Dodaj do ulubionych

Dziecko pod sądem księży - pierwsza komunia?

13.12.13, 07:55
Witam serdecznie
Chciałabym poznać opinię forumowiczów na temat moich rozważań i dylematów n/t przystąpienia mojego dziecka do sakramentu pierwszej komunii.
Zacznę od sedna - jestem niewierząca. Kiedyś wierzyłam, przyjęłam sakramenty, ochrzciłam dzieci, wzięłam ślub kościelny - wierzyłam bardziej dlatego, ze 'wszyscy' wierzyli a ja się nie zastanawiałam nad tą wiarą... Ale nie o tym ten post.
Moje dziecko chce przystąpić do w/w sakramentu, reszta rodziny jest wierząca, pielęgnują tradycje, święta chrześcijańskie itp. - nie będę roztrząsać ile w tym świadomej wiary a ile tradycji i mentalności. W każdym razie wszyscy naciskają na to by dziecko do komunii 'poszło' i to koniecznie. Moja postawa wobec kościoła, wiary, boga itp jest jasna - nie przerzucam na siłę swoich przekonań na dzieci, szanuję wiarę moich bliskich, nie odciągam dzieci od kościoła na siłę bo zdaję sobie sprawę od głębokości zakorzenienia w/w w naszej kulturze. Jeśli moje dziecko chce przystąpić - nie utrudnię mu tego, niech przystąpi. W dorosłym wieku sobie to osądzi. Jednak jak możecie się domyślać księża nie są równie tolerancyjni. Jestem rozwiedziona, nie ukrywam niewiary - chcę być uczciwa a do sakramentu chce przystąpić moje dziecko, które w boga wierzy, a nie ja. Księża jednak odsuwają wszelki dialog. Zostawiam niejako dziecku wybór, szanuję go, nie wyśmiewam, nie utrudniam, nie przekoonuję. Ale nie godzę się w żadnym wypadku na całą tę 'szopkę' wokół tego wydarzenia. Nie dołożę się do dekoracji kościoła (po podliczeniu byłoby to razem ponad 20tyś - absurd), nie dołożę się do prezentu dla katechetki i księdza, którzy prowadzą lekcje religii (to praca, otrzymują za to wynagrodzenie), nie czuję się zobligowana uczęszczać na wszelkie próby, spotkania dzieci, msze z okazji wszelkich świąt, roraty i tym podobne bo po 1sze to one do komunii się przygotowują a nie ja, po 2gie - próbowałam być tam by wesprzeć dziecko ale inni obecni nie pozwolili mi w spokoju i ciszy przeczekać te okazje siedząc w ławeczce - nieskończoność spojrzeń, komentarzy, obserwacji... bo się nie modlę, bo nie klękam, bo nie uczestniczę w mszy. Rozmowa z księdzem skończyła się dyscyplinującym esejem z jego strony o tym, że obrażam Go mówiąc per Pan, że moje dziecko nie może przystąpić jako dziecko grzesznika (dziecko mordercy, gwałciciela może - moje nie bo jestem rozwiedziona i to stanowi o moim umniejszeniu) i tym podobne. Wiem, ze nie zapewniam dziecku ze swojej strony wychowania w wierze ale cała reszta rodziny to robi - dziecko uczęszcza do kościoła, obchodzi wszelkie święta - także szkoła jest imienia świętego i tych elementów wychowania dostarcza...
Jak tutaj znaleźć kompromis, jak się dogadać, jaka postawa jest słuszna? Przecież to tylko małe dziecko, które chce przystąpić do komunii - dlaczego kościół jako instytucja mu tego odmawia? Dlaczego ja znajduję w sobie tolerancję i zrozumienie a nie ma tego z drugiej strony? Gdzie szukać wsparcia/wstawiennictwa od kościoła? Biskup? Ktokolwiek nad proboszczem?
Sama już nie wiem kto tutaj właściwą postawę reprezentuje. Dlatego proszę o obiektywny, sprawiedliwy głos forumowiczów. Może mnie natchnie jak wybrnąć z dylematów nie krzywdząc nikogo smile
Pozdrawiam i dziękuję za udział w dyskusji.
ps. Dla wyjaśnienia dodam, ze ważą się decyzje czy dziecko zostanie dopuszczone do sakramentu - to nie dyskusja czy pouczanie/nawracanie. Stoimy pod ścianą czekając na osąd. W zasadzie moje dziecko jest osądzane. Dziecko...
Obserwuj wątek
    • oby.watel Re: Dziecko pod sądem księży - pierwsza komunia? 13.12.13, 12:51
      Zapominasz o pierwszy i najważniejszym przykazaniu: jak wpadniesz między wrony to kracz jak i one. Jako osoba dorosła patrząca na sprawy z dystansem dostrzegasz zapewne, że wszechmogący bóg jest jednocześnie bogiem wszechstylowym i nawet swoim sługom nie płaci. Odmawiając partycypacji w kosztach organizacji cyrku skazujesz zwierzęta na głód.

      Teraz pozwól na wtręt osobisty. Piszesz "inni obecni nie pozwolili mi w spokoju i ciszy przeczekać
      > te okazje siedząc w ławeczce - nieskończoność spojrzeń, komentarzy, obserwacji.
      > .. bo się nie modlę, bo nie klękam, bo nie uczestniczę w mszy." A teraz pomyśl co chcesz zgotować swemu dziecku. Przestań myśleć o sobie, pomyśl o nim. Nic na to nie poradzisz że wierszyki o Leninie zostały zastąpione wierszykami o Jezusie. Zaciśnij zęby i poświeć się dla dobra dziecka. Samo się zdecydowało (można się domyślić jak to "samo" wyglądało), to samo zadecyduje później co ze sobą zrobić.

      Jeśli Cie to pocieszy my z żoną bylismy w tej samej sytuacji. Na szczęście trafiliśmy na kilku normalnych księży. Normalnych w sensie ludzkim. Z komunia syna nie było kłopotu, ale już z komunią córki były - inna szkoła inny sługa. Taki odpowiednik partyjnego betonu. Jeśli mógł pokazać komuś kto tu rządzi, to sobie nie odmawiał. Poszła do komunii tam gdzie syn i nie było żadnych problemów. Ksiądz szkolny tylko nie rozumiał jak to możliwe i sugerował, ze musieliśmy przekupić tego księdza, który udzielił sakramentu "w takiej sytuacji". Bo kasa to jest ich prawdziwy bóg. Pamiętaj o tym. Możesz nie uczesniczyć w jasełkach i gusłach, ale nie żałuj kasy.
      • visenya Re: Dziecko pod sądem księży - pierwsza komunia? 13.12.13, 13:07
        Niestety ale to niemożliwe. Moje dziecko pójdzie do ołtarza w prawdzie, ze zrozumieniem istoty sytuacji i zgodnie z przekonaniami. I zrobię wszystko by zrobiło to z dumą. Albo nie pójdzie wcale i zostanie mu jasno wyłożone przeze mnie dlaczego tak się stało i wyegzekwuję przekazanie mu tej decyzji osobiście przez decyzyjnego księdza. Może wtedy samo odstąpi tak jak i ja odstąpiłam.
        Nie wierzę w boga - ale wierzę w bycie uczciwym wobec siebie i bycie dobrym człowiekiem.
        • oby.watel Re: Dziecko pod sądem księży - pierwsza komunia? 13.12.13, 14:41
          Nie rozumiem. Twoje dziecko to nie ty. Ono jest od Ciebie zależne i Twoje decyzje uderza w niego. To nie Ty będziesz poszturchiwana i przezywana. To nie Ciebie będą wytykać palcami. Tez uważam, że nie należy być wobec siebie w porządku, ale nie czyimś kosztem.
          • oby.watel Dziecko zalezne od matki 13.12.13, 16:15
            Coś mam dziś ewidentnie zły dzień.

            Nie rozumiem. Twoje dziecko to nie Ty. Ono jest od Ciebie zależne i Twoje decyzje uderzą w dziecko. To nie Ty będziesz poszturchiwana i przezywana. To nie Ciebie będą wytykać palcami. Też uważam, że należy być wobec siebie w porządku, ale nie cudzym kosztem.
    • oby.watel Errata 13.12.13, 12:56
      Wybacz, ale chyba bóg tu maczał palce, albo inni szatani byli tu czynni, bo co innego pisałem głową, a co innego palcami. Jeszcze raz wstęp:

      Zapominasz o pierwszym i najważniejszym przykazaniu: jak wpadniesz między wrony to kracz jak i one. Jako osoba dorosła patrząca na sprawy z dystansem dostrzegasz zapewne, że wszechmogący bóg jest jednocześnie bogiem wszechskąpym i nawet swoim sługom nie płaci. Odmawiając partycypacji w kosztach organizacji cyrku skazujesz zwierzęta na głód.
    • diabollo Re: Dziecko pod sądem księży - pierwsza komunia? 13.12.13, 13:10
      W Polsce katolictwo zwyczjnie nie przyjmuje do wiadomości, że reprezentuje tylko jedną z wielu możliwych opcji ideologicznych.
      Możliwe idelogie są lepsze czy gorsze, ale idelogia akceptująca tylko swój monopol (tak jak katolicki zabobon) nazywamy ideologią totalitarną.

      Trudno komentować Twoją sytuację - mogę mówić za siebie - jako rodzice ateistyczni dziecka oczywiście nie poddaliśmy żadnym zabobonnym obrzędom. Mieszkamy w Niemczech i w szkole podstawowej wysłaliśmy dziecko na lekcje religii kat., bo uważaliśmy, że dziecko, szczególnie polskie powinno znać absurdy katozabobonu - co okazało się doskonałym pociągnięciem; dziecko już ma klech dosyć i w szkole średniej, czyli od piątej klasy pójdzie na etykę.

      Tak tak na100% Twoje dziecko do rytuału tzw "komunii" napewno "dopuszczą". Chodzi im wszak tylko o to, żeby przeczłgać i dyscyplinować Cebie. W sumie może dziecko wyciągnie z tego też rozsądne wnioski.

      Kłaniam się nisko.

      Kła
      • oby.watel Re: Dziecko pod sądem księży - pierwsza komunia? 13.12.13, 14:44
        Dziecko wyciągnie, ale dopiero po pewnym czasie. A co przeżyje przez mamę to jego. Znam to z autopsji, niestety. Łatwo strugać bohatera jak się stoi z boku.
        • visenya Re: Dziecko pod sądem księży - pierwsza komunia? 13.12.13, 18:07
          Podaj jakieś argumenty tej szkody wyrządzonej dzieciakowi.
          Serio? To ja jestem elementem szkodliwym bo jako ateista lepiej rozumiem istotę sakramentów niż stado wiernych bogu? Bo uczę dziecko jakie wartości mają być ważne dla osoby wierzącej?
          Jaka rzeka myśli do tego Ciebie doprowadziła?
          • oby.watel Re: Dziecko pod sądem księży - pierwsza komunia? 13.12.13, 23:44
            Jeśli napiszę, że jesteś jak ten ksiądz, to się zapewne obrazisz. Mimo to nie zamierzam podawać dwa razy tych argumentów, bo skoro za pierwszym razem ich nie pojęłaś, to i za drugim razem nie pojmiesz. A może pojmiesz przy odrobinie dobrej woli? Pozwól, ze spróbuje za pomocą przypowieści: żołnierz wykonuje rozkazy, odnosi rany, czasem nawet ginie, a generał chodzi w glorii. Mam nadzieję, że nie trzeba wyjaśniać kto jest kim w omawianej sytuacji?
    • gaika Re: Dziecko pod sądem księży - pierwsza komunia? 13.12.13, 19:22
      Czy nie można zaangażować w ten proces rodziców chrzestnych?

      Czy nie można zmienić księdza? Jest wielu księży, którzy przeciwwskazań nie widzą (akurat znajomi są w dość podobnej sytuacji).

      Jeśli chodzi wyłącznie o potrzebę dziecka, to raczej nie widzę sensu w prostowaniu księdza (chodzi o dziecko, czy o to, żeby ksiądz się puknął w czoło i przyznał Ci rację?) i należy udać się do innego funkcjonariusza.
    • wawrzanka Konsekwencja 14.12.13, 21:29
      Witaj Visenya. Najpierw niech dobrze zrozumiem jedno: dziecko chodzi na religię, gdzie wszystkie dzieci są przygotowywane do komunii. Czy tak? Chce, ale nie może przystąpić do komunii, jako "dziecko grzesznika"? Coś tu nie gra. Byłam w takiej samej sytuacji jak twoja i moje dziecko przystąpiło do komunii.

      Konieczna jest tutaj twoja konsekwencja. Jeśli - jak piszesz - nie chcesz utrudniać dziecku przystąpienia do komunii to należałoby zwracać się do księdza "ksiądz", a nie "pan". To kwestia odniesienia do instytucji, a nie kwestia wiary, czy niewiary. Do sędziny na rozprawie też nie mówiłaś "proszę pani", tylko "wysoki sądzie". Gdybyś powiedziała "proszę pani" sąd pouczyłby cię jak się do niego zwracać. Nikt nie każe ci mówić do księdza "czcigodny ojcze", ale tego "pana" sobie daruj, jeśli rzeczywiście nie chcesz utrudniać dziecku przystąpienia do komunii.

      Tak samo ze składką na dekorację kościoła: skoro decydujesz, że twoje dziecko weźmie udział w ceremonii to i na dekorację wypada się złożyć. I tak dalej.

      Jeśli powiedziałaś A (poszłaś do kościoła na mszę) to powiedz B (klękaj, gdy wszyscy klękają).

      Zastanów się nad swoją postawą: chcesz, ale nie chcesz. Musisz się zdecydować: albo uczestniczysz w tej "szopce" z pełną świadomością, że robisz to dla dziecka, albo nie uczestniczysz i już. Bo obawiam się, że teraz wybierasz najgorsze z możliwych rozwiązań: zauważ, że to nie jest tak, że ty się nie kryjesz ze swoją niewiarą. Ty ją manifestujesz. A to jest różnica.

      Ja się nie kryłam. Dziecko do komunii poszło, ksiądz doskonale wiedział, że jestem rozwiedziona i niewierząca, ale ja nie darłam z nim kotów i nie mówiłam "pan".

      Piszesz o wierności sobie, o świadomości. Moja córka szła do komunii z pełną świadomością. Tłumaczyłam jej takie pojęcia jak ateizm, religia, tradycja, rola kościoła w historii, w społeczeństwie. Poszła, bo to było ważne, wspólne doświadczenie w grupie rówieśniczej. Niekoniecznie religijne.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka