diabollo 06.09.16, 07:53 www.krytykapolityczna.pl/artykuly/swiat/20130313/ciemna-strona-matki-teresy Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
diabollo Jak pięknie pocierpieć. Spór o matkę Teresę 06.09.16, 07:55 Katarzyna Wężyk Drobna staruszeczka w sari, przed którą chylili głowy możni świata tego. Anioł miłosierdzia, noblistka, jej imię stało się synonimem bezinteresownej dobroci ("ale z ciebie matka Teresa"). Któż śmiałby wątpić w jej świętość? "Jest czymś bardzo pięknym widzieć, jak ubodzy przyjmują swój los, znosząc go jak mękę Chrystusa. Swoim cierpieniem wzbogacają świat", głosiła. I: "Trąd nie jest karą, może być pięknym darem Boga, jeśli uczynimy z niego dobry użytek. Przez niego możemy nauczyć się kochać niekochanych". Jaką trzeba mieć w sobie pychę, żeby coś takiego powiedzieć? Jaki brak empatii, tym bardziej szokujący, że sama zbierała nędzarzy z ulicy, myła ich, karmiła i trzymała za rękę, gdy umierali. Pytał ktoś ubogich, czy chcą wzbogacać świat? Trędowatych, czy chcą uczyć zdrowych miłości? Obrońcy matki Teresy zarzucają jej krytykom materializm i niezrozumienie katolickiej duchowości. Ich prawo. Ale trzeba być sytym i zdrowym, żeby - jak Szymon Hołownia w "Tygodniku Powszechnym" - napisać: "Ilu ludziom matka Teresa i jej siostry przedłużyły życie o trzy dni czy trzy tygodnie? Nie wiem. Wiem, że choć to ważne, potrafią to też inni. Unikatowym darem Teresy było nie naprawianie ludzkich ciał, ale lepienie dusz". Ciekawe, ilu zwijających się z bólu wybrałoby "lepienie dusz" zamiast operacji czy morfiny? Wskazówką jest opowieść samej matki Teresy: "Pewnego dnia spotkałam kobietę, która umierała na raka. Powiedziałam jej: Ten okropny ból to znak, że podeszłaś tak blisko do Jezusa na krzyżu, że może cię pocałować. Odparła: Matko, powiedz Jezusowi, żeby przestał". Cierpienie nie uszlachetnia. Zwłaszcza fizyczne, co powinien wiedzieć każdy, kto kiedykolwiek poważnie zachorował lub przykozaczył i wziął borowanie bez znieczulenia. Cierpienie zmienia cię w bezradny kłębek bólu, myślący tylko o tym, żeby to się jak najszybciej skończyło. I jest obrzydliwym podwójnym standardem zachwycanie się, jak to ubodzy pięknie, w pokorze cierpią, ale jak mnie boli, to należy mi się natychmiastowa interwencja lekarza. Sama matka Teresa leczyła się w amerykańskich klinikach. Nic dziwnego, że nie zaufała swoim misjonarkom miłości. Mary Loudon, wolontariuszka, tak wspominała swój pobyt w jednym z domów śmierci: "Dwa pomieszczenia, 50-60 mężczyzn w jednym, 50-60 kobiet w drugim. Umierają. Nie mają prawie żadnej opieki medycznej. Nie dostają środków przeciwbólowych poza może aspiryną, i to na ból, który towarzyszy ostatniemu stadium raka". Opisywała też igły myte pod zimną wodą i 15-latka z wyleczalną chorobą nerki, którego stan się pogarszał, bo nie było antybiotyków. Gdy mogła go uratować już tylko operacja, nie został zawieziony do szpitala. Robin Fox z magazynu "Lancet" także był przerażony brakiem lekarzy, procedur oddzielających umierających od wyleczalnych i morfiny. "Matka Teresa woli opatrzność od planowania. A jak wygląda kompetencja sióstr w ograniczaniu bólu? Nie byłem w stanie ocenić siły podejścia duchowego, ale zaniepokoiło mnie, że nie stosują żadnych silnych środków przeciwbólowych" - relacjonował w numerze z września 1994 r. *** CDN... Odpowiedz Link
diabollo Re: Jak pięknie pocierpieć. Spór o matkę Teresę 06.09.16, 07:57 Martin Caparros, autor słynnego "Głodu", też krytykował metody matki Teresy: "Jeśli chcemy coś dla tych ludzi zrobić, to niechby było to zapewnienie im lepszego życia, nie lepszej śmierci. Żeby tak bardzo troszczyć się o czyjąś śmierć, trzeba wierzyć, że jest ona drogą do innego świata, a wówczas może i ważne jest, jak to nastąpi - choć nie sądzę, by jedna prycza więcej i parę strupów mniej miały tu znaczenie. Umieralnia stanowi model klasycznej chrześcijańskiej dobroczynności: łagodzi najbardziej widoczne objawy nędzy społecznej, absolutnie nie przeciwdziałając jej przyczynom". Przyszła święta głosiła pokorę, uległość, pogodzenie się z losem. Są to niewątpliwe cnoty chrześcijańskie - błogosławieni cisi i tak dalej - ale taka postawa nie zmieni losu wykluczonych na tym świecie. I tak przy okazji jest na rękę bogatym i potężnym. U tych ostatnich zresztą matka Teresa chętnie bywała - przyjmował ją Ronald Reagan, Margaret Thatcher i brytyjska rodzina królewska, ale też haitański dyktator Jean-Claude Duvalier (jego szwadrony śmierci jej nie przeszkadzały?) czy oszust finansowy Charles Keating. Wobec swoich bogatych i hojnych przyjaciół zakonnica stosowała inne standardy niż wobec maluczkich: w 1996 r. potrafiła agitować za utrzymaniem zakazu rozwodów w Irlandii, a potem powiedzieć "Ladies Home Journal", że to dobrze, że jej przyjaciółka księżna Diana się rozwiodła - jej małżeństwo nie było szczęśliwe. Christopher Hitchens, który prowadził prywatną krucjatę przeciw matce Teresie, nazwał ją "sojuszniczką status quo" oraz "fanatyczką, fundamentalistką i oszustką". W osławionej "Missionary position" (u nas wydana pod mniej kontrowersyjnym tytułem "Misjonarska miłość") pisał: "Matka Teresa nie była przyjaciółką biednych, tylko biedy. Mawiała, że cierpienie jest darem Boga. Spędziła życie, sprzeciwiając się jedynemu znanemu lekarstwu na biedę, czyli wzmocnieniu pozycji kobiet i uwolnieniu ich od przymusowej reprodukcji". Faktycznie, poglądy zakonnicy na kontrolę płodności były, nawet jak na Kościół, konserwatywne. Uważała, że antykoncepcja i aborcja są sobie równe pod względem moralnym, a ta ostatnia jest "największym zagrożeniem dla pokoju". "Ubodzy mogą nie mieć nic do jedzenia, mogą nie mieć domu, ale mogą być mimo wszystko wielkimi ludźmi, jeśli zachowują bogactwo duchowe. Aborcja zaś, będąca często skutkiem antykoncepcji, doprowadza ludzi do duchowego ubóstwa i to jest najgorsza nędza, najtrudniejsza do pokonania" - stwierdziła w Kongresie. To jest dopiero hipokryzja: wymaganie od innych bohaterstwa, gdy jej samej problem antykoncepcji, aborcji, głodu i bezdomności nie dotyczył. Bogactwem duchowym nie nakarmisz ósemki dzieci. Ale za to jak pięknie mogą pocierpieć. *Katarzyna Wężyk - dziennikarka "Magazynu Świątecznego" wyborcza.pl/magazyn/1,124059,20637366,jak-pieknie-pocierpiec-spor-o-matke-terese.html Odpowiedz Link