Dodaj do ulubionych

Akceptacja dla homoseksualizmu w Polsce najniższa

05.06.13, 18:08
Skutki rządów ideologii katolickiego zabobonu w Polsce:

Czy homoseksualizm powinien być społecznie akceptowany? Takie pytanie zadała grupa badawcza Pew Research Center obywatelom 39 krajów na całym świecie. Spośród państw europejskich najmniejszą akceptację dla homoseksualistów odnotowano w Rosji. Zaraz za nią w niechlubnym rankingu plasuje się Polska. Tylko 42 proc. z nas uważa, że homoseksualizm powinien być akceptowany. Niechęć wobec gejów i lesbijek w naszym kraju rośnie.


Mieszkańcy większości europejskich krajów deklarują mocną akceptację dla homoseksualizmu. W Hiszpanii za akceptacją takich relacji opowiedziało się 88 proc. ankietowanych, w Niemczech - 87 proc., w Czechach - 80 proc. Na tym tle negatywnie wyróżnia się Polska.

Homoseksualizm w Polsce? Nie akceptujemy

W Polsce zaledwie 42 proc. respondentów oceniło, że homoseksualizm powinien być społecznie akceptowany. Więcej osób (46 proc.) odpowiedziało na to pytanie przecząco. To najgorszy wynik wśród badanych państw Unii Europejskiej. Wśród wszystkich krajów europejskich ujętych w sondażu mniej tolerancyjni wobec gejów i lesbijek są tylko Rosjanie - zaledwie 16 proc. naszych wschodnich sąsiadów widzi dla osób homoseksualnych miejsce w społeczeństwie.

By znaleźć kraje mniej tolerancyjne od Polski, musielibyśmy szukać w Afryce i na Bliskim Wschodzie. Za to wśród mieszkańców Australii, Filipin, Japonii, Kanady, USA i niemal wszystkich krajów Ameryki Łacińskiej (oprócz Salwadoru) akceptacja dla homoseksualistów jest wyższa niż nad Wisłą.

Mniej tolerancyjni niż w 2007 roku

Najmniejszą akceptacją wobec homoseksualistów wykazują się w Polsce osoby powyżej 50. roku życia. To ogólnoświatowy trend: niemal wszędzie niechęć wobec gejów i lesbijek jest najwyższa w grupie najstarszych badanych. W Polsce w tej grupie zaledwie 38 proc. respondentów uznało, że homoseksualiści powinni być akceptowani w społeczeństwie. W grupie 18-29 lat pozytywnie na to pytanie odpowiedziało 47 proc. badanych. Ale nie jest to powód do dumy z polskiego młodego pokolenia - europejska norma wśród najmłodszych ankietowanych to ok. 80 proc.

Polska znalazła się wśród ośmiu państw, w których akceptacja dla homoseksualistów w ciągu ostatnich sześciu lat spadła. W 2007 roku ta orientacja seksualna akceptowana była przez 45 proc. ankietowanych Polaków - o 3 proc. więcej niż obecnie. Największy spadek - z 83 do 77 proc. - odnotowano we Francji, w której niedawno zezwolono homoseksualistom na zawieranie małżeństw i adopcję dzieci. Spośród państw europejskich spadek odnotowano też w Czechach (z 83 do 80 proc.) i w Rosji (z 20 do 16 proc.). Największy wzrost akceptacji zmierzono w Korei Południowej (z 18 do 39 proc.) i USA (z 49 do 60 proc.), a z państw europejskich - we Włoszech (z 65 do 74 proc.).

Najgorzej w Afryce i na Bliskim Wschodzie

Najniższą akceptację dla homoseksualistów deklarują mieszkańcy państw afrykańskich. W Nigerii to zaledwie 1 proc. badanych. W Senegalu i Ghanie - 3 proc., a w Ugandzie - 4 proc. W tych krajach relacje homoseksualne są karane.

Bardzo nisko w rankingu znalazły się także państwa, w których dominującą religią jest islam. W Pakistanie i Tunezji zaledwie 2 proc. ankietowanych stwierdziło, że homoseksualizm powinien być społecznie akceptowany. Na dole zestawienia znalazły się także Indonezja, Jordan i Egipt (po 3 proc.) oraz Palestyna (4 proc.). Wyjątkiem wśród państw z kręgu islamu jest Liban, gdzie miejsce dla homoseksualistów w społeczeństwie widzi 18 proc. badanych. W grupie wiekowej 18-29 lat współczynnik ten wyniósł 27 proc. W Izraelu akceptację dla homoseksualistów wyraziło 40 proc. ankietowanych.

Mimo deklarowanej tolerancji dla osób homoseksualnych badanie przeprowadzone niedawno przez Agencję UE ds. Praw Podstawowych wykazało, że 26 proc. homoseksualistów i 25 proc. osób transpłciowych w Unii Europejskiej przyznaje, że w ciągu ostatnich pięciu lat spotkało się z przemocą lub groźbami. 47 proc. ankietowanych czuło się w ostatnim roku osobiście dyskryminowanych. Dwie trzecie deklarowało, że w miejscach publicznych nie odważa się trzymać partnera za rękę.

Badanie Pew Research Center przeprowadzono w dniach 2 marca - 1 maja 2013 roku. W Polsce przeprowadzono rozmowy z 800 osobami w wieku powyżej 18 lat ze wszystkich województw. Margines błędu dla naszego kraju oszacowano na 3,9 punktu procentowego.

wyborcza.pl/1,75478,14043683,Akceptacja_dla_homoseksualizmu_w_Polsce_najnizsza.html
Obserwuj wątek
    • gumpel Re: Akceptacja dla homoseksualizmu w Polsce najni 06.06.13, 12:25
      diabollo napisał:
      > Skutki rządów ideologii katolickiego zabobonu w Polsce:

      Z podlinkowanego artykułu:
      > Polska znalazła się wśród ośmiu państw, w których akceptacja dla homoseksualis
      > tów w ciągu ostatnich sześciu lat spadła. W 2007 roku ta orientacja seksualna a
      > kceptowana była przez 45 proc. ankietowanych Polaków - o 3 proc. więcej niż obe
      > cnie.

      Czyli, Twoim zdaniem, wpływy KK w społeczeństwie polskim powiększają się ostatnimi czasy ... Wątpliwa diagnoza. By nie powielać naszej dyskusji w innym wątku napiszę tylko, że problem chyba jednak tkwi po drugiej stronie.

      czytajmy dalej:
      > Największy spadek - z 83 do 77 proc. - odnotowano we Francji, w której ni
      > edawno zezwolono homoseksualistom na zawieranie małżeństw i adopcję dzieci. Spo
      > śród państw europejskich spadek odnotowano też w Czechach (z 83 do 80 proc.) i
      > w Rosji (z 20 do 16 proc.). Największy wzrost akceptacji zmierzono w Korei Połu
      > dniowej (...), a z państw europejskich - we Włoszech (z 65 do 74 proc.).

      Jak widać polski katolicyzm nie ma tu wiele do rzeczy, a nawet katolicyzm w ogóle (wyniki Czech i Italii). Chyba, o Czcigodny, powinieneś nieco przewietrzyć umysł z utartych schematów bo ideolo prowadzi Cię na manowce.


      G.
      • grzespelc Zgadzam się częsciowo 06.06.13, 14:06
        Faktycznie nagonka na gejów nie jest własciwa wyłącznie katoideologii, cechuje po prostu każdą formę totalitaryzmu i każdą ideologię żerującą na zwykłej głupocie. Niewątpliwie jednak w polskich warunkach kk ma duży wpływ na utrzymywanie się nietolerancji.
        • gumpel Re: Zgadzam się częsciowo 06.06.13, 19:10
          Zawsze zadziwiała mnie wiara ludzi myślących lewicowo w to, że Kościół sprawuje rządy dusz nad swoimi owieczkami. Wiara niezachwiana na przekór faktom i sondażom wbrew, jeśli mogę sparafrazować tekst znanego protestsongu z lat zamierzchłych, a bardzo mi bliskich. Rozumiem w pełni przekonanie o potędze instytucjonalnej KK, w jego umiejętność poruszania się po przedpokojach władzy, zadbania o interesy materialne, podporządkowania sobie urzędników i polityków, umiejętność pociągania za odpowiednie sznurki i naciskania właściwych guzików. Tu pełna zgoda - w końcu dwa tysiące lat doświadczeń robi swoje.

          Ale sprawowanie rządu dusz to zupełnie inna kwestia - kompletnie inny poziom, Panowie! To nie jest tak, że proboszcz odczytuje z ambony list purpuratów, a owieczki natychmiast zgodnie zaczynają beczeć "cztery nogi dobrze, dwie nogi źle". Kościół, i chyba żadna inna siła społeczna w tym kraju, nie jest wstanie kształtować w tak prosty sposób poglądów ogółu (i całe szczęście). Weźmy choćby kwestie rozwodów, czy życia na kocią łapę - KK swoje, a naród swoje. To zresztą żadna nowina, nasze chłopskie społeczeństwo od zawsze zachowywało zdrowy dystans do tego, do czego starała się je przekonać władza i Kościół. Znakomity przykład tej postawy można znaleźć już u Reja, w Krótkiej rozprawie (przypomnę XVI w.!).

          Stawiam zatem tezę, że Kościół ma bardzo ograniczone możliwości w narzucaniu społeczeństwu swoich przekonań, jeśli społeczeństwu z nimi nie po drodze (vide kwestie wspomniane wcześniej, zwłaszcza rozwody). I zazwyczaj tego nie robi. Te 20 wieków doświadczeń pozwoliło natomiast do perfekcji opanować Kościołowi umiejętność wydobywania na światło dzienne potencjału tkwiącego w społeczeństwie. Kościół odnajduje postawy i poglądy mu odpowiadające, obrabia je na swoją modłę, a potem prezentuje, odgrywając rolę wyraziciela poglądów i przekonań szerokich mas społecznych. To strategia naprawdę skuteczna, gdyż jako wyraziciel woli ludu występuje w stosunku do państwa w roli jego reprezentanta, czyli staje się stroną układu politycznego - negocjuje (zawiera kompromisy) i uczestniczy w podejmowaniu rozstrzygnięć (zdobywa nie nie wpływ). A wszystko to za pełną aprobatą owczarni. Korzystają na tym bowiem obie strony - Kościół uzyskuje wpływy, a społeczeństwo miłe poczucie, że jego przekonania to nie jakieś atawizmy tylko prawo natury. Oto prawdziwa siła Kościoła!

          Tak moim zdaniem właśnie się dzieje w sprawie homoseksualistów. Uznając Kościół za przeciwnika popełniacie błąd. On jest jedynie wyrazicielem przekonań społecznych. Wbrew waszym przekonaniom odgrywa rolę pozytywną w dyskursie społecznym o homozwiązkach, gdyż cywilizuje postawy negatywne względem homoseksualistów. Gdyby to nie Kościół je reprezentował to robiłyby to osoby typu poseł Pawłowicz.

          Oczywiście, zdaję sobie doskonale sprawę, że z punktu widzenia stronników rewolucji obyczajowej byłoby to nader korzystne. Postawy i poglądy skrajne łatwiej jest skompromitować, ustawić dyskusje na zasadzie: synowie ciemności kontra synowie światłości i narzucić swoją wizję świata. Mi ta pośrednicząca rola Kościoła jednak bardzo odpowiada. Jeśli społeczeństwo nie jest jeszcze gotowe na homozwiązki to nie powinno się ich narzucać na siłę. A nasza kochana lewica powinna wreszcie wyjść z salonów i zabrać się za poważną pracę u podstaw. Bo na razie ogranicza się do rozlepiania gdzie popadnie nalepek z napisem "homofob" (zresztą też nie swoich, tylko otrzymanych w darze od kolegów z zagranicy).

          G.
          • grzespelc Doskonała analiza 06.06.13, 22:23
            Z jednym tylko się nie zgadzam:

            > Tak moim zdaniem właśnie się dzieje w sprawie homoseksualistów. Uznając Kościół
            > za przeciwnika popełniacie błąd. On jest jedynie wyrazicielem przekonań społec
            > znych. Wbrew waszym przekonaniom odgrywa rolę pozytywną w dyskursie społecznym
            > o homozwiązkach, gdyż cywilizuje postawy negatywne względem homoseksualistów.

            Nie cywilizuje, a wzmacnia.
            Myślę, że zdajesz sobie sprawę, że homoseksualizm raczej nie jest uznawany za jakiś ciężki grzech. Tymczasem księża poświęcają mu zaskakująco mnóstwo czasu, w przeciwieństwie np. do wspomnianych rozwodów czy choćby przemocy, a przecież Jezus dość zdecydowanie namawiał do odrzucenia przemocy. Generalnie chrześcijańska moralność to szeroki zestaw reguł, a tym czasem duchowni wybierają sobie z niego kilka "koników" takich właśnie, jak homoseksualizm.
            Taka postawa nie zasługuje na szacunek. Niech ta mądrala w koloratce powie coś niepopularnego, niech jedna z drugą powie z ambony "nie kłam", "nie oszukuj", "nie zdradzaj", "nie rozwódź się", wtedy będzie można powiedzieć, że coś cywilizuje. A schlebiać hołocie mówiąc "gej jest głupi" to po prostu to samo, co należeć do niej. Z cywilizowaniem nie ma to nic wspólnego.
            • gumpel Re: Doskonała analiza 12.06.13, 11:34
              Daleki jestem od wystawiania KK laurek, ale tu się nie zgodzę. Gdyby KK chciał schlebiać gustom owieczek to już dawno przeszedłby na pozycję jaką zajęły niektóre odłamy protestantyzmu - bardziej filozofia umoralniająca niż religia. Kościół tego nie robi. Rzeczywiście, KK wykorzystuje nastroje ludu, o czym pisałem, ale zawsze po to by promować bliskie mu postawy moralne. Zauważ jednak, że potrafi też sprzeciwić się ogólnym tendencjom i trendom mimo, że wystawia go to na atak ze strony lewicujących mediów i skutkuje odwróceniem się od niego części wiernych. Takim działaniem jest moim zdaniem walka z in vitro. Kościół ją przegra nie tylko w tym sensie, że in vitro zostanie w końcu zalegalizowane, ale właśnie dlatego, że utraci część wiernych. Jednak to robi w imię obrony wartości, którym hołduje. Dla mnie jest to postawa godna szacunku.


              G.
              • gaika Re: Doskonała analiza 12.06.13, 22:42
                gumpel napisał:

                > Dla mnie jest to postawa godna szacunku.

                Jak ktoś będzie się upierał, że ziemia ma 10.000 lat i niezależnie od wszystkiego w tym trwał oraz domagał się, aby prawnie usankcjonowano to przekonanie, a tych, którzy mają inne w tej sprawie obrzucił stekiem inwektyw oraz naukowych bredni-czy to też zasługuje na szacunek? W razie gdyby nie zasługiwało, dlaczego tamto zasługuje w takim samym wydaniu i oprawie pozostając?
                • gumpel Re: Doskonała analiza 13.06.13, 10:03
                  Twój przykład jest niewłaściwy, bo dotyczy wiedzy, a nie moralności. Tu natomiast chodzi o kwestie etyczne.

                  Osobiście nie podzielam zdania KK w omawianej kwestii, ale je szanuję. Jeśli za jakiś czas naukowcy wymyślą taką metodę zapładniania komórki jajowej, że będzie dawało to blisko 100% skuteczności to będę za zakazem tworzenia i zamrażania zbędnych zarodków.

                  Już teraz cieszę się jednak, że jest ktoś (akurat KK) kto takie zdanie przedstawia. Podobnie jak cieszę się, że są obrońcy praw szympansówi ... feministki wink Jakkolwiek zazwyczaj nie podzielam poglądów radykałów to samo ich istnienie uważam za rzecz pozytywną - z przyczyn o których pisałem tu wielokrotnie.



                  G.
                  • gaika Re: Doskonała analiza 13.06.13, 23:03
                    gumpel napisał:

                    > Twój przykład jest niewłaściwy, bo dotyczy wiedzy, a nie moralności. Tu natomia
                    > st chodzi o kwestie etyczne.

                    Jeśli mamy do czynienia z kwestiami etycznymi wszystko jest dopuszczalne?

                    Metoda zapłodnienia in vitro opiera się na wiedzy, nie czarach. Wszelkie procedury medyczne, łącznie z najprostszymi, są opatrzone regulacjami bioetycznymi i procedurami wykonawczymi. Z Twojego twierdzenia miałoby wynikać, że to tylko KK przypomina o etyce, a reszta uprawia wolną amerykankę. Etyczne aspekty w naukach medycznych są na świecie regulowane przez różne ciała zajmujące się bioetyką oraz obudowane przepisami. I przepisy te dopuszczają różne przekonania w zakresie, w którym mowa o przekonaniach.

                    Nauka opisuje stadia rozwoju prenatalnego i na podstawie tej wiedzy dopuszczane są różne interpretacje etyczne tego procesu. KK może nauczać owieczki na swoim podwórko dowolnych rzeczy, natomiast opowiadanie bredni naukowych i jednoczesne obrażanie tych, którzy posługują się wiedzą lub innymi wartościami etycznymi, nie wydaje mi się godne szacunku.

                    Do końca moich świadomych dni będzie mnie ścigać dyskusja na starym KiRze o zgwałconej 9-latce, która zaszła w bliźniaczą ciążę i katolickie nauki wraz z katolickimi reprezentantami nakazywali jej rodzić.

                    Sam fakt, że się obstaje przy swoim zdaniu bez względu na cokolwiek, czy raczej kogokolwiek, nie wydaje mi się godzien szacunku.
                    • gumpel Re: Doskonała analiza 14.06.13, 09:43
                      Ale w czym problem?

                      Nie ma kłopotu z szanowaniem postaw i przekonań innych. Chętnie wyrażę mój szacunek dla twórców procedur bioetycznych. Jest to dla mnie tym łatwiejsze, że jeśli dobrze rozumiem, oparte są one na założeniach, które zacytowałem w "manipulującym" wink poscie w wątku o Gowinie.

                      Ale chętnie też wyrażę szacunek dla osób działających na rzecz zgwałconych dziewczynek, a także bardziej generalnie, dla osób, które pochylając się nad losem kobiet, uważają, że powinny mieć one w pewnych sytuacjach prawo do abortowania nasciturusa. Jednak, pozwól Gajko, że będę też szanować postawy i poglądy tych, którzy działają na rzecz ochrony życia poczętego, także w bardzo wczesnych jego fazach.


                      G.
                      • gaika Re: Doskonała analiza 14.06.13, 19:46
                        gumpel napisał:

                        > Ale w czym problem?

                        Zawsze w tym samym. Kłopot polega na poszanowaniu spektrum przekonań. Regulacje bioetyczne wciąż jeszcze dopuszczają takie spektrum, a z kolei konstrukcja prawa czy regulacji na jedną modłę, czego domaga się KK, odcina prawa, postawy i przekonania szerszego ogółu. Wprowadzenie do obowiązującego prawa przekonań jednej strony wyłącznie, do czego zmierza Gowin (także poprzez medialne manipulacje), uniemożliwia realizację ich równości. Opcja odwrotna pozostawia gwarancje życia i pracy zgodnie ze swoimi przekonaniami. Wierzący muzułmanie nie mają problemu z prowadzeniem badań nad embrionalnymi komórkami macierzystymi.

                        Można szanować tych, którzy niezależnie od wszystkiego nakazują rodzić kobiecie, dziewczynce i w tym samym momencie tych, którzy takie kobiety, dziewczynki próbują ratować i umożliwić aborcję? Jeżeli szanuje się osoby, które tworzą regulacje bioetyczne i realizują badania oraz prowadzą terapie, nie da się jednocześnie szanować osób, które potępiają regulacje bioetyczne, procedury medyczne oraz ludzi z nich korzystających. A jeśli się da, to co robisz z dysonansem?

                        Na rzecz ochrony działają wszyscy racjonalnie myślący ludzie, bo takie są standardy. Przykład holenderskiego prawa aborcyjnego, a raczej szerzej- planowania rodziny, jest tego najlepszym dowodem. Gwarantują jeden z najwyższych poziomów ochrony życia en general.

                        Podejście KK jest podejściem hipokryty, bo zakaz nie oznacza żadnej ochrony, jedynie opresję, a dowodem jest stan faktyczny. Doskonale wiadomo, że z zakazu aborcji wynika i śmierć kobiet i dużo mniejsza ochrona okresu prenatalnego. Pleplanie o duszy od poczęcia, grzechu śmiertelnym i napiętnowanie nie jest żadnym przyczynkiem do ochrony. Aż dziw, że tego nie widzisz i nie rozumiesz, co tak naprawdę ogranicza zjawisko aborcji.

                        Jeżeli więc komukolwiek rzeczywiście zależy na ochronie okresu prenatalnego, to uruchamia racjonalne argumenty i zachowania, które temu służą. Inaczej to po prostu opowieści rzadkiej treści i obsesja kontroli seksualności.
          • diabollo Re: Zgadzam się częsciowo 06.06.13, 23:12
            Gdybym Cię, czcigodny Gumpelu miał parafrazować, to bym zaczał jakoś tak:

            "Zawsze zadziwiała mnie wiara ludzi myślących prawicowo w to, że ziemia jest płaska. Tymczasem od już od Kopernika wiemy, że jest okrągła... itd, itp".

            Nie wiem co myślą ludzie myślący lewicowo o wpływie Kościoła na moralność swoich owieczek.
            Wiem napewno, że w Polsce katolicki zabobon to żadne nawet chrześcijaństwo nie jest, tylko właśnie czysty zabobon, czyli socjotechnika.
            I z żadną moralnością czy wpływem na poziom etyczny społeczeństwo to nie ma i nigdy nie miało to nic wspólnego.

            Co do reszty, pozwolisz czcigodny, że nie będę się powtarzał.
            forum.gazeta.pl/forum/w,95165,144960089,144989495,Re_Dla_czcigodnego_Gumpela.html
            Kłaniam się nisko.
          • gaika Re: Zgadzam się częsciowo 07.06.13, 00:12
            gumpel napisał:

            > Jeśli społeczeństwo nie jest jeszcze gotowe na homozw
            > iązki to nie powinno się ich narzucać na siłę.

            Podobnie myślisz w sprawie kary śmierci?


            Obywatele nie są gotowi na rozsądne traktowanie prawa aborcyjnego? Dlaczego tak wiele Polek, przy wsparciu Polaków, poddaje się aborcji?
            Większość społeczeństwa od lat opowiada się się za in vitro, a KK grzmi i obraża. Nie jest żadnym wyrazicielem woli ludu.

            Stosunek do homoseksualizmu na przestrzeni wieków bywał różny. Największej opresji poddawany był z inspiracji religijnej(podobnie z masturbacją i seksem a-prokreacyjnym). Zmiana stosunku społecznego następuje na skutek dostępu do rzetelnej informacji oraz często dzięki prywatnemu kontaktowi z osobami o innej orientacji seksualnej. A także dzięki literaturze, filmowi, sztuce. To, co opowiada na ten temat KK to bajki tumaniące, a nie jakakolwiek koncepcja podążania za społeczeństwem. Wyjątkowo na rękę są Kościłowi dwie godziny religii w szkole zamiast dodatkowych godzin science.

            Ewolucja podejścia do orientacji seksualnych wzięła się z nauki, z lepszego poznania i zrozumienia. Upowszechnianie wiedzy jest jedyną drogą rozwoju społecznego, a także jego dojrzewania. Trwanie w średniowiecznych banialukach po prostu szkodzi wszystkim stronom zamieszania, z wyjątkiem KK.

            Dodatkowo zapominasz, że KK jest instytucją totalitarną i hierarchiczną. Nie ma w niej miejsca na indywidualne podejście do konkretnego społeczeństwa, bo nauczanie płynie z centrum. Kościół polski zmieni kanał nadawczy dopiero wtedy, gdy zmieni go Watykan. Od tego zależy, co księża będą mówili na temat związków homo, a nie od tego, jak gotowe są do tego owieczki (KK we Francji nie mówi nic innego na ten temat, niż KK w Polsce). Na razie Episkopat nie nadąża nawet za Franciszkiem, a co dopiero za Polakami.

            KK wybiera te motywy, które wiążą się najbardziej z prywatnością, intymnością, seksualnością, rolami społecznymi oraz tzw. formacją dzieci i młodzieży. To przyczółki dające największe profity w sensie utrzymywania władzy, sfery, którymi najłatwiej manipulować (kwestie, które obejmuje spowiedź). Demokracja chroni prywatność, indywidualność, decyzje osobiste i to jest największe zagrożenie dla Kościoła, że ludzie mogą uznać, że są to ważne dla nich wartości. Na razie państwo wspiera Kościół, ale jak się państwu przestanie opłacać, to Kościół będzie żałował, że całą swoją władzę i wpływy oparł/próbował oprzeć na świeckim prawie, bo owieczki nie internalizują nauk religijnych.

            Doskonały przykład tu się nawinął

            wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,14052064,MEN__Nie_bedzie_matury_z_religii__Episkopat_jest__troche.html#BoxWiadTxt


            P.S.
            Fajne zdjęcie a propos (r)ewolucji społecznej.

            wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,14041129,Kobieta_w_czerwonej_sukience_ucieka_przed_gazem_lzawiacym_.html#Cuk
            • alkoo3 co to jest akceptacja ? 07.06.13, 09:14
              Osobiscie widze roznice pomiedzy:
              -homoseksualizmem jako orientacja seksualna
              -homoseksualismem walczacym.

              Obserwuje tu dwa rozne aspekty.
              Raz widze ten homoseksualism na ulicy jako techno Party cz tez "parady" rownosci.
              Widze tu wiecej wyluzdania seksualnego i agresywnej seksualnosci ktora wpycha sie do mego zycia.
              Jesli glosno powiem "nie" wtedy staje sie przesladowca, homofobem ktorego mozna oskarzyc o dyskryminacje. Jako przyklad stawia mi sie wtedy przed oczy dwoje ludzi tej samej plci borykajacymi sie z akceptacja spoleczna.
              Nie mam nic do tych dwojga ludzi, ale mam przeciwko temu agresywnemu atakowi na moje wartosci moralne.
              Przypomina mi to takie zabwy w chowanego.
              Homosekualism propaguje agresywna walke o wplywy jesli spotyka sie z oporem stawia pokrzywdzone osoby jako tarcze z zapytaniem "dlaczego ich nie akceptujesz", my walczymy o ich prawa. Uwazam to za nie uczciwe.
              Tam gdzie idzie o adopcje dzieci jest dla mnie linia przekroczona. Nawet jesli znajda sie pokazowe przyklade szczesliwych rodzin homoseksualnych.
              • turbinowy Re: co to jest akceptacja ? 07.06.13, 12:06
                alkoo3 napisał:
                > Widze tu wiecej wyluzdania seksualnego i agresywnej seksualnosci ktora wpycha s
                > ie do mego zycia.
                Nie wiem w jaki sposób Ci się wpycha owo wyuzdanie. Przybliż.

                > Nie mam nic do tych dwojga ludzi, ale mam przeciwko temu agresywnemu atakowi na
                > moje wartosci moralne
                Nie wiem kto i jak atakuje Twoje wartości moralne. Czy ktoś Ciebie do czegoś zmusza? Przybliż.

                > Tam gdzie idzie o adopcje dzieci jest dla mnie linia przekroczona.
                Dlaczego? Przybliż.

                > "Bóg mierząc wielkość człowieka przykłada miarkę nie do głowy lecz do serca człowieka"
                I tu własnie chodzi o akceptację.
                akceptacja
                1. zgoda na coś, uznanie czegoś za dobre, prawidłowe; aprobata;
                2. formalna zgoda na coś, zwykle pisemna;
                3. pogodzenie się z czymś, czego nie sposób zmienić;
                4. uznanie czyichś cech, czyjegoś postępowania za zgodne ze spodziewanymi;
                5. zobowiązanie do uiszczenia w terminie sumy oznaczonej na wekslu lub czeku; akcept

                Dla Ciebie istotne jest w jaki sposób bóg mierzy wielkość człowieka. Ja to akceptuję i uważam, że pewnie znaleźlibyśmy wiele wspólnych obszarów, gdzie znaleźlibyśmy porozumienie a może nawet wspólnie podziałali pro publico bono.
                Natomiast dla mnie bóg nie istnieje stąd Twoja miara dla mnie jest nieistotna. Czy możesz to zaakceptować?
                Tak się złożyło, że Gaika przybliżyła postać Heńka a potem Henry'ego Morgentaler'a
                forum.gazeta.pl/forum/w,95165,144968546,144968546,Historia_niezwykla.html ,
                który był też liderem organizacji Humanist Association of Canada.
                Zerknij tu:
                humanistcanada.ca/
                Czy zaakceptowałbyś aby taka organizacja mogła działać w Polsce?
                Czy zaakceptowałbyś aby ci, którzy chcą w ten sposób obchodzili swoje ważne ceremonie życiowe ( humanistcanada.ca/content/humanist-ceremonies )?
                • alkoo3 Re: co to jest akceptacja ? 10.06.13, 17:59
                  Witaj turbinowy.
                  Natomiast dla mnie bóg nie istnieje stąd Twoja miara dla mnie jest nieistotna. Czy możesz to zaakceptować?
                  Oczywiscie ze moge. Mysle ze w zamian nie bedziesz uwazal za zabobony dla naiwnych ?

                  Wszyscy uczymy sie ciagle w naszym zyciu. Ja rowniez.
                  Mam kolezanke ktora przyjazni sie z gejem. ( Smieje sie ze wlasnie u niego moze bezpiecznie i za darmo zanocowac bedac w Berlinie).
                  On stwierdzil ze on nie lubi srodowiska gejow wlasnie ze wzgledow na czesta agresywnosc seksualna i wyluzdanie seksualne polaczone z czesta zmiana partnerow w tym srodowisku.
                  Z pewnoscia znasz srodowiska heteroseksualne ktore rowniez tam sie wykazuja.
                  Jednak statystyka tutaj pokazuje cos innego. Dlatego nie widze tam miejsca dla dzieci, nawet jesli istnieja pozytywne przyklady.
                  Nie oceniam tych osob jednak gdzies sa tutaj przyczyny srodowiskowe ktorych nie moge popierac.
                  Ja rozumiem ze agresja moze byc spowodowana odrzuceniem spolecznym jednak agresja nie jest wyjsciem.
                  Nie mam nic przeciwko prawnemu uporzadkowaniu partnerstwa.
                  Czy masz statystyki ile procent aktywnych gejow zyje w takich zwiazkach partnerskich, jak dlugo one trwaja. Jak bardzo korzystaja geje z tego wywalczonego partnerstwa gdzie rowniez finansowo trzeba swojego parnera w czasie choroby wspierec ?
                  Mysle ze czesto ta walka jest walka z czuciem sie odrzuconym, proba akzeptacji aby moc siebie saego zaakceptowac. Czesia mechanizmu obronnego wlasnej psychiki.
                  Nie mowie ze zawsze mowie ze czesto.
                  Co do osob ktore rzczywiscie sa "skazane "na homoseksualizm, czy transseksualism mysle ze nie mnie to oceniac. Rozumiem ze tym osoba jest trudno ... . Moge im pomoc tylko moja postawa.
                  Ale bez zlosci niech one pozwola mi pozostawac przy moim zdaniu ze wlasciwa forma rodziny jest malzenstwo m/K ze dziecko ma miec mama i tate.
                  Nie kazdy kto wyznaje te poglady czyni to z nienawisci do odrebej orientacji seksualnej.

                  • turbinowy Re: co to jest akceptacja ? 12.06.13, 00:18
                    Statystyk, o które pytasz nie znam.
                    Ale to chyba bez znaczenia bo skoro ludzie chcą związków partnerskich, nie należy im tego zabraniać A co oni z tym zrobią, ich sprawa.
                    Wiesz, myślę sobie, że jak tego wszystkiego nie oprzemy na jakichś racjonalnych przesłankach to my tu w tej naszej "kulturze" pozabijamy się nawzajem.

                    Ciekawe co o nas sobie pomyśli mieszkaniec Samoa (o ile go jeszcze nie naprostował jakiś misjonarz).
                    "Homoseksualiści stanowią tam dużą i akceptowaną społecznie grupę, traktuje się ich jako przedstawicieli trzeciej płci, określając nazwą fa'afafine."
                    wyborcza.pl/1,75476,7961309,Gej_jest_superwujkiem_.html
                    Jak znajdziesz chwilkę, posłuchaj wywiadu z dzieciakiem i jego dwiema mamami:
                    bi.gazeta.pl/im/7/12133/m12133777.mp3
                    Uważam też, że poznanie LGBT pomaga zrozumieć ich problemy, a że są to ludzie, więc patrz poniżej wink
              • gaika Re: co to jest akceptacja ? 07.06.13, 22:50
                A jaka jest różnica między orientacją heteroseksualną, a orientacją heteroseksualną walczącą?

                Nic do tego nie ma orientacja, a co najwyżej jakieś elementy kultury osobistej. Epatowanie seksualnością nie ma związku z orientacją. Rozumiem, że jeśli np. nie akceptujesz pornografii, to nie tylko homo, ale wszelkiej. MTV spływa heteroseksualnością.

                Parady równości biorą się z nierównego traktowania. Tak jak kiedyś wychodziły na ulice emancypantki i obnosiły się z prawami kobiet. To jest rodzaj manifestacji obecności i zaznaczenie prawa do obecności. Taką samą manifestacją są procesje i święta kościelne obejmujące dużą część przestrzeni publicznej.

                Chętnie przeczytam jakie Twoje wartości moralne są zagrożone przez homo. Co np. związki czy małżeństwa homo zmienią w Twoim prywatnym życiu, życiu Twoich bliskich i znajomych? Rozpadną się w związku z tym Wasze relacje, małżeństwa, miłości, przyjaźnie, stracicie pracę, szacunek dzieci? Dopadną Was choroby i nieszczęścia? Nie spodziewam się, abyśmy radykalnie różnili się w ocenie tego czym jest dobro i zło człowiecze. Dlaczego Tobie homo grożą, a mi nie? Dla mnie literalnie nic się nie zmieni. Nie zmienia się dla osób, które żyją w krajach z małżeństwami homo i związkami partnerskimi.

                Wybacz, ale walka 5% populacji o wpływy i poczucie zagrożenia większości hetero w tym kontekście brzmi albo śmiesznie, albo obsesyjnie.

                Prywatnie żadnych relacji nie musisz akceptować. Nie trzeba lubić ani homo, ani niepełnosprawnych, ani dzieci z ADHD. Natomiast w sferze publicznej trzeba mieć dobre uzasadnienia(poza nielubieniem, uprzedzeniem, niechęcią), żeby kogoś dyskryminować prawnie.

                Dla Ciebie adopcja dzieci przez pary homoseksualne jest nieakceptowalna. Na jakich zasadach kwalifikuje się rodziców adopcyjnych? Orientacja seksualna nie jest żadnym kryterium, a jeśli miałaby się stać, to przy jakim uzasadnieniu i podstawach?

                Zapewne zdarzają się przegięcia. Jak zawsze i jak wszędzie. Jednak warto pomyśleć jak niedawno jeszcze karano homoseksualizm więzieniem (w czasie wojny eksterminacją) i w jak wielu miejscach na świecie karany jest śmiercią.

                Wszyscy jesteśmy skazani na pewien poziom niewygody i konieczność posunięcia się trochę w przestrzeni społecznej. Nie tylko Ty musisz się posunąć, ktoś musi się posunąć, żeby zrobić miejsce dla Ciebie.

                P.S. Za linkiem Turbinowego

                4. Humanists affirm the dignity of every person and the right of the individual to maximum possible freedom compatible with the rights of others.
                • alkoo3 Re: co to jest akceptacja ? 10.06.13, 18:15
                  Uwazam ze zadales ciekawe pytania wylanczajac ten lancuch myslowy.
                  "Nie trzeba lubić ani homo, ani niepełnosprawnych, ani dzieci z ADHD. " tu jest pewna manipulacja.

                  "Chętnie przeczytam jakie Twoje wartości moralne są zagrożone przez homo"
                  Nikt ani zadna rodzina nie jest samotna wyspa - stad powstala soziologia ktora mowi ze 5-10% spoleczenstwa majace jasne cele ma moznosc silnie na to srodowisko wplynac.
                  Uluda jest wierzyc ze wladze sprawuje demokracja.
                  Wladze sprawiuja okreslone loby. Loby ktore wplywaja na powstawanie roznych inicjatyw.(To nie teoria spiskowa) Loby homo jest stosunkowo silne i zjednoczeon na arenie miedzynarodowej.
                  Widzisz sam piszesz ze :
                  > . Na jak
                  > ich zasadach kwalifikuje się rodziców adopcyjnych? Orientacja seksualna nie jes
                  > t żadnym kryterium, a jeśli miałaby się stać, to przy jakim uzasadnieniu i pods
                  > tawach?
                  A powinna byc. Uwazam ze dziecko ma prawo do mamy i taty. Nie tylko do zabawek i jedzenia.
                  Tu uwazam ze § popelnia blad chociaz jest zgodny z §.

                  Nie chce sie powtarzac ale bylbym ciekaw naprawde jaki jest faktor tych zwiazkow partnerski
                  w aktywnych srodowiskach homoseksualnach. Skoro mowisz o 5% sa przynajmniej 4% spoleczenstwa w takich zwiazkach gdzie mowa nie tylko o seksi ale o finansowej odpowiedzialnosci za partnera?

                  • gaika Re: co to jest akceptacja ? 13.06.13, 00:42
                    alkoo3 napisał:


                    > "Nie trzeba lubić ani homo, ani niepełnosprawnych, ani dzieci z ADHD. " tu jest
                    > pewna manipulacja.

                    To nie żadna manipulacja. To podzielenie sfery prywatnej i publiczno-prawnej. Nie musisz lubić(akceptować) wszystkiego, co Cię otacza, prywatnie pochwalać każdej formy przekonań, czy sposobu życia, światopoglądów, zachowań. Jakkolwiek masz prawo nie lubić, nie akceptować nie wystarczy, aby przełożyło się to na prawa jakichś grup, aby można było np. je dyskryminować.


                    > Nikt ani zadna rodzina nie jest samotna wyspa - stad powstala soziologia ktora
                    > mowi ze 5-10% spoleczenstwa majace jasne cele ma moznosc silnie na to srodowisk
                    > o wplynac.
                    > Uluda jest wierzyc ze wladze sprawuje demokracja.
                    > Wladze sprawiuja okreslone loby. Loby ktore wplywaja na powstawanie roznych ini
                    > cjatyw.(To nie teoria spiskowa) Loby homo jest stosunkowo silne i zjednoczeon n
                    > a arenie miedzynarodowej.

                    Wciąż nie odpowiadasz, na czym polega to zagrożenie.

                    Na całym świecie są organizacje kobiece. Lobbują, podejmują się różnych inicjatyw, a to 50% populacji.

                    Jaki jest ukryty cel osób homoseksualnych, bo nie bardzo chwytam ten motyw? Jakiego rodzaju wpływy społeczne chcą uzyskać i do czego dążą, co w dodatku ma tak negatywny wydźwięk, że trzeba się przed tym bronić, że stanowi zagrożenie?
                    Czyżby takie klimaty Cie nęciły i ten typ towarzystwa?

                    www.economist.com/news/international/21577043-american-christian-zealots-are-fighting-back-against-gay-rightsabroad-strange-bedfellows

                    > A powinna byc. Uwazam ze dziecko ma prawo do mamy i taty. Nie tylko do zabawek
                    > i jedzenia.
                    > Tu uwazam ze § popelnia blad chociaz jest zgodny z §.

                    Orientacja heteroseksualna nie gwarantuje prawa do mamy i taty.
                    Gdyby orientacja seksualna miała być czynnikiem decydującym należałoby najpierw wykazać, ze ma to jakiś związek z dobrem dziecka. I że heteroseksualna relacja takie dobro gwarantuje. To nie orientacja ma znaczenie dla dziecka, ale zaspokojenie jego potrzeb przez konkretne osoby.
                    Paragrafy zezwalają na adopcje przez singli(nie wyłączając zakonnic). Kryterium adopcyjnym jest dobro dziecka i to nie orientacja kreuje ewentualną krzywdę, ale ludzie, opiekunowie, niezależnie od orientacji.

                    > Nie chce sie powtarzac ale bylbym ciekaw naprawde jaki jest faktor tych zwiazk
                    > ow partnerski
                    > w aktywnych srodowiskach homoseksualnach. Skoro mowisz o 5% sa przynajmniej 4%
                    > spoleczenstwa w takich zwiazkach gdzie mowa nie tylko o seksi ale o finansowej
                    > odpowiedzialnosci za partnera?

                    Mamy średnio w przyrodzie, czyli ludzkiej populacji około 5% osób homoseksualnych. Część z nich nie jest i nie będzie zainteresowana żadną regulacją związków, część z tych, która jest zainteresowana uporządkowaniem prawnym relacji nie zdecyduje się na dzieci (ani własne, ani cudze). Jakaś część chce(już wychowuje ) dzieci w związkach homo.
                    I co wynikać by miało dla adopcji dzieci, że część chce, a część nie chce zawierać związków sformalizowanych?
              • diabollo Re: co to jest akceptacja ? 08.06.13, 07:19
                Czcigodny Alko3,

                Witaj serdecznie.

                Już od bardzo dawna rzadko do nas zaglądasz, pewnie nie czytałeś, że już dość intensywnie dyskutowaliśmy o kato-zabobonnym kłamstwie pt. "prawo gejów do adopcji dzieci".

                forum.gazeta.pl/forum/w,95165,142075162,142075162,Adopcja_dzieci_przez_malzenstwa_homo.html

                Powtarzanie tych katolicko-zabobonnnych bzdur, tym bardziej jako wybitny teolog protestancki, który chyba żadnych profitów z głoszenia katolickich zabobonów nie czerpie, przecież mija się sensem.

                Kłaniam się nisko.
                • alkoo3 Re: co to jest akceptacja ? 10.06.13, 17:31
                  diabollo napisał:

                  > Czcigodny Alko3,
                  >
                  > Witaj serdecznie.
                  Drogi diabollo,

                  Dziekuje serdecznie za mile przywitanie - to chyba juz par lat znajomosci, a moze juz nam papierowe rocznica stuknela smile.

                  Starym zwyczajem nie lubie sie identyfikowac z jakims obozem. Wrecz przeciwnie smile
                  Dlatego tez obserwuje zmiany zachodzace w Polsce.
                  Chyba te przemiany sprawily ze znowu moje myslenie na forum jest "politycznie niepoprawne" (ale za to jest moim mysleniem a nie pewna nowoczesna poprawnoscia)
                  Mam nadzieje ze spotkam sie tutaj z tolerancja bez tej tradycyjnej samarytanskiej solidarnosci "kto nie znami ten przeciwko nam"
                  A wiec odwzajemnia pozdrowienia.

                  • diabollo Re: co to jest akceptacja ? 10.06.13, 23:23
                    Czcigodny Alkoo3

                    Jestes zawsze tutaj mile widziany.
                    Klaniam sie nisko.
                    • uff.o Re: co to jest akceptacja ? 11.06.13, 16:13
                      zadziwiające jak katolicy potrafią ignorować i naginać do swoich "potrzeb" takie "fakty" jak to że głosiciel miłości, winopijca miał dwunastu apostołów (faciorów. Comprendo?) Przecież te wszystkie uczty weselne, łącznie z ostatnią wieczerzą, preferencja Marii nad Martą, Jawnogrzesznicy, etc. sugerują co najmniej jednoznacznie iż ciało jest częścią ducha, a miłość duchowa bez miłości cielesnej jest mierna, niepełna, jeśli w ogóle jakąkolwiek miłością, a miłość między mężczyznami (czyli między kobietami również, tudzież wszelka miłość grzeszna) nawet jeśli nie powinny być przez wszystkich praktykowane (nie każdy wszak jest wybrańcem miłości i radości), to przynajmniej powinny być społecznie akceptowane i tolerowane (czyli przykazanie miłości, wybaczania wzajemnego przewin). A tu malkontenci, histerycy prymitywnego pojmowania i psycholskich interpretacji śmią swoje zboczenia nakładać na społeczeństwo jako obowiązującą normę niby Bożą, miłosną. Nie podoba się radość innych? I to objawiana publicznie? To może lepsze by było państwo umartwiających się, samobiczujących dewiantów? Podobno depresanci i inni psychopaci żywią się negacją. Ale czasy przeduchowienia już były i niczego dobrego ludziom nie dały, poza zrozumieniem ich pokrętności. A i owszem, gadanie z ambony ma swój wpływ, tak jak w ubiegłym roku Obama wziął się za propagowanie normalności gejowskiej. Tak jest, pozytywna propaganda ma wpływ pozytywny na masy. Tak jak negatywna ma negatywny. Charyzmatyczni wodzowie i masy to wszak jedno ciało o różnych organach.
                      • diabollo Re: co to jest akceptacja ? 11.06.13, 23:14
                        Tak tylko jako suplement do jak zwykle niezwykle trafnych refleksji czcigodnego Uffo - żeby uniknąć wszelkich ewentualnych nieporozumień personalnych:
                        czcigodny Alkoo3 nie jest katolikiem.

                        Kłaniam się nisko.
                        • uff.o Re: co to jest akceptacja ? 12.06.13, 03:47
                          a ja tylko wrzuciłem kamyczek do ogródka, bez żadnej wycieczki personalnej.



                          diabollo napisał:

                          > Tak tylko jako suplement do jak zwykle niezwykle trafnych refleksji czcigodnego
                          > Uffo - żeby uniknąć wszelkich ewentualnych nieporozumień personalnych:
                          > czcigodny Alkoo3 nie jest katolikiem.
                          >
                          > Kłaniam się nisko.
                          • diabollo Re: co to jest akceptacja ? 12.06.13, 07:43
                            uff.o napisał:

                            > a ja tylko wrzuciłem kamyczek do ogródka, bez żadnej wycieczki personalnej.
                            >

                            Właśnie byłem tego pewny, czcigodny Uffo, dlatego pozwoliłem sobie na mały suplemencik, żeby nie pojawiły się ewentualne nieporozumienia.

                            Kłaniam się nisko.
                          • alkoo3 Re: co to jest akceptacja ? 12.06.13, 08:52
                            uff.o napisał:

                            > a ja tylko wrzuciłem kamyczek do ogródka, bez żadnej wycieczki personalnej.
                            >

                            Tez rzucalem kamyczkami jako chlopiec, ale kiedys nie patrzac gdzie kamyczek leci trafilem mame i bylo mi przykro smile

                            Moja rada dokladnie patrzec gdzie kamyczek leci a najlepiej jak nie trzeba to nie rzucac.
                            • uff.o Re: co to jest akceptacja ? 12.06.13, 19:36
                              a co, znowu kogoś trafiłem w łeb? Przypadkiem? A to stokrotne przepraszam. Ale przypadek to ponoć wolność ducha. Dla tych którzy wierzą. To fakt, kiedyś jeszcze jako nadpobudliwy przedszkolak wrzuciłem do pustego basenu cegłówkę...prosto na głowę mojemu koledze. Chodził potem przez miesiąc z bandażem na głowie, i już pozostał taki jakiś...mały. Ale jego cała rodzina to byli tacy malutcy ale bardzo uczciwi ludzie.
                              • gaika Re: co to jest akceptacja ? 13.06.13, 00:44
                                uff.o napisał:

                                > Chodził potem przez miesiąc z bandażem na głowie, i
                                > już pozostał taki jakiś...mały. Ale jego cała rodzina to byli tacy malutcy ale
                                > bardzo uczciwi ludzie.

                                Czyli nie cegła, a genysmile
                              • turbinowy Re: co to jest akceptacja ? 13.06.13, 12:09
                                uff.o napisał:

                                > Ale jego cała rodzina to byli tacy malutcy ale
                                > bardzo uczciwi ludzie.

                                Swego czasu znajomy z zawodu i wykształcenia historyk zaprowadził mnie na jakieś spotkanie, w którym uczestniczyły jedynie osoby z Uniwersytetu Warszawskiego, ponieważ byłem im nieznany, tak mnie zarekomendował:
                                "Techniczny ale porządny człowiek"
                                Lata minęły, nadal jestem dumny, że tak o mnie powiedział.

                                W tych samych latach na innej imprezie integracyjnej pewien przewodniczący zakładowego SZMP powiedział o sobie:
                                "My, inteligencja"
                                Ale to już było po znacznej konsumpcji kartkowego Bałtyku, który niezłe bałagany w głowie robił...
                                • uff.o Re: co to jest akceptacja ? 13.06.13, 13:15
                                  ano generalnie to geny, ale partykularnie to długo chodziłem z poczuciem winy, aż w końcu zostaliśmy przyjaciółmi i poznałem resztę jego rodziny. Połączyła nas cegła i piłka nożna. On atak, ja na bramce. Taki mały ówczesny, Messi. Zresztą główka pracowała po tym wypadku u niego lepiej niż u mnie. Jak u Rasputina. Pamiętam że w czwartej klasie szkoły podstawowej kłóciliśmy się kto ma lub chce grać na jakiej pozycji na boisku. Ja nie chciałem na bramce, bo byłem dobry też w ataku, no to mój kolega z przedszkola przekonał mnie w ten sposób iż powiedział że dobrych w ataku jest wielu, a na bramce tylko ja.. No i faktycznie już tak zostało do końca podstawówki. Nawet w reprezentcji szkoły grałem na bramce. A wszystko przez te cegłe......

                                  Techniczny ale porządny. Dobry material do przekucia. wink
                                  Tak, komuna, jak natura, doszła do ściany, czyli samozaprzeczenia.
          • grgkh Re: Zgadzam się częsciowo 25.06.13, 15:06
            gumpel napisał:

            > Zawsze zadziwiała mnie wiara ludzi myślących lewicowo w to, że Kościół sprawuje
            > rządy dusz nad swoimi owieczkami.

            Rząd dusz czyli odbieranie ludziom samodzielności myślenia, narzucanie im dogmatów. Przecież niechęć do homoseksualizmu nie ma uzasadnienia dla kogoś, kto homoseksualista nie jest.

            > Wiara niezachwiana na przekór faktom i sonda
            > żom wbrew,

            To samo czytamy całkowicie odmiennie. Przecież polskie sondaże pokazują konkretne liczby. Co - wg Ciebie - jest wbrew sondażom?

            > jeśli mogę sparafrazować tekst znanego protestsongu z lat zamierzchł
            > ych, a bardzo mi bliskich. Rozumiem w pełni przekonanie o potędze instytucjonal
            > nej KK, w jego umiejętność poruszania się po przedpokojach władzy, zadbania o i
            > nteresy materialne, podporządkowania sobie urzędników i polityków, umiejętność
            > pociągania za odpowiednie sznurki i naciskania właściwych guzików. Tu pełna zgo
            > da - w końcu dwa tysiące lat doświadczeń robi swoje.
            >
            > Ale sprawowanie rządu dusz to zupełnie inna kwestia - kompletnie inny poziom, P
            > anowie! To nie jest tak, że proboszcz odczytuje z ambony list purpuratów, a owi
            > eczki natychmiast zgodnie zaczynają beczeć "cztery nogi dobrze, dwie nogi źle".

            Proboszcz najpierw nauczył, że trzeba go słuchać, bo on mówi prawdę. Potem wypowiada absurdalne tezy, które - ogłupieni jego słuchacze - przyjmują za prawdę. Tylko tyle.

            Rząd dusz - uczynienie ludzi posłusznymi ideowo.

            > Kościół, i chyba żadna inna siła społeczna w tym kraju, nie jest wstanie kszta
            > łtować w tak prosty sposób poglądów ogółu (i całe szczęście).

            Absurd, jest na odwrót, co pokazują sondaże. Owieczki mówią językiem swoich przewodników duchowych.

            > Weźmy choćby kwes
            > tie rozwodów, czy życia na kocią łapę - KK swoje, a naród swoje.

            Praktyka rozmija się z teorią, bo KK uczy także hipokryzji, jak żaden inny wzorzec moralny. Gdy katabas chleje i nie stroni od seksu pod każdą postacią, także jako homoseksualista, a ludzie to widzą, to i sobie dają większy luz. Zresztą wystarczy w tej zakłamanej religii wyspowiadać się i grzechu nie ma. A ślub można w każdej chwili wziąć - przykładem jest sam "nieklękający przed klerem" Tusk.

            > To zresztą żad
            > na nowina, nasze chłopskie społeczeństwo od zawsze zachowywało zdrowy dystans d
            > o tego, do czego starała się je przekonać władza i Kościół. Znakomity przykład
            > tej postawy można znaleźć już u Reja, w Krótkiej rozprawie (przypomnę XV
            > I w.!).
            >
            > Stawiam zatem tezę, że Kościół ma bardzo ograniczone możliwości w narzucaniu sp
            > ołeczeństwu swoich przekonań, jeśli społeczeństwu z nimi nie po drodze

            Nieprawda, warunek jest inny - jeśli sam KK to będzie tolerował. Ludzie grzeszni są KK potrzebni.

            A tu chodzi o coś innego. To pogląd NIEDOTYCZĄCY BEZPOŚREDNIO tych ludzi.

            Podobnie było za czasów po dojściu Hitlera do władzy - czy Niemy byli wcześniej antysemitami? A potem się nimi w znacznym stopniu stali.

            Z dokładnie tych samych przyczyn Polacy są tresowani przez wzorzec ideologiczny KK.

            > (vide kw
            > estie wspomniane wcześniej, zwłaszcza rozwody). I zazwyczaj tego nie robi. Te 2
            > 0 wieków doświadczeń pozwoliło natomiast do perfekcji opanować Kościołowi umiej
            > ętność wydobywania na światło dzienne potencjału tkwiącego w społeczeństwie. Ko
            > ściół odnajduje postawy i poglądy mu odpowiadające, obrabia je na swoją modłę,
            > a potem prezentuje, odgrywając rolę wyraziciela poglądów i przekonań szerokich
            > mas społecznych.

            ? To mi wytłumacz, dlaczego komuś przeszkadza, że jego sąsiad(ka) jest homoseksualistą. Dlaczego bardziej przeszkadza gej niż lesbijka i czy to nie wynika z patriarchalizmu o podłożu religijnym?

            > To strategia naprawdę skuteczna,

            Jedyną strategia jest WŁADZA! Ta religijna jest najłatwiejsza w sprawowaniu, krzewieniu. Jej prostota wynika z jakże łatwego OGŁUPIANIA (pozbawiania wiedzy i zdolności logicznego myślenia) i potem łatwości krzewienia niepodważalnych dogmatów.

            WŁADZA. Nie ma innej, porównywalnej z religijną ideologii, która byłaby równie skuteczna. Żadna z nich nie operuje bogiem karzącym i nagradzającym, co trzeba znosić potulnie i co przerażeni światem ludzie tak łatwo akceptują.

            > gdyż jako wyraziciel woli lud
            > u występuje w stosunku do państwa w roli jego reprezentanta, czyli staje się st
            > roną układu politycznego - negocjuje (zawiera kompromisy) i uczestniczy w podej
            > mowaniu rozstrzygnięć (zdobywa nie nie wpływ). A wszystko to za pełną aprobatą
            > owczarni. Korzystają na tym bowiem obie strony - Kościół uzyskuje wpływy, a spo
            > łeczeństwo miłe poczucie, że jego przekonania to nie jakieś atawizmy tylko praw
            > o natury. Oto prawdziwa siła Kościoła!

            KK nic nie musi. on produkuje niewolników, których w odpowiednim momencie próbuje uruchomić. I ci wykonają za niego całą czarną robotę. Ogłupieni niewolnicy idei.

            > Tak moim zdaniem właśnie się dzieje w sprawie homoseksualistów. Uznając Kościół
            > za przeciwnika popełniacie błąd.

            Miłość i uniesienia związane z seksem to coś, co KK od zawsze próbował okiełznać dla "swoich" celów.

            Dla organizacji religijnej ważna jest karna grupa wierzących produkująca kolejne pokolenia niewolników umysłowych. To sprowadzanie ludzi do poziomu zwierząt hodowlanych.

            > On jest jedynie wyrazicielem przekonań społec
            > znych.

            Czyli czego? Jakie to przekonania? Czy rodzic ma zmusić homoseksualne dziecko do zmiany zachowania, czy powinien je zaakceptować?

            Czy tolerancja wobec inności ma sens, czy trzeba nienawidzić i zabijać?

            > Wbrew waszym przekonaniom odgrywa rolę pozytywną w dyskursie społecznym
            > o homozwiązkach, gdyż cywilizuje postawy negatywne względem homoseksualistów. G
            > dyby to nie Kościół je reprezentował to robiłyby to osoby typu poseł Pawłowicz.

            Nie rozumiem.

            Ja uznaję naukę, wiedzę o człowieku, o jego naturze i... pokój. A nie nienawiść i agresję. Jak ma wyglądać dyskurs z dogmatem?

            > Oczywiście, zdaję sobie doskonale sprawę, że z punktu widzenia stronników rewol
            > ucji obyczajowej byłoby to nader korzystne.

            Co Ty bredzisz o rewolucji obyczajowej. Niech KK zacznie od homoseksualizmu w swoich szeregach. To oni są stronnikami. I hipokrytami.

            > Postawy i poglądy skrajne łatwiej j
            > est skompromitować, ustawić dyskusje na zasadzie: synowie ciemności kontra syno
            > wie światłości i narzucić swoją wizję świata.

            Nie o to chodzi. Dyskutować można, ale tolerancja powinna być. Rzecz w tym, że KK nie pozwala homoseksualistom być takimi, jakimi chcą. Narzuca im coś. To już nie jest dyskusja. To terror jednych wobec drugich.

            > Mi ta pośrednicząca rola Kościoła jednak bardzo odpowiada.

            Odpowiada Ci agresja?

            > Jeśli społeczeństwo nie jest jeszcze gotowe na homozw
            > iązki to nie powinno się ich narzucać na siłę. A nasza kochana lewica powinna w
            > reszcie wyjść z salonów i zabrać się za poważną pracę u podstaw. Bo na razie og
            > ranicza się do rozlepiania gdzie popadnie nalepek z napisem "homofob" (zresztą
            > też nie swoich, tylko otrzymanych w darze od kolegów z zagranicy).
            >
            > G.

            Bredzisz. To nie społeczeństwo nie jest gotowe. To dawcy idei, religii to przeszkadza.

            Nie wolno prześladować ani dyskryminować ludzi z żadnego powodu.
        • grgkh Re: Zgadzam się częsciowo 25.06.13, 14:29
          grzespelc napisał:

          > Faktycznie nagonka na gejów nie jest własciwa wyłącznie katoideologii, cechuje
          > po prostu każdą formę totalitaryzmu i każdą ideologię żerującą na zwykłej głupo
          > cie. Niewątpliwie jednak w polskich warunkach kk ma duży wpływ na utrzymywanie
          > się nietolerancji.

          Oczywiście - przecież chodzi o nienawiść do innych, z reguły tych, których istnienie związane jest z większą wolnością i tolerancją.
      • grgkh Re: Akceptacja dla homoseksualizmu w Polsce najni 25.06.13, 14:28
        gumpel napisał:

        > diabollo napisał:
        > > Skutki rządów ideologii katolickiego zabobonu w Polsce:
        >
        > Z podlinkowanego artykułu:
        > > Polska znalazła się wśród ośmiu państw, w których akceptacja dla homosek
        > sualis
        > > tów w ciągu ostatnich sześciu lat spadła. W 2007 roku ta orientacja seksu
        > alna a
        > > kceptowana była przez 45 proc. ankietowanych Polaków - o 3 proc. więcej n
        > iż obe
        > > cnie.
        >
        > Czyli, Twoim zdaniem, wpływy KK w społeczeństwie polskim powiększają się ostatn
        > imi czasy ... Wątpliwa diagnoza. By nie powielać naszej dyskusji w innym wątku
        > napiszę tylko, że problem chyba jednak tkwi po drugiej stronie.

        Tak, faktycznie się te wpływy jednak zwiększają. Prześledź to sobie od czasów PRL i porównaj.

        Nakłada się na to radykalizacja i wejście w bezpośrednią konfrontację. Tak źle jak teraz nie było (za mojej pamięci) nigdy. KK zyskuje coraz to kolejne przywileje i ŻADNEGO z dotychczas zyskanych w rzeczywistości nie utracił.

        Na tym tle powstaje opór wobec jego zakusów na wszechwładzę. Opór jednak nie oznacza zmiany stanu posiadania przywilejów i praw.

        > czytajmy dalej:
        > > Największy spadek - z 83 do 77 proc. - odnotowano we Francji, w której ni
        > > edawno zezwolono homoseksualistom na zawieranie małżeństw i adopcję dziec
        > i.

        Ja to oceniam jako tymczasowy efekt sondażowy związany ze zmianą stanu prawnego.

        To ten sam efekt, który obserwujemy w Polsce. Gdy się dużo mówi o jakimś zjawisku i pojawiają się oceny (negatywne), to spora część ludzi reaguje na to bezmyślnie.

        > > Spo
        > > śród państw europejskich spadek odnotowano też w Czechach (z 83 do 80 pro
        > c.) i
        > > w Rosji (z 20 do 16 proc.).

        W obu tych państwach jest to efekt działania radykałów, ksenofobów - walki w przestrzeni medialnej, w której cokolwiek złego przedstawia się jako skutek działąnia wskazywanego wroga.

        > > Największy wzrost akceptacji zmierzono w Korei Południowej (...),

        Poziom życia.

        > > a z państw europejskich - we Włoszech (z 65 do 74 proc.).

        Nie wiem... trzeba by się przyjrzeć temu, co się tam ostatnio działo. Brak mi wiedzy o tym.

        > Jak widać polski katolicyzm nie ma tu wiele do rzeczy,

        Ależ ma do rzeczy i to zasadniczo. Jest to katolicyzm RM i jątrzących, siejących nienawiść biskupów i proboszczów.

        > a nawet katolicyzm w ogó
        > le (wyniki Czech i Italii). Chyba, o Czcigodny, powinieneś nieco przewietrzyć u
        > mysł z utartych schematów bo ideolo prowadzi Cię na manowce.

        > G.

        Sprawa nie jest taka prosta, bo nie tylko religia jest źródłem takich haseł. Ale u nas tak jest, to głównie ona. I rosnące w siłę środowiska narodowościowe, u nas od zawsze silnie sprzymierzone z religią, czerpiące z religii podstawy "programowe".

        Za tolerowanie szarogęsienia się religii i przymierze RM i PiS na pewno zapłacimy wysoką cenę już wkrótce.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka