Dodaj do ulubionych

Polki wydają na ubrania mniej niż 100 zeta/miesiąc

15.07.11, 21:54
- takie zaskakujące dane statystyczne podał ostatnio PAP. Mowa nie o skrajnie biednych ludziach, mowa o statystycznej Polce.
Przyznam się, ze jestem z lekka zszokowana i ... no jakoś nie wierze w te dane ) Nie tylko dlatego, że Polki na tle innych nacji wypadają jesli chodzi o ubrania wcale nieźle. Takze z innych powodów: po pierwsze sama nie szaleje z ubraniamismile Mam na mysli to, że nie mam zakupomanii, nie kupuję rzeczy zbednych tylko dlatego, ze modne, albo mi sie spodobało, a nie zastanawiam sie do czego ja to u licha załozę.
Nie mam też markomanii - kupuję kieruykjac się owszem gatunkiem, ale nie metką. A wiec takze na bazarze. Mozna tam kupić rzeczy naprawde tanie, ale 100 złotych miesiecznie wystarczyłoby na 3 bluzeczki letnie i spódnicę, no moze japonkio jakieś do tego. Buty takze bazarowe (unikam takowych, bo moje stopy sa bardzi wrazliwe), ale ceny znam, są znacznie droższe, niż letnie ciuszeczki, podobnie jak odzież zimowowa czy jesienna. Opracowanie papowskiej info, które czytałam opierało sie na przekonaniu, że POlki chetnie korzystają z odzieży z drugiej reki. Czyli popularnych "szmateksów" i coraz popularniejszych wymian miedzy znajomymi sobie osobami, a takze mniej znajomymi .
Owszem, choć sama nie mam przekonania do "ciuchlandów" wiem, ze mozna w nich kupic całkiem fajne rzeczy po bardzo atrakcyjnych cenach. Przyznam się, ze mnie osobiscie nie neci chodzenie w czyichś bądź co bądź ciuchach, ale mam wswiadomosc, ze po prostu to jakieś tam moje widzimisie. Sama mam jedną rzecz z "ciuchlandu", którą po prostu kocham - króciuką , maleńką kurteczkę jeansową, nawet nie wiem jakiej marki, ale prezefajną dla mniesmile Wypatrzyłam ją na wystawie, kosztowała 30 złotychsmile Nówka, z metką. Odrzuca mnie mysli o noszeniu czyichś spodni, bluzki, czy o zgrozo - biuelizny (taka też się zdarza w ciuchlandach). Co innego pasek, torebka, czy korale. JA lubię dotatki, ale nie mam ich w kazdym mozliwym kolorze i nie niszcze wiec nie korzystam z tych ofert, ale jedna z moich kolezanej robi z rzeczy kupionych w sh prawdziwe cudxeńka. Tylko, ze ona wydaje na te gadżety same pewnie ze stówkę miesiecznie, nie liczac tego, co musi dokupic, zeby je "przerobić" pod siebie. Co do wymiany ciuchów, czy też oddawania nietrafionych zakupów komuś - zdarza się, ale raczej ta druga opcja - chodzoi o rzeczy nowe. Rzadko zdarza mi się kupić coś co mi potem nie pasuje, ale zdarza mi sie czasem dostaćsmile Jesli się komuś podoba, chetnie oddam, dlaczego nie, ale rzecz taką uzywaną to raczej bym się krepowała. Sama dostałam sporo ciuchów niechodzonych, albo prawie, jak moja siostra zaszła w ciąze i szybko przestały być na nią dobre.
JAsne, są wyprzedaze posezonowe, ale ceny u nas nie spadają na nich tak wspaniale, jak na zagranicznych (na razie). Tak wiec w owoą stówkę trudno mi uwierzyć.

A wy jak myslicie? JAkie macie obserwacje? Wiarygodne, czy nie? Przypominam, mowa o statystycznej Polce, a nie o kimś w biedzie.
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Polki wydają na ubrania mniej niż 100 zeta/mi 16.07.11, 01:44
      Co myślę, przepiękna Koro, że dane wydają się być wiarygodne.

      Kłaniam się nisko.
      • kora3 A tak coś konkretniej przeprzystojny 16.07.11, 08:30
        Diabollo?
        Chodzi mi o przykłady, jak to technicznie wykonaćsmile
        • diabollo Re: A tak coś konkretniej przeprzystojny 16.07.11, 13:45
          kora3 napisała:

          > Diabollo?
          > Chodzi mi o przykłady, jak to technicznie wykonaćsmile
          >

          Czcigodna Koro, 1/4 całej ludzkości świata musi przeżyć za mniej niż jednego dollara dziennie, to jeżeli statystyczna Polka ma ponad dullara dziennie tylko na same ubrania, to przecież gościówa jest.
          Wszak codziennie nie trzeba kupować ubrań.

          Kłaniam się nisko.
          • kora3 No tak Diabciu, patrząc w ten sposób 16.07.11, 16:46
            owszem, ale jak mówie noie mówimy o skrajnej nedzy. I jasne, nie kupujemy na ogół codziennie ubrań. Ale weź choćby takie rajstopy - najtańsze lycry na bazarze to około 4 złote. To sie drze czasem po jednym włozeniu. Liczac tydzień masz załozmy 5x4=20 złotych. A tygodnie mamy 4/miesiac....
            • a000000 Re: No tak Diabciu, patrząc w ten sposób 16.07.11, 17:15
              mniej niż 100 zł na miesiąc.... świadczy to o tym, że statystyczna Polka jest biedna.
              Dowodem na powyższe może być spacer po butikach i kontemplacja cen.

              Zaraz padnie pytanie - to dlaczego na ulicy tak mało się widzi łachmaniarzy? Otóż dlatego, że istnieją lumpeksy, w których ubiera się coraz więcej ludzi. Sama mam kilka całkiem ładnych bluzek po 2 zł sztuka, niektóre ganc nowe.
              • kora3 Azerko, a czytałaś pierwszy post ? 16.07.11, 18:48
                Toż włąsnie napisałam, ze opracowujacy te dane sugerowali lumpeksy, wyprzedaże i wymiany ciuchów. JA sama jakoś nie mam przekonania do lumeksów, ale to raczej moj widzimiśsmile niż jakaś reguła.
                Na pewno mozna tam kuopic fajne rzeczy, nie brak też łachmanów. Zeby te fajne rzeczy kuoic, trezeba mieć przede wszystkim CZAS. NA wybieranie, przebieranie, pojawienie sie tam w czasie nowej dostawy. W sklepie, czy na bazarze łatwiej coś kuoic - podoba ci się, pytasz o swój rozmiar, mierzysz i jesdli lezy ok - po sprawie. W lumpeksie rzeczy są poijedyncze - co z tego, ze ci się podoba, jak nie twój rozmiar? A to co jest dobre , nq przykład ma fason, albo klorystyke, jaka ci nie odpowiada. Szukasz dalej. Ale dobra, załozmy, ze zcesciowo to prawda: są te szmateksy, mozna coś "upolować", ale nie za bardzo wierze, zeby nieuboga osoba dała rade sie tam ubrac na kazdy sezon od stóp do głow. A ze szmateksy odwiedzaja też osoby wcale nieubogoie, to też prawda.
                Tylko, ze nie moge pojac skąd sie biorą wobec tego tłumy kupujacych po galeriach i butikach. Myslisz,z e sieci nie robią rekonesqnsu, czy warto, zanum wstawia swój sklep do jakiegoś CH? Ta wstawiaj, zeby stalo? nie, a wiec mają zbut. Podobnie nie widze jakiejs zapasci w butikach. Ostatnio nawet w cetrum mojego aktualnego miasta otworzyły sie dwa nowe z sukienkami. fajne ciuszki, niedrogie, ale w cenach niepoorównywalnych do szmatreksowych. Taka sukienka koktailowa od 100-200 złotych. W trym drugim troszkę drozsze. MAją tam zbyt, nie narzekają, sporo klientek jest.

                A co do tego osławionego już przez Ciebie Azerko ubóstwa, to nie masz racji smile Gdyby Polki były ubogie, to nie wydawałyby sporo wiecej statystycznie niż na ubrania na fryzjera, kosmetyczke, kosmetyki do pielegnacji twarzy i ciała oraz kolorowe, kosmetyki do stylizacji i pielegnacji włosów oraz perfumy i wody toaletowe.
                Włąsnie dlatego zaskoczyła mnie m.in kwota na ubraniasmile
                • a000000 Re: Azerko, a czytałaś pierwszy post ? 16.07.11, 19:44
                  kora3 napisała:

                  Zeby te fajne r
                  > zeczy kuoic, trezeba mieć przede wszystkim CZAS.

                  albo koleżankę. Która ma talent do znajdowania ciekawostek. Mam taką.

                  > Gdyby Polki były ubogie,

                  Polki uwierzyły reklamie, że "są tego warte" i kupują produkty dające złudzenie młodości i piękności. Dlatego kupują kosmetyki.
                  ALE. W Sephorze tłumów nie widać pod półką z Chanel nr 5.

                  Tłumy w butikach czy galeriach? A wiele takich jest w Twoim mieście? Te tłumy to ile pań z Twojego miasta? 20%?????
                  Wrażenie czasem nie odpowiada rzeczywistości.
                  • kora3 Re: Azerko, a czytałaś pierwszy post ? 17.07.11, 08:17
                    a000000 napisała:
                    >
                    > albo koleżankę. Która ma talent do znajdowania ciekawostek. Mam taką.

                    Azerko, ja też. Pisałam wszak - jednak umie szmateksowe rzeczy przerobić na prawdziwe bcudeńka - chodzi głownie o dodatki, ale nie tylko. Jednak nie wyobrzam sobie,ze kolezanka kupi mi "na oko" spodnie np. spodnie. Wszystko jedno, w sklepie, czy szmateksie. SAMA spodni akurayt tą metodą nie kupię smile - muszę zmierzyc.

                    >
                    > Polki uwierzyły reklamie, że "są tego warte" i kupują produkty dające złudzenie
                    > młodości i piękności. Dlatego kupują kosmetyki.


                    Azerko, wszystko jedni dLACZEGO kupująsmile - falktem jest, ze kupują, wiec argument, ze ich nie stac, pada.
                    Swoją drogą dziwne masz przekonanie o kosmetykach smile

                    > ALE. W Sephorze tłumów nie widać pod półką z Chanel nr 5.


                    No moze, niemniej Polki wiecej wydają na kosmetyki i zabiegi upieksaające, niż na ciuchy.

                    >
                    > Tłumy w butikach czy galeriach? A wiele takich jest w Twoim mieście? Te tłumy t
                    > o ile pań z Twojego miasta? 20%?????
                    > Wrażenie czasem nie odpowiada rzeczywistości.


                    Galerii jest coś chyba ze 4, ale spostrzezenie nie dotyczy wcale mojego miasta obecnego. Bzasem tu i tam smile A statystyka dotyczyła POLEK, a nie mieszkanek konkretnego kiasta
                    >
                  • kora3 Aza, a Polki nie są warte? :) 17.07.11, 14:05
                    a000000 napisała:
                    >
                    >
                    > Polki uwierzyły reklamie, że "są tego warte" i kupują produkty dające złudzenie
                    > młodości i piękności. Dlatego kupują kosmetyki.


                    Wiesz, rozczarowujesz mnie takimi wpisami sad Moze kolega ZZ ma rację: kwestia wychowania w innej rzeczywistosci.

                    Azerko - kobiety w kazdej epoce i pod kazda szerokoscią geograficzną od zawsze starały sie upiększyc i ukryc, albo zniwelować skutki starzenia się. Dlaczego Polki miałayby być inne?

                    Moze to "Zasługa" PRL-u, że jeszcze są osoby, które uwazają, ze kosmetyki to jakaś podejrzana złuda młodosci i pięknasmile? Bo za jego zcasów, kiedy mydło i krem Nivea były trudnodostepne, usiłowano nam wmówic, mze to nie jest aż tak potrzebne.

                    Kosmetyki Azerko nie tylko UPIEKSZAJĄ podkreslając AKTUALNA urode, ale i pielegnują. Przypomnij sobie, jak za czasów twego dzieciństwa wyglądały kobiety 30, 40, czy 50 letnie i porównaj je z dzisiejszymi kobietami w tym wieku.

                    Mam na mysli takie zwyczajne kobiety, nie gwiazdy filmowe. JA pamietam coś nie coś, były srodowiska, w których "przyzwoita" kobieta w wieku ponbalzakowskim "nie robiła z siebie młodszej niż jest", czyli wrecz nie "wypadało" w nich jakoś szczególnie takiej kobiecie dbać o urode. W tych srodowiskach uchodziło to za dziwactwo, albo było równoznaczne z poszukiwaniem, najczesciej kolejnego, meza.
                    Moją mame kiedyś, a miała wówczas 30 kilka lat, kolezanka z młofosci zapytała po co się maluje, skoro ma JUZ mezasmile - chodziło o mojego tate, czyli drugiego meza mojej mamy. Skoro młodo owdowiała, wg takiej mentalnosci MOGŁA sobie szukać drugiego mezasmile, ale skoro już ma go, to po licho sie jeszcze malować nadal smile

                    Dbanie o siebie było "zarezerwoane" dla kobiet młodych, panien na wydaniu, ewentualnie kobitek na wydaniu z odzysku smile ale tylko dla nich. Do dzis taki mpogląd pokutuje, ale już tylko w bardzo niszowych srodowiskach ciemnej masy smile

                    Dawniej kobioety godziły się z nadwagą po ciąż, rozstepami, siwymi włosami. Modny strój też nie był dla "starszej pani" w okolicach 40 czy 50. Dzis o siebie dbają kobiety w kazdym wieku i nie dlatego, ze im coś wmowiono i uwierzyły, tylko CHCA.
                    Mam w [pamieci obraz mojej babci, która zmarła mając 55 lat. Była bardzo ładną kobietą i z tyc h "nowczesnych" znavczy "malowanek", jak okreslano wówczas kobiety robiące sobie makijaz na co dzień. Cały ten makijaż smile to była odrobina pudru na kształtnym nosku, tusz do rzes Celia ze szzcoteczką i bezowa pomadlka z połyskiemsmile - coś wiecej TUYLKO na specjalnme okazje. Porównuje obraz mojej kochanej babuni, z moją kochaną mamasmile, która ma dziś 62 lata. I matka wypada z wyglądu na młodszą Azasmile

                    Odmładza ją cera, pewnie, ze ze zzmarszczkami, cudów nie ma smile ale jednak "poprawiona", młodziezowa fryzurka, a przede wszystkim strój: moja mama lubi jeansy, tuniki, modne długie spódnice (krótkich nigdy nie lubiła, takze w młodosci).

                    I nie chodzi Azerko o to, żeby "robić z siebie młodszą", a o to, zeby nie robić starszej, niż się jet - to wszystko.
                    • a000000 Re: Aza, a Polki nie są warte? :) 17.07.11, 14:29
                      kora3 napisała:

                      > I nie chodzi Azerko o to, żeby "robić z siebie młodszą", a o to, zeby nie robić
                      > starszej, niż się jet - to wszystko.

                      tja... powiedziała wszystkowiedząca Kora.

                      A TYMCZASEM!!! już nauka zauważyła, że natura nas obdarzyła wszelkimi sposobami aby ochronić skórę przez niszczącym wpływem zewnętrznej chemii.... tylko, co z tego, skoro ludziom wmówiono, że należy naturalną warstwę ochronną pieczołowicie zmyć, po to, aby nałożyć chemiczną, sztuczną, na która coraz więcej kobiet jest uczulonych.
                      I nie mówimy tu o śmierdzących brudasach - to tak na wypadek, abyś nie użyła argumentu braku higieny codziennej.

                      A wiesz, że wszystkie kremy wysuszają skórę? zaczynam podejrzewać, że specjalnie są tak konstruowane, aby trzeba było cały czas je kupować, bo inaczej robią się zmarszczki... jak już się zacznie to skończyć się nie da.

                      Wiesz co? zdaję sobie sprawę, że skoro Ty wiesz najlepiej, to ja tylko tracę czas. To nie ma sensu. Ty i tak wydrwisz i wyszydzisz. Nie ma w Tobie ani źdźbła tolerancji wobec inaczej myślących.

                      Mnie nie przeszkadza, że Ciebie reklamy przekonały co do konieczności nakładania tapet.
                      Więc pozostań rozczarowana.
                      • kora3 :) ależ mysl sobie INACZEJ 17.07.11, 20:15
                        Ty masz prawo do wyrazania swego zdania, a ja nie, bo jest inne? Żadne reklamy nie nakłoniły mnie do nakładania zadnej "tapety". MAkijaz kobieto to niekonieczmnioe tona fluidy na twarzy, karminowe usta na dzień i pare kilo tuszu na rzesach. Teraz moge ja napisac, ze Cię nie przekonam, bo TY wiesz wszystko i wiesz, ze makijaz to kologram "tapety".
                        Dla mnie makijaz jest zupełnie naturalną rzecza, taką samą jak poranny prysznic, czy wieczorna kąpiel. Tak samo naturalne jest dla mnie "niemanie" spekanuych piet, paznokci zarosnietych skórkami itp., czy niezakładanie tej samej bielizny, czy rzeczy zakładanych bezposrednio na ciało, np. bliuzek drugi raz na się bez prania.

                        I nie mają z tym nic wspólnego zadne reklamy. Wyniosłam to z domu. Mokja mama jest kobietą zadbaną i to samo naturalnie "przeszło" na nas.

                        Że ktoś sobie woli być hmm naturalny, jego sprawa, dopóki nie smierdxzi w mojej obecnosci (bo naturalnie nie zmywa naturalnej powłoki na skórze i jest konsekwentny), to wcale mnie to nie obchodzi i przekoinywac go/jej nie mam zamiaru. Ale mam prawo do tego, zeby mi się jego pogląd i wygląd nop. nie podobał, nie?


                        Co do tego, ze kremy wysuszają skóre, to nie wiem skąd tro wytrzasnęłaś. Używam kremów od młodosci i nic mi się nie wysuszyło, mojej matce też nie, nie słyszałam też o podobnych reakcjach na kremy innych kobiet. Owszem, zdarza sie,ze krem, czy inny dowolny kosmetyk MOZE kogoś uczulać. Ja jestem alergiczką i np. nie ma mowy o załozeniu przeze mnie kolczyków z nieszlatetnego metalu - czyli złota, albo srebra, ewentualnie "białego złota", czy naszyjnika z takiegoż. Ale na krem miałam uczulenie raz jedyny. Sa kosmetyki hypoalergiczne zresztą (ja takich nie uzywam, nie mam problemó z uczuleniami na kosmetyki).

                        Co do wysuszania skóry moja droga: z latami skóra na całym coele staje się bardziej sucha, miedzy innymi dlatego sie marszczysad Wiec jesli pani około 50 tki skóra dawniej w młodosci tłusta, a potem mieszana zamieniłą się w suchą, to nie wina kosmetyków tylko normalna reakcja. A jesli jest przesuszona bardzo, to moze pani korzystała za duzo ze słońca (albo solarium), ma problemy hormonalne, albo zwyczajnie, co jest czeste uzywała kremów NIEWŁASCIWYCH dla jej wieku i stanu skóry. Przyzwyczajac się mozna bowiem do marki kosmetyków, ale niekoniecznie do konkretnego "modelu" z danej serii. Krem, który jest własciwy dla 20 latki, dla 30 latki jest niewłasciwy na ogół, a panie dosc czesto o tym zapominają.

                        Mozesz sobie nie uzywac kosmetyków, ale nie wmaiwaj że powodują one zmarszczki i psują skóre (niewłasciwe - owszem). JAkoś dziwnie kobieta 40, czy 50 letnia wygląda dzisiejsza lepiej (statystyczna rzecz jasna) niż kobieta w tym wieku 50 czy 100 lat temu smile Umiesz to wyjasnic jakos?smile
                      • kora3 Natura nie mogła nas "obdarzyć" tym co mówisz 18.07.11, 00:03
                        ze odbarzyła, bo natura nie działa tak szybko, nie ewoluujemy tak szybko. smile

                        Kiedy natura twoezyła mechanizmy ochronne skóry, nie było zadnej chemii w otoczeniu Azerkosmile Tylko naturalne zwiazki w stezeniu własciwym dla owego zcasu, czyli np. CO i CO2 jako produkty spalania. Nie było wówczas przemysłu przeciez, samochodów, lodówek, elektowni i tak dalej smile

                        NAtura obdarzyła nas w róznym stopniu mechanizmem ochronnym na działanie slońca. Melatonina , która wydziela się podczas opalania i czyni skóre ciemniejszą jest włąsnie tymże mechanizmem. Dała też mechanizmy obronne wobec działania np. silnego mtozu, stad charakterystyczne oczy eskimowów np. z warstwą tłuszczu n a powiekach.
                        Natura dała mechanizmy i substancje ochronne przed NATURALNYMI zagrozeniami np. dla skóry, a nie nowopowstałymi z działania czlowieka.

                        Gdyby natura dawała nam mechanizmy i substancje ochronne przez tym, co dla nas nienaturalne, w kazdym razie tak szybko jak sugerujesz, to Chińczycy powinni dawno przestac opalac sie na zółto (bo tak naprawde złotawej barwy ich skóra nabiera w kontakcie ze słońcem"). Chińczycy nie za bardz lubią się oplalac, a opalony, czyli zółty Chińczyk jest odbierany w ich gustach, jako nieładny, wiec od wieków chronią skóre przed słońcem. Powinna zgodnie z tym co piszesz, przestac w któryms pokoleniu reagować zółknieciem, bo skoro ludzie chronią, to niepotrzebne. Podobnie czarniskóre osoby, których skóra jest taka w ramach ochrony przed intensywnym działaniem słońca, , w kazdym razie te, których przodkowie od wieków mieszkają na terenachj, gdzie to niepotrzebne, powinny w którymś pokoleniu "zjaśniec" a w końcu zbielecsmile To sie nie dzieje. Gen koloru skóry, w dodatku dominujacy na ogół, gdy dochodzi do mieszania ras, jest przenoszony dalej, mimo, ze jest to merytorycznie ZBEDNE potomstwu dającego go, a i jemu samemu, jesli od pokoleń zyje w klimacie, gdzie az zcarna skóra potrzebna do ochrony przed słońcem nie jest. Po prosyu ewolucja nie działa hop siup, choć pewnie działa. Moze za 100 tys. lat potomkowie dzisieszych afroamerykanów z Alsaki bedą rasy mongoidalnej smile,ale jeszcze nie teraz. Moze wówczas potomkowie dzisiejszych Amerykanów z NY bedą podobni do Indian, albo "zbieleją". Moze zanikną nam do niczego nie przydatne pazury, a urosnie trzecia reka. Ale jeszcze nie dzis Azetrko smile Nie mamy zadnych naturalnych ochron pezed nowymi, sztucznymi zanieczyszczeniamismile Mamy ttylko przezd naturalnymi. Wiec owo "niezmywanie wartswy ochronnej" nic nam nie da, a moze zaszkodzić
    • grzespelc I cóż w tym dziwnego? 17.07.11, 16:01
      Ubrania wytrzymują raczej długo i nie ma potrzeby ich ciągłego kupowania. Z większych rzeczy jedna sztuka raz na miesiąc spokojnie wystarczy, a mniejsze są tanie.
      • kora3 Grzes, od razu widacv, ześ facet :) 17.07.11, 20:36
        napisałam to nie ze złosliwoscia, a z rozrzewnieniem smile
        Facetowi np. w głowie się nie miesci na ogół, po co kobiecie kolejna para butów na dany sezon, skoto od groma stoi tego w szafce na buty. I nie pojmuje, ze tearz hitem są czerwone np. na korku np., a nie zielone espadrylkismile

        Meskie ciuchy bywają droższe niż analogiczne (na te samą okazję) - damskie. Ale facet nie ma "stresa", jak np. ma sie pojawic w tym samym gangolku w tym samym towarzystwie i jeszcze w krótkim czasie na jakiejs wiekszej imprezie, dlań tto naturalnesmile A popytaj kolezanek, moze wybranki serca, czy poszłaby załozmy na dwa wesela w odstepie 2 tygodni w tym saamym gronie w tej samej kreacji smile

        No tak to już z nami jest Grzesiek smile jasne, ze jak kogoś naprawde nie stac, to pójdzie w tym samym, ale wierz mi, dla kobiety to raczej dyskomfortowa sytuacjasmile

        Dla kobiety takze nowa rzecz, to jakiś tam sposób na np. poprawe nastroju, oczywiscie jesli przechodzi to w zakupomanię, to coś nie tak, ale my sobie lubimy kupić np. nową bluzeczkę na "odstresowanie", albo pójsc do fryzjerasmile Facet odstresopwuje się inaczej, a jesli zakupem , to innego rodzaju. Wiekszosc facetów kupuej z ubrań to, co jest im niezbedne, a do fryzjera chodzi, gdy ich fryzura zaczyna wymagać korektysmile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka