Dodaj do ulubionych

Przenieśmy stolicę do Krakowa

05.08.11, 16:56
Przenieśmy stolicę do Krakowa

W stosie poczty, która na mnie czekała po urlopie, był biuletyn Instytutu Wiedzy o Człowieku, a w nim - esej Thomasa Schmida z „Die Welt”. Jest dostępny online, ale z tych wszystkich strumieni docierających do mnie informacji ciągle łatwiej się przebić tym, które ktoś wydrukował na papierze.
Schmid odcina się od lamentacji dziennikarzy prasy papierowej przedstawiając swoją wizję dziennikarstwa, które przetrwa. Główny problem mediów widzi paradoksalnie w tym, że są zbyt aktualne. Nie w sensie „pogoni za newsem” tylko „absurdalnej idei, że polityka dzieje się tylko teraz”.
Polityka ma według Schmida dwie warstwy - bieżących wydarzeń i fundamentalnych interesów. Ilustruje to na przykładzie rządzącej Niemcami koalicji liberalno-konserwatywnej.
Na poziomie fundamentalnych interesów jest korzystna dla obu partii (nie znam się na tyle, żeby mieć własne zdanie w tej sprawie - relacjonuję tezę Schmida). Jednocześnie jak to w koalicji, obie próbują jak najwięcej ugrać dla siebie, więc przez pierwsze miesiące działało to zgrzytliwie.
W połączeniu z drugą wadą dziennikarzy, jakim jest to, że zawsze łatwiej opisywać wiadomości złe niż dobre, zaowocowało to serią tekstów o tym, jaka ta koalicja niedobrana i że już jutro, najdalej za tydzień, rząd upadnie.
„Każda pchła rosła do rozmiarów słonia”, każda sprzeczka do rozpadu koalicji. Gdyby wyobrażać sobie niemiecką politykę tylko z gazet, Angeli Merkel już nie powinno być. A jest. Dziennikarze zrobili więc z siebie po raz kolejny idiotów.
Jest jeszcze jedna, głębsza warstwa rzeczywistości społeczno polityczną: są nią dalekofalowe procesy historyczne, wykraczające swoim horyzontem czasowym nie tylko poza jedną kadencję, ale nawet poza jedną formację ustrojową. Schmid daje przykład Włoch, w których konflikt między północą a południem zawsze będzie ważniejszy od „baletu, jaki przed naszymi oczami odtańczą Fini, Bossi, Casini, D’Alema i Bersani”.
Dziennikarze znów nie lubią pisać o takich tematach, bo w gazecie zawsze są tematy, które nie mogą czekać - i tematy ponadczasowe. Napisanie czegoś ponadczasowego to przekleństwo, bo zawsze potem jest tak, że na kolegium to odłożą na przyszły tydzień, bo to ponadczasowe.
Schmid twierdzi, że to fundamentalna pomyłka, bo czytelnicy najbardziej sobie cenią właśnie takie teksty. Media, próbując się przelicytować w aktualności, produkują tymczasem coraz więcej właśnie tego, czego czytelnicy nie chcą - czyli tego, co czasm kpiarsko nazywam „komentarzem do komentarza”. A coraz mniej dają im tego, za co czytelnicy najprędzej będą skłonni zapłacić.
Zgadzam się z tezami Schmida tak bardzo, że liczę się z ryzykiem, że wyczytałem w tym tekście to, co chciałem wyczytać - dlatego zapraszam do zapoznania się z podlinkowanym oryginałem i ewentualne skrytykowanie moich nadinterpretacji. Ja też na przykład gdy widzę w gazecie historyczny tekst Piotra Osęki - zaczynam od niego, a nie od politycznych aktualności z pierwszej strony.
Gdyby spróbować spojrzeć w ten sposób na Polskę to przypuszczam, że naszym odpowiednikiem włoskiego konfliktu północ/południe jest wielka migracja ze wsi do miast, która trwa już od stu parudziesięciu lat. To jest podskórne tło wielu zjawisk - osi PiS/PO, internetowych flejmów o „słoikach” czy słynnego wybuchu prof. Mielczarskiego.
To było bardzo charakterystyczne, że gdy przeciwnikowi energetyki jądrowej skończyły się merytoryczne argumenty, odpalił Vergeltungswaffe, które w jego przekonaniu mogło te argumenty zastąpić: „kto panu dał tytuł, wieśniakowi jednemu”. I tak jak we Włoszech różne wydarzenia polityczne nagle ponownie odtwarzają zasięg inwazji Longobardów z VI wieku, tak samo u nas takie spory nagle pokazują oś sięgającą jeszcze powstania styczniowego.
Może polskie media też więcej powinny pokazywać na tle takich właśnie osi, zamiast na tle zjawisk dużo jednak młodszych, typu komuna/antykomuna?
Według Schmida jednym ze źródeł niemieckiego upadku prasy papierowej okazały się przenosiny stolicy do Berlina. W RFN dziennikarze siedzieli w Hamburgu czy innym Frankfurcie a rząd w Bonn. Do rzadkości należała więc towarzyska komitywa między politykiem a komentującym poczynania polityka.
Teraz wszyscy siedzą w Berlinie, ale dopiero Gerhard Schroeder zburzył „firewall” między prasą a polityką - twierdzi Schmid. Schroeder dbał o nawiązywaanie towarzyskich relacji z prasą i wielu dziennikarzy uległo pokusie tulenia się do „samca alfa”. Może więc receptę na uratowanie polskiej prasy papierowej podali Grzegorz Turnau i Andrzej Sikorowski: niech ktoś się przeniesie do Krakowa, albo my albo politycy, wszystko jedno, im dalej od nich będę mieszkał, tym lepiej...

wo.blox.pl/2011/08/Przeniesmy-stolice-do-Krakowa.html
Obserwuj wątek
    • grzespelc Re: Przenieśmy stolicę do Krakowa 06.08.11, 14:20
      Nie do Krakowa, tylko do Katowic, bo to tu mieszka najwięcej ludzi.
      • z2006 Re: Przenieśmy stolicę do Krakowa 06.08.11, 19:53
        I, paradoksalnie, są najmniejsze korki. wink

        I najszybsze wyludnianie się miasta pomimo najwyższych zarobków - poprostu dom wariatów.
        • grzespelc Re: Przenieśmy stolicę do Krakowa 07.08.11, 03:20
          W te statystyki o zarobkach nie wierzę. Widocznie w innych regionach pracownikom więcej się płaci pod stołem, a przedsiębiorcy lepiej ukrywają dochody.
          • z2006 Re: Przenieśmy stolicę do Krakowa 07.08.11, 06:52
            A ja bardziej wierzę uzasadnieniom podanym tutaj:

            www.rp.pl/artykul/451073,671094-Najwyzsze-wynagrodzenia-sa-w-Katowicach.html
            • grzespelc Re: Przenieśmy stolicę do Krakowa 07.08.11, 12:14
              Ale właśnie problem w tym, jak te dane są zbierane. Ale niech tam, założmy, że są wiarygodne, ok, tylko nie rozumiem, dlaczego jakoś nie przekłada się to w widoczny sposób na rozwój miasta... Brak zadłużenia chyba nie jest wystarczającą odpowiedzią.
              • z2006 Re: Przenieśmy stolicę do Krakowa 07.08.11, 14:22
                grzespelc napisał:

                > Ale właśnie problem w tym, jak te dane są zbierane.

                Chodzi raczej o to, jak klasyfikować zarobki poszczególnych pracowników. Do jezeli się przypisuje zarobki do miasta, gdzie jest centrala danej firmy (albo główne przedstawicielstwo w przypadku firmy zagranicznej), to najwyższe zarobki są oczywiście w Warszawie.

                Ale niech tam, założmy, że
                > są wiarygodne, ok, tylko nie rozumiem, dlaczego jakoś nie przekłada się to w wi
                > doczny sposób na rozwój miasta... Brak zadłużenia chyba nie jest wystarczającą
                > odpowiedzią.

                No bo firmy wpłacają podatki do budżetu tego miasta, gdzie jest centrala ich firmy. Poza tym w innych dużych miastach przeydentem nie jest Uszok, który dużo więcej i dużo dłużej inwestycji zapowiada, niż realizuje.
                • grzespelc Re: Przenieśmy stolicę do Krakowa 08.08.11, 00:10
                  > No bo firmy wpłacają podatki do budżetu tego miasta, gdzie jest centrala ich fi
                  > rmy.

                  To trochę wyjaśnia, ale wpływy z CIT-u to mniejsza pozycja w budżetach miast niż z PIT-u.
    • oby.watel Zawał 08.08.11, 00:26
      Pierwsze ewakuacje zaczęły się pod koniec lipca. Swoje mieszkania opuściło już 80 osób.

      - W niektórych budynkach sytuacja jest dramatyczna, bo szczeliny powiększają się z dnia na dzień. Wszyscy będą musieli wyprowadzić się do jesieni, kiedy zacznie się sezon grzewczy. Nie mogą mieszkać z nieszczelnymi kominami - mówi Elżbieta Kwiecińska, szefowa bytomskiego inspektoratu budowlanego.

      Wykwaterowani lokatorzy trafiają do hosteli, za które płaci miasto. Narzekają na niski standard i to, że meble muszą oddać do magazynu.

      - Przez trzy dni jak w transie przenosiliśmy meble do mamy. Teraz ochłonęliśmy i dotarło do nas, że straciliśmy dorobek życia - mówi Karina Libera-Gurok z ul. Pocztowej 4. - Nikt nam nie jest w stanie powiedzieć, kiedy dostaniemy lokal zastępczy. Optymistyczny wariant to trzy miesiące.

      Za wszystko odpowiedzialna jest kopalnia Bobrek-Centrum. To największy pracodawca w mieście. Zatrudnia 3.400 osób. Koncesję na wybieranie węgla spod miasta ma do 2026 roku. Stosuje metodę na zawał - po wydobyciu węgla górnicy zostawiają wolną przestrzeń, która później zapada się, powodując szkody na górze. Jan Czypionka z Kompanii Węglowej tłumaczy, że metoda na tzw. podsadzkę (wypełnianie wolnej przestrzeni piaskiem lub wodą) jest o 30-50% droższa. Taniej wychodzi, gdy za szkody płaci miasto, czyli podatnik. - Jak każdy zakład staramy się minimalizować koszty - mówi.
      • z2006 Re: Zawał 08.08.11, 13:14
        Róznica pomiędzy Katowicami a Bytomiem jest mniej więcej taka, jak między Warszawą a Radomiem.
        • grzespelc Re: Zawał 08.08.11, 13:31
          Mylisz się. Jest o wiele bliżej. Bardziej taka, jak między Gdańskiem a Gdynią.

          A co do meritum. Szczere wyznanie tegp kolesia z Kompanii pięknie pokazuje stan umysłu tych s..synów zarządzających nią. Cóż, i tak będą musieli płacić. Na miejscu Koja ani chwili bym się nie zastanawiał.
          • oby.watel A to Polska właśnie 08.08.11, 21:05
            Prezydent Bytomia:To przykre, że dopiero tak dramatyczne wydarzenia dla mieszkańców, jakimi są ewakuacja lokatorów budynków, w których pękają ściany, czy uszkodzenie wiaduktu, zwracają uwagę opinii publicznej na problemy miasta, które od dziesiątek lat boryka się z problemami skutków wydobycia. Znów mamy do czynienia z sytuacją, kiedy prawo nie stoi po stronie samorządu. Gorzej. Na barki samorządu zrzucana jest odpowiedzialność i koszty, jakie trzeba ponosić w związku w wydobyciem węgla czy restrukturyzacją przemysłu ciężkiego.
            Problem wydobycia węgla to dla miasta nie tylko przymusowe eksmisje z walących się domów i zapewnienie lokatorom miejsc w hostelu. To także ciągnący się od lat problem długów Spółki Restrukturyzacji Kopalń, złego stanu ulic i chodników. To problem uszkodzenia wodociągów czy instalacji gazowych. Miasto wydaje też ogromne kwoty na remonty, które trzeba wykonać w uszkodzonych budynkach, szkołach czy przedszkolach. Z powodu eksploatacji górniczej uszkadzane są zabytki, obiekty sakralne. Miasto nie odzyskało jeszcze w całości od górnictwa odszkodowań, za rozebrane w latach 80-tych i 90-tych budynki uszkodzone na skutek wydobycia węgla.

            Choć Bytomska Spółka Restrukturyzacji Kopalń miała wobec miasta ogromne długi, to paradoksalnie, teraz gmina staje się jej dłużnikiem! Wszystko za sprawą przepisu, który nakłada na miasto obowiązek wypłaty właścicielom budynku odszkodowań za lokatorów, którzy nie płacą czynszów. Prawo nie zezwala eksmisji na bruk, gminy muszą zapewnić mieszkańcom lokale socjalne, a jeśli ich nie mają - muszą właścicielom obiektów wypłacić odszkodowania. Od wielu lat liczba wniosków o lokale socjalne znacznie przewyższa możliwości gminy. Zubożenie społeczeństwa nastąpiło m.in. na skutek likwidacji kopalń. Ich pracownicy w dużej części zajmowali mieszkania należące do kopalni, tracili pracę, wobec czego nie płacili czynszu. Teraz koszty tego ponosi gmina.

            Eksploatacja górnicza całkowicie dezorganizuje życie w mieście. Od 21 lipca do 1 sierpnia z 4 zagrożonych budynków ewakuowano 79 osób. Miasto pomaga w ewakuacji i zapewnia miejsca w hostelach, ale zaczyna brakować już zarówno miejsc w hostelach, jak i w magazynach, gdzie przechowywany jest dobytek ewakuowanych ludzi. Na utrudnienia narzekają też kierowcy, bo eksploatacja górnicza uszkodziła fragment drogi krajowej nr 94 - wiadukt w ciągu ul. Wrocławskiej. Przez rozszczelnienie wodociągu mieszkańcy Karbia nie mieli bieżącej wody. Naprawiane są też bytomskie szkoły, uszkodzone w wyniku pracy kopalni.

            Koszty, jakie ponosi miasto w wyniku szkód górniczych, są o wiele wyższe od kwot, jakie wpływają od kopalni do miejskiej kasy. Opłata eksploatacyjna, jaką płaci kopalnia miastu nie rekompensuje strat. Naprawianie szkód ciągnie się latami. Tylko w ubiegłym roku Zakład Budynków Miejskich złożył do kopalni Bobrek-Centrum 43 wnioski o usunięcie szkód górniczych. Kopalnia wyremontowała 22 obiekty należące do zasobów ZBM i to w budynkach, na które zawarto ugody w latach poprzednich.

            Z problemem finansów borykają się też przedsiębiorcy, prowadzący w Bytomiu inwestycje. Teren leżący w obszarze wydobycia jest specyficzny. Skutki fedrowania kopalni mogą być odczuwalne nawet przez 30 lat. Trudno się dziwić, że przyciągnięcie do miasta inwestorów, którzy byliby skłonni wybudować tu fabrykę czy halę produkcyjną, graniczy z cudem. Szacuje się, że koszt inwestycji na obszarach objętych wydobyciem jest większy o ok. 30% od inwestycji na terenach nieobjętych eksploatacją.

            Kopalnia Bobrek-Centrum ma koncesję na wydobycie węgla w rejonie Karbia do 2026 roku. Do 2020 pod miastem ma powstać 9 kolejnych ścian wydobywczych. Niestety, władze miasta nie mają wpływu na to, czy kopalnia otrzyma pozwolenie na wydobycie w danym rejonie czy nie. Koncesję wydaje minister środowiska, a wniosek o jej przyznanie uzgadniają z nim miejskie władze, ale jeśli plan zagospodarowania przestrzennego dla danego terenu nie zakazuje wydobycia węgla, nie ma podstaw do odmowy uzgodnienia takiego wniosku.
          • z2006 Re: Zawał 08.08.11, 21:07
            grzespelc napisał:

            > Bardziej taka, jak między Gdańskiem a Gdynią.

            To które z tych miast jest takie dziadowskie?
            >
            > Szczere wyznanie tegp kolesia z Kompanii pięknie pokazuje stan
            > umysłu tych s..synów zarządzających nią.

            To się nazywa partykularyzm branżowy.

            Cóż, i tak będą musieli płacić. Na mi
            > ejscu Koja ani chwili bym się nie zastanawiał.

            A co on może realnie zrobić?
            • oby.watel Re: Zawał 08.08.11, 21:27
              z2006 napisał:

              > A co on może realnie zrobić?

              Ponarzekać. I poprosić kolegów z PO i PSL, żeby poprawiali prawo z sensem, a nie pod publiczkę.

              Gdy obywatel swoimi działaniami spowoduje straty materialne lub zagrozi życiu to może zostać wtrącony do lochu na długie lata. Jeśli straty sprowadzi spółka państwowa lub kościelna też karany jest obywatel - płaci w podatkach...
            • grzespelc Re: Zawał 08.08.11, 21:30
              Wnieść dobrze napisany pozew o odszkodowanie (oczywiście po wcześniejszych wezwaniach itd.)
              • oby.watel Re: Zawał 08.08.11, 21:51
                Ha ha ha ha ha ha. Dobre! Pozwać ich! I już po kilkunastu latach sąd wyda wyrok, od którego Kopalnia się odwoła... Przy odrobinie szczęścia sprawa zostanie załatwiona za życia jednego pokolenia.

                Jeśli Kompania Węglowa nie zmieni sposobu eksploatacji węgla pod miastem, nie zwiększy nakładów na usuwanie szkód górniczych i nie przyspieszy procedur ich usuwania, będę zmuszony wnioskować o znaczne ograniczenie praw i skuteczniejsze wyegzekwowanie obowiązków, wynikających z koncesji udzielonych Kompanii Węglowej S.A.pisze w liście do wicepremiera Pawlaka prezydent Bytomia Piotr Koj.

                Apel o zwrócenie uwagi na działalność Kompanii Węglowej otrzymał też minister środowiska Andrzej Kraszewski oraz prezes Kompanii Węglowej - Joanna Strzelec-Łobodzińska.
                • grzespelc Re: Zawał 09.08.11, 12:24
                  Tak, pisząc do ministra NA PEWNO osiągnie więcej...
                  • oby.watel Re: Zawał 09.08.11, 12:30
                    Z podlinkowanych materiałów wynika, że sprawy sięgają czasów PRL-u. Przez dziesiątki lat nikt nie wpadł na to, że sąd błyskawicznie rozwiąże problem? A może problemem jest sam sąd, który sprawy gospodarcze rozwiązuje w iście ślimaczym tempie? Ile trwała sprawa Optimusa? Innych firm, które zdążyły paść zanim sąd raczył się pochylić nad ich sprawą i oczyścić z zarzutów?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka