chickenshorts
25.07.15, 20:20
(...) za to, co w Zabrzu się działo – i co działo czy dzieje się także w niezliczonej ilości innych tego typu kościelnych domów wychowawczych – odpowiada w ogromnym stopniu teologia: ów szczególny zespół przekonań, w oparciu o który tak jednostki, jak i grupy regulują swoje praktyczne działania.
Gdyby bowiem nie Stwórca Wszechświata, którego bezpośrednimi powinowatymi czuły się siostry, gdyby nie to, że jego przedstawicielstwem czuła i czuje się struktura je zatrudniająca, gdyby wreszcie nie to, że w ten właśnie sposób postrzegali je także członkowie i członkinie świeckich instytucji pedagogicznych, policji czy sądów zaangażowanych w tę bulwersującą sprawę – nie byłoby wokół katowni, jaką stał się dom dziecka w Zabrzu, tak długotrwałej i zapamiętałej zmowy milczenia. Rzecz jasna – rdzenny autorytaryzm polskiej kultury, specyfika funkcjonowania zakładów zamkniętych, marginalne wreszcie położenie w społeczeństwie „ludzi zbędnych”, osieroconych dzieci, pochodzących często z tzw. patologicznych rodzin, odgrywają tutaj swoją niepoślednią rolę. A jednak właśnie ów bezpośredni pas transmisyjny z transcendencją wydaje się wywierać decydujący wpływ – zarówno jeśli chodzi o kompletne poczucie bezkarności sióstr, ich przekonanie o własnej moralnej czystości usprawiedliwiającej każde działanie, jak i trwożną cześć, jaką żywili wobec nich przedstawiciele polskiego państwa, mający przecież obowiązek dbać o dobrostan i bezpieczeństwo wszystkich bez wyjątku obywateli.
www.krytykapolityczna.pl/artykuly/czytaj-dalej/20150721/stawiszynski-pieklo-na-ziemi