malluda
11.08.13, 10:19
Thoreau pisał o niesprawiedliwości społecznej, ale czy nie zawsze tak było? Ja uważam że jedynie co się może zmienić to zamiana wykorzystującego na wykorzystywanego, co historia często potwierdza, a o czym szerzej wyjaśnię pod koniec. Czytałem że był zagorzałym abolicjonistą (Żyro), w emancypacji niewolników. Ja rozumiem to na sposób dwojaki. Jeżeli ktoś jest z natury filozofem, mędrcem, oświeconym, to czy mógłby nieopatrznie nie dostrzec bólu świata i jego cierpień? Przecież estetyka i moralność skupia się na tym, są tego synonimem. Dla mnie jest to jak nie słyszeć burczenia brzucha , kiedy przychodzi głód. Rzecz jasna nikt nie rodzi się filozofem wbrew swojej woli, ma tylko możliwość zostania mędrcem. Dlatego działanie lub brak jest wyznacznikiem filozofa pozytywistycznego lub poetyckiego. (dla mnie). W kwestii abolicjonizmu jestem defetystą, a postawa Thoreau jedynie potwierdza moją słuszność, ponieważ jego postawa jest wtórna do mojej percepcji, o czym szerzej będzie zaraz, zaraz. Uważam działania za nierealne, jedynie pobudki są szlachetne. Przecież np. Polacy są wolnym narodem, nie są niewolnikami, doświadczają jednak w pracy swoistego niewolnictwa , które ma uwspółcześnioną nazwę czyli mobbing, , napastliwości, szantażów, oszustw finansowych, lub innego rodzaju prześladowanie czy wykorzystywanie. A co dopiero pisać o niewolnikach , którzy są niewolnikami w sposób raczej konwencjonalny , np. jeńcy, podbity naród, sprzedawani pozbawieni braw ludzie, banici, wyklęci etc.
Warto zauważyć że starożytni niewolnicy u hebrajczyków mieli swoje prawa! Prawa które regulowały dobre ich traktowanie będąc właśnie niewolnikami. Dlatego uważam że niewolnictwo ewidentnie nabrało uwspółcześnionego (zalegalizowanego) wymiaru, stało się niekiedy jeszcze bardziej represyjne. To w związku z tym napisałem że jestem defetystą w walce o abolicjonizm, bo zmienia się zewnętrzna forma, status prawny, nazewnictwo, ale to ta sama walka z wiatrakami, no bo gdzie , pytam gdzie uciekną masy niewolników, którzy są niewolnikami ? A gdzie ucieknie drugi rząd mas współczesnych (białych) niewolników , którzy żyją w suwerennym krajach? Do katolickiej Polski? Do muzułmańskiej Arabii Saudyjskiej? Do buddyjskiej Birmy? A może krajów komunistycznych Rosji, Chin, Korei, Wietnamu? No mogę spróbować odpowiedzieć , bo to trudne nie jest. W Polsce ucieszy się jedynie kler zgodnie z odwieczną i osławiona polityką tej krwiożerczej religii, więc szybko zaczną ręce zacierałaby ,aby uczynić ich katolikami, chuć się potrzebni, aby ich bardziej wyeksploatować. Choć sądzę że pierwsi ich zwerbują braciszkowie
( braciszkowie względem własnej sekty) , o słabej inteligencji , aby śpiewali psalmy rozjuszonej Jehowej z jej poranionym dniem globalnej eksterminacji. Muzułmańska Arabia? Nie, to zbyt niebezpieczne, tam prześladują jak chrześcijaństwo w średniowieczu, gdzie żony się kamienuje, zarzyna jak wieprza bez żadnego powodu , bo „ zła żona” dlatego bierze się następne lub wszystkie jednocześnie zgodnie z obowiązującym szarłatem , który stanowi prawo dla tejże poligynii i dalej się zarzyna. Czasem trafia się bardzo doświadczony mąż, talibowy rzeźnik, bierze sobie kolejne żony
(na ogół sprzedane wbrew oczywiście swej woli) i już na początku ożenku żony szybko obawiają się o swe życie, bo są świadome co zrobił ich prekursorkom, oraz są świadome bezkarności swych mężów , niekoniecznie będącymi talibami, wystarczy muzułmanami. Na szczęście mądrzy ludzie i mądre prawo szarłatu zapewnia nietykalność mordercy swych żon, które jeszcze w percepcji socjologiczno – religijnej będzie sławić zbrodniarza, i popierać morderstwa honorowe, które do polski już dawno dotarły. Przecież tam niewolnictwo kobiecie mówi dzień dobry wraz z jutrzenką każdego dnia! Buddyjska Birma? No tutaj nie ma niewolnictwa ( jako tako) a i religia jest łaskaw o dziwo? Tutaj problem jest zgoła inny imigranci, emigranci oraz miejscowi którzy harują na polu, aby nie zdechnąć z głodu używając manufaktury, co wygląda jak 5000 lat p.n.e. Oczywiście w całej Birmie zdarzają się zmechanizowany sprzęt , ale to wyjątki. Zapewniam że pomimo iż są to cnotliwi i miłujący pokój ludzie, harówka i osławiona bieda wcale nie czyni ich optymistami, ludźmi szczęśliwymi. ( Sam Sakjamuni przeklinał biedę). Ucieczka niewolników do tego państwa rozwiązaniem problemu przypomina mnie lub = wybór Wałęsy na prezydenta lub Wałęsy. Komunistyczne Chiny, Korea, Rosja, Wietnam? Broń boże tyle tysięcy obozów koncentracyjnych w nich kwitnie, czytałem że w samej Korei Północnej jest ponoć 16.000 tysięcy. Jednak któż zdoła zweryfikować prawdę i rzeczywistą wartość skoro jest to ściśle tajne, a ewentualne przecieki , które powstają w skutek szczęśliwej ucieczki byłych więźniów tychże obozów , są cenzurowane i znikają tak szybko jak się pojawiają . Obozy , tortury to chleb powszedni, w tych krajach, przy czym warto zauważyć że są one dla rodaków, a nie ludźmi którzy jeszcze są imigrantami, którzy w praktyce są niewolnikami bo jest na ogół tak; Migrant =niewolnik. Antyteza też jest prawdziwa. Co zostaje trzeci , czwarty, piąty, szósty świat? Z ich atrakcjami, chorobami, malariami, cholerami, gruźlicami, wirusami HIV , AIDS, gdzie umiera się na uleczalne choroby a sytuacja ich jest pożałowania godna? Konstatacja; ucieczka dokąd, gdzie ,po co? No ale cieszmy się pokojem…życie kołem się toczy…jak zaczną znów kolonizować Polskę, z użyciem bomb fosforowych, bomb rozpryskowych, atomowych szybko się zorientujemy że te białe niewolnictwo było całkiem znośne, zanim rozpocznie się prawdziwe piekło jak u Dantego. Jeden wiek jeszcze nie przeminął jak bez wysiłku Niemcy nas podbili. No mieliśmy szczęście, bo to w końcu dwa katolickie państwa, przez co zostaliśmy potraktowani „łagodniej”. Gdy Adolfowi odbiło to zaczął ignorować swych generałów, chcąc podbić jednocześnie cały kontynent, a może i świat. ( Może chciał zostać mitycznym czakrawartinem –władcą świata?) Nie dane mu było doczekać atomówki, więc wojnę przegrał, a my szczęśliwie cudem uniknęliśmy kolonizacji przez Niemcy , dlatego okupowali nas nasi przyjaciele i sojusznicy ZSRR. Czemu o tym wspominam? Jest jeden powód, mianowicie zastanawiam się czy gdyby Polska była w miejscu ZSRR czy wtedy Polska oddała by podbite przez siebie tereny za zwykłe nazwijmy to "bóg zapłać bogobojny narodzie"?
Jest to rozwiązanie teoretyczne, gdyż nawiązuję niechybnie do niewolnictwa…
Tak czy siak Thoreau jest dla mnie niepoprawnym utopistą, nie niebezpiecznym anarchistą. Nie widzę możliwości technicznej zdelegalizowania społeczeństwa, narodów, czy religii. Owszem miał piękne , poetyckie, estetyczne założenia jak
np.;
prawo < moralność , technologia < duchowość,
czy coś w stylu społeczeństwo < indywidualizm. Choć to ostatnie więcej ma wspólnego z humanizmem niż estetyką- jak na mój gust.
Angażował się w sprawie antyniewolnictwa, ale ostatecznie uciekł od problemów do lasu aby rozkoszować się słuchaniem śpiewu ptaków, szumem drzew. Co udowodnił swój indywidualizm. Ludzie mierni skrytykowali by go za to że się poddał, nie wytrwał w walce o abolicjonizm, czyli swoistą niekonsekwencję. Dla mnie to właśnie wtedy uświadomił sobie swoją niemoc, gdy uciekł do lasu. To tak jakby głęboko wierzący teista stracił wiarę religijną. Głupcem jest ten , kto postrzega ten ( sam) fakt jako coś złego, czy antyteze.
To w związku z tym napisałem że jestem defetystą w sprawie anihilacji niewolnictwa. Mam nadzieję że nie zraziłem swym defetyzmem hedonistów, bo było by wspaniale znaleźć takiego światłego oponenta, który w sposób pragmatyczny obaliłby zarys moich pesymistycznych , skrajnie moralnie nihilistycznych poglądów , jednocześnie który by pozostał na płaszczyźnie psychologii , socjologii, historii oraz rzecz jasna empiryczności i realności.
Krótko mówiąc chodzi o inteligibijną metodykę , lub choćby percepcję.