diabollo
30.05.14, 19:41
Odpowiadam wam, bohaterowie odważni wobec martwych i bezbronnych: Wasza hańba!
Jarosław Kurski
Byliśmy na Powązkach Wojskowych świadkami jednego z najbardziej haniebnych spektakli w historii III RP, której 25-lecie właśnie obchodzimy.
Pogrzeb generała Wojciecha Jaruzelskiego jest czasem próby dla wierzących. Jak z tej próby wyjdziemy? Czy zdamy egzamin z naszego człowieczeństwa i chrześcijaństwa? Czy pozostaniemy wierni ewangelicznemu przesłaniu? - pytał w homilii bp Józef Guzdek.
Na odpowiedź nie musiał długo czekać. Furda atencja dla majestatu śmierci! Furda szacunek dla cmentarza, miejsca wiecznego spoczynku! Furda respekt dla uczuć pogrążonej w smutku rodziny!
Zdziczenie postępuje. Wrzaski i gorszące spory o miejsce pochówku towarzyszyły pogrzebowi Czesława Miłosza. Wycie i gwizdy w kwaterze powstańców warszawskich na Powązkach skierowane wobec powstańców właśnie - Władysława Bartoszewskiego i gen. Zbigniewa Ścibora-Rylskiego - powtarzają się co roku.
Dotąd w polskiej tradycji obowiązywał szacunek dla śmierci człowieka. Nawet zaciekli przeciwnicy nie przekraczali tej granicy humanizmu i przyzwoitości. A teraz? Kto zachowuje się jak dzicz spuszczona z łańcucha? Czy warto w ogóle się tymi ludźmi zajmować? Niestety - to nasi rodacy. Polacy.
Ludzie, którzy Boga mają na ustach, a nie mają go w sercu, którzy miłosierdzie mylą z zemstą, a ewangelię miłości zastąpili katechizmem nienawiści.
Najgłośniej wcale nie protestują ci, którzy naprawdę wiele wycierpieli z ręki generała lub jego podwładnych. Ci niekiedy generałowi we własnym imieniu przebaczyli. Słychać i widać tych, których nie było widać i słychać w prawdziwej godzinie próby. Oglądamy dekowników stanu wojennego, którzy - bywało - bali się podnieść z ziemi ulotkę. Komunę zwalczają dziś - 25 lat po jej obaleniu. Popisują się spóźnionym heroizmem. Najpierw upokarzali starca stojącego nad grobem. Teraz zakłócają jego pochówek.
Dyskusję o generale Jaruzelskim zdominowały głosy skrajne. Nieciekawe faktów, żądne osądów. To wojna inkwizytorów i apologetów.
Dla pierwszych to sowiecki agent, choć w polskim mundurze. Narodowy zaprzaniec i karierowicz, wykonujący bez wahań każdy rozkaz Moskwy. Dla drugich - patriota, bohater, Wallenrod i Wielopolski w jednej osobie, który Polskę ocalił przed wielką tragedią.
To nużąca ideologiczna wojna, rytualne zaklęcia. Nikt tu nikogo nie przekona. Nie padnie żadna nowa ciekawa myśl.
W Gdańsku, skąd pochodzę, nigdy go nie lubiliśmy. Zbyt głęboka była pamięć Grudnia '70, kiedy wojsko strzelało do robotników, a on był ministrem obrony. W '68 godził się, aby polskie czołgi dławiły wolność nad Wełtawą, a w polskiej armii hulała antysemicka czystka.
Ale dziś mam do niego stosunek ambiwalentny. Wszak władzę oddał pokojowo. Urząd prezydenta złożył dobrowolnie na cztery lata przed upływem kadencji. Jako prezydent Polski już niepodległej zachowywał się bez zarzutu. Nie przeszkadzał. Podpisywał wszystkie reformatorskie ustawy, okazał pełną lojalność nowemu państwu. Za stan wojenny wielokrotnie przepraszał. Jeździł do kopalni Wujek, składał kwiaty, rozmawiał z rodzinami. Ktoś rzucił w niego kamieniem.
Kiedyś zrobiłem z nim wywiad. Poszedłem pod warunkiem, że powiem mu prosto w oczy, że po 13 grudnia chciałem, by został unicestwiony. Odpowiedział: - Jako żołnierz rozumiem pana. Mówił też: - Musiałem zrobić to, co zrobiłem, i przyjąć na siebie całą waszą nienawiść.
Był w tym człowieku tragizm polskiej historii. Brzemię odpowiedzialności i win. Ale i bezsporne zasługi.
Mówi się niekiedy o nienawiści aż po grób. Ludzie, którzy sprofanowali dziś cmentarz i pochówek generała, przekroczyli kolejną granicę. Nienawidzą i po śmierci, choć ona zrównuje wszystkich. Najwięksi wrogowie leżą wszak na tych samych wojennych cmentarzach.
Krzyczeliście na cmentarzu: Hańba! Odpowiadam wam więc, bohaterowie odważni wobec martwych i bezbronnych: Hańba! Wasza hańba!
wyborcza.pl/1,75968,16065321,Odpowiadam_wam__bohaterowie_odwazni_wobec_martwych.html#CukGW