diabollo
07.09.11, 23:50
Dołecki, Sadowski: Nie straszcie wampirem ze strzykawką
Z Andrzejem Dołeckim i Jędrzejem Sadowskim z Wolnych Konopi rozmawia Jaś Kapela
Jaś Kapela, Krytyka Polityczna: Dlaczego zdecydowałeś się startować z listy Palikota?
Andrzej Dołecki, Wolne Konopie: Widziałem Palikota na wielu konferencjach organizowanych przez Krytykę, Open Society Institute, Fundację Batorego czy Monar. On się przewijał jako słuchacz, chciał się dowiedzieć czegoś na temat polityki narkotykowej. Jeżeli chodzi o polskich polityków, jest w miarę zorientowany. Wiadomo, nie jest specjalistą, ale jest zainteresowany. Druga sprawa: nie bał się powiedzieć wprost tego, co myśli – że obecna polityka narkotykowa w Polsce jest bez sensu. Nie dość, że kosztuje horrendalne pieniądze, to nie przynosi żadnych pozytywnych efektów, tylko same szkodliwe. I zaakcentował to bardzo silnie. Pojawiał się na naszych eventach i marszach. Zaczęło się w Lublinie, potem w Krakowie, Warszawie itd. I to jest kluczowy argument – jest politykiem, który oficjalnie się za tym opowiedział i nie wycofał, mimo że media go za to podszczypywały.Z zasady nie mamy zaufania do polityków, bo już z różnych stron były uśmiechy do nas, ale zawsze kończyło się na tym, że w trakcie wyborów albo tuż po nich temat znikał. Był aktualny przed, a potem partie, czy to SLD, czy to SDPL, się wycofywały. A Palikot to jest gość, który – z nami czy bez nas – będzie temat legalizacji i dekryminalizacji pchał.
Skąd to zaufanie do Palikota, który akurat poglądy dość często zmienia?
Bierze się z dość ostro zaakcentowanego poparcia dla zmiany polityki narkotykowej RP. Nie bał się pojawić na marszach. Na marszu w Warszawie zapalił z nami konopie. Od dłuższego czasu interesuje się tematem. Któremuś z polityków musimy w końcu zaufać.
Palikot poparcie ma w granicach jednego procenta, więc szansa, że się dostaniecie do Sejmu, jest minimalna.
Tak.
To dlaczego się w to bawicie?
Chcieliśmy zorganizować partię jednego postulatu: legalizacja konopi. Tak jak Ale Yarok, czyli Zielony Liść, w Izraelu czy parę partii w Stanach Zjednoczonych,
Szwajcarii, Niemczech i Francji.
Ale Yarok nie jest partią wyłącznie jednego postulatu. Są jakieś inne przykłady? I po co wyborcy mają oddawać władzę partii, o której poglądach wiadomo tylko jedną rzecz?
Ale Yarok na początku skupiała się głównie wokół tematu konopi. Nie chcemy pełni władzy, chcemy reprezentować dużą część polskiego społeczeństwa. Polaków, którzy używają konopi, interesuje zmiana statusu tej rośliny, zmiana podejścia do jej wykorzystywania. Obecnie ta grupa nie ma oparcia w żadnym reprezentancie w parlamencie. Wszyscy posłowie tematu się boją i nie chcą podjąć zdrowej, logicznej dyskusji na ten temat. Najlepiej by było, gdyby nastąpiła w Polsce całkowita dekryminalizacja posiadania i uprawy konopi. Państwo odpieprzyłoby się od tego tematu i w żaden sposób go nie regulowało, zrównało status konopi z pszenicą czy jakąś inną rośliną.
A czy nie powinno to wyglądać raczej podobnie jak w przypadku alkoholu – wysoka akcyza, sprzedaż tylko osobom pełnoletnim?
Profilaktyka antyalkoholowa w Polsce to fikcja. Chybione i infantylne kampanie społeczne, których i tak jest garstka, brak racjonalnego i efektywnego podejścia do tematu, marnowanie gigantycznych wpływów do budżetu z akcyzy… Chyba wolałbym, żeby jednak państwo nie partoliło roboty kosztem palaczy. Jeżeli akcyza, to też jej rozsądne rozdysponowanie. Na co, patrząc na politykę względem C2H5OH, nie ma chyba co liczyć. Lepsze nic, niż brnięcie w fikcję.
Dlaczego nie założyliście swojej partii?
Mamy to w planach na wybory samorządowe. Teraz próbujemy swoich sił z Palikotem. To jest okazja, żeby ten temat pojawił się w mediach w trakcie kampanii wyborczej. Realnie Palikot, w obecnym klimacie, gdy bardzo dużo ludzi w ogóle nie chodzi głosować, uzyska – powiedzmy – trzy procent.
Ludzie nie głosują, bo nie wiedzą na kogo.
Raczej nie chcą głosować, bo nie widzą swojej reprezentacji w żadnej z tych głównych partii. Druga sprawa: większość tych niegłosujących stanowi młodzież, która jest naszym elektoratem. Na dwoje więc babka wróżyła, może nam się udać. Choć zostaliśmy trochę przetrzebieni przed ostatnim marszem i tuż po nim.
Były jakieś aresztowania działaczy Wolnych Konopi?
Tak, ja spędziłem dwa tygodnie w areszcie. Niedawno zostałem zwolniony. Aresztowali filary naszej organizacji – mnie, Tomka i Siou. Przy mnie znaleziono jakieś ilości konopi, ale inne osoby były zwyczajnie represjonowane. Problemy mieli też nasi aktywiści w Poznaniu, Krakowie i Lublinie. Od momentu, kiedy zaczęliśmy romans z Palikotem, aresztowania wzrosły o trzysta procent. W zeszłym roku też była taka napinka z policją, ale aresztowano tylko siedem osób, a w tym około trzydziestu. Do tego jeszcze uderzono nas po kieszeni. Policja pod byle pretekstem nie puściła lawet na marsz. Wydaliśmy na nie pieniądze, łącznie ponad czterdzieści tysięcy złotych. Marsz jest dla nas takim wydarzeniem jak dla Owsiaka Przystanek Woodstock. Ściąga najwięcej budżetu – i po prostu ten budżet nam zjedzono. Policja doskonale wiedziała, jak w nas uderzyć, żeby najbardziej bolało. Stąd też nie możemy tej kampanii przygotować tak, jakbyśmy chcieli. Zwyczajnie nas na to teraz nie stać.
Palikot nie wspiera was finansowo?
Wspiera, ale nie finansowo, bo nie chcemy. Wspiera nas rzeczowo. Jesteśmy w o tyle dobrej sytuacji, że od nas niczego się nie wymaga. To my coś ofiarowujemy. Oni mają możliwość zdobycia naszego elektoratu, a my żądamy w zamian głównie wsparcia materialnego: plakaty, ulotki, vlepki. Potrzebuję nagłośnienia, ludzie od Palikota załatwiają nagłośnienie, potrzebujemy agregatu, załatwiają agregat, potrzebuję samochodu itd. Nie biorąc kasy, nie musimy się dogadywać na nic konkretnego. Nie mogą stwierdzić: my ci daliśmy pieniądze, to ty powiedz to i to na konferencji. Idę na konferencję i mówię to, co chcę, jako głos Wolnych Konopi. Nie jesteśmy sterowani, mamy bardzo dużą swobodę. Jesteśmy autonomiczni w ramach struktur Palikota.
Znasz inne elementy programu Palikota? Jak się do nich odnosisz? Bo chcąc nie chcąc, startując z nim, firmujesz je.
Nie ma takiego punktu w programie Palikota, z którym poszczególni członkowie Inicjatywy Wolne Konopie by się nie zgadzali. Poruszamy się jednak jako inicjatywa tylko w obrębie statusu konopi. 1% na kulturę, deklerykalizacja państwa, podatek liniowy, oświadczenie zamiast zaświadczenia, milcząca zgoda organów państwa, związki osób tej samej płci, zniesienie immunitetu, subwencji to slogany, ale mówimy im zdecydowane tak. Nasz start jest też sygnałem dla innych polityków. Partie działają na zasadzie sondażowej – robią wszystko, co im się sprawdza sondażach. Gdyby wyszło, że pan Tusk ma sobie zrobić kolczyk na czole i pofarbować włosy na niebiesko, to na pewno by to zrobił. Jeżeli im wyjdzie, że Palikot uzyskał ileś tam procent głosów dzięki temu, że mówił o dekryminalizacji i legalizacji konopi, to partie to podchwycą. Teraz odżegnują się od tego tematu, mówią, że każde odstępstwo na rzecz liberalizacji to popieranie narkomanii i mafii.
CDN...