diabollo
19.08.10, 07:57
Abp Głódź pokrzepia pana Eugeniusza
Katarzyna Wiśniewska
Abp Sławoj Leszek Głódź, który kiedyś we własnej rezydencji lepił koalicję
PiS-LPR-Samoobrona, teraz pomaga PiS zaogniać konflikt przed Pałacem Prezydenckim.
Nawet prezydium Episkopatu sprzeciwia się trzymaniu krzyża jako zakładnika na
Krakowskim Przedmieściu, ale abp Głódź wie lepiej: "Musi być gwarancja, że
powstanie pomnik, a takiej gwarancji nie da sołtys spod Duczek" - mówi we
wczorajszej "Rzeczpospolitej". I tłumaczy, że "w Warszawie chodzi o
postawienie pomnika narodowego, dlatego że tragedia była narodowa. I od tego
nie uciekniemy". Gdzie ten pomnik? Oczywiście przed Pałacem Prezydenckim.
Abp Głódź zastrzega się skromnie: "Nie do mnie należy orzekanie w tej
sprawie"; "Nie chciałbym wchodzić na nie swoje pole". Po czym orzeka i
wchodzi. A to w buty naczelnego architekta stolicy ("Nie trzeba zasłaniać czy
przesuwać pomnika księcia Józefa Poniatowskiego, by poza metalowym ogrodzeniem
znaleźć odpowiednią przestrzeń"), a to rzecznika pamięci prezydenta
Kaczyńskiego: "Trzeba uciekać od pokusy niechęci budowania etosu prezydenta
Lecha Kaczyńskiego i uwzględnić to, że należy on do łańcucha wielkich
prezydentów, który rozpoczęli Gabriel Narutowicz i Ignacy Mościcki. Wielkość
obecnego prezydenta buduje się na wielkości poprzedników, a nie odwrotnie, gdy
zacierając ślady poprzednika, chce się windować siebie".
W wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" abp Głódź wsparł też polityków PiS
protestujących przeciw odsłonięciu w Ossowie pomnika poległych tam w 1920 r.
żołnierzy Armii Czerwonej. "W Ossowie ktoś przedobrzył sprawę. Postawił pomnik
w odległości 3 km od Radzymina, gdzie na cmentarzu znajduje się kwatera
żołnierzy polskich (...), i 300 metrów od miejsca śmierci ks. Ignacego
Skorupki" - wylicza arcybiskup. Równie dobrze mógłby jeszcze dorzucić, ile
stamtąd kilometrów do Gdańska.
Tablica pamiątkowa ku czci ofiar katastrofy smoleńskiej na Pałacu Prezydenckim
też się arcybiskupowi nie podoba: "zasłanianie się tabliczką jest oszukiwaniem
samego siebie".
Abp Głódź ostrzega Bronisława Komorowskiego przed "frustracją narodu" i że
"będą różne samozwańcze pomysły". Dobrze byłoby, gdyby metropolita powściągnął
własne i przypomniał sobie, że jest przede wszystkim katolickim hierarchą. Bo
na razie duszpastersko pokrzepiony jego słowami może czuć się co najwyżej pan
Eugeniusz, który we wtorek obrzucił "tabliczkę" na Pałacu fekaliami.
Ewentualnie wandale malujący na ossowskim pomniku czerwone gwiazdy.
wyborcza.pl/1,75968,8269068,Abp_Glodz_pokrzepia_pana_Eugeniusza.html