Dodaj do ulubionych

Kijów nad Wisłą

07.12.15, 13:35
Oleksij Radynski

Kaczyńskiemu wydaje się, że buduje Budapeszt nad Wisłą. To niezbyt ambitna wizja. Czy naprawdę szczytem marzeń rewanżyzmu polskiego ma być prowincjonalny reżim autorytarny? Czemu nie postawić sobie bardziej dalekosiężnego celu? Na przykład zbudowanie nad Wisłą Moskwy. W końcu Kaczyńskiego od Putina różni niewiele. Przede wszystkim to, że Putin ma wrak, a Kaczyński nie.



Ani Moskwy, ani nawet Budapesztu nad Wisłą jednak nie będzie. Podręcznikowo wręcz kopiując działania Orbana po dojściu do władzy, Kaczyński nie widzi, że tak naprawdę odtwarza sytuację, która miała miejsce bliżej w czasie i przestrzeni. To, co obecnie dzieje się w Warszawie, już widzieliśmy w Kijowie w 2010 roku – tuż po dojściu do władzy Janukowycza. Trudno więc nie pokusić się o odwrócenie standardowej polskiej wizji rozwoju Ukrainy jako spóźnionej powtórki transformacji w Polsce.



Teraz to Ukraińcy mogą opowiadać Polakom, co będzie dalej.



Janukowycz zaczął rządzić od tego, że podporządkował sobie konstytucję. Został wybrany na początku 2010 roku, a już jesienią posiadał prawie nieograniczoną władzę. Zmienił ustrój państwa – przy pomocy parlamentu oraz Sądu Konstytucyjnego – z republiki parlamentarnej na prezydencką. W ciągu pół roku rządów odwołał reformę konstytucyjną, przeprowadzoną po pomarańczowej rewolucji, która ograniczała autorytarne zapędy władzy prezydenckiej. Całkiem sporo obywateli uważało, że po cofnięciu tej reformy Janukowycz stracił legitymację, bo został wybrany na całkiem inne stanowisko niż to, które sobie tak błyskawicznie załatwił. Ale już po roku przywódczyni opozycji wylądowała w więzieniu i Janukowyczowi już było wszystko wolno. To jest prawdziwa klasa, panie Kaczyński!



Podstawowa różnica między rządami PiS i rządami Janukowycza polega jednak na tym, że te drugie nie miały za sobą żadnej ideologii, żadnego pomysłu, oprócz chęci wzbogacenia się. To jeden w powodów, dlaczego Ukraina przełknęła uzurpację władzy przez Janukowycza: uważano, że jego ekipa będzie ten kraj tylko rabować, nie wdrażając żadnych innych szalonych pomysłów. To była oczywiście iluzja: pomysły na to, jak jeszcze bardziej rabować ten kraj, stawały się tak szalone, że prezydentura Janukowycza musiała skończyć się nieco wcześniej, niż planowano.



I tu widzimy drugą podstawową różnice pomiędzy ekipami Janukowycza i Kaczyńskiego. Ta pierwsza nie chciała oddać władzy, bo wiedziała, że czeka na nią więzienie – albo ewentualna emerytura w Moskwie. Ta druga nie ma żadnej Moskwy, gdzie można byłoby w razie czego się udać. Więc walka o jej odejście może okazać się trudniejsza niż w Kijowie.

www.krytykapolityczna.pl/felietony/20151207/radynski-kijow-nad-wisla
Obserwuj wątek
    • grzespelc Re: Kijów nad Wisłą 09.12.15, 18:45
      Kijów ma 100%. Nawet tituszki już sięna nas szykują pod przywództwem Mariana Kowalskiego (to chyba ten, co ze schodów spadł).
      • gaika Re: Kijów nad Wisłą 09.12.15, 20:32
        grzespelc napisał:

        > Kijów ma 100%. Nawet tituszki już sięna nas szykują pod przywództwem Mariana Ko
        > walskiego (to chyba ten, co ze schodów spadł).

        Marian jest niespełniony (w tylu wyborach przepadał bez echa), więc chociaż komuś buzię skuje w odwecie.
      • podjadek57 Bawaria między Odrą a Bugiem 09.12.15, 20:49
        W ostatnich tygodniach prezes Jarosław Kaczyński powtarza słowa rozwój, nowoczesność i innowacje niemal tak samo często jak Polska, Smoleńsk i polityka historyczna. W czasie kampanii prezes PiS rzucił kwotę biliona złotych, którą rząd przeznaczy na inwestycje, gdy jego partia wygra wybory. Kilka dni później powiększył tę sumę o 400 mld.

        W nowym ciele stary duch

        Rozwój ma być oparty na polskich źródłach, polskiej myśli i polskich fachowcach, a dochody z niego – zapewnia Jarosław Kaczyński – będą służyć wszystkim Polakom. Narodowość ma w tym wypadku znaczenie, bo projekt PiS jest ściśle narodowy – powinien doprowadzić do wzrostu populacji Polaków i umocnienia narodu polskiego, wypełnionego polskim – narodowo-katolickim – duchem.

        Jeszcze przed wyborami w 2005 r. Jarosław Kaczyński odwołał się do przykładu rządzonej od dziesięcioleci przez chadeków Bawarii, którą prawica postrzega jako nowoczesną w formie (BMW, Audi, Airbus, Siemens) i tradycyjną w treści („Katolicka zapora przed islamem” – to tytuł z „Gazety Polskiej Codziennie”wink.

        Po utracie władzy w 2007 r. prezes PiS wielokrotnie nawoływał do budowy „drugiej Bawarii” – zarówno w skali Polski, jak i poszczególnych regionów. W 2009 r. zaszokował słuchaczy Radia Kielce deklaracją: „Jesteśmy zdecydowanie najnowocześniejszą partią w Polsce”. Zaraz potem wyjaśnił, że nowoczesność ma polegać na naśladowaniu Bawarii: „Katolicki kraj, który był najbiedniejszy w zachodniej części Niemiec, a dzisiaj jest najbogatszy. To jest ten sukces, do którego się odwołujemy. Oni ze swojej tradycji nie zrezygnowali. I my też chcemy, żeby Polacy nie zrezygnowali ze swojego poczucia odrębności”.

        Przed wyborami prezydenckimi w 2010 r. Jarosław Kaczyński mówił w Zabrzu: „Ten nowoczesny Śląsk, w którym buduje się sztuczne serce, który opanowuje czyste technologie przetwarzania węgla, wytwarzania gazu pod ziemią. To jest Śląsk dobrego połączenia – mocnej rodziny, śląskiej pracowitości, umiejętności zbiorowego działania, z tym wszystkim, co niesie współczesność, a co określamy nowoczesnością”. Trzy lata później prezes namawiał do budowy Bawarii na Podkarpaciu: „Połączenie tradycji z nowoczesnością, tego nam potrzeba”. Rok temu, w Jarosławiu, rozwinął tę myśl: „Podkarpacie czy szeroko rozumiana Małopolska mogłaby być polską Bawarią – bo to jest ta część Polski, gdzie najmocniejsze są tradycyjne wartości i gdzie są możliwości rozwojowe”.
        Przemawiając 11 listopada w Krakowie, Jarosław Kaczyński tak opisał bliską mu wizję kraju pod rządami PiS: „Polska musi być zmodernizowana, jeśli chodzi o organizację, technikę, usługi społeczne, ale nie będziemy modernizować polskiego ducha! To doprowadzi Polskę do wielkości, która nam, Polakom, się należy!”.

        www.tygodnikprzeglad.pl/zrobimy-z-polski-druga-bawarie/
        Tyle w wersji elektronicznej artykułu. W wersji papierowej, autor odwołuje się do raportu pana Boniego "Polska 2030. Wyzwania rozwojowe" z 2009r. (Ciii ... ani słowa o PO) Na wszelki wypadek pobrałem, bo PiS może usunąć. A w raporcie zdefiniowano kilka kluczowych wyzwań, którym należy sprostać, jeśli kraj chce uniknąć "dryfu rozwojowego". Z raportu:
        "Nowoczesny kapitał społeczny, czyli – w  pewnym skrócie
        – ZAUFANIE, kształtują liczne składowe. Wpływa na nie-
        go tożsamość narodowa, najmocniej zaś te jej cechy, które we
        współczesnym świecie charakteryzują się otwartością, wspólnoto-
        wością, pogłębionymi silnymi więziami środowiskowymi, rosnącą
        tożsamością różnych grup. Oparty na takich tradycjach i  wzor-
        cach kapitał społeczny pomnaża zaufanie, zwiększa zdolność do
        kooperacji, zakorzenia w  świecie własnej kultury, a  także wśród
        wielości przenikających się współcześnie kultur, jest podstawą
        nowoczesnej relacji obywatel–państwo. Tak budowane zaufanie
        stanowi istotną wartość dodaną w procesach rozwojowych. Sku-
        pia na tym uwagę WYZWANIE 10 Raportu, choć zarazem
        wątki dotyczące roli kapitału społecznego jako czynnika
        rozwojowego pojawiają się w  charakterystykach każdego
        wyzwania. Nie można jednak budować kapitału społeczne-
        go bez wiarygodności państwa, bez jego sprawności.
        Wiarygodność instytucji publicznych winna pogłębiać zaufanie do
        własnego państwa, a także do życia publicznego w ogóle. Nie da
        się jej budować bez modernizacji sektora publicznego, bez spraw-
        ności państwa działającego służebnie wobec swoich obywateli,
        użytkowników różnego rodzaju ofert usługowych, jakie państwo
        przedstawia. Tylko sprawne instytucjonalnie państwo wyzwa-
        la energie rozwojowe i  sprzyja konkurencyjności gospodarki.
        O  dylematach związanych z  kwestiami sprawnego pań-
        stwa mówi rozdział poświęcony WYZWANIU 9."


        Ciąg dalszy artykułu, pewny do przewidzenia - już obecna działalności PiSu jak i zapowiadane nie prowadzą do podniesienia kapitału społecznego, wręcz odwrotnie. Artykuł kończy się zdaniem:
        Szanse na dogonieie Bawarii są takie, jak pokonanie Bayernu przez Legię.
        • oby.watel Re: Bawaria między Odrą a Bugiem 09.12.15, 22:51
          W raporcie jest też ciekawie napisane o OFE. Warto poczytać. Potem Tusk zrobił dokładnie odwrotnie niż zalecał Boni M.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka