Dodaj do ulubionych

Polak Polakowi wilkiem

25.02.14, 23:01
W wyścigu o władzę inni nie są rywalami czy konkurentami, ale wrogami. A skoro nie zasługują na nasze zaufanie, uznajemy, że albo są idiotami, albo kierują się złą wolą – mówi prof. Edmund Wnuk-Lipiński.


www.polityka.pl/tygodnikpolityka/kraj/1571077,1,wnuk-lipinski-o-najwiekszej-chorobie-polakow--wzajemnej-nieufnosci.read
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Polak Polakowi wilkiem 26.02.14, 08:23
      Obawiam się, czcigodna Gaiko, że pan Wnuk-Lipiński w swoich niezwykle słusznych diagnozach jednak myli skutki z przyczynami.

      I tak polskie społeczeństwo jest jakie jest nie dlatego, że obóz solidarnościowy się podzielił, czy raczej nie dlatego w jaki sposób się podzielił... Sposób w jaki ten obóz się podzielił był konsekwencją tego, jakie jest polskie społeczeństwo.

      A zaufanie w Szwecji jest większe nie dlatego, że tam dawno nie było wojen, tylko dlatego, że tamtejsi oligarchowie, czyli tłuste szuje, zdecydowali się na gigantyczną redystrybucję dochodu narodowego wykonywaną przez silne państwo z wysokimi podatkami, silnymi związkami zawodowymi, etc.

      W przeciwieństwie do Polski, gdzie zdecydowano się na to, co już było znane: kapitalizm folwarczny, gospodarka oparta jeżeli nie na niewolniczej pańszczyźnie, to na pracy możliwie najsłabiej opłacanych parobków.

      Ponieważ nie było doświadczenia ani technologii do konkurowania na globalnym rynku, przemysł, który istniał oddano gobalnym tłusnym szujom kusząc taniością tutejszych parobków.
      Na tej taniości miała się opierać świetlana przyszłość i niekończący się wzrost PKB.

      Bogactwo miało trafić spłynąć do nowych tłustych szuj (leaderów byznesu), a potem tajemniczo zacząć skapywać do parobków.
      Niestety nie zaczęło skapywać, no i trudno oczekiwać, żeby wyjebane na kilka stron polskie parobki pałały jakimś wielkim zaufaniem do siebie nawzajem, do tłustych szuj, do społeczeństwa czy do polskiego państwa.

      Kłaniam się nisko.
      • turbinowy Re: Polak Polakowi wilkiem 26.02.14, 17:28
        Tomasz Kasprowicz: Żyd, pedał, neoliberał
        Powszechnie obwinia się o kryzys chciwość bankierów. Oczywiście odegrała ona swoja rolę, jednak obwinianie chciwości o kryzys gospodarczy, to jak obwinienie grawitacji o katastrofę lotniczą. To rząd do spółki z bankiem centralnym umożliwił rozpętanie orgii krociowych zysków bez ryzyka. Bez ryzyka dla banków.


        Tworzenie kozła ofiarnego, słomianego psa do bicia, na którego można zrzucić odpowiedzialność za wszelkie problemy ma długą tradycję. Mniejszości etniczne, wyznaniowe, seksualne długo były ofiarą tego procederu. Obecnie na celowniku mamy ideologie, które obrażać można do woli – bo nie dotyka to podobno ludzi. Podobno – bo wystarczy oznaczyć człowieka jako wyznawcę zohydzonej wcześniej ideologii i cała praca wykonana. To nawet łatwiejsze, nie trzeba sprawdzać czy Żyd jest Żydem. Wystarczy ideologiczna łatka.

        Przykładem ostatnia afera z gender studies. To dziedzina socjologii zajmująca się badaniem w jaki sposób płeć jest wyrażana w różnych kulturach. Okazuje się, że to, co jest symbolem męskości w jednym społeczeństwie może być symbolem kobiecości w innym. Choćby takie spódniczki, które u nas noszą kobiety, a w Szkocji wojownicy. Zwrócenie uwagi na to, że wyrażanie płci jest dość względne może budzić zaniepokojenie w co bardziej konserwatywnych umysłach, którym wydaje się, że nasze wartości są uniwersalne i trwają od zawsze. Na takie dictum można pokazać zdjęcie Franklina Delano Roosevelta jako dziecko ubranego w sukienkę. Ledwie sto pięćdziesiąt lat temu była to norma, dziś sugestia przebierania chłopców w sukienki wywołuje dreszcze oburzenia w redakcji Frondy.

        Jednak pomimo wywoływania zaniepokojenia nie są to konkluzje bardziej oburzające niż te wynikające z genetyki, teorii ewolucji czy geologii. Jednak nasi biskupi postanowili podłączyć pod szacowną dziedzinę socjologii wszystko co konserwatystom wydaje się groźne: edukację seksualną, LGBTQ, feminizm, ruchy równościowe, a w domyśle także inne ciemne siły od wieków czyhające na ludzkość w ogóle a Kościół w szczególności. Publicznie wystarczy powtarzać, że genderysci chcą uczyć dzieci w przedszkolach masturbacji i przebierać chłopców w sukienki. Teraz wystarczy nielubianej przez siebie osobie przylepić łatkę genderysty i nich sam tłumaczy się, że nie jest wielbłądem.

        Neoliberalna bestia

        Rozpocząłem od bardzo aktualnego przykładu by pokazać jak wyglądało budowanie innego wroga publicznego. Bo o ile gender to przerażające widmo prawicy, lewica straszy neoliberalizmem. Neoliberalizm to ideologia, której celem jest to, by bezdomni ludzie umierali pod płotem z głodu i na mrozie, a majątek narodowy złodziejsko sprywatyzować. Jej celem jest bogacenie się najbogatszych i banksterów wyzysk klasy średniej i systematyczna grabież najuboższych. Słowem neoliberał to bestia bez serca żywiąca się krwią robotników i inteligencji pracującej, dążąca do nowych form niewolnictwa. Ślepe wyznawanie tej ideologii powoduje występowanie kryzysów tak jak ten ostatni zapoczątkowany w USA, czy też boleści okresu transformacji w Polsce. Podejście to kultywowane od lat powoduje, że określenie kogoś „liberałem” nosi znamiona obelgi.

        Co ciekawe neoliberalizm wykształcił się jako szkoła ekonomiczna w latach trzydziestych niejako w opozycji do klasycznego liberalizmu, który preferował całkowity brak państwa i regulacji. Alternatywą było centralne planowanie, znajdujące wielu zwolenników, jako że przyczyn Wielkiego Kryzysu upatrywano w nieuregulowanym kapitalizmie. Neoliberalizm proponował trzecią drogę wolności gospodarczej pod nadzorem silnego państwa narzucającego reguły gry. Zasadniczo był to obraz niezwykle zbliżony do innej propozycji szkoły liberalnej (ordoliberalizmu) czyli społecznej gospodarki rynkowej. Ta ostatnia jest teraz fetyszem socjalistów – choć rozumieją przez nią coś zupełnie innego niż termin ten oznacza. Zwykłe pomieszanie pojęć – do wyjaśnienia przy innej okazji.

        Sugerowanie, że społeczna gospodarka rynkowa i neoliberalizm mają ze sobą cokolwiek wspólnego musi brzmieć dziś jak herezja. Ale to nie jedyne zaskoczenie.

        Neoliberalizm uległ zapomnieniu w latach sześćdziesiątych i wrócił do obiegu dopiero dwadzieścia lat później. Został on zupełnie nieprawidłowo użyty do opisania reform w Argentynie i od tego czasu jest używany jako synonim całkowitej deregulacji, wycofania się państwa z wszelkich dziedzin życia społecznego. To zaś ma prowadzić do rosnącego rozwarstwienia dochodowego i ogólnej nędzy i rozpaczy. W ustach osób o lewicowych poglądach rajem liberała jest Somalia gdzie państwa nie ma w ogóle. Na tej samej zasadzie rajem lewicowca musiałaby być Korea Północna gdzie poza państwem nie istnieje nic innego.

        Nie udawajmy jednak, że neoliberalizm to socjalizm. Jak każda szkoła liberalna optuje za wolnym handlem, deregulacją i prywatyzacją. Liberalizm zyskał dominację w latach 70 kiedy dominująca wówczas teoria interwencjonizmu państwowego znana jako keynesizm przestała działać. Po prostu jej narzędzia nie były w stanie rozwiązać problemów gospodarczych tamtych czasów. Pomogła natomiast deregulacja. Kolejny cios w poglądy zwolenników zaangażowania państwa w gospodarkę zadał upadek bloku komunistycznego. Liberalizm stał się ideologią obowiązującą w gospodarce – przynajmniej deklaratywnie.

        Faktycznie jednak ingerencje w gospodarkę trwały w najlepsze – choć w sposób dużo bardziej zakamuflowany. Nieustanne deficyty budżetowe i niskie stopy procentowe wyraźnie sugerowały, że zarządzanie gospodarką nie ma wiele wspólnego z liberalizmem. Właśnie kombinacja luźnej polityki pieniężnej oraz agresywnej polityki rządowej zachęcającej wszelkimi sposobami do zwiększania akcji kredytów hipotecznych jest praprzyczyną kryzysu w 2008. Powszechnie obwinia się jednak o niego chciwość bankierów. Oczywiście odegrała ona swoja rolę, jednak obwinianie chciwości o kryzys gospodarczy to jak obwinienie grawitacji o katastrofę lotniczą. Jednak to rząd do spółki z bankiem centralnym umożliwił rozpętanie orgii krociowych zysków bez ryzyka. Bez ryzyka dla banków.

        Następnie runda wykupywania długów banków i gigantyczne problemy gospodarcze spowodowały falę oburzenia – skierowaną na podobno winny wszystkiemu neoliberalizm. Jednocześnie przymknięto oko, że wszystkie wydarzenia od genezy po rozwiązanie z liberalizmem nie mają nic wspólnego. Jednak zwolennicy interwencjonizmu nie mogli przepuścić takiej okazji. Dwie dekady powszechnego przekonania o wyższości mechanizmów rynkowych blokowało możliwości eksperymentowania przy gospodarce w drodze ku powszechnej szczęśliwości. Dzięki załamaniu jednak można było złamać hegemonię liberalizmu. Nieznane w przeszłości akcje mające stymulować gospodarkę są pokłosiem tego podejścia, ich skutki zaś dopiero poznamy.

        CDN...
        • turbinowy Re: Polak Polakowi wilkiem 26.02.14, 17:29
          Kanapowe zwycięstwa

          Jednak powierzchowne i nietrafione ataki obliczone na zohydzenie liberalizmu to jednak drobiazg w porównaniu z różnego rodzaju samokrytykami. Paul Craig Roberts – jeden z architektów reaganomiki stwierdził w wywiadzie dla „Dziennika Gazety Prawnej”, że liberalizm wprowadził zachodnie gospodarki na drogę samozniszczenia. To, co miało działać w czasie zimnej wojny podobno przestało działać później. Produkcję przechwyciły inne kraje, a korzyści przejęły korporacje. Dochody większości amerykanów nie rosną. Tylko dlaczego patrzy tylko ze swojej wąskiej perspektywy? Faktycznie poziom życia Amerykanów uległ stagnacji z powodu przenoszenia produkcji do Azji. Jednocześnie miliony mieszkańców Dalekiego Wschodu awansowało dzięki temu z poziomu obrzeży śmierci głodowej do znośnej egzystencji. A to wszystko kosztem tego, że amerykańska rodzina ma tylko 2 a nie 3 samochody. Akurat osoby o lewicowej wrażliwości powinny takie rozwiązanie docenić. Jednak korzyści nie ominęły także Amerykanów w postaci tańszych towarów. Nie wspominając już o tym, że zwiększone zyski amerykańskich korporacji trafią do rozproszonego akcjonariatu. Roberts słusznie diagnozuje dominację korporacji, które poprzez wpływ na rząd realizują swoje interesy. Jednak rządowe wsparcie dla biznesu to znowu najdalsze od liberalizmu co możemy sobie wyobrazić.

          Lokalnie zaś na przykład Marcin Król w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” utyskuje na model polskiej transformacji i jej społecznych kosztów. Prywatyzacja często przeprowadzana siekierą dawała wiele niepożądanych skutków. Czy można było to zrobić lepiej? Pewnie tak. Jednak wybiórcza krytyka dziś to jak krytykowanie sąsiada, że postawił na złe liczby w totolotku we wczorajszym losowaniu.

          Jednak trzeba wziąć pod uwagę, że startowano z pozycji państwa, które zbankrutowało i nie było luksusu wybierania łagodniejszych dróg. Państwa, które spróbowały alternatyw są po dziś dzień gospodarczo dużo słabiej rozwinięte od Polski, często trapione lokalnymi satrapami. Alternatywą dla bolesnej prywatyzacji okazało się przejęcie majątku przez oligarchów lub wręcz rodziny rządzących. To była zupełnie realna alternatywa dla naszego kraju. Wskazywanie lepszych rozwiązań powinno wziąć pod uwagę realne przykłady a nie tylko teoretyczne konstrukty myślowe tak lubiane na przykład przez profesora Kieżuna.

          Pozostaje liczyć na to, że odwrót liberalizmu osiągnął już apogeum, czas na wychylenie wahadełka w drugą stronę. Mam nadzieję, ze nie pomogą w tym procesie opłakane skutki drukowania pieniądza i kolosalnych deficytów. Sytuacja się normuje choć jest to proces powolny i niezwykle kruchy. Jednak prawdziwe wyzwania strukturalne dopiero przed światem wraz z nadciągającym demograficznym tsunami. Tylko przedsiębiorczość i innowacyjność może pomóc złagodzić jego skutki, a te najlepiej rozwijają się w atmosferze wolności.

          www.tokfm.pl/blogi/liberte/2014/02/tomasz_kasprowicz_zyd_pedal_neoliberal/1
          • diabollo Re: Polak Polakowi wilkiem 26.02.14, 21:44
            Czcigodny Turbinowy, wolność bez równości nie jest możliwa.
            Równość w sensie równości praw i zbliżonego chociaż statusu bytowego.
            Zatem tzw neoliberalizm prowadzący do nierówności (nierównowagi, a co za tym idzie do jeszcze straszliwszych rzeczy) z liberalizmem nie ma nic wspólnego.

            Tak jak demokracja ludowa nie miała nic wspólnego z demokracją, miłość chrześcijańska z miłością, dzieci nienarodzone z dziećmi, etc, etc

            Kłaniam się nisko.
            • gaika Re: Polak Polakowi wilkiem 26.02.14, 23:42
              diabollo napisał:

              > Czcigodny Turbinowy, wolność bez równości nie jest możliwa.

              'Dotowanie' przynależności do jakiejś grupy społecznej/zawodowej, nie zaś potrzebujących, jest źródłem choroby. Jakbyś nie widział, nie rozumiał, że poczucia niesprawiedliwości nie wzbudzają tylko bankierzy, ale każda niesprawiedliwość, niezależnie od pobudek.
              • diabollo Re: Polak Polakowi wilkiem 27.02.14, 21:34
                gaika napisała:

                > diabollo napisał:
                >
                > > Czcigodny Turbinowy, wolność bez równości nie jest możliwa.
                >
                > 'Dotowanie' przynależności do jakiejś grupy społecznej/zawodowej, nie zaś potrz
                > ebujących, jest źródłem choroby. Jakbyś nie widział, nie rozumiał, że poczucia
                > niesprawiedliwości nie wzbudzają tylko bankierzy, ale każda niesprawiedliwość,
                > niezależnie od pobudek.

                Czcigodna Gaiko, nie rozumię o co chodzi z tym "datowaniem". ,

                Istnienie "potrzebujących" w dzisiejszym świecie, przy dzisiejszej technologii, dzisiejszym bogactwie, przynajmniej w naszej części (arcybogatego) świata EU+Ameryka Pólnocna jest już samo w sobie jest zwykłą patologią. Wyzwanie globalne to istenienie "potrzebujących" poza obszrami bogactwa, chociaż też realne przy dzisiejszych środkach do rozwiązania.
                I tu nie chodzi o żadnych bankierów. Chodzi o to, że jak jakiś czas temu emocjonowała się prasa 80 facetów (tłustych szuj), znanych z nazwiska i imienia posiada majątek równy majątkowi 3 miliardów ludzi.

                Pojawić się może nieprzyjemna myśl, że to tych 80 facetów jest "dotowanych" przez System, który do nich kieruje bogactwo tego świata.

                No, chyba, że talenty, praca, oszczędne życie i wielkie zasługi "dla ludzkości" tych 80 tłustych szuj są jednak większa niż 3 miliardów miszkańców globu z najniżsej bieda-półki...

                Kłaniam się nisko.
            • turbinowy Jak neoliberałowie prowadzą do nierówności i... 27.02.14, 13:05
              ... nierównowagi
              Zerknij o Czcigodny tu:
              www.tokfm.pl/blogi/liberte/2014/02/forum_odnowa_skrot_debaty_prezydentow_miast/1
              A dyskusja dotyczyła tego:
              www.forumodnowa.pl/index.php/teksty/19-samorzad-terytorialny/82-samorzad-30
              Warto przeklikać całe tamto forum oraz przejrzeć raport.
              Dobrze, że jeszcze są mądrzy ludzie, którym idea państwa obywatelskiego nie jest obca, że chcą zmieniać a nie walczyć (na co słusznie zwrócił uwagę Obywatel).
              • diabollo Re: Jak neoliberałowie prowadzą do nierówności i. 27.02.14, 21:18
                turbinowy napisał:

                > ... nierównowagi
                > Zerknij o Czcigodny tu:
                > www.tokfm.pl/blogi/liberte/2014/02/forum_odnowa_skrot_debaty_prezydentow_miast/1
                > A dyskusja dotyczyła tego:
                > www.forumodnowa.pl/index.php/teksty/19-samorzad-terytorialny/82-samorzad-30
                > Warto przeklikać całe tamto forum oraz przejrzeć raport.
                > Dobrze, że jeszcze są mądrzy ludzie, którym idea państwa obywatelskiego nie jes
                > t obca, że chcą zmieniać a nie walczyć (na co słusznie zwrócił uwagę Obywatel).
                >

                Ale o co chodzi, w tych linkach, czcigdony Turbinowy?

                Z tym "zmieniać a nie walczyć" to fajowa sprawa.

                Zmieńcie bez walki barbarię antyaborcyjną w Polsce.

                Albo wprowadźcie bez walki związki partnerskie.

                Albo zwiększcie w Polsce bez walki podatki albo składki np. na służbę zdrowia.
                etc, etc.

                Przycięcie OFE było ciężkim bojem, ale jeszcze w cale nie skończonym, bo w cale nie wiadomo co "wywinie" Trubunał Konstytucyjny.

                Reformowanie Polski i zbliżanie jej w stronę Oświecienia to bardzo ciężka walka, głownie z polskimi "elytami".

                To dlatego zaborcy czy sowieci mieli prościej - wprowadzali w Polsce reformy oświecieniowe nagą siłą trzymając polskie "elyty" za mordę, choć summa summarum obróciło się to przeciw Polsce, bo to jeszcze dalej odepchnęło "elyty" a co za tym idzie Polskę od Oświecienia w stronę Średnowiecza.

                Kłaniam się nisko.
                • oby.watel Re: Jak neoliberałowie prowadzą do nierówności i. 27.02.14, 23:09
                  No to walczcie, walczcie. Powodzenia. Ale te składki to sobie darujcie. Bo składki płacimy i gówno z tego mamy. Uważacie, że za małe, to płaćcie większe, ale od naszych pieniędzy się odczepcie. Już i tak zabieracie ponad 60% zarobków.
                  • diabollo Re: Jak neoliberałowie prowadzą do nierówności i. 28.02.14, 17:23
                    oby.watel napisał:

                    > No to walczcie, walczcie. Powodzenia. Ale te składki to sobie darujcie. Bo skła
                    > dki płacimy i gówno z tego mamy. Uważacie, że za małe, to płaćcie większe, ale
                    > od naszych pieniędzy się odczepcie. Już i tak zabieracie ponad 60% zarobków.

                    Hehehe, czcigodny Oby.watelu, jaja jak beretey.

                    Wątek jest akurat o wielkim yntelygenckim zmartwieniu, że w Ojczyźnie panuje jeden wielki brak zaufania.

                    Okazuje się, że wybitny intelektualista i Inteligent, czcigdony Oby.watel prezentuje brak zaufania do publicznej Służby Zdrowia, a co za tym idzie do własnego państwa.
                    (To jak mają mieć zaufanie do państwa polskiego wyjebane, śmieciowe parobki?)

                    Czcigdoni! Zaczynajmy z tym zaufaniem od siebie.

                    Kłaniam się nisko.
                    • oby.watel Re: Jak neoliberałowie prowadzą do nierówności i. 28.02.14, 19:38
                      diabollo napisał:
                      > Okazuje się, że wybitny intelektualista i Inteligent, czcigdony Oby.watel
                      > prezentuje brak zaufania do publicznej Służby Zdrowia, a co za tym idzie
                      > do własnego państwa.

                      Czy to nie jest aby przytyk lub wycieczka osobista? Ale owszem. Nawet nie prezentuje, ale za grosz nie ma zaufania do tego państwa. Chciałbym Ci bowiem zwrócić jak najdelikatniej potrafię uwagę, o czcigodny, że bogaci nie płacą składek w pełnej wysokości. Ty masz zaufanie do państwa, które niby pochyla się z troską nad losem biednych, a w rzeczywistości na nich się wypina wspierając bogatych?
                      • diabollo Re: Jak neoliberałowie prowadzą do nierówności i. 28.02.14, 22:52
                        oby.watel napisał:

                        > diabollo napisał:
                        > > Okazuje się, że wybitny intelektualista i Inteligent, czcigdony Oby.watel
                        > > prezentuje brak zaufania do publicznej Służby Zdrowia, a co za tym idzie
                        > > do własnego państwa.
                        >
                        > Czy to nie jest aby przytyk lub wycieczka osobista? Ale owszem.

                        Drogi Oby.watelu, przecież wiesz, albo się przynajmniej domyślasz, że słowa bardzo ważyłem, żeby nie zostały odebrane jako "osobista wycieczka".
                        Czcigodny, jesteś inteligentem (nie chwaliłeś się magisterium, ale podejrzewam, że legitymujesz się takowym tytułem naukowym. A nawet jeżeli nie, to śp. pan Mazowiecki magisterium nie miał, a przecież bez najmniejszego wątpienia inteligentem był).
                        Jesteś wszak wybitnym intelektualistą.

                        I tak między nami "yntelygentami" zwykliśmy (słusznie) jak cytowany przez najmądrzejszą z nas czcigodną Gaikę pan Wnuk-Lipiński rozpaczać sobie na codzień i od święta nad brakiem zaufania w Ojczyźnie naszej.
                        Fakt bezsprzeczny do rozpaczy bardzo fajny.

                        Nawet nie preze
                        > ntuje, ale za grosz nie ma zaufania do tego państwa. Chciałbym Ci bowiem zwróci
                        > ć jak najdelikatniej potrafię uwagę, o czcigodny, że bogaci nie płacą składek w
                        > pełnej wysokości. Ty masz zaufanie do państwa, które niby pochyla się z troską
                        > nad losem biednych, a w rzeczywistości na nich się wypina wspierając bogatych?

                        I tak poza ową naszą rozpaczą, może tak choć po "yntelygencku" czas jednak zacząć mieć to zaufanie...

                        Co do polskiej służby zdrowia (z którą mam kontakt sporadyczy mieszkając za granicą od kilkunastu lat, kiedy mi bliski w Ojczyżnie się w złużbie zdrowia terminuje i umiera) to generalnie jestem pod pozytywnym wrażeniem, szacunkiem i zaufaniem.
                        Zdarzało mi się płacić większą łapówkę, żeby jednak operować. W sumie w porządku chłopakom jeszcze przed rądami PISSdy.

                        Studentem Politechniki będąc jakoś tak się zdarzyło, że sporo chlałem wódy ze studentami medycyny i jeden taki inteligentny medyk mi wyjaśnił, że żeby studiować medycynę nie trzeba być inteligentnym, a nawet wręcz przeciwnie, trzeba mieć zdolności do przyswajania bardzo dużej ilości materiału czysto pamięciowego, który trzeba z pamieci powtórzyć egzaminatorm na kolejnej sesji egzaminacyjnej. That's it.

                        Służba zdrowia, lekarze, pielęgniarki, pielęgniarze, personel SZ przecież typowa "yntelygencja" żyją w tym samym systemie katolickiego turbokapitalizmu jak wszyscy inni. I jak wszyscy "yntelygenci" (politycy, urzędnicy, korpo-manago, etc) płyną z prądem.

                        Zacznijmy w końcu mieć zaufanie do siebie nawzajem. Tak po "yntelygencku", hehehe.

                        A jak już kiedyś pisałem, polska służba zdrowia jest Mistrzem Europy efektywności.
                        Za taką kasę z NFZ za klienta... przepraszam, za "pacjenta" to np. te wszystkie konowały, pielęgniarki i pielęgniarze np. w Niemczech co najwyżej by się zesrali, a nikogo nie wyleczyli.

                        Kłaniam się nisko.
                        • oby.watel Re: Jak neoliberałowie prowadzą do nierówności i. 28.02.14, 23:37
                          Nie musisz się aż tak tłumaczyć, o czcigodny. Nie obrażam się zbyt łatwo, a już na pewno nie wtedy, gdy mi ktoś wykaże, że się mylę. Ale tak jak nie mogę od Świadków Jehowy wydębić informacji do czego potrzebny jest bóg, tak trudno od Ciebie wydębić informacje gdzie kończy się tłusta szuja, a zaczyna zwykły człowiek i gdzie kończy się ynteligent, a zaczyna zdrowy chłopski rozum (o babskim nikt nie wspomina, ciekawe dlaczego; czyżby coś takiego nie istniało?)
                    • turbinowy Re: Jak neoliberałowie prowadzą do nierówności i. 28.02.14, 22:41
                      diabollo napisał:

                      > Hehehe, czcigodny Oby.watelu, jaja jak beretey.
                      >
                      > Wątek jest akurat o wielkim yntelygenckim zmartwieniu, że w Ojczyźnie panuje je
                      > den wielki brak zaufania.
                      >
                      > Okazuje się, że wybitny intelektualista i Inteligent, czcigdony Oby.watel preze
                      > ntuje brak zaufania do publicznej Służby Zdrowia, a co za tym idzie do własnego
                      > państwa.
                      > (To jak mają mieć zaufanie do państwa polskiego wyjebane, śmieciowe parobki?)
                      >
                      > Czcigdoni! Zaczynajmy z tym zaufaniem od siebie.

                      Przepraszam jak mogę najbardziej.
                      Zaufanie to nie ślepa wiara. Musi z czegoś wynikać. Wprawdzie można najpierw na kredyt ale osobiste doświadczenia pokazały mi, że to jak kredyt chwilówka - koszty spłat przekraczają korzyści.
                      Jak mam mieć zaufanie, do środowiska (Krytyka Polityczna oraz jej krewni i znajomi) jako panaceum na ekonomię widzą tylko potrzebę golenia. Jestem dziwnie przekonany, że akurat to ja zostałbym zgolony a nie tłuste szuje (piękny poetycki zwrot, kupiłem) bo tak to działa wszędzie. Mało tego zachęca mnie się do rewolucji zamiast ewolucji (budowa państwa obywatelskiego) - ja i mi podobni zaliczą w beret a macherzy będą kolejnymi (turbo)dojarkami.
                      Zaufanie owszem i mam do ludzi, którzy mnie nie wystawili rufą do wiatru, są lojalni wobec mnie, nie wspominając o zwykłym szacunku. Oni też wiedzą, że ja w ten sam sposób się do nich odnoszę. Tak się dzieje w sferze prywatnej, za przeproszeniem, publicznej, zawodowej a również w necie.
          • diabollo Re: Polak Polakowi wilkiem 27.02.14, 21:49
            turbinowy napisał:

            > Kanapowe zwycięstwa

            Czcigodny Turbinowy,

            naprawdę ciężko odnosić się do wszystkich wszystkch prawd, półprawd i kłamstw przedstowionych w tym wklejonym przez Ciebie tekście.

            Pozwól, że odniosę się do jednej kwestii, która dla mnie samego była dylematem, mianowicie, że globalny turbokapitalizm jest super bo miliony Chińczyków wyrywa z biedy.
            W cytowanych przez Ciebie kłamstwach to się jeszcze miało odbyć kosztem Amerykanów.

            Otóż to jest zwykłe kłamstwo. Chiny odniosły/odnoszą sukcesy gospodarcze bo prowadzą właśnie politykę etatystyczną i państwo ściśle kontroluje tamtejszy kapitalizm (na razie).
            Nie jest prawdą, że przez wzrost w Chinach Amerykanie zbiednieli, czy się nie wzbogacili.
            Amerykański dochód narodowy wzrósł także dość spektakularnie, tylko że ten wzrost trafił prawie w całości do wąskiej oligarchii, a nie do szerokich i niższych klas społecznych. I to jest Problem.
            Chińczycy sami zapracowali na swój wzrost. Twierdzenie, że Amerykanie musieli zbiednieć, bo Chińczycy się wzbogacili jest absurdem, skoro GDP USA również spektakularnie wzrosło.

            Kłaniam się nisko.
      • gaika Re: Polak Polakowi wilkiem 27.02.14, 00:03
        Oczywiście Diabollo, że podział był odbiciem i wywiadowany o tym właśnie, jak rozumiem, mówi, że to lustro relacji społecznych. Co więcej, takie publiczne podziały na 'salonach' wzmacniają podziały wśród 'przypadkowego społeczeństwa'.

        Co do Szwecji, nie będę się upierać, że wszystko można wytłumaczyć jedną przyczyną, natomiast na zdrowy (nawet jaśnieskurwysyński) rozum absolutnie nie da się przyjąć twierdzenia, że brak traum wojennych nie ma ogromnego, pozytywnego znaczenia dla zdrowia tkanki społecznej.

        Wojny niszczą nie tylko infrastrukturę; powodują zapaść w rozwoju kraju, brak możliwości rozwoju zawodowego, kształcenia. Powtarzające się tragedie, mordy, lęki, okrucieństwa i podziały, konieczność stawania po czyjejś stronie, brak poczucia bezpieczeństwa odbija się na jednostkach(potem na ich dzieciach i wnukach ) i co za tym idzie- na zbiorowościach. Nie ma od tego ucieczki- kiedy w wielu rodzinach przetrzebiona jest część ich członków, trudno o poczucie stabilności.
        To nie tylko konsekwencje psychologiczne, ale cywilizacyjne, które kiedyś trzeba odrobić i mieć na to czas.
    • oby.watel Re: Polak Polakowi wilkiem 27.02.14, 12:18
      Chciałbym zwrócić uwagę, że w kraju z problemami się walczy, zamiast je rozwiązywać. Walczy się też o równe prawa, a jak trzeba to i o pokój. Trudno więc oczekiwać rywalizacji tam, gdzie wrze walka.
    • oby.watel Re: Polak Polakowi wilkiem 09.03.14, 17:40
      Jezus nas kocha!

      Naszym obowiązkiem jest wspierać Go w Jego nieustającym dziele.

      Bo jak Go przestaniemy wspierać to nieustające dzieło ustanie. I zacznie się nudzić. Nie wolno do tego dopuścić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka