Dodaj do ulubionych

Jaka piękna katastrofa

01.09.21, 21:32

krytykapolityczna.pl/kraj/campus-polska-jaka-piekna-katastrofa/
Obserwuj wątek
      • oby.watel Re: Jaka piękna katastrofa 02.09.21, 20:01
        Następny geniusz. Który PGR Balcerowicz zlikwidował? Takie brednie dowodzą, że Balcerowicz miał rację sugerując, że żeby o czymś mówić trzeba mieć o tym choćby blade pojęcie. Tak buduje się lewicową narrację nie mającą nic wspólnego z rzeczywistością. Skutkiem są zarzuty postawione przez jednego... młodzieńca, że przez Balcerowicza w Polsce szalała inflacja na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych.
    • oby.watel Re: Jaka piękna katastrofa 03.09.21, 10:55
      Na Campusie Polska prof. Leszek Balcerowicz stanął naprzeciw pokolenia, które ma problem z kojarzeniem faktów i zrozumieniem konsekwencji własnych postulatów. Przy całej swojej apodyktyczności, prof. Balcerowicz okazuje się zwolennikiem otwartej debaty, czego nie można powiedzieć o wszystkich jego młodych słuchaczach.

      Starcie Leszka Balcerowicza z częścią młodych ludzi na Campus Polska było jednym z najciekawszych wydarzeń tego przedsięwzięcia – być może ciekawszym niż wszystkie pozostałe. Można je przedstawić na dwa sposoby.

      Pierwszy sposób, który dominował w mediach lewicowych, operujących w ramach klisz powielanych przez młode pokolenie, wyglądałby tak: boomer, nierozumiejący współczesnych wyzwań, z wyżyn swojej arogancji chce pouczać młodzież. Dobrze oddaje to zdanie z portalu Noizz: „Nie da się rozmawiać z tzw. Gen-Z, jeśli nie weźmie się pod uwagę podstawowego faktu: starsze pokolenia zrujnowały im świat, więc teraz naprawdę nie chcą słuchać pouczeń ze strony ludzi, którzy prawdziwego wymiaru katastrofy klimatycznej nie odczują na własnej skórze”.

      Ten opis nie wytrzymałby najprostszej analizy. Choćby stwierdzenie o „zrujnowaniu świata” jest grzmiącym absurdem. Ten „zrujnowany świat” zapewnia temuż właśnie „pokoleniu Z” warunki życia, o których ich rodzice mogli w tym wieku jedynie marzyć. Na tę „ruinę” ciężko pracowały generacje.

      Drugi sposób byłby taki: integralny liberał, którym jest prof. Balcerowicz, próbuje tłumaczyć podstawowe mechanizmy od zawsze działające w gospodarce, równie niezmienne jak prawa fizyki, ludziom, którzy nie umieją już dostrzegać związków przyczynowo-skutkowych, którym logiczne myślenie zastępują różne ideologie i którzy, gdy te związki się im przedstawia, tupią jedynie ze złości nogą. Ten drugi sposób jest mi znacznie bliższy.

      „A co, miałem zamknąć do więzienia?”

      Owszem, Leszek Balcerowicz nie jest osobą łatwą. Owszem, jego sposób bycia czy wypowiadania się można uznać za apodyktyczny. Nie zmienia to jednak faktu, że postawiony wobec ludzi, którzy nie rozumieją, jakie skutki miałyby stawiane przez nich postulaty, ma prawo nie być specjalnie uprzejmy.

      Jednym z najszerzej komentowanych momentów spotkania prof. Balcerowicza z uczestnikami imprezy było pytanie zadane przez człowieka z Młodzieżowego Strajku Klimatycznego – radykalnej organizacji, która specjalizuje się w wysuwaniu daleko idących postulatów w imię walki o klimat. Ów młody człowiek (myląc zresztą nazwę Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatycznych) zarzucił prof. Balcerowiczowi, że siedem lat temu jego Fundacja Obywatelskiego Rozwoju w krótkim komunikacie wspomniała o tym, iż na temat decydujących przyczyn zmian klimatycznych są różne opinie w świecie naukowym. Młody człowiek z oburzeniem pytał, jak ekonomista mógł pozwolić na takie „denialistyczne” publikacje. „A co, miałem zamknąć do więzienia?” – odparował Balcerowicz.

      To bardzo charakterystyczny moment. Naprzeciwko profesora stanął człowiek, używający czysto ideologicznego dyskursu, którego częścią jest wykluczające określenie „denializm” (w polskiej wersji: negacjonizm), nawiązujące celowo do zaprzeczania Holocaustowi (co już samo w sobie jest potężnym nadużyciem, uwłaczającym pamięci żydowskich ofiar niemieckich zbrodni). Ludzie z organizacji takich jak MSK uważają, że z debaty należy wykluczyć wszystkich myślących inaczej niż oni. Leszek Balcerowicz, przy całej swojej apodyktyczności, uznaje ten postulat za absurdalny.

      W rozmowie z portalem Business Insider wskazywał zresztą, że wspomniany komunikat opisywał jedynie faktyczny stan rzeczy: faktycznie, są naukowcy, którzy podważają dominującą narrację w sprawie przyczyn zmian klimatu. Dla młodych radykałów to jednak żadne wytłumaczenie. Nieprawomyślne stanowiska mają być w ogóle pomijane, wykasowane z przestrzeni publicznej. Tacy ludzie są zatem w zwolennikami zwykłego autorytaryzmu. Leszek Balcerowicz, jakkolwiek dla niektórych paradoksalnie mogłoby to brzmieć, występuje tu jako obrońca prawdziwie demokratycznej, otwartej debaty.

      „Nierówności są złe”

      Inny ciekawy moment to pytanie o walkę z nierównościami, zadane przez młodą kobietę w taki sposób, jakby definicja nierówności czy ich negatywna natura były same z siebie całkowicie oczywiste i nie wymagały już uzasadnienia. Leszek Balcerowicz w odpowiedzi zapytał bardzo sensownie, czy nierówności są w Polsce dzisiaj problemem. I znów – to tak naprawdę starcie myślowego autorytaryzmu ze starą szkołą logicznego myślenia i rozumowania.

      Dla „pokolenia Z” istnieją oczywistości, na których budują swoje postulaty – bo trudno tu mówić o przemyśleniach, jako że na ogół nie stoi za tym żadna własna praca myślowa. Jedną z takich oczywistości jest, że „nierówności są złe”, a więc trzeba je zwalczać. Dlaczego są złe i czy w ogóle są złe same z siebie – to ich już nie zaprząta. Dlatego właśnie pytanie nie brzmiało na przykład: „czy widzi pan problem nierówności?” albo: „jak ocenia pan społeczne skutki nierówności, jeśli istnieją?”. Dla wielu słuchaczy szokiem musiało być, że prof. Balcerowicz zakwestionował założenie zawarte w pytaniu.

      Sam przekonałem się niedawno, jak oderwani od realiów są przedstawiciele dzisiejszych dwudziestoparolatków i jak olbrzymie mają problemy w zrozumieniu konsekwencji realizacji ich własnych życzeń. Było to podczas debaty o programie Fit For 55 zorganizowanej przez Kancelarię Prezydenta w Belwederze. Obecni byli między innymi członkowie Młodzieżowej Rady Klimatycznej, powołanej przez Michała Kurtykę, ministra klimatu, a skupiającej rozmaitych aktywistów. Młody człowiek z MRK stwierdził mimochodem, że „transport lotniczy nie jest w tej chwili obłożony podatkiem węglowym, ale to oczywiście musi się zmienić”. Zostało to powiedziane tak, jakby była to całkowicie niekwestionowalna „oczywista oczywistość”. Chodziło o plan objęcia lotnictwa systemem uprawnień na emisję CO2.

      Rzecz w tym, że transportu lotniczego nie da się „zazielenić”, co przynajmniej w teorii jest celem podatku węglowego. Zbudowanie samolotu pasażerskiego na baterię, przewożącego na długich dystansach z odpowiednią prędkością dziesiątki ton ładunku i setki pasażerów, jest niemożliwe z powodów czysto fizycznych. Dlatego jedynym skutkiem wprowadzenia systemu uprawnień do emisji CO2 do transportu lotniczego będzie wzrost cen biletów oraz kosztów. To z kolei oznacza, że załamie się masowy i tani lotniczy transport, pozwalający podróżować ludziom średnio zamożnym, a nawet uboższym, czyli korzystać z tego, co jeszcze jakiś czas temu było przywilejem bogatych. Naturalnie ucierpią na tym również inne branże: przede wszystkim turystyczna, ale i wiele innych. Podrożeje wszystko to, co jest przewożone samolotami.

      Obrońca zdrowego rozsądku

      Bezmyślność i łatwość, z jaką młodzi aktywiści chcą pozbawić miliony ludzi możliwości taniego podróżowania po świecie, ale też wielu innych zdobyczy „zrujnowanego świata”, jest porażająca. Zarazem jednak – co też musiało prof. Balcerowicza uderzyć nie tylko podczas debaty na Campus Polska – jest to pokolenie skrajnie roszczeniowe, w którym etos ciężkiej pracy i powolnego dochodzenia do dobrej pozycji materialnej staje się niemodny. Symbolem są zbiórki lewicowych aktywistów ogłaszane w mediach społecznościowych. Taką zbiórkę, bardzo skutecznie, przeprowadził Kolektyw „Stop Bzdurom”, po czym zakończył działalność. Głośne były też internetowe żebry Hanny Zagulskiej. Tam jednak sukces zależał mimo wszystko od dobrej woli ofiarodawców, stąd popularność idei skrajnie lewicowych gospodarczo, które nie zakładają już żadnej dobrowolności, ale przymusową, agresywną redystrybucję. Skoro nie chce się pracować na swój dobrobyt, to trzeba uzasadnić, jak zabrać tym, którym się chciało i rozdać „po równo”.

      Można sobie z prof. Balcerowicza kpić, że jest przedstawicielem starego porządku i że nie rozumie młodych. Pewnie faktycznie ich nie rozumie, bo trudno komuś, kto kieruje się prostą, jasną logiką rynku zrozumieć ludzi, którzy myślą, że pieniądze biorą się z drukarni lub
      • oby.watel Re: Jaka piękna katastrofa 03.09.21, 10:58
        Widzę, że nareszcie poprawiono edytor. Przedtem ostrzegał, że przekroczono ustawowa liczbę znaków, teraz po prostu obcina tekst. No więc dokończenie.

        Można sobie z prof. Balcerowicza kpić, że jest przedstawicielem starego porządku i że nie rozumie młodych. Pewnie faktycznie ich nie rozumie, bo trudno komuś, kto kieruje się prostą, jasną logiką rynku zrozumieć ludzi, którzy myślą, że pieniądze biorą się z drukarni lub są pustymi bitami w komputerach. Można też mieć do prof. Balcerowicza pretensję o różne jego decyzje z przełomu lat 80. i 90., dowodzić, że był albo za mało, albo za bardzo radykalny. Kwestia niegdyś bardzo żywej, dzisiaj już wygasłej dyskusji.

        Jednak gdy staje naprzeciwko, mówiąc w uproszczeniu, pokolenia Campusu Polska, ich emocjonalności, braku logiki, roszczeniowości i zarazem tendencji do tłumienia debaty – to on jest obrońcą otwartej dyskusji, niezmiennych, klasycznych reguł gospodarki i, co najważniejsze, zdrowego rozsądku.

        Łukasz Warzecha
        • walmart.ca Re: Jaka piękna katastrofa 03.09.21, 11:39
          oby.watel napisał:

          > on jest obrońcą otwartej dyskusji, niezmiennych, klasycznych re
          > guł gospodarki i, co najważniejsze, zdrowego rozsądku.

          > Łukasz
          > Warzecha

          >
          Brzmi jak TINA -"There is no alternative" - M. Thatcher
          • oby.watel Re: Jaka piękna katastrofa 03.09.21, 13:42
            walmart.ca napisał:

            > Brzmi jak TINA -"There is no alternative" - M. Thatcher

            Lepiej by było gdyby brzmiał jak Marks, Engels lub Lenin? Ale tak brzmią młodzieńcy, których pytania wskazują na to, że nie mają pojęcia o czym mówią. Jeden uczeń Leppera obarcza Balcerowicza odpowiedzialnością za... inflację, inny twierdzi, że Balcerowicz zlikwidował PGR-y. Nie zlikwidował za to służby zdrowia, dlatego dziś służba zdrowia kwitnie.
        • diabollo Re: Jaka piękna katastrofa 04.09.21, 10:07
          Na miejscu profesora Janusza Ekonomii-Balceriwicza byłbym załamany, gdyby się okazało, że moim obrońcą został wielki dzienbikarz niezlomny, Młot Na Grecię, Łukasz Warzecha.

          Kłaniam się nisko.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka