diabollo
04.06.14, 23:09
Mam dla was złą wiadomość dla konserwatywnego polskiego mieszczaństwa. Wasze dzieci i tak będą ćpały. Pytanie tylko, czy jak Janis Joplin czy jak Wilk z Wall Street
Symptomem i znakiem czasu – tłumaczącym, dlaczego żadna lewica tych wyborów nie przeżyje (z całym szacunkiem dla determinacji Leszka Millera, będącej przeciwieństwem uroczej nieśmiałości Aleksandra Kwaśniewskiego, ale to też jest tylko życie po życiu w prawicowej Polsce) – okazał się opublikowany parę dni przed wyborami do Parlamentu Europejskiego tekst Lato miłości 1967, o apogeum kontestacji, ostatniego pokoleniowego buntu na Zachodzie, na Wschodzie, a może także i w Polsce. Tekst był symptomatyczny o tyle, że ukazał się w dodatku historycznym „Gazety Wyborczej”, podczas gdy mógłby (a właściwie powinien) ukazać się w „Rzeczpospolitej”, a nawet w „Do Rzeczy” czy „Frondzie”.
Lato miłości to dla autorki tego tekstu Marty Grzywacz były narkotyki (po których ludzie byli nieszczęśliwi i umierali młodo, jak Janis Joplin, Jimmy Morrison i Jimmy Hendrix) i seks pozamałżeński, który prowadził do prostytucji. Nic innego się wówczas nie wydarzyło. Aż trudno uwierzyć, że ten artykulik ukazał się w gazecie założonej kiedyś przez „sześćdziesięcioósmaków”. Czy tylko tyle zapamiętali z 1967, 1968 roku? Czy tylko tyle byli w stanie przekazać młodszym od siebie?
Ten tekst był jednak symptomatyczny dla nowego polskiego mieszczaństwa, a właściwie dla każdego mieszczaństwa, które ma jeden problem – strach o własne dzieci.
Dlatego radość z klęski Palikota sięga dzisiaj od Elbanowskich po Dominikę Wielowieyską, od Piotra Marciniaka z TVN po braci Karnowskich, którzy TVN uważają za TV WSI.
Oczywiście chodzi także o to, że potwór antyklerykalizmu został powalony (mało który lider i liderka opinii konserwatywnego polskiego mieszczaństwa pamięta, że antyklerykalizm był jednym z haseł posoborowej reformy w Kościele – jako walka z patologiami klerykalizmu i klerykalizacji).
To prawda, że Palikot nie był przedstawicielem posoborowego antyklerykalizmu, tylko antyklerykalizmu bardziej brutalnego, dzikszego, „tutejszego”. Jednak teraz pozostał już tylko klerykalizm i „zemsta Boga”. Resztki chrześcijaństwa w Kościele, niewiele poza nim. Ale przynajmniej nowy prymas ani nowy przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski „nie wzywają do głosowania na PiS”. Można im za to oddać nie tylko Palikota, ale także kobiety, gejów, antykoncepcję, świecką edukację, świecką służbę zdrowia... wszystko, czego Kościół zażąda.
CDN...