Dodaj do ulubionych

współ-ból

13.12.11, 17:09
Kiedy mężczyzna bierze na siebie ból kobiety, krzywdy zaznane od pokoleń, czyż nie dowodzi tym, poza oczywistym humanitarnym współ-czuciem, poczuciem winy i wstydem, również męskiej pychy, iż tylko on może doprowadzić kobietę do bycia sobą? I vice versa.
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: współ-ból 13.12.11, 20:54
      baba-jaga napisał:

      > Kiedy mężczyzna bierze na siebie ból kobiety, krzywdy zaznane od pokoleń, czyż
      > nie dowodzi tym, poza oczywistym humanitarnym współ-czuciem, poczuciem winy i w
      > stydem, również męskiej pychy, iż tylko on może doprowadzić kobietę do bycia s
      > obą? I vice versa.

      Czcigodny Uffo,

      Życie generalnie jest ciężkie, choć pewnie tutaj naprawdę pierdolę głupoty odnosząc to do naszego życia, kiedy miliardy ludzi naszego globu nie ma dostępu do pinej wody, elektryczności i jedyną formą energii, którą dysponuje jest spalana biomasa: roślin i odchodów zwierzęcych.

      Niemniej postawa feministyczna u mężczyzny w - nazwijmy to bez ogródek: bajeczne bogato żyjącej części ludzkości - jest przejawem najzwyklejszej próby poszukiwania przyzwoitości.

      Kłaniam sie nisko
      • baba-jaga Re: współ-ból 14.12.11, 04:21
        owszem, O Czcigodny, też mam podobnie, niemniej ostatnio ktoś mi zwrócił delikatnie uwagę że kobieta jak zechce 'pomocy' to o nią potrafi poprosić. A to że od wieków była zewnętrznie dominowana przez system patriarchalny, to po części był również jej wybór i wiara w mężczyn, z którymi w taki a nie inny sposób współpracowały i współistniały. REelacja, która jak miłość musi przejść pewiencykldoświadczeń, ażebyurodzić coś nowego, wypalić się iotworzyć na coś nowego, ba, prawdziwszego....? To oczywiście zmieniło się radykalnie po dwóch wojnach, jak wspominał Jung, iż to kobieta się zbuntowała, izrewolucjonizowała, widząc do czego m.inn. prowadzi wierność i konwencjonalna moralność w mężczyźnie, spełnienie jakie mu dostarczała od wieków, zajmując się domem, dziećmi, kuchnią, nie wtrącając się do kwestii zawodowych, nie podejmując rywalizacji zawodowej, etc. To wojny swiatowe dopiero, wedle Junga, obnażyły zarozumiałość, płytkość i egoistyczność postrzegania rzeczywistości w społeczeństwach jak i u wodzów. Rewolucja obyczajowa, która wybuchła po... wojnie, również w sferze seksualnej, to przecież głównie tworzenie bardziej kompleksowej mentalności umysłowej.
        Niemniej w tym podnoszeniu cudzego bólu, jak ostatnio słyszałem, szczególnie tego odmiennej płci (bardzo intensywnie praktykowanego w Stanach w latach civil rights movement), zazwyczaj kryje się niebezpieczeństwo popadnięcia w odwrotną pasywność. Tak przynajmniej twierdzi Robert Bly, jeden z ostatnich wielkich współczesnych poetówi autorytetów amerykańskich, który ocenia ruch hipisowski jak też newageowski, pomimo pozytywnego otwarcia się męskościna emocjonalną sferę iduchową, jako pozbawioną ikry, jako de facto ogromne osłabienie energii męskiej, która przyjmując, jak najszlachetniej współczująco, na siebie poczucie winy za wieki dominacji patriarchalnej, w konsekwkencji sparaliżowała energię męską jako taką. W końcu nic nie stoi w miejscu. Kobiety w Stanach podobno są bardzo aktywne, co znaczy gniewne względem męskości. Mężczyzna za to, w tym absolutnie sprawiedliwym i uczciwym znieiwieścieniu, stał się cieniem energii, stracił poczucie wojownika. Już nie tylko że wojować nie chce, ale nawet potrzymać miecza w dłoni boi się jak ognia..... a więc unika również konfliktowości z kobietą. Co w jakiś sposób również uniemożliwia kobiecie pracę nad własnymi demonami, niekoniecznie wynikającymi z wieków patriarchalnej dominacji i tłumienia poprzez tę dominację. Łatwe rozowiązanie pod ręką. Ale zdaje się że prekursorem (umysłowej) wojny domowej, przynajmniej w naszym kręgu kulturowym, w tym wojny (umysłowej) płci był jeszcze nijaki Jezus zachęcający do - tak, ten sam miłośnik miłości, o paradoksie nie jedyny - do nienawiści w kręgu rodzinnym (czyli metaforycznie, domowym, a szerzej i głębiej, nawet wewnętrznym,czysto osobowym). Kłótliwość domowa przecież nie jest zła? nawet dla utrzymania zdrowia demokracji? Ale jasne, to zależy od kontekstu i relacji bezpośredniej, międzyosobowej, kulturowej, etc. W Rosji,jak mówią analitycy psychologiczni, kobiety są raczej bardzo macierzyńskie, łagodne, względem mężczyzn, którzy wszak ponoć wciąż regenerują się po krwiożerczym poświęceniu w czasie wojny (ponoć po drugiej wojnie brakowało mężczyzn, których wojna porządnie przetrzebiła). Ale mężczyznom którzy tworzą struktury biznesu i mają wpływ na kształtowanie się cywilizacji, przemysłu,technologii, należą się raczej twardsze orzechy do zgryzienia, i bardziej ciężkostrawne doświadczenia w relacjach międzyludzkich?
        • chickenshorts Re: współ-ból 14.12.11, 10:17
          Bly is a poet, he is a big cat, so to speak, and not some chipmunk from the how-to culture. But it is the how-to culture that has picked up on his book. And Bly's utopia is as remote in time as the story of Iron John, and can be recreated now only as a Rockwellian fantasy: the gruff dads with their tools and their guileless dungarees.

          ghrendhel.tripod.com/textos/amispolitical.htm

          www.sacredspiral.com/articles/ab/babayaga.htm
          • baba-jaga Re: współ-ból 14.12.11, 17:52
            ha,ha,ha...dobre, dzięki. Co kraj to obyczaj. Odpowiedź Bly'a piękna. Różnice dosadne. Punkt widzenia od miejsca siedzenia. Anglia, rzecz dziwna, choć niby oczy-wista, na górze królowa-pszczoła, na dole zalana energią męską masa, rzyga i gardzi wszelkim gestem w stronę jakiegokolwiek wzmacniania męskości, jakby to zaraz miało chodzić o podbijanie następnego kontynentu, i to w orszaku gejowskim (Elton,etc...). To szyderstwo zresztą świadczy o trafieniu w czuły punkt. Wszak historycznie Anglia swoją męskością tyle nabroiła na świecie,iż nic dziwnego że broni się przed nią ręcami i nogami (notabene ciekawe co z tego wyniknie). Jak Polska przed kolorem czerwonym. Histeria co najmniej absurdalna, ale uzasadniona zbiorowym doświadczeniem historycznym. Być może tam trzeba stłamsić męskość do poziomu łachów żebraczych, spalić, stratować, napluć, rozrzucić w cztery strony, a z ich popiołów może się jakiś delikatniejszy chłopczyk pocznie? He,he,he... 'Nienawiść do ojca' odbieram jako, słuszny wstręt do ojca-kolonialisty. Transformacja i równoważenie aspektów męsko-żeńskich w Stanach jest nieco inne, bez tego balastu,choć niezupełnie. I tacy ludziejak Bly odwalają kawał dobrej roboty, odsłaniając konieczność odkrywania i rozwijania tego aspektu w sensie metaforycznym,psychicznym, wewnętrznym. Bly kiedyś dostrzegł że większość psychoterapeutów w klinikach to kobiety, jak w polskim szkolnictwie, więc jak mają otwierać się na terapiachmężczyźni?! No i ruszył w trasę po Stanach. A zatemnie,nie chodzio żadne kluby baseballowców, ciężarowców, etc.
            Wreszcie pojąłem dlaczego lubię Graves'a. Dzięki iza to.
            Co do Baby-Yagi to również wielkie dzięki za tak wyczerpujący opis, do którego dodam jeszcze metaforyczne, jakby nie było, znaczenie kobiecości jako totalnej niezależności i indywidualizmu (finkcjonującego zawsze w jakimś odszczepieniu od reszty społeczeństwa, niekonwencjonalnie, na granicy. Daje to pozycja obserwacyjna, twórcza,refleksyjna, outsidera, no i wreszcie może.... ufffo.... wink
            • diabollo Re: współ-ból 15.12.11, 23:37
              Hehehe, czcigodny Uffo, super wypowiedź, choć trudno mi się zgodzić z jej "duchem".

              Jak się znam na UK (tak sobie myślę, że to dopiero mój paradoks: na codzień pracuję w języku angielskim, a nigdy w życiu nawet nie odwiedziłem UK), a znam się czysto teoretycznie tylko przez kontakty/współpracę z obywatelami UK, bardziej jednak z ludźmi - potomkami poddanych kolonii brytyjskich, no więc pozwolę sobie wysunąć teoretyczną tezę, że przemoc - a co za tym idzie upodlenie przemocą w kulturze brytyjskiej jest parę ładnych stopni wyżej niż ta przemoc, którą znamy na "kontynecie".

              Wynika ona oczywiście z wielu przyczyn, podstawowej takiej, że jedyną "rewolucją" była tam rewolucja przemysłowa, bo rządzący (pełni przemocy) mieli zawsze sporo oleju w głowie, żeby odpowiednio przykręcić gaz pod garnkiem, który miał właśnie nie tyle wykipieć, ale rozpierdolić się w pięknej katastrofie eksplozyjnej.
              Tak i obieram British Welfare State.
              I jestem pełen podziwu, że - jeżeli można użyć tego Symbolu - wiekowa pani Windsor ciągle nosi łeb na karku i nikt jej tego łba nie obciął (Jeszcze raz, chodzi mi tutaj o Symbol - jak chcą sami Brytyjczycy - panującego systemu społecznego, klas, podklas, klasy średniej-wyższej, wyższej- niższej, wyższej-wyższej tym podobnych, przynajmniej z "kontynentalnego' punktu widzenia - kompletnego pojebaństwa).

              Dlatego raczej odbieram i kibicuję "pedalskiej" brytyjskiej "reakcji" (analogicznie do cudownego brytyjskiego poczucia humoru), jako właśnie odpowiedzi obronnej/kontestacyjnej przyzwoitych ludzi na jak najbardziej aktualną kulturę przemocy.

              Z historią kolonializmu - moim zdaniem - ma to związek luźny, masturbacje historyczne to raczej polska specjalność.

              Kłaniam się nisko.
              • baba-jaga Re: współ-ból 16.12.11, 02:58
                taaaa, meandry historyczne sa bezdennie nieuchwytne, ale jakiś tam ogonek czasem uda sie dotknac, czy też obaczyc szczyt topniejacej gory lodowej. Niemniej mysle ze 'masturbacja historyczna' to w ogole specjalnosc europejskiego umyslu, zdominowanego materializmem i egoizmem, obojetnie czy wschodniego czy zachodniego rodzaju. Tak na przyklad, niegdys bralem kursy z historii poludniowo-wschodniej Azji i zapytalem w pewnym momencie pania profesorke (pochodzenia wietnamskiego) dlaczego Holandia wydaje sie od pewnego czasu przodowac w tolerancji i wolnosci swobod obywatelskich,etc.(jeszcze przed 9/11) Na co ona odparla iz ma tylko jedno wytlumaczenie, iz wynika to z poczucia winy tegoz narodu za objawione podczas wiadomych czasow historycznych grzeszki. Mysle ze Anglicy przechodza podobny proces, gdyz sa nieco w tyle za Holendrami, wszak byli ostatnimi, najbardziej cwanymi (męskimi, w negatywnym znaczeniu) kolonizatorami tamtych terenow. (Hiszpania zaplacila za swoje grzeszki samodestrukcjyjnoscia wojny domowej, Portugalia wlasciwie do dzisiaj rzezi,nie wiem czy kiedykolwiek doznala poczucia skruchy, więc sączy sobie Porto i rozpamietuje czasy swietnosci ). Świadomość (szczegolnie ta nacjonalistyczna) chce widziec siebie raczej w kolorach czystosci, a jesli nie moze to tak czy siak zaczyna palic sie ze wstydu, i stara w sposob kontrolowany nie dopuscic do powtorki z rozrywki albo obwinia tych obcych. Jesli idzie o sciete glowy krolow to Anglia raczej przoduje, gdyz zdaje sie ze Cromwell w polowie xvii w. obalil na krotko monarchie i owczesny krol poszedl na szafot (choc w ramachpewnie pokuty zostal potem swietym męskim członkiem) Myśle jednak że monarchia pszczoly-samicy to raczej obecnie ornament muzealno-sentymentalny, choc rowniez intensywnie rozwijajace sie otwarcie na emocjonalnosc, wiec chocby z tego powodu chyba jej jednak sciecie nie grozi, chyba ze przejdzie na.....katolicyzm (wink), ale w przeszlosci to byl pretekst, jak w chrzescijanstwie watykanskim Jezus Milosci na sztandarach Inkwizycji lub Krzyzowcow. Z drugiej strony gdyby ten ultra flegmatyczny racjonalizm byl tak zwierzeco (samiczo?) instynktowny jaku Germancow, to nie wiem coby zostalo z Hindusow, Chinczykow, itd. A tak teraz Anglo-Sasi zamiast walic konia i podbijac kontynenty, wala sie w piersi wlosisto-zawiesiste i drża na samą ewentualnosc wejscia na sciezke,chocby metaforycznej meskosci. Oni potrzebuja Afro-szału (ultra-kobiecego?) do rozbryzgania tej zarozumialej flegmy, byc moze. Dlatego, chcac nie chcac staja sie tacy muti-kulti.(A swoja droga Afro czerpiac z racjonalnistyczno-samczej flegmy, równoważy swoje nadmiary emocjonalne) No i dobrze. Dla wszystkich. ale to nie koniec ewolucji przeciez. Imperium w ktorym Slonce nigdy nie Zachodzilo, zeszlo juz do podziemii. I kto wie moze sie Brytole kiedys utopia w tym nagromadzonym u siebie zlocie, kosztem krwi i potu biedoty tego swiata?
                • baba-jaga Re: współ-ból 16.12.11, 03:10
                  I kto wie moze sie Brytole kiedys utopia w tym nagroma
                  > dzonym u siebie zlocie, kosztem krwi i potu biedoty tego swiata?

                  'utopią' w sensie metaforycznym,jak w biblijnym potopie, z którego ratuje się tylko to co nie podlega materialnej destrukcji, prawdziwe zloto wyksztaltowanego w doswiadczeniu czlowieczenstwa. Wowczas nawet ta najwyższa cena, jaka wszyscy placa/placili w taki czy inny sposob może okazac się warta poświęcenia. Wszak jakis postep zostal tez uczyniony, poza tym bezlikiem krzywd. Bo przeciez jest rowniez pozytywna strona meskosci. No ale na to Angolow jeszcze, a wedlug nich pewnie 'juz', chyba nie da sie uwieść.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka