Dodaj do ulubionych

Diabeł ogonem nakrył

28.04.15, 11:08
Szanowni, nieśmiała prośba.
Jakiś czas temu Diabollo umieścił na forum artykuł (a może jedynie link) o tym, że narzucona została nam prawicowa narracja, tematyka.
Ja się zgodziłem, Gaika też, Obywatel dał odpór. Tak mi się teraz to pamięta.
Natomiast za jasną cholerę nie mogę go odnaleźć. Już skłaniam się do wniosku, że coś sobie ubzdurałem.
Obserwuj wątek
    • oby.watel Re: Diabeł ogonem nakrył 28.04.15, 14:16
      A przypominasz sobie na czym ten mój odpór polegał? O prawicowej narracji znalazłem jeden wpis, nieskomentowany. Na pewno chodziło o narrację chodziło?
      • podjadek57 Re: Diabeł ogonem nakrył 28.04.15, 14:53
        Odpór polegał, że nie uległeś.
        To chyba było w okolicach legendarnej awantury o końcówki żeńskie. Ale też się mogę mylić sad
        Nic to, reanimowałem aplikację "przeczytaj to później" do zapamiętywania linków w raz z możliwością nadawania im etykiet.
        • oby.watel Re: Diabeł ogonem nakrył 28.04.15, 20:11
          Za mało danych, żebym sobie był w stanie przypomnieć. Zwłaszcza, że zajmuję się tutaj głównie nieuleganiem.
          • chickenshorts Re: Diabeł ogonem nakrył 29.04.15, 12:12
            toto?:

            forum.gazeta.pl/forum/w,95165,155717470,155717470,Dzika_kraina_czyli_dziki_kraj_z_zenska_koncowka.html
            • oby.watel Re: Diabeł ogonem nakrył 29.04.15, 17:20
              A na czym tam polega "prawicowa narracja"?
              • gaika Re: Diabeł ogonem nakrył 29.04.15, 19:18
                No dżender przecież i inne feminy.
                • oby.watel Re: Diabeł ogonem nakrył 29.04.15, 21:19
                  Zaiste? A ja dałbym sobie głowę obciąć u samej nasady, że chodziło o traktowanie kobiet jak śmieci i kaleczenie języka, co nie ma nic wspólnego z dżenderem. Pewnie dlatego dogadać się nie szło...
                  • gaika Re: Diabeł ogonem nakrył 29.04.15, 23:46
                    A ja bym sobie dała głowę uciąć, że o prawicową narrację chodziło.
                    • oby.watel Re: Diabeł ogonem nakrył 30.04.15, 10:10
                      No więc wszystko się wyjaśniło. Jako jedyny w tym towarzystwie nie uległem jej i dałem jej odpór! Wooow!

                      ---
                      Spieszmy się czytać posty, póki są...
    • podjadek57 Przepraszam... 30.04.15, 13:48
      ... za powyższy wpis.
      Nie było moją intencją rozdrapywanie starych ran lub podgrzewanie konfliktów (albo odwrotnie).
      • oby.watel Re: Przepraszam... 30.04.15, 18:33
        Jakich konfliktów czy ran? Zresztą nawet gdyby, to dobrze, że rozdrapałeś, bo dzięki temu mogłem zrozumieć skąd te ataki i negowanie wszystkiego. Prawicowa narracja.
        • diabollo Re: Przepraszam... 01.05.15, 01:20
          oby.watel napisał:

          > Jakich konfliktów czy ran? Zresztą nawet gdyby, to dobrze, że rozdrapałeś, bo d
          > zięki temu mogłem zrozumieć skąd te ataki i negowanie wszystkiego. Prawicowa na
          > rracja.
          >

          Hehe, Czcigodny Oby.watelu,
          zostań, kurwa, lewakiem.

          A tak poważnie, to homo sapiens po podróży do Pakistanu ma ochotkę, żeby - jak to było w tej dumce? - świat podpalić.

          Kłaniam się nisko.
          • oby.watel Re: Przepraszam... 01.05.15, 01:39
            Nie mogę, bo to nie ja uległem prawicowej narracji.

            A co do podpalania świata to spokojnie. Już płonie.
          • chickenshorts Re: Przepraszam... 02.05.15, 13:50
            diabollo napisał:

            > Hehe, Czcigodny Oby.watelu,
            > zostań, kurwa, lewakiem.

            Czy zostawanie lewakiem to proces odwrotny do zostawania prawakiem?

            W 1965 Irving Kristol i Daniel Bell zaczęli publikację czasopisma ‘Interes Publiczny’ (The Public Interest), a tytuł ich pisma nawiązywał do eseju Waltera Lippmanna, którego zdaniem: “ Interes publiczny to coś, co ludzie wybraliby, gdyby przejrzyście widzieli, racjonalnie myśleli, postępowali bezinteresownie i byli życzliwi.” I ci ludzie, dzisiaj uważani za filary amerykanskiego neokonserwatyzmu, byli przekonani, że liberalne i lewicowe idee, zwlaszcza ta, że da sie rozwiązac problemy biedy i rasizmu przy pomocy polityki rządu, są naiwne i niebezpieczne.

            Z kolei, zdaniem lewakow (amerykanskich i w latach 60.), prawica to “medytacja na temat — i teoretyczna interpretacja — przeżytego doświadczenia posiadania władzy, jej utraty, i próby jej odzyskania” z jednej strony, a z drugiej: “opór przeciwko pewnym silnym trendom uznanym za lewicowe, rewolucyjne i głęboko wywrotowe.”
            (George H. Nash)

            www.jacobinmag.com/2015/04/neoconservatives-kristol-podhoretz-hartman-culture-war/


            > A tak poważnie, to homo sapiens po podróży do Pakistanu ma ochotkę, żeby - jak
            > to było w tej dumce? - świat podpalić.

            Cały świat, czy tylko 'tamten' świat?
        • gaika Re: Przepraszam... 01.05.15, 11:18
          Czy jesteś sobie w stanie wyobrazić taką sytuację, że nie każde napisane zdanie dotyczy bezpośrednio Ciebie?
          Spuść trochę powietrza z ego, zacznij przetwarzać informacje w sposób regularny (nie wyłącznie przez 'me,me,me'), bo się zamęczysz (nie mówiąc o otoczeniu).
          • oby.watel Re: Przepraszam... 01.05.15, 13:58
            Czy jesteś w stanie sobie wyobrazić, że nie zawsze coś musi dotyczyć bezpośrednio kogoś, żeby ktoś zareagował? Więc odpuść sobie, wyluzuj, ochłoń, bo Ci żyłka pęknie od tego napinania się i pouczania. W PiSie takich czujnych potrzebują. Potrenuj tylko domaganie się przeprosin, bo czujność, dawanie oporu masz już opanowane do perfekcji.
    • diabollo Re: Diabeł ogonem nakrył 04.05.15, 18:45
      Czcigodny Podjadku,

      czy przypadkiem nie chodziło Ci o to?

      Cytat:

      Załóżmy jednak nawet, że lewica (cokolwiek Bilewicz rozumie w wywiadzie pod tym terminem) faktycznie uprości język. Tylko gdzie ma rozprzestrzeniać swój komunikat? Sukces prawicy nie jest tylko sukcesem skutecznie dobranego języka, ale przewagi w komunikacyjnej infrastrukturze. Od tożsamościowych mediów, zdolnych się samodzielnie sfinansować i utrzymać na elementarnie godnym poziomie pracujących tam dziennikarzy, przez Kościół co niedzielę na kazaniu umacniający prawicowy język, państwowe instytucje promujące prawicową wizję historii, takie jak IPN, po prawicową hegemonię, ciągle silną w mediach głównego nurtu i nieustannie odtwarzającą się na oddolnym poziomie. Przy całej sympatii dla „Nowych Peryferii” czy „Bez Dogmatu”, to nie są równorzędne kanały komunikacyjne. Nie jest nim też medium, w którym toczy się nasza dyskusja. W sytuacji tak radykalnej asymetrii zrozumiałe jest, że lewica szuka środków nawet u tego jednego procentu, by mieć elementarne narzędzia działania. W sytuacji, gdy z przyczyn strukturalnych nasz głos jest tak słabo słyszany, taktyka wychowywania wychowawców, starannego kierowania komunikatów do liderów opinii, wydaje się średnioterminową strategią, którą przynajmniej warto rozważyć.





      Emancypacja i ludowość



      „Nowi mieszczanie […] pielęgnują w sobie przekonanie, że są innymi, lepszymi ludźmi niż reszta Polaków. Budujemy swoją tożsamość na zasadzie negacji – że nie jesteśmy tym obciachowym wąsaczem z klasy ludowej, czyli człowiekiem, który nie czyta mądrych książek, nie chodzi do teatru i nie pojawia się co weekend w modnych kawiarniach i klubach” – mówi dalej Bilewicz.



      Znów przebój, który „znam, zanadto dobrze znam”. Prawica – szczególnie w Stanach, ale i w Polsce – od dawna gra w tę grę. Jej celem jest przedstawienie lewicowej i liberalnej inteligencji jako wyalienowanej od ludu, elitarnej grupy, tak naprawdę skrycie gardzącej „prostym człowiekiem”. Takie wypowiedzi Bilewicza jak powyższa niestety się w to wpisują.



      Znów: jasne, że w tym, co mówi Bilewicz, jest trochę prawdy. Nie ma ucieczki od gry w dystynkcję, każde etyczne zaangażowanie ma lepiej lub gorzej uświadomioną taką dystynktywną motywację. Ale ciekawe jest to, że w historii – od rewolucji purytańskiej do współczesnych ruchów zielonych – taka dystynktywna secesja mniejszości czerpiącej radość z poczucia moralnej wyższości nad większością przynosiła nieraz prawdziwą, progresywną zmianę społeczną.



      Wśród niezliczonych dykteryjek w publicystyce filozoficznej Žižka można znaleźć i tę o antropologu badającym jakieś „prymitywne plemię”. Traf chciał, że był on gościem plemienia w trakcie religijnej uroczystości wielkiego znaczenia. Z jej okazji członkowie plemienia przebrali się w tradycyjne stroje. Antropolog też taki strój założył. Jego informator podszedł do niego, zmierzył go z góry na dół wzrokiem pełnym pogardy i powiedział z żalem w głosie: „Jest już dość upokarzające, że my to musimy nosić”. Obawiam się, że co bardziej rozsądni przedstawiciele klas ludowych na żoliborskich inteligentów kajających się za swoje kawiarnie i pochylających się (z lewa lub prawa) nad „ludowym katolicyzmem”, „religią smoleńską” czy kulturą gminnego festynu, muszą patrzeć w podobny sposób, co „tubylec” z anegdotki na antropologa.



      Problem dystynktywnego charakteru lewicowych i liberalnych stylów życia odsyła też do bardzo fundamentalnej kwestii: tego, czy emancypacja ludu nie powinna też być jego emancypacją od bycia ludem i ludowości. Od ludowego katolicyzmu, gównianego żarcia z Tesco, polskich kabaretów na dniach gminy, wanien z kolumnadą, grilla w długi weekend, sylwestra z dwójką i M jak miłość.



      Nie chodzi oczywiście o to, by na siłę zaganiać „lud” na Nowe Horyzonty, Warszawską Jesień albo plac Zbawiciela. Ale ważną stawką emancypacji jest dla mnie także to, aby również klasy ludowe miały symboliczne środki, by kultury używać świadomie, ironicznie, twórczo, refleksyjnie – nawet jeśli jest to polski kabaret.



      Nie zapominajmy też, że w polityce nie ma czegoś takiego jak lud, są tylko jego różne artykulacje. Bywają one progresywne – jak zorganizowany ruch robotniczy proletariatu miejskiego w ostatnich dwóch stuleciach – ale i reakcyjne. Rojalistyczny motłoch rozgrywany przez Stuartów przeciw parlamentowi, chłopi z Wandei, tłum linczujący republikańskich braci de Witt z podburzenia Wilhelma Orańskiego – to też polityczne artykulacje ludu.





      Intelektualistki i front ludowy



      W jednym z Bilewiczem mogę się zgodzić: potrzebujemy dziś sojuszu klasy średniej i ludowej. Klasa średnia ulega fragmentaryzacji i prekaryzacji. Być może obserwujemy zmierzch społeczeństwa stabilnej, szerokiej, względnie wolnej od ubóstwa klasy średniej. Wiktoriański premier Wielkiej Brytanii Benjamin Disraeli powiedział kiedyś: „świat jest dla nielicznych”. Dwudziestowieczne państwo opiekuńcze unieważniło to stwierdzenie. Dziś zaczyna ono znów nabierać mocy. Polską klasę średnią, jej istotne odłamy, te zjawiska dotykają szczególnie. Nie ma ona w większości zabezpieczenia w postaci kapitałów nagromadzonych w poprzednich pokoleniach. Jej siła nabywcza należy do najniższych w Unii Europejskiej. Dotyczy to zwłaszcza sprekaryzowanej lewicowej wielkomiejskiej inteligencji. A nawet niesprekaryzowanej – etaty w sektorze kultury i nauki są takiej wysokości, że jeśli nie ma się rodzinnych kapitałów (w postaci choćby mieszkania), to i tak skazują na ciągłe zmaganie się z biedą. Wiele osób siedzi „w modnych kawiarniach”, choć ich na to za bardzo nie stać, ale siedzą, bo wiedzą, że w ich branży trzeba się „networkować”, bo jest to ważne dla ich stylu życia, bo spędzenie kolejnego dnia w dzielonym ze znajomymi dla obcięcia kosztów mieszkaniu wpędza ich w dół psychiczny.



      Naprawdę interesy ich i ich rówieśników z call center są bardzo podobne.



      W tej sytuacji potrzebujemy frontu ludowego. Jak lewicowa intelektualistka może przyczynić się do jego budowania? Choćby badając, jakie grupy najłatwiej tu zmobilizować najmniejszym kosztem organizacyjnym, jakie grupy dałyby się włączyć w taką progresywną platformę, jakie symboliczne i materialne interesy dałoby się w niej wyrazić. Zamiast moralistycznych komunałów chciałbym, by naukowcy tacy jak Michał Bilewicz zajęli się badaniem takich rzeczy. I odpieprzyli w końcu od Luce Irigaray.

      z tego źródła:

      www.krytykapolityczna.pl/artykuly/opinie/20150319/majmurek-lacanowscy-lewacy-i-prosty-lud-polemika
      Z tego wątku:

      forum.gazeta.pl/forum/w,95165,156963870,156963870,Mlodzi_konserwatywni_czy_nie_.html

      Kłaniam się nisko.
    • diabollo A może chodziło o ten wątek? 06.05.15, 22:17
      forum.gazeta.pl/forum/w,95165,156830057,156830057,Dlaczego_Polki_nie_przyznaja_ze_sa_feministkami_.html
      • podjadek57 Re: A może chodziło o ten wątek? 11.05.15, 14:15
        Diabollo, jak widać wyimaginowałem sobie ów wpis. Każdy z tych, które podrzuciłeś w tym wątku nawiązuje do mojej imaginacji smile
        Dziękuję za próbę wspomożenia smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka