Dodaj do ulubionych

Paraliżujący sukces radarów

28.01.14, 08:05
Juliusz Ćwieluch

Kontrolerzy mieli sprawdzić, czy fotoradarów nie ustawiono w bezsensownych miejscach, jak sugerowali oburzeni kierowcy. Wyszło na to, że nie.

CANARD kupuje właśnie kolejne 149 urządzeń, w tym 20 do odcinkowego pomiaru prędkości.

Kierowcy sami są sobie winni. Gdyby nie burza wokół lokalizacji fotoradarów, NIK pewnie tak szybko nie wybrałby się na kontrolę do Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD). A tak przyszli i znaleźli. Kontrolerzy mieli sprawdzić, czy fotoradarów nie ustawiono w bezsensownych miejscach, jak sugerowali oburzeni kierowcy. Wyszło na to, że nie. Ale kontrolerzy przejrzeli również ustawienia, przy których wyzwalane były migawki fotoradarów. Okazało się, że odpowiedzialni za system są niezwykle łaskawi: większość z 300 fotoradarów łapała tylko tych, którzy jechali co najmniej 26 km/h szybciej, niż pozwalały na to przepisy. Tolerancja CANARD nie była jednak aktem miłosierdzia, lecz rozpaczy.

Jak można przeczytać w raporcie NIK, z szacunków CANARD „wynika, iż rejestrowanie wszystkich wykroczeń od 11 km/h powyżej dopuszczalnego limitu prędkości spowodowałoby wzrost liczby procedowanych spraw o 200 proc., co przy obecnych zasobach i możliwościach technicznych doprowadziłoby do całkowitego paraliżu CANARD”. Mówiąc wprost, za mało ludzi, za dużo pracy. Według wstępnych założeń w CANARD miało pracować 300, a nie 200 osób.

NIK nie przyjął tłumaczenia, że nadzorujący system mogą arbitralnie ustalać, przy jakim przekroczeniu prędkości fotoradar robi zdjęcie. Ale wcale nie jest pewne, że system zostanie szybko przeskalowany. – W zaleceniach pokontrolnych nie ma jednoznacznego stwierdzenia, że próg wyzwolenia zdjęć należy obniżyć do pułapu 11 km/h – mówi Marcin Flieger, szef CANARD. – Zapisano jedynie, że należy dążyć do „zapewnienia pełnej wydajności systemu” i właśnie w tym kierunku zmierzamy.

Pomimo tolerancyjnego podejścia do przekraczających prędkość CANARD i tak stał się ofiarą własnego sukcesu. Nie pomogło nawet to, że ponad połowa zrobionych zdjęć nie nadawała się do ściąg­nięcia mandatu. 30 czerwca 2013 r. w bazie CANARD było prawie 2,5 mln zdjęć. Na ponad 20 proc. z nich uwieczniono zagraniczne numery rejestracyjne. A tacy kierowcy z punktu widzenia systemu automatycznego są bezkarni. Wymiana informacji o piratach drogowych kuleje właściwie w całej UE. Kilka procent zdjęć miało zbyt złą jakość. W sumie do 30 czerwca 2013 r. do wystawienia mandatów nadawało się 1,17 mln zdjęć. Ale kierowcy masowo przeciągali procedurę, a nawet odkryli sposób, jak ją całkowicie oszukać poprzez zwykłe ignorowanie pism. Ostatecznie w skontrolowanym przez NIK okresie mandaty zapłaciło zaledwie około 200 tys. kierowców.

Z ustaleń kontroli wynika, że w dużym stopniu odpowiedzialne jest za to Ministerstwo Transportu, które nie zapewniło funkcjonowaniu CANARD odpowiedniego statusu prawnego. W efekcie kilkanaście tysięcy spraw zdążyło się już przedawnić. NIK wykrył również spore opóźnienia w naliczaniu punktów karnych. W przypadku 1 proc. spraw sięgało ono nawet 200 dni.

Kontrolerzy zarejestrowali także, że wandale aż 78 razy uszkodzili fotoradary. Kilka podpalono, co kosztowało podatnika prawie 0,5 mln zł. 9 urządzeń zostało staranowanych w kolizjach.

Na tym złe wiadomości dla kierowców się nie kończą. CANARD kupuje właśnie kolejne 149 urządzeń, w tym 20 do odcinkowego pomiaru prędkości. Po raz pierwszy w Polsce komputer będzie zliczał średnią prędkość, z jaką kierowca przejechał dany odcinek drogi, i porównywał ją z obowiązującymi na nim ograniczeniami. W przypadku złamania przepisów automatycznie zostanie wystawiony mandat. Przetarg na te urządzenia ma być rozstrzygnięty 24 lutego. Pierwsze zdjęcia zaczną robić pod koniec roku.

www.polityka.pl/kraj/1567917,1,paralizujacy-sukces-radarow.read
Komentarz ode mnie:

Gratuluję rządowi założenia ściągnięcia grubej forsy do budżetu z fotoradarów.
Duży szacun dla rządu, kiedy w naszym ojczystym kraju piratów drogowych rząd potrafi podejmować niepopularne decyzje i nie uginać się przed sarmackoidalnym populizmem.

Więcej działających fotoradarów, fotoradar w każdej wsi!

Kłaniam się nisko.
Obserwuj wątek
    • turbinowy Re: Paraliżujący sukces radarów 28.01.14, 23:36
      Jak wielka jest do wykonania praca u podstaw aby elyty zrozumiały, że państwo demokratyczne ma jeszcze szereg innych narzędzi oprócz knuta aby zmienić zachowania niesfornych obywateli.
      • diabollo Re: Paraliżujący sukces radarów 29.01.14, 00:33
        turbinowy napisał:

        > Jak wielka jest do wykonania praca u podstaw aby elyty zrozumiały, że państwo d
        > emokratyczne ma jeszcze szereg innych narzędzi oprócz knuta aby zmienić zachowa
        > nia niesfornych obywateli.

        Czcigodny Turbinowy,

        Nie wiem jak przeogromna praca pozostaje do wykonania u podstaw, aby elity zrozumiały, że nie można jeździć szybciej niż 10km ponad limit prędkości. I że sankcja w postaci mandatu karnego (czyli grzywny) to żaden "knut".

        I, że elity nie muszą szczuć "ciemny lud" jak po słynnym wypadku w Kamieniu Pomorskim na "zaostrzenie kar", oczywiście więzienia z dożywociem włącznie (kara śmierci pojawi się w przyszłości, w trzecim sezonie).

        Nie wiem ile pracy nad elitami trzeba wykonać, aby te zrozumiały, że wolności nie ma, kiedy to najsłabsi (uczestnicy ruchu drogowego czy też życia społeczno-ekonomicznego) pozbawieni są podstaw bezpieczeństwa przetrwania.

        "Wolność" w polskim społeczeństwie post-niewolniczym, post-chłopskim paradoksalnie ciągle polega na marzeniu o "złotej wolności szlacheckiej", czyli "wolności" do posiadania niewolników.

        Czcigodny Turbinowy, dużo bardziej martwi mnie moja inna niewiedza:
        kto ową pracę u podstaw nad polskimi elitami ma wykonać?

        Kłaniam się nisko.
        • oby.watel Paraliżujący sukces rodaków 29.01.14, 11:33
          Gdy w roku 1989 Polska odzyskała niepodległość Polacy rzucili się na samochody i kupowali je niemal hurtowo. Każdy, ale to każdy rozsądny rząd wprowadziłby do szkół przedmiot "nauka o ruchu drogowym", na którym uczniowie przerabialiby przepisy, uczyli się jak należy jeździć, co to jest kultura jazdy itp. Jednak nasz rząd postanowił inaczej. Nasz rząd postanowił, ze ważniejsze od kultury jazdy i bezpieczeństwa na drogach jest kultura jazdy i bezpieczeństwo finansowe klechów. Więc uczeń zamiast uczyć się przepisów uczy się, że zdrowa Maria, łaski pełna, pan z nią, błogosławiona między niewiastami i błogosławiony owocem żywota jej Jezus. Pani, nie jestem godzien, ale spraw, żeby mnie nie nakryli jak przekroczę szybkość po pijaku amen.

          Zaglądałem kilka razy, ale dopiero ostatnio zdobyłem się na lekturę i poraziło mnie. I jestem porażony. Może ktoś dla porównania przytoczyłby akt kapitulacji III Rzeszy? Bo stawiam dolary przeciw orzechom, ze reperacje nałożone na Niemców nie umywały się do tych, jakie wybrani w wolnych wyborach przedstawiciele w imieniu królestwa bożego nałożyli na Polskę.

          Treść aktu kapitulacji podpisanego przez Polskę po odzyskaniu.... niepodległości.
          • gaika Re: Paraliżujący sukces rodaków 31.01.14, 23:23
            oby.watel napisał:

            > Gdy w roku 1989 Polska odzyskała niepodległość Polacy rzucili się na samochody
            > i kupowali je niemal hurtowo. Każdy, ale to każdy rozsądny rząd wprowadziłby do
            > szkół przedmiot "nauka o ruchu drogowym", na którym uczniowie przerabialiby pr
            > zepisy, uczyli się jak należy jeździć, co to jest kultura jazdy itp.

            Oczywiście, jak zwykle edukacja jest ważna, tylko że szkoła nie da rady edukować w każdej dziedzinie, a jednym z elementów kultury jazdy jest tzw. kultura osobista. To, jak świata światem, wynosiło się z domu. Oprócz sreber.

            Druga kwestia, to brak wzorów. Większość Polaków wsiadła za kółko jako pierwszy w rodzinie bliższej i dalszej, a pojazd był oznaką awansu społecznego, bycia lepszym od sąsiada. Zabrakło nawyków i przykładów dawanych przez rodziców, bo oni za kółkiem w życiu nie siedzieli. A za granicami niektórymi dzieci wysysają to z mlekiem kierowców -rodziców.

            To trochę tak, jak z pierwszym w rodzinie wysoko wykształconym-jeden wpływa w nowe rejony bezboleśnie, a wręcz błyszczy, a w związku z innym włos nam staje na głowie i wołamy na forum: kto mu dał tytuł profesora!?
            • oby.watel Re: Paraliżujący sukces rodaków 01.02.14, 02:19
              gaika napisała:

              > Oczywiście, jak zwykle edukacja jest ważna, tylko że szkoła nie da rady edukować
              > w każdej dziedzinie, a jednym z elementów kultury jazdy jest tzw. kultura osobista.
              > To, jak świata światem, wynosiło się z domu. Oprócz sreber.

              Dlatego zamiast uczyć przepisów, kultury jazdy uczy się składania rączek, klękania i spożywania ciała bez popijania krwią? Może się mylę, ale wydaje mi się, że szkoła więcej nauczy ucząc niż nie ucząc.
      • grzespelc Że niby co?? 29.01.14, 13:01
        Naiwny jesteś.
        • oby.watel Re: Że niby co?? 29.01.14, 14:07
          Nie ma obowiązku zgłaszać w kurii wizji i objawień?
      • diabollo Europa Zach. smagana knutem 30.01.14, 18:53

        Taryfikator mandatów w wielu krajach jest dużo bardziej surowy dla kierowców niż w Polsce. We Francji przekroczenie prędkości może kosztować od 135 do 1,5 tys. euro. W Portugalii stawki mandatów dochodzą nawet do 2,5 tys. euro.

        W niektórych krajach - jak w Szwajcarii czy Finlandii - stawki mandatów uzależnione są od zarobków kierującego. Osoby o największych dochodach mogą otrzymać kary w wysokości kilkuset tysięcy złotych.


        Źródło:

        wyborcza.biz/biznes/1,101562,15357603,Drogowe_mandaty_beda_rosly_ze_srednia_pensja.html
    • grzespelc Syn marnotrawny 30.01.14, 17:50
      warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,15360028,Tomasz_Lis_przyznaje_racje_warszawa_gazeta_pl___Fotoradary.html#BoxSlotII3img

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka