Dodaj do ulubionych

Gie Schetyna dał głos

23.11.20, 21:00
Kiedy ta formacja wreszcie wyląduje na śmietniku historii?
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Gie Schetyna dał głos 24.11.20, 12:42
      www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,100865,26541752,grzegorz-schetyna-oswiadczyl-ze-nie-chce-abrocji-na-zyczenie.html?_ga=2.235271617.1558458537.1606124799-240873953.1469871756#S.main_topic-K.C-B.3-L.1.glowka

      ANNA J. DUDEK

      Grzegorz Schetyna oświadczył, że "nie chce aborcji na życzenie". To proste: niech jej nie robi

      - Trzeba spokojnie porozmawiać, w jaki sposób wrócić do kompromisu aborcyjnego, jak go unowocześnić i dać mu nowe życie - oświadczył (dawno niewidziany) Grzegorz Schetyna. Dodał, że być może konieczne będzie referendum w sprawie aborcji.
      • oby.watel Re: Gie Schetyna dał głos 24.11.20, 20:48
        diabollo napisał:

        > www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,100865,26541752,grzegorz-schetyna-oswiadczyl-ze-nie-chce-abrocji-na-zyczenie.html


        Wyłącz AdBlocka/uBlocka

        Aby czytać nasze artykuły wyłącz AdBlocka/uBlocka lub dodaj wyjątek dla naszej domeny.

        Spokojnie, dodanie wyjątku nie wyłączy blokowania reklam.



        To się nazywa bezczelność. Wyłącz AdBlocka/uBlocka, że przeczytać trzy linijki tekstu, bo reszta ukryta, i pooglądać reklamy. Nie ze mną te numery chitruski.
        • diabollo Re: Gie Schetyna dał głos 25.11.20, 07:32
          Czcigodny Obyl.watelu,
          Naprawdę nie rozumię dlaczego akurat Ty nie rozumiesz, że w gospodarce kapitalistycznej nie ma darmowych obiadów i za usługi trzeba płacić. W tym za gazety.
          Płatne gazety i usługi internetowe są w dodatku uczciwe, bo są transparentne: płacisz określoną kwotę miesięcznie i masz dostęp do gazety.

          Usługi "za darmo" w internecie, to czystej wody bandytyzm, bo jako neoliberał i antykomunista doskonale wiesz, że "za darmo" nie istnieje, więc najprawdopodobniej w takiej usłudze to Ty i Twoje dane są sprzedawane, ale pojęcia nie masz co dokładnie o Tobie jest sprzedawane i komu i za ile.
          Stajesz się - jak to ktoś kiedyś opisał - taką dojną krową w oborze cyberkorporacji, która nawet nie ma świadomości jak i za ile jest dojona.

          Niemniej specjalnie dla Ciebie przekopiuję ten artykuł:

          ****

          ANNA J. DUDEK

          Grzegorz Schetyna oświadczył, że "nie chce aborcji na życzenie". To proste: niech jej nie robi

          - Trzeba spokojnie porozmawiać, w jaki sposób wrócić do kompromisu aborcyjnego, jak go unowocześnić i dać mu nowe życie - oświadczył (dawno niewidziany) Grzegorz Schetyna. Dodał, że być może konieczne będzie referendum w sprawie aborcji.

          Od 22 października, czyli dnia, kiedy Trybunał Konstytucyjny pod przewodnictwem Julii Przyłębskiej zdecydował, że przesłanka embriopatologiczna do przerwania ciąży jest niezgodna z konstytucją, na polskich ulicach protestują setki tysięcy ludzi. Sprzeciwiają się decyzji TK, ale przede wszystkim: domagają się pełni swoich praw i poszanowania autonomii w kraju, w którym te prawa są systematycznie ograniczane.

          Strajk Kobiet sformułował swoje postulaty. Ten dotyczący aborcji jest bardzo przejrzysty: aborcja na żądanie do 12. tygodnia ciąży. Żadnych więcej "kompromisów", żadnych ustaw - jak ta, którą zaproponował prezydent Andrzej Duda - które mają być kompromisem z kompromisem. Żadnych więcej warunków i obostrzeń.
          Nastroje na ulicach są jednoznaczne, a ostatnie działania policji tylko je wzmacniają.

          Tymczasem Grzegorz Schetyna postanowił przerwać milczenie i oświadczyć, że on sam nie chce aborcji na życzenie, oraz że "trzeba spokojnie porozmawiać, w jaki sposób wrócić do kompromisu aborcyjnego, jak go unowocześnić i dać mu nowe życie". Dodał, że być może konieczne będzie referendum w sprawie aborcji.

          W rozmowie z Polsatem polityk powiedział też, że ma nadzieję, "iż te emocje, które dzisiaj są na polskich ulicach, pozwolą nam usiąść do stołu i zbudować wspólne spojrzenie na tę kwestię".

          Słowa Schetyny pozwalają wysnuć następujące wnioski: albo kompletnie nie czyta owych "nastrojów" na ulicach, albo cynicznie bierze udział w trwającej od ponad dwóch dekad grze z Kościołem. Od podpisania tzw. kompromisu minęło 27 lat, ale prawa kobiet wciąż są przedmiotem handlu na politycznym targowisku.
          Hasło protestów jest bardzo krótkie. Brzmi: "wypierdalać". W tym krótkim słowie mieszczą się całe lata upokorzeń, marginalizowania, zawłaszczania, kupczenia i sprowadzania kobiet do roli przedmiotu w tej rozmowie. Ulica nie mówi: bardzo prosimy o poszanowanie naszych praw. Ulica żąda i stawia warunki. I nie idzie - nie pójdzie - na żaden kompromis.

          Nie będzie to kompromis wypracowany przez pana Schetynę i innych panów, w tym tych w sutannach, którzy łaskawie zezwolą kobietom, pod pewnymi warunkami i w określonych okolicznościach, trochę decydować o swoim życiu. O to chodzi - między innymi - w protestach. A przede wszystkim - o prawo wyboru. Wyboru, przed jakim ani Grzegorz Schetyna, ani reszta brylujących w mediach i na Wiejskiej panów, nigdy nie stanie. Nie chcecie aborcji na życzenie? To proste. Nie musicie jej sobie życzyć. Ani robić. Wasze życzenia kobiet nie interesują.

          www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,100865,26541752,grzegorz-schetyna-oswiadczyl-ze-nie-chce-abrocji-na-zyczenie.html?_ga=2.235271617.1558458537.1606124799-240873953.1469871756#S.main_topic-K.C-B.3-L.1.glowka
          • oby.watel Mój głos 25.11.20, 09:49
            diabollo napisał:

            > Czcigodny Obyl.watelu,
            > Naprawdę nie rozumię dlaczego akurat Ty nie rozumiesz, że w gospodarce kapitali
            > stycznej nie ma darmowych obiadów i za usługi trzeba płacić. W tym za gazety.
            > Płatne gazety i usługi internetowe są w dodatku uczciwe, bo są transparentne: p
            > łacisz określoną kwotę miesięcznie i masz dostęp do gazety.

            Szanowny Diabollo
            Naprawdę nie rozumiem dlaczego akurat Ty nie rozumiesz, że we wpisie nie chodziło o domaganie się darmowego obiadku lecz o coś zgoła innego. Nie uważasz, że jeśli administruje się forum, ma możliwość usuwania wpisów, to wypadałoby rozumieć o co w nich chodzi? Jeszcze raz spróbuję wyjaśnić, więc bardzo proszę skup się. Nie będę szukał analogii, bo cenię sobie Twój intelekt, a niezrozumienie składam na karb chwilowego zaćmienia umysłu. Otóż po kliknięciu linku użytkownik zwykle kierowany jest na stronę z zajawką artykułu, gdzie może sobie przeczytać krótszy lub dłuższy fragmencik i ewentualnie wykupić do niego dostęp. W omawianym przypadku tak nie jest. Zostałem przekierowany na pustą stronę z widniejącym na środku przytoczonym żądaniem. Czy muszę Ci tłumaczyć, że po wyłączeniu blokady także nie będę mógł zapoznać się nawet z tym kadłubkiem tekstu, ponieważ na Wyborczej przykrywa go zachęta do wykupienia dostępu? W omawianym przypadku jest bardziej cywilizowanie, ale i tak po chwili wyskakuje baner z informacją, że jest blak friday, więc se wykup dostęp.

            Przykro mi, że mimo, iż wielokrotnie tłumaczyłem dlaczego nie zamierzam płacić za treści oferowane przez Wyborczą ty z uporem pouczasz mnie i sugerujesz, że domagam się udostępniania ich za darmo. Niczego się nie domagam. Uważam, że są informacje które powinny być powszechnie dostępne, jak eksposé premiera czy informacja o wprowadzeniu stanu wojennego, za które wyborcza także potrafi żądać pieniędzy. Za pozostałe można zapłacić, jeśli ktoś uzna, że są tego warte. Ja uznałem, że nie są.

            Kupowałem papierową "Gazetę Wyborczą", miałem dostęp do oferowanych przez portal treści i najpierw przestałem kupować, a później zrezygnowałem z przedłużenia abonamentu. Czy wykupiłeś dostęp do Do Rzeczy? Nie? Nie interesuje Cię to? No właśnie. Teraz polityka portalu zmieniła się na bezczelną. Najpierw pojawia się większy fragment tekstu, znika i pojawia się baner z zachętą: wybierz prenumeratę i zyskaj pełny dostęp do wszystkich treści z możliwością blokowania reklam. Zapłacisz i nadal będziesz bombardowany reklamami, chyba, że se włączysz to, co właśnie wyłączyłeś po to, by zobaczyć ten baner. Na banerze można przeczytać jeszcze, że To oczywiste, że na Wyborcza.pl chcesz po prostu czytać dobre teksty. Jednak reklamy - obok prenumerat - są naszym głównym źródłem utrzymania i pozwalają nam robić rzetelne dziennikarstwo. Problem w tym, że nie chcę. Przybyłem, zobaczyłem, stwierdziłem, że tam nie ma dobrych tekstów i wyszedłem. Na jakiej podstawie stwierdziłem, że nie ma? Ano na takiej, że wszędzie jest dostęp do przynajmniej jednego akapitu, a na wyborcza.pl nie ma dostępu wcale, bo treść znika, a lead przysłania baner. Jeśli teksty są naprawdę dobre, to czemu są ukrywane praktycznie w całości? Jeśli ktoś coś wstydliwie chowa, to znaczy, że nie ma się czym chwalić, a ja nie zwykłam kupować kota w worku.

            Czy wyraziłem się dostatecznie jasno? Jeśli uważasz, że tekst jest dobry i chcesz o nim podyskutować, to wklej, będę wdzięczny. Ale błagam nie praw morałów. Zdanie na ten temat wyraziłem tutaj i nie potrzebowałem do tego przemyśleń p. Anny J. Dudek.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka