grgkh
13.01.13, 23:29
Ta pewnie przejdzie niezauważona przez większość ludzi. Jeszcze jeden "haker". Ale tu nie o niego chodzi, a o to, co tacy jak on nam mówią:
Swartz przekonywał, że informacje i dobra kultury powinny być udostępniane w internecie dla dobra ludzkości. "Informacja jest siłą. Niektórzy chcą zachować tę siłę tylko dla siebie. (...) Całe naukowe i kulturowe dziedzictwo świata, książki publikowane przez setki lat, są teraz przenoszone na wersje cyfrowe. I w wielu przypadkach zamykane pod kluczem - pisał w jednym z manifestów.
Ograniczanie dostępu do informacji, wiedzy to najkrótsza droga, by ludzi zamieniać w niewolników.
Przy okazji tłumaczenia nam, że twórcy muszą z czegoś żyć, kolejne treści znikają ze strefy swobodnego dostępu w internecie. Twórcy muszą, ale czy prawami autorskimi należy handlować? Czy muszą korzystać z nich pośrednicy, spadkobiercy, a nasza kultura ma być dostępna tylko za pieniądze? Dlaczego godzimy się na to, by pozbawianych kontaktu z kulturą ludzi skazywać na nędzę intelektualną i idącą z nią w parze egzystencjalną.