 16.04.10, 10:08
          Nie miałam zamiaru nic ściemniać.
          Przeoczyłam, pomyślałam o oddzielnych kontach. My z mężem takie
          własnie mamy, jakoś nigdy mi do głowy nie przyszło, żeby mieć
          wspólne. Moze dlatego, że gdy się pobieraliśmy, sto lat temu co
          prawda, każde z nas już miało rachunki, na które chociażby pobory
          były przelewane.
          • kora3 Re: konto bankowe 16.04.10, 10:23
            Ależ Hawelo, ja też mam swoje konto, od dawna i się pobiera zamiaru
            juz nigdy nie mam. Mozesz kogoś uczynić współwłasciielem konta.
            to, ze Waam do głów nie przyszło to wasza sprawa, ale skoro masz
            rachunek i malaś go wczesniej to jak mniemam pracujesz, a pani
            Putrowa, nie. Kobieta nie ma swoih srodków, zadnych na teraz, potem
            pewnie bedzie renta.
            Kazdy z nas moze zginąć w wtpadku, ale są zawody, funkje, kktóre z
            raji swej speyfiki bardziej na to narazaja. Byie politykiem, na
            pewno takowym jest. Nie weim, jak mozna majac 8 dziei i niepracującą
            zone nie pomysle o przyszłosi rodziny w razie swoiej smierci.
            • hawela Re: konto bankowe 16.04.10, 11:06
              Uściślę: żonę niepracującą zawodowo.

              • kora3 Re: konto bankowe 16.04.10, 11:19
                hawela napisała:

                > Uściślę: żonę niepracującą zawodowo.

                No Haweli nie odstawiaj szopki nomen omen z pogrzebu - jasne, ze
                mamy wszysy na mysli osobę niepracującą zawodowo i chyba mam
                nadzieję wszyscy zdajemy sobie sprawe jaka to iezka praca wychowanie
                tylu dzieci, praktycznie bez pomocy meza-polityka.
                Niestaraj się wiec nikogo przekonac, ze Ziemia naprawde krazy wokół
                słonca, bo to wszyscy wiemy.

                W zalinkowanym przeze mnie tekscie jest zdanie przyjaiół
                PUtrów. "Podzielili się tak obowiązkami"- owszem, onbowiązkami moze
                się i podzielili, ale kasa najwyraźnej nie. Musialo być tak, ze sp.
                wicemarszałek jednak w finansach, które o prawda dostarczał,
                dzierżył ster. Inaczej zona byłaby współwłasicielką konta i nic nie
                stałoby na przeszkodzie, by z niego po smierci meza mogła swobodnie
                korzystać. Jasne,ze jest załoba narodowa itd. , ale myslą o zmarłych
                nie wlno nam nie myslec o zywych.
                • hawela Re: konto bankowe 16.04.10, 11:31
                  kora3 napisała:


                  > No Haweli nie odstawiaj szopki nomen omen z pogrzebu - jasne, ze
                  > mamy wszysy na mysli osobę niepracującą zawodowo i chyba mam
                  > nadzieję wszyscy zdajemy sobie sprawe jaka to iezka praca
                  wychowanie
                  > tylu dzieci, praktycznie bez pomocy meza-polityka.
                  > Niestaraj się wiec nikogo przekonac, ze Ziemia naprawde krazy
                  wokół
                  > słonca, bo to wszyscy wiemy.
                  ?? Kompletnie nie wiem, co mówisz.

                  Oceny sytuacji pp Putrów się nie podejmuję, jak zresztą w ogóle nie
                  chcę oceniać innych ludzi.
                  Jesli można pomóc, to chętnie pomogę.

                  >
                  • kora3 Re: konto bankowe 16.04.10, 11:39
                    Hawelo, nie dyskutuje sie o zyjes sytuacji, gdy ma ona wymiar
                    osobisty, w tej chwili ma wymiar dosc szeroki: zgineło prawei 100
                    ludzi podzas nieubezpiezonego lotu, rodziny niektórych z nich -
                    wiemy o kilku przypadkach, a reszta... znajdują sie w dramatycznej
                    sytuacji. Pewnie dostaną zapomog, renty itd, ale na to rzeba zcasu.
                    To powinno nas czegos uczyc: ze zawsze niezaleznie od stanu zdrowia
                    trzeba się liczyć z wypadkiem i tym podobnymi rzeczami, bo potem
                    kiedy się odejdzie, już nic sie nie zrobi, a rodzina wbije zeby w
                    sciane do czasu ustalenia wszystkiego zwiazanego z majatkiem,
                    dziedziczeniem itp.
                • kora3 Ztrsztą - nie chodzi tylko o niepraujące 16.04.10, 11:36
                  zawodowo zony, ale takze o takie zwiazki, gdzie jedno z małzonków,
                  partnerów zarabia duzo wiecej niż drugie. Poczytaj link z końca
                  wątku - nauczyielka i oficer BOR. Mysliesz, ze mozna porównywac ich
                  poboru realnie - nie pewnie, cho kroiowe zarobki BORO-wików to mit,
                  ale jednak zapewne sa niewpółmierne do zarabków nauzyieli.

                  Dziwne, bo z rodzinami wszystkih, przyjaciółmi sporo sie gada, a z
                  rodzinami załogi jakoś cisza, moze ze wstydu, ze zruzcono na nich
                  całą odpowiedzialnos, o do kytórej mam przekonanie, ze nie była
                  cała.
                  Ale mam tez przekonanie, ze zony pilotów, mechanika i nawigtora mogą
                  podjąc kase z kont. Moze sie myle, ze jak znam latające srodowisko
                  świadomosc mozliwosci naglej i niespodziewanej utraty zycia jest tam
                  spora. Normalnie sie o tym mówi, choć nie epatuje tym. Ja sama
                  nienajlepiej zareagowałam na pierwsze próby rozmowy o tyh sprawach,
                  cho zdaje sobie sprawe z ryzyka, ale jaoś rozmowa o tym wydawała mi
                  sie niestosowna, dziwna. Dla nich taka nie ejst - normalne, e to
                  zwód sporego ryzyka i trzeba brać to pod uwagę.
        • hawela Re: konto bankowe 17.04.10, 10:43
          kora3 napisała:

          > Hawelo , nie sciemniaj - jesli konto jest WSPÓLNE nic ci nie
          wygasa.
          > I wiem to na pewno, bo specjalnie to sprawdzalismy.

          Wczoraj dowiedziałam się, nie masz racji. Jesli konto jest wspólne,
          po śmierci współwłaściciela możesz wypłacić połowę środków, a druga
          połowa jest blokowana.

          To tak tylko dla ścisłości
          • kora3 mozesz podac źródło? 17.04.10, 10:47
            bo wydaje mi się yo nieprawdą. Rok temu zmarł mąz mojej dobrej
            kolezanki i dysponowała wszystkimi srodkami ze wspólnego konta,
            pomimo, ze po mezu poza nią dzidziczyły z ustawy dorosłe dziei
            przeciez. Naturalnie nie było tam zadnych tarc pomiedzy nimi ws.
            majatkowyh, ale normalnie wszystkim dysponowała.
            • hawela Re: mozesz podac źródło? 17.04.10, 19:43
              Prawda, prawda, na 100%, prawnik bankowysmile
              • kora3 Re: mozesz podac źródło? 17.04.10, 20:25
                hawela napisała:

                > Prawda, prawda, na 100%, prawnik bankowysmile

                no wiesz, mozliwe, tylko jak pwoeudział słusznie i logicznie
                Diabollo. Bank nie Duch św. nie wie, ze ktos umarł, wiec jesli
                ktosik ma karte z pinem do konta to moze BEZ powiadomienia banku
                skorzystac z kasy, mawet całej.
                I chyba nie jest to jakes scigane. Moja znajoma nie takdawno, z dwa
                lata temu straciła ojca. No . moze nienajlepsze okreslenie, ojciec
                sie nią nie interesowal wcale po tym, jak odszedł od rodziny i
                załozył nowa. Sle ona z urzedu po nim dziedziczyla, nie
                wydziedziczyl jej bo testamentu nie zostawil. Sa s uznal, ze ma
                parwa do wszystkiego co pisoadal ojciec, konkretnie do połowy, bo
                byl po raz drugi zonaty, a innych dzieci walsnych, adoptowanych, ani
                przysposobionych poza nią nie mial. Okazało się, ze takze przez 30
                lat małzeństwa z druga małzonką niczego sie nie dorobił smile poza
                mieszkaniem. Druga zona musiała jej zgodnie z wyceną spłacic 1/4
                wartosci miszkania. i tylko tyle. A nie byl to kolo biedny, na pewno
                miał oszczednosci! Ale baba zeznala, ze konta puste i finał. Zapewne
                puste, bo wyprózniła, zamkneła rachunki i otworzyła na siebie pewnie
                zaraz po smierci. Jaki to problem wypłacic jak masz karte, albo na
                dowód ze wspólnego konta. Pewnosc była,z e baba musoala wypłacic
                zaraz po smierci spodziewajac sie postepowania o mase spadkowa i
                spadek. zeznała to i co? I nic, sad sie nie fatygował sprawdzac, ani
                bank.
                A z tego co mówisz w zasadzie bank powinien zawiadomić prokurature.
                No bo jesli transakcja wyplaty wiekszej kwoty niz połowa srodków
                odbyła się po smierci współwłasciciela konta, co latwo ustalic na
                podstawie aktu zgonu, to popełniono przestepstwo, prawda? A bank
                jako instytucja jest zobowiazany o nim zwiadomic.
                A sąd nawet nie uznal za konieczne skierowac do banku zapytania, czy
                i kiedy dokonano wypłaty całosci srodków.
                Flatego jakoś mi to nie za bardzo pasuje.
                • hawela Re: mozesz podac źródło? 18.04.10, 13:09
                  kora3 napisała:


                  > ktosik ma karte z pinem do konta to moze BEZ powiadomienia banku
                  > skorzystac z kasy, mawet całej.
                  Może, ale jest to wbrew prawu.

                  > I chyba nie jest to jakes scigane. Moja znajoma nie takdawno, z
                  dwa
                  Nie jest, jeśli okaże się, że sprawy dziedziczenia sa w porządku.
                  Nikomu się nie chce zakładać o to spraw
                  • kora3 Re: mozesz podac źródło? 18.04.10, 13:13
                    hawela napisała:
                    >
                    > Może, ale jest to wbrew prawu.

                    no i o z tego, skoro prawa nikt nie egzekwuje Hawelo? Aborcja na
                    zyczenie też jest wbrew prawu, a nikt na to uwaginie zwraca.
                    >
                    > Nikomu się nie chce zakładać o to spraw
                    no własnie, ale w tym przypadku najwyraxniej zona nie miala wcale
                    dostepu do konta meza, inaczej mogłaby zgodnie z prawem bodaj z
                    połowy korzystac, nie?
          • diabollo Re: konto bankowe 17.04.10, 11:31
            hawela napisała:

            > Wczoraj dowiedziałam się, nie masz racji. Jesli konto jest wspólne,
            > po śmierci współwłaściciela możesz wypłacić połowę środków, a druga
            > połowa jest blokowana.
            >
            > To tak tylko dla ścisłości

            Czcigodna Hawelo,
            Nie wiem jakie są przepisy.
            Ale tak na zdrowy rozum - wyobraź sobie, że ktoś jest współwłaścicielem konta
            wraz z małżonkiem, maa wszystkie karty bankowe, kredytowe.
            I w przypadku nagłej śmierci małżonka, myślisz, że banki śledzą wszystkie
            raporty policyjne, raporty USC o wydawanych aktach zgonu, doniesienia
            telewizyjne, porónują listy ofiar z listami swoich klientów i bach - blokować
            konta, których współwłaścicielami są zmarli...

            Nie, współwłaścicielowi konta nikt nie zablokuje kart i dostępu do pieniędzy na
            koncie, bo mąż czy żona zginęła w wypadku.
            Bank trzeba oficjalnie poinformować (przez żyjących współwłaścicieli czy
            spatkobierców) o śmierci.
            Dopiero na tej podstawie bank podejmuje jakieś procedury.

            W przypadku doniesień prasowych o apelach i naciskach na banki o umożliwieniu
            dostępu do pieniędzy kont zmarłych tragicznie w samolocie prezydenckim chodzi
            zwyczajnie o współmałżonków, którzy tego dostępu nie mają, bo nigdy nie mieli.

            Nie ma co tutaj odwracać kota ogonem.

            Kłaniam się nisko.
            • hawela Re: konto bankowe 17.04.10, 19:43
              diabollo napisał:


              > I w przypadku nagłej śmierci małżonka, myślisz, że banki śledzą
              wszystkie
              > raporty policyjne, raporty USC o wydawanych aktach zgonu,
              doniesienia
              > telewizyjne, porónują listy ofiar z listami swoich klientów i
              bach - blokować
              > konta, których współwłaścicielami są zmarli...

              Też o to zapytałamsmile
              Nie, dostają informację np z ZUSu. Ale prawo jest takie, że Ty sam
              nie możesz czyścić konta po śmierci współwłaściciela (lub konta
              osoby, do którego masz upoważnienie). Oczywiście ludzie to robią (bo
              wiedzą, jakie potem są cyrki). Jest to jednak łamaniem prawa. Ale
              rzadko kto o to zakłada sprawę, szczególnie, jeśli sprawy spadkow są
              przejrzyste.



              >
              > Bank trzeba oficjalnie poinformować (przez żyjących
              współwłaścicieli czy
              > spatkobierców) o śmierci.
              No, otóż to.

              > Nie ma co tutaj odwracać kota ogonem.
              Wiesz, niczego nie odwracam, już mnie po prostu samą te sprawy
              zainteresowały - abstrahując od sytuacji zmarłych w tragedii
              smoleńskiej.
              >
    • grgkh Historia pewnego BORowca 16.04.10, 10:06
      www.kontrowersje.net/tresc/krakow_smolenskdostojewski
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka