Dodaj do ulubionych

"Moralność" kato-zabobonnych

07.02.13, 08:19
Skąd w ogóle zamiar pisania o życiu prywatnym polityka? Redakcja "Nie" w piątkowym artykule twierdzi, że Jacek Kurski wielokrotnie mówił o swoim przywiązaniu do wartości i zasad chrześcijańskich. Tym również polityk miał motywować swój sprzeciw dla ustawy o związkach partnerskich, o których ostatnio jest bardzo głośno. Zdaniem tygodnika, między publicznymi deklaracjami europosła a jego postępowaniem istnieją rozbieżności.

Odmawiam zgody na pisanie o sprawach intymnych

Z relacji Presserwisu wynika, że przygotowując tekst o życiu prywatnym Jacka Kurskiego, redakcja wysłała do niego e-mail z prośbą o odpowiedź na kilka pytań. Zapytała m.in. o to, czy ma romans oraz jak na ten fakt zareagowała jego żona. W odpowiedzi parlamentarzysta miał - według "Nie" - napisać: "Odmawiam jakichkolwiek odpowiedzi na zadane pytania, a przede wszystkim kategorycznie odmawiam zgody na publikowanie wiadomości o moich sprawach prywatnych, a tym bardziej intymnych". Miał też zapowiedzieć zastosowanie środków cywilno- i karnoprawnych, gdyby redakcja nie zastosowała się do jego prośby.

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114884,13354426,_Nie__chcialo_napisac_o_romansie_Jacka_Kurskiego_.html
*********

"Moralność" kato-zabobonnych, podpierających się ideologią Kościoła Ginekologiczno-Katolickiego, polega na tym, żeby ustawowo, sądnownie czy policyjnie "umoralniać" innych w kwestiach postępowania z własną cipką czy własnym siusiakiem.
Głebokość i bezkompromisowość kato-zabobonnej "moralności", że aż żal dupę ściska.

"Moralność" kato-zabobonnych kończy się jednak jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, kiedy zacząć sprawdzać co oni ze swoimi cipami i kutasami robią?
Wtedy zaczyna się "prywatność", sprawy "intymne", kończy się nagle u "bezkompromisowych i niepokornych" kończy się przywiązanie do "wolności słowa"...

Kłaniam się nisko.
Obserwuj wątek
    • gaika Re: "Moralność" kato-zabobonnych 07.02.13, 15:37
      Hipokryzja nauczycieli moralności nie zna granic, bezczelne dupki.
      I do tego zapętlone.

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,13360991,Rzekomy_romans_Kurskiego_trafil_na_okladke__Faktu__.html#BoxWiadTxt
      • grzespelc Jednego nie rozumiem 07.02.13, 19:18
        O tym, że Kwaśniewski zarabia doradzając swobodnie się pisze, a to też sprawa prywatna, i do tego to ma go dyskwalifikować, a o Kurskim nie można...
    • diabollo Nagły atak cenzury 08.02.13, 20:42
      Nagły atak cenzury

      W tym miejscu powinien się ukazać artykuł o pewnej sferze życia europosła Jacka Kurskiego, dawniej należącego m.in. do Ligi Polskich Rodzin, Prawa i Sprawiedliwości, Porozumienia Centrum, Ruchu Odbudowy Polski, Zjednoczenia Chrześcijańsko-Narodowego, a obecnie do Solidarnej Polski.

      Nie ukaże się, gdyż 4 lutego 2013 r.

      Sąd Okręgowy w Gdańsku powiadomił redakcję „NIE” o tym, że 30 stycznia wydał postanowienie o zakazie publikacji przez redaktorów tygodnika „NIE” w jakiejkolwiek formie informacji dotyczących pewnej sfery życia europosła Kurskiego.

      Postanowienie to uważamy za przejaw cenzury prewencyjnej, typowej dla czasów PRL i słusznie zaniechanej w czasach wolnej i niepodległej III Rzeczpospolitej.

      ***

      Sąd Okręgowy w Gdańsku, XV Wydział Cywilny, reprezentowany jednoosobowo przez sędzię sądu okręgowego Ewę Tamowicz, poinformował, że rozpoznał sprawę na posiedzeniu niejawnym. Pani sędzia Tamowicz, zakazując nam publikowania artykułu o pewnej sferze życia Jacka Kurskiego, nie czytała tego artykułu, a o jego istnieniu dowiedziała się od pełnomocników posła Kurskiego, którzy też go nie czytali. Mamy zatem do czynienia z kolejnym zakazem publikacji czegoś, czego istnienia sąd się tylko domyślał.

      Zakazując publikacji, pani sędzia Tamowicz powołuje się na prawo prasowe, które rzeczywiście zakazuje bez zgody zainteresowanego publikowania informacji dotyczących pewnej sfery jego życia, chyba że wiąże się to bezpośrednio z działalnością publiczną danej osoby. Sąd bezwarunkowo uznał, że informacje podane przez „NIE” – których sąd nie znał – nie wiążą się z działalnością publiczną posła Kurskiego. Kierując się tym, co napisali pełnomocnicy Kurskiego, tym, jakie dokumenty przedstawili, sąd arbitralnie rozstrzygnął, że informacje podane przez „NIE” – których sąd nie znał – zaspokajają jedynie ciekawość czytelników chcących znać szczegóły (z pewnej sfery życia znanej osobistości; sąd zakazał nam ujawnienia tego, o jaką sferę życia Jacka Kurskiego chodzi – przyp. red.), zatem „nie można mówić o istnieniu uzasadnionego interesu publicznego i ich (informacji – przyp. red.) powiązaniu ze sferą działalności publicznej.

      Skąd pani sędzia Tamowicz wie, że nie można mówić o interesie publicznym i związku pewnej sfery życia posła Kurskiego z jego działalnością publiczną? Znikąd. Pani sędzia Tamowicz nawet nie chciała poznać stanowiska redakcji w tej sprawie. Jesteśmy pewni, że gdyby je poznała i nadal chciała się kierować poczuciem przyzwoitości i sprawiedliwości, to zakazu publikacji by nie wydała.

      Sądowi i Czytelnikom chętnie byśmy przedstawili nasze stanowisko, podali fakty i argumenty przemawiające za zasadnością, ba! – koniecznością publikacji artykułu o pewnej sferze życia posła Kurskiego, ale pani sędzia Tamowicz nam tego zakazała!

      ***

      Ślamazarny zwykle wymiar sprawiedliwości w wypadku zakazu publikacji wykazał się nadzwyczajną sprawnością.

      23 stycznia 2013 r. zadzwoniliśmy do posła Kurskiego, aby zadać mu pytania dotyczące pewnej sfery jego życia. Prosił o przesłanie pytań na piśmie, co uczyniliśmy 24 stycznia. Znając te pytania oraz stanowisko jednej strony, czyli posła Kurskiego, w ciągu czterech dni roboczych (!) sąd rozpoznał sprawę na tyle wnikliwie, aby uznać, że najbardziej sprawiedliwym wyjściem z tej sytuacji jest zakaz publikacji.

      Jeżeli na tym ma polegać wymierzanie sprawiedliwości w Polsce, to dziękujemy za taką sprawiedliwość.

      ***

      Europosła Kurskiego nikt by wcześniej nie nazwał cenzorem. Przeciwnie – jest to znany obrońca wszelkich wolności obywatelskich, w tym wolności słowa. Ale tym razem on i jego pełnomocnicy zrobili wszystko, aby tę wolność zdławić. Aby założyć nam knebel i zmusić nas do milczenia.

      30 stycznia pełnomocnicy Kurskiego (kancelaria prawna Gotkowicz, Kosmus, Kuczyński i Partnerzy) uzyskali w sądzie zakaz publikacji, ale z nieznanych nam powodów nie dostarczyli go do redakcji. Natomiast 1 lutego, gdy poprzedni numer „NIE” był już w kioskach, wysłali do drukarni, w której jest drukowany tygodnik „NIE”, oraz do dystrybutorów, którzy zajmują się jego rozpowszechnianiem, pismo z nagłówkiem: UWAGA – Bardzo PILNE!! Sądowy Zakaz Publikacji!!! I dalej: Pomimo, że zakaz dotyczy wprost konkretnych podmiotów – wydawcy i dziennikarzy Tygodnika „NIE” – to postąpienie przez inne osoby wbrew jego treści, pomimo świadomości istnienia zakazu – będzie bezprawne i będzie rodziło odpowiedzialność prawną także tych innych podmiotów (drukarni, kolporterów). I jeszcze dalej: żądam zablokowania przez Państwa publikacji, czy wprowadzenia do obrotu Tygodnika „NIE” w całości lub przynajmniej w części obejmującej materiał prasowy Pt. „Związek partnerski posła Jacka Kurskiego” (zaczynający się na str. 1-szej Tygodnika „NIE”wink lub pod innym tytułem, ale o cechach określonych w załączonym postanowieniu sądowym; ostrzegam, że niezastosowanie się do powyższego wezwania spowoduje uruchomienie wszelkich przewidzianych prawem cywilnym środków prawnych w stosunku do Państwa firm.

      Jeśli takie zastraszające działania posła Kurskiego oraz jego pełnomocników nie są łamaniem konstytucyjnej wolności wypowiedzi, to co nim jest?

      Ani drukarnia, ani dystrybutorzy prasy nie przestraszyli się tych pogróżek.

      Zawiadomienie o praktykach stosowanych przez Jacka Kurskiego i jego pełnomocników redakcja tygodnika „NIE” kieruje do prokuratury, Rzecznika Praw Obywatelskich, pozarządowych organizacji zajmujących się prawami człowieka i obywatela oraz do organizacji dziennikarskich.

      PRZEMYSŁAW ĆWIKLIŃSKI

      WALDEMAR KUCHANNY

      www.nie.com.pl/index.php/jedynka/07-2013/#more-1631
    • kora3 Nic dziwnego Diabollo :) 09.02.13, 12:20
      Najczesciej jest tak, że w temacie CUDZYCh spraw osobistych najchętniej wypowiadają się ci, którzy u siebie mają jakiś "gnój".

      Tylko ich "gnój" to jest ich "świętośc" i "intymość" smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka