Dodaj do ulubionych

Wielkie Aborcyjne Kłamstwo

16.10.12, 07:37
Wielkie Aborcyjne Kłamstwo

Tomasz Piątek

Jest taka stara legenda brytyjska, dotycząca Kościoła celtyckiego. Po najeździe pogańskich Anglosasów na Brytanię chrześcijańscy Celtowie z Walii i Irlandii zostali odizolowani od Rzymu. Ta separacja doprowadziła do tego, że na Wyspach powstał odrębny w praktyce Kościół, z własną tradycją i własnymi obrządkami. No, ale w pewnym momencie Anglosasi zaczęli się nawracać i łączność z centralą została odzyskana. Do Celtów przybył anglosaski arcybiskup, przedstawiający się jako zwierzchnik Brytanii z ramienia Rzymu. Celtyccy mnisi, którzy mieli mu wyjść na spotkanie, zapytali swojego biskupa, jak mają przyjąć namaszczonego przez Rzym barbarzyńcę. Usłyszeli: „Jeśli okaże pokorę, macie okazać mu posłuszeństwo, bo przychodzi od Boga. Jeżeli będzie chciał mieć zawsze rację, musicie mu się sprzeciwić, bo przychodzi od Szatana”. Zbędnym jest chyba dodawać, że wysłannik Rzymu wykazał się niezwykłą pychą i arogancją, co na długo uniemożliwiło praktyczne zjednoczenie Kościoła na Wyspach.

Nasi polscy namaszczeni przez Rzym barbarzyńcy, którzy zawsze mają rację, przekroczyli właśnie pewną granicę. Nie wiem jeszcze, jak ją nazwać: granica cierpliwości? Wytrzymałości? Sejm przyjął do rozpatrzenia projekt zaostrzenia tak zwanej ustawy antyaborcyjnej, według którego kobieta byłaby zmuszona donosić ciążę z uszkodzonym płodem. Za tym projektem głosowali nie tylko pisowcy i ziobryści, ale także 40 posłów Platformy Obywatelskiej. „Gazeta Wyborcza” alarmuje, że kompromis aborcyjny jest zagrożony. No cóż, ja też alarmuję, chociaż nie uważam kompromisu aborcyjnego za jakąś wartość. Jak się stopniuje kompromis? Kompromis, zgniły kompromis, kompromis aborcyjny. Niekatolicy znosili go do tej pory z rezygnacją, jako coś nieuniknionego w kraju katolickiej hegemonii. Znosili go dla świętego (czy na pewno świętego?) spokoju. Ale świętego spokoju nie będzie. Rację miał Cezary Michalski, kiedy zapowiadał, że katolicy nie zadowolą się 80-procentową tyranią, oni chcą tyranii stuprocentowej. Daj diabłu palec, weźmie całą rękę. Tyle, że w swoim czasie Aleksander Kwaśniewski podał diabłu nie jeden palec, a cztery, obiecując niekatolikom, że zachowają mały paluszek: aborcja w pewnych wyjątkowych przypadkach, edukacja seksualna w szkołach. Edukacji seksualnej nie ma albo stanowi ona przedłużenie katechezy, a zaraz poza prawem znajdzie się jeden z najistotniejszych „wyjątkowych przypadków”.

Do tej pory wypowiadałem się na ten temat niechętnie i z bólem. Bo ja, w przeciwieństwie do katolików, nie zawsze mam rację, czasem mam wątpliwości. Czasem myślę: „A może jednak rację mają oni?”. Kiedy jednak usłyszałem o wynikach głosowania w Sejmie, poczułem, że wszystko staje się dla mnie jaśniejsze – bo przypomniałem sobie celtycką legendę. Nie jest wysłannikiem Boga ktoś, kto ma zawsze rację i do tego absolutną. Jeśli ktoś podaje się za nieomylnego, z papieżem włącznie, to przychodzi od Szatana. Gdyby sprawa antyaborcyjna była Bożą sprawą, to jej rzecznicy zrobiliby z niej piekielną. Ale ich zachowanie raczej wskazuje na to, że ich sprawa od samego początku jest piekielna.

Piszę, że mam wątpliwości. Opierają się one tylko na rozsądkowym przekonaniu, że trudno jest ustalić, kiedy zaczyna się człowiek. Ale jeszcze trudniej jest mi uwierzyć, że tym człowiekiem zarodek, zlepek komórek, mały i nieukształtowany płód. Na moje wątpliwości nie mają żadnego wpływu natomiast klasyczne argumenty antyaborcjonistów – ani te „naukowe”, ani te teologiczne. Ten „naukowe” są bezsensowne, a te teologiczne… Ale o tym za chwilę. Kwestie teologiczne zostawiam na koniec, bo sądzę, że są one o wiele bardziej interesujące. Także dla osoby niewierzącej: w naszym postsekularnym społeczeństwie uznaje się, że wiara stanowi ważny fundament kultury i społeczeństwa; kiedy ktoś powołuje się na swoją wiarę, to nawet jeśli budzi złość, budzi także niechętny respekt. Antyaborcjoniści twierdzą, że opierają się na tym fundamencie. Naprawdę jednak opierają się na pustce. Powoływanie się przez nich Boga, chrześcijański przekaz czy „metafizyczne racje” jest kłamstwem, które obraża ludzi prawdziwie wierzących.

Ale po kolei: argumenty „naukowe” są znane i bardzo łatwe do podważenia, podaję je tylko dla porządku. Zarodek zawiera ten sam materiał genetyczny, co człowiek, który z tego zarodka powstanie. Antyaborcjoniści twierdzą, że dlatego należy uznać zarodek za gotowego człowieka. Zakładają, że wystarczy mieć materiał genetyczny jakiegoś człowieka, aby być tym człowiekiem. Jest to rozumowanie absurdalne, bo zakłada, że człowiek równa się materiał genetyczny. Tymczasem koniuszek mojego palca też zawiera mój materiał genetyczny. Czy jeśli utnę go sobie przy krojeniu cebuli, skazując go na obumarcie, to jestem zabójcą czy samobójcą?

CDN...
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Wielkie Aborcyjne Kłamstwo 16.10.12, 07:38
      Jednak, jak już mówiłem, antyaborcjoniści powołują się nie tylko na naukę, ale także na chrześcijańską wiarę. Kiedy zapytać antyaborcjonistów, gdzie w Biblii jest napisane, że aborcja jest zakazana, powołują się na Piąte Przykazanie (Piąte według reguły katolickiej, tak naprawdę Szóste): „Nie będziesz zabijał”. Oczywiste jest jednak, że to przykazanie nie dotyczy wszystkich organizmów, tylko ludzi, skoro mamy w Biblii przepisy dotyczące uboju i jedzenia mięsa. Zresztą ludzi też nie wszystkich to dotyczy, skoro Prawo Mojżeszowe nakazuje pewne przestępstwa karać śmiercią. Przykazanie „Nie zabijaj” obowiązywałoby, gdyby zarodek czy też płód był człowiekiem. Jak już sobie powiedzieliśmy, ani nauka, ani proste ludzkie doświadczenie na to nie wskazuje: żołądź nie jest dębem, koniuszek palca nie jest człowiekiem. Ale tu poruszamy się w świecie wiary, wskazania Biblii są w nim ważniejsze niż nauka czy doświadczenie. Czy Biblia mówi coś o człowieczeństwie płodu?

      Antyaborcjoniści cytują (i ja też już kiedyś cytowałem) Jeremiasza 1:5 czyli miejsce, w którym Bóg mówi do proroka: „Wybrałem Cię, zanim Cię utworzyłem w łonie matki”, ale szukanie tutaj antyaborcyjnych argumentów jest oczywiście bez sensu. Ten fragment nie znaczy: „Znałem Cię w łonie matki jako pełnoprawnego Jeremiasza”, tylko: „Zanim jeszcze powstałeś, już Cię znałem, bo jestem Wszechwiedzący i znam to, czego jeszcze nie ma”.

      Najciekawsze jednak nie są te fragmenty, które antyaborcjoniści cytują. Najciekawszy jest ten, którego nie cytują (bo udają, że go nie ma).

      Jest to Księga Wyjścia, 21:22. „Jeżeli dwaj mężowie się biją, a przy tym uderzą kobietę brzemienną tak, że poroni, ale nie poniesie dalszej szkody, to sprawca zapłaci grzywnę, jaką mu wyznaczy mąż tej kobiety, a uiści ją w obecności rozjemców”. Dla porównania podaję inny fragment z Księgi Wyjścia, 21:12. „Kto tak uderzy człowieka, że ten umrze, poniesie śmierć”. Jak widać, Stary Testament nie uznaje płodu za człowieka. Za zabicie człowieka jest śmierć, za spowodowanie poronienia jest grzywna, a właściwie odszkodowanie, jakie niedoszły ojciec wyznacza krzywdzicielowi. Szkoda nie polegała na tym, że kogoś zabito, tylko na tym, że ojciec (i rodzina, którą reprezentował) został pozbawiony przyszłego potomka.

      Wiara chrześcijańska opiera się na Starym i Nowym Testamencie. Oczywiście, starotestamentowych zasad nie stosujemy dosłownie. Stary Testament i Prawo Mojżeszowe są twarde, nakazują na przykład kamienowanie cudzołożników, czego przecież nie robimy. A nie robimy tego, bo chrześcijan obowiązuje przede wszystkim Nowy Testament. W Nowym Testamencie Jezus nie tyle zmienił (sam mówił, że nie przyszedł zmieniać), ile dopełnił Prawo Mojżeszowe miłosierdziem, nakazując nam praktykowanie tego miłosierdzia wobec każdego. To oczywiste dla każdego chrześcijanina stwierdzenie antyaborcjoniści mogliby próbować naciągnąć, twierdząc, że Jezus rozciągnął swoje miłosierdzie także na płody, niemiłosiernie potraktowane w Starym Testamencie. Byłoby to jednak naciąganie zbyt naciągane. Jezus bardzo wyraźnie i konkretnie mówił, komu mamy okazywać miłosierdzie: ludziom ubogim, chorym, więzionym, strapionym, a także naszym dłużnikom, winowajcom i wrogom czyli osobom, z którymi jesteśmy w sporze. O płodach nic nie powiedział.

      Warto tutaj dodać (jeśli jeszcze ktoś nie wie), że katolicyzm też nie zawsze był antyaborcyjny. Najważniejszy teolog Kościoła katolickiego, tak zwany święty Tomasz z Akwinu, uważał, że aborcja do pewnego momentu jest dopuszczalna. Oczywiście, ten średniowieczny duchowny nie jest dla mnie żadnym autorytetem, ani naukowym, ani teologicznym. Jego przykład ukazuje jednak, że współczesne stanowisko katolickie w sprawie aborcji, rzekomo konserwatywne, tradycyjne, czy też „średniowieczne” (jak chcą jego przeciwnicy) nie ma nic wspólnego nawet ze średniowieczem: jest jeszcze bardziej barbarzyńskie niż XIII wiek.

      Okazuje się więc, że cała historia o tym, że Bóg, chrześcijański Bóg zakazuje aborcji, jest nieprawdą. Mówiąc ściślej, jest Wielkim Aborcyjnym Kłamstwem. A antyaborcyjni fundamentaliści – nie tylko zresztą katoliccy, także protestanccy – są takimi fundamentalistami, jak ja kormoranem. Nie trzymają się Słowa Bożego. Ich szaleństwo niewiele ma wspólnego z Bogiem, Biblią, chrześcijaństwem, czy tradycją. Jeśli kieruje nimi coś tradycyjnego, to tylko tradycyjna katolicka nienawiść do seksu (katolicka, ale nie chrześcijańska: Marcin Luter uważał pożądanie czy też namiętność seksualną za działanie Ducha Świętego, które ludzie co najwyżej mogą wypaczyć). Kieruje nimi tradycyjna nienawiść do seksu związana z nienawiścią do kobiet. No i oczywiście ambicje, pragnienie władzy, mocy, rozkosz z podsycania nienawiści w tłumie i manipulowania nim poprzez nienawiść. A skoro tak, to na pewno nie prowadzi ich Duch Święty (no, chyba, że czasem poczują pożądanie – niech mi Luter wybaczy ten gorzki żart). Mam dla nich złą wiadomość. Bóg nie lubi nienawiści. I nie lubi, gdy używa się jego imienia nadaremno, albo w złym celu.

      Proszę Państwa, w Sejmie zasiada spore grono panów w średnim wieku (z paroma paniami w roli paprotek-dewotek, posadzonymi tam dla niepoznaki). Panowie ci uważają się za chrześcijan, chociaż nie znają Biblii. Ale są pewni, że zawsze mają rację. Po raz kolejny wypowiedzieli nam wojnę. Chciałbym, by mieli świadomość, że wypowiedzieli ją również Bogu.

      www.krytykapolityczna.pl/TomaszPiatek/WielkieAborcyjneKlamstwo/menuid-215.html
    • diabollo KWAK 18.10.12, 07:43
      KWAK
      Tomasz Piątek

      Po moim ostatnim felietonie, zatytułowanym Wielkie Aborcyjne Kłamstwo dostałem całą masę maili od Czytelników, którzy zadając mi różne, nieraz trudne pytania, zaprosili mnie niejako do dyskusji. Jest to dyskusja teologiczna, ale z oczywistych przyczyn ważna także dla osób niewierzących: rządzący nami katolicy próbują przecież oprzeć funkcjonowanie całego naszego państwa i całego społeczeństwa na fundamencie teologicznym. Tyle, że jest to fundament bardzo kruchy, bo teologia bardzo kiepska.

      Wracając do maili: spora część ich autorów była porządnie wzburzona tym, co napisałem. Muszę jednak przyznać, że niemal wszyscy odnieśli się do mnie w sposób kulturalny. Nikt nie nazwał mnie mordercą, a tylko jedna korespondentka określiła mnie jako faryzeusza: że niby doszukuję się w Piśmie Świętym kruczków, które rzekomo usprawiedliwiają nieprawość. Droga pani Karolino, ja tylko zastosowałem metodę, powszechnie stosowaną przez fundamentalistów: to oni wyszukują jeden odizolowany cytat z Biblii, żeby zbudować na nim całe kodeksy i instytucje. Biorą tekst, który znaczy, powiedzmy, „prowadź młodzieńca laską pasterską” i wnioskują z tego, że dzieci trzeba bić.

      Pan Andrzej napisał do mnie z podobną myślą, co pani Karolina. Zauważył, że opieram swoje rozumowanie na cytacie z Księgi Wyjścia, 21:22. Dla porządku przypomnę ten cytat: „Jeżeli dwaj mężowie się biją, a przy tym uderzą kobietę brzemienną tak, że poroni, ale nie poniesie dalszej szkody, to sprawca zapłaci grzywnę, jaką mu wyznaczy mąż tej kobiety, a uiści ją w obecności rozjemców”. Dla porównania podałem inny fragment z Księgi Wyjścia, 21:12. „Kto tak uderzy człowieka, że ten umrze, poniesie śmierć”. A dalej napisałem tak: „Jak widać, Stary Testament nie uznaje płodu za człowieka. Za zabicie człowieka jest śmierć, za spowodowanie poronienia jest grzywna, a właściwie odszkodowanie, jakie niedoszły ojciec wyznacza krzywdzicielowi. Szkoda nie polegała na tym, że kogoś zabito, tylko na tym, że ojciec (i rodzina, którą reprezentował) został pozbawiony przyszłego potomka”. I teraz pan Andrzej pyta, czy jest w porządku, z teologicznego i ludzkiego punktu widzenia, rozstrzyganie o tak ważnej sprawie, jak aborcja i ewentualne człowieczeństwo płodu, na podstawie jednego cytatu. Bardzo dobre pytanie, panie Andrzeju. Ma pan rację: to nie jest w porządku. Ale jeszcze bardziej nie w porządku jest rozstrzyganie o tej sprawie nie mając na swoje poparcie ani jednego cytatu – a tak właśnie robią antyaborcjoniści.

      Tutaj pewnie nie zgodziłby się ze mną pan Marian, który nawiązuje do cytatu z Księgi Jeremiasza, 1:5. Znowu przypomnę ten cytat i to, jak go skomentowałem. Jest to miejsce, w którym Bóg mówi do proroka: „Wybrałem Cię, zanim Cię utworzyłem w łonie matki”. Napisałem o tym fragmencie: „Szukanie tutaj antyaborcyjnych argumentów jest oczywiście bez sensu. Ten fragment nie znaczy: znałem Cię w łonie matki jako pełnoprawnego Jeremiasza. Ten fragment znaczy: zanim jeszcze powstałeś, już Cię znałem, bo jestem Wszechwiedzący i znam to, czego jeszcze nie ma”. Hola, hola, pisze pan Marian, w tym fragmencie Bóg przecież mówi, że utworzył Jeremiasza w łonie matki. A więc Jeremiasz w łonie matki był już pełnoprawnym Jeremiaszem i pełnoprawnym człowiekiem, skoro Bóg go tam utworzył. Ma pan rację, panie Marianie. Pisząc o tym fragmencie, zrobiłem mały skok myślowy (pewnie dlatego, że bardziej szczegółowo omawiałem tę kwestię w książce Antypapież, i automatycznie uznałem pewne rzeczy za wyjaśnione i oczywiste). Oczywiście, że Jeremiasz jako pełnoprawny Jeremiasz powstał w łonie matki. Bo człowiek powstaje w łonie matki, co do tego się zgadzamy. Proszę tylko zwrócić uwagę, że Bóg mówi tutaj, gdzie powstaje człowiek, ale nie mówi kiedy. Jeremiasz powstaje w łonie matki, ale którym momencie? W chwili zapłodnienia? W pierwszym miesiącu ciąży? W trzecim? Nie wiemy. Nie można z tego tekstu wyciągnąć żadnej wskazówki w tej kwestii. Co więcej, kiedy się go czyta, ewidentne jest, że jego główną intencją jest przekazanie informacji o uprzedniej wszechwiedzy Boga i o tym, że Jeremiasz został wybrany, zanim powstał – a nie rozstrzyganie o przerywaniu ciąży! A mimo to fundamentaliści próbują wykorzystywać ten fragment, bo liczą na to, że słysząc go, ludzie się zaplączą, pomylą Początek Wszechrzeczy z początkiem Jeremiasza i pomyślą: „Ach, jeśli Bóg znał Jeremiasza od samego najwcześniejszego początku, to znaczy, że Jeremiasz istniał od samego najwcześniejszego początku, czyli pewnie od zapłodnienia”. Wystarczy jednak uważnie przeczytać tekst, żeby rozplątać to, co zaplątane. Bóg znał Jeremiasza nie od jakiegoś „samego najwcześniejszego początku”, tylko od zawsze. Znał go, zanim jeszcze Jeremiasz powstał. Możemy z tego wnioskować o Boskiej wszechwiedzy, ale nie o początku Jeremiasza.

      Pani Wanda zgłosiła inne zastrzeżenie, dotyczące wyżej wspomnianego cytatu z Księgi Wyjścia (o odszkodowaniu za spowodowanie poronienia). Pisze tak: „Panie Tomaszu, ten cytat nie musi znaczyć, że Biblia nie uważa sztucznego poronienia za zabójstwo. Może znaczyć, że Biblia uważa sztuczne poronienie za trochę inne zabójstwo i karze za nie łagodniej. My w Polsce też przecież nie dajemy 25 lat więzienia za aborcję, tylko trzy lata”. Nie, nie, nie i jeszcze raz nie. Nie można wyjść trochę za mąż i nie można trochę kogoś zabić. W przeciwieństwie do wielu zwolenników legalizacji aborcji, którzy zachowują w tej sprawie stanowisko odrobinę niejasne, ja staję po stronie jasności i konsekwencji. Jeśli płód jest człowiekiem, to aborcja jest zwykłym morderstwem i powinna być karana jak morderstwo. Tyle, że nikt nie podał jeszcze argumentu, ani naukowego, ani biblijnego, który naprawdę świadczyłby o tym, że płód od samego początku jest człowiekiem (o kwestii materiału genetycznego pisałem w poprzednim felietonie, nie będę się więc powtarzał). O złej woli i nieczystym sumieniu antyaborcjonistów świadczy właśnie to, że karzą za aborcję trzema latami więzienia, a nie dwudziestoma pięcioma. Sami czują, że z ich przekonaniem o człowieczeństwie płodu jest coś nie tak: gdyby byli pewni, żądaliby pełnej kary za morderstwo, jeśli nie dla matki, to dla doktora. Kiedy to piszę, koledzy łapią mnie za łokieć i mówią: nie pisz tak, bo a nuż oni naprawdę zażądają dwudziestu pięciu lat więzienia za aborcję… Nie widzisz, że ich ogarnia coraz większy szał? Widzę, ale paradoksalnie daje mi to nadzieję. Liczę na to, że im większy szał ich ogarnie, tym szybciej Polska otrzeźwieje.

      Pan Kazimierz proponuje, żeby Wielkie Aborcyjne Kłamstwo nazwać Katolickim Wielkim Aborcyjnym Kłamstwem, w skrócie KWAK. I żeby od tej pory antyaborcyjny żargon („dziecko poczęte”, „mordowanie nienarodzonych” itd.) nazwać kwakaniem. Bo jest to bezmyślne kwakanie (kwakmowa, jak to nazywał Orwell), czyli powtarzanie makabrycznych sloganów przez ludzi, którzy nigdy się nie zastanowili nad całą sprawą, nie dowiedzieli się, jak ona naprawdę wygląda, czy to od strony nauki, czy to od strony wiary. Zgodziłbym się, panie Kazimierzu, gdyby nie to, że w antyaborcyjnej retoryce przodują nie tylko katolicy, ale także niektórzy protestanci. A więc jeśli KWAK, to i PWAK, niestety.

      I na zakończenie: ktoś, kto się nie przedstawił, a w swoim adresie mailowym ma osobliwą zbitkę spółgłosek, pyta mnie prowokacyjnie, czy będę umiał usprawiedliwić również najnowszy wynalazek uczniów Petera Singera, czyli tak zwaną aborcję po urodzeniu. Chodzi o wprowadzenie dopuszczalności zabijania noworodków, postulowane przez Alberto Giubiliniego i Franceskę Minervę na łamach „Journal of Medical Ethics”. Nie, droga Zbitko Spółgłosek, nie umiem i nie chcę usprawiedliwić czegoś takiego. I gdyby powstały kliniki prowadzące taką działalność, sam poszedłbym je polewać czerwoną farbą.

      <a href="
      • diabollo Re: KWAK 18.10.12, 07:47

        www.krytykapolityczna.pl/TomaszPiatek/KWAK/menuid-215.html
      • chickenshorts Re: KWAK 18.10.12, 10:00
        diabollo napisał:

        > KWAK
        > Tomasz Piątek
        >
        > Po moim ostatnim felietonie, zatytułowanym Wielkie Aborcyjne Kłamstwo dostałem
        > całą masę maili od Czytelników, którzy zadając mi różne, nieraz trudne pytania,
        > zaprosili mnie niejako do dyskusji. Jest to dyskusja teologiczna

        A ja mysle, ze teleologiczna, panie Tomasz...

        > ale z oczywi
        > stych przyczyn ważna także dla osób niewierzących: rządzący nami katolicy próbu
        > ją przecież oprzeć funkcjonowanie całego naszego państwa i całego społeczeństwa
        > na fundamencie teologicznym. Tyle, że jest to fundament bardzo kruchy, bo teol
        > ogia bardzo kiepska.

        Teologia, krolowa nauk?... fakt w 13-tym wieku. Ale Polska to taki raczej zacofany kraj... smile


        > Wracając do maili: spora część ich autorów była porządnie wzburzona tym, co nap
        > isałem. Muszę jednak przyznać, że niemal wszyscy odnieśli się do mnie w sposób
        > kulturalny. Nikt nie nazwał mnie mordercą, a tylko jedna korespondentka określi
        > ła mnie jako faryzeusza: że niby doszukuję się w Piśmie Świętym kruczków, które
        > rzekomo usprawiedliwiają nieprawość.

        Tylko jedna? Panie Tomasz, pan is a lucky guy...

        > Droga pani Karolino, ja tylko zastosowałe
        > m metodę, powszechnie stosowaną przez fundamentalistów: to oni wyszukują jeden
        > odizolowany cytat z Biblii, żeby zbudować na nim całe kodeksy i instytucje. Bio
        > rą tekst, który znaczy, powiedzmy, „prowadź młodzieńca laską pasterską
        > 221; i wnioskują z tego, że dzieci trzeba bić.

        Karolina, droga Pani... heh.

        > Pan Andrzej napisał do mnie z podobną myślą, co pani Karolina. Zauważył, że opi
        > eram swoje rozumowanie na cytacie z Księgi Wyjścia, 21:22. Dla porządku przypom
        > nę ten cytat: „Jeżeli dwaj mężowie się biją, a przy tym uderzą kobietę br
        > zemienną tak, że poroni, ale nie poniesie dalszej szkody, to sprawca zapłaci gr
        > zywnę, jaką mu wyznaczy mąż tej kobiety, a uiści ją w obecności rozjemców”

        Heh, Biblia, podstawa wlasciwego myslenia... nieprawdasz azerko?

        ...itd, etc...
    • kora3 Błąd pana Piątka polega na tym 19.10.12, 11:32
      przeprzystojny Diabollo, iż niesłusznie zakłada, że wierzacy w KRK znają, bądź studiują Biblię. To jest pierwsza zasadnicza sprawa. Natomiast drugi zasadniczy błąd pana Piątka polega na tym, że zapomniał, iż zasadą wiary w KRK jest odstąpienie od samodzielnego myslenia, w tym w szczezgólności interpretowania Biblii.
      Nie ma zatem kompletnie znaczenia co i w jaki sposób zostało w tejże Biblii opisane, w jakich jej ksiegach itd. Nie ma nawet znaczenia to, ze coś nie zostało nijak i nigdzie tam opisanesmile

      Dla wierzacych w Kościół Rzmsko-Katolicki podstawową zasadą jest, że tenze własnie Kościół własciwie i jedynie słusznie interpretuje biblijne zapisy transponując je na zjawiska występujące współczesnie o których głucho w Testamentach (przykłady: in vitro, klonowanie, transplantologia, antykoncepcja i cały szereg innych) - jednym słowem, że KRK ma monopol na to, co Bóg chciał powiedzieć. Pan Piątek moze sobie przytaczać do groma cytatów - to i tak wierzacych w KRK nie przekona...
      • chickenshorts Re: Błąd pana Piątka polega na tym 19.10.12, 13:55
        kora3 napisała:

        .
        > Nie ma zatem kompletnie znaczenia co i w jaki sposób zostało w tejże Biblii opi
        > sane, w jakich jej ksiegach itd. Nie ma nawet znaczenia to, ze coś nie zostało
        > nijak i nigdzie tam opisanesmile

        Mowilem juz, ze Cie kocham miloscia plomienna, Korciu? Well, Pani R?...

        > Dla wierzacych w Kościół Rzmsko-Katolicki podstawową zasadą jest, że tenze włas
        > nie Kościół własciwie i jedynie słusznie interpretuje biblijne zapisy
        > transponując je na zjawiska występujące współczesnie o których głucho w Testame
        > ntach (przykłady: in vitro, klonowanie, transplantologia, antykoncepcja i cały
        > szereg innych) - jednym słowem, że KRK ma monopol na to, co Bóg chciał powiedzi
        > eć. Pan Piątek moze sobie przytaczać do groma cytatów - to i tak wierzacych w K
        > RK nie przekona...

        Pan Piatek woli zyc z pismania, niz... ze sie tak wyraze gornolotnie... piora...smile
        I tyle!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka