Dodaj do ulubionych

Igor Girkin

19.02.23, 10:02
Używa słowa "wojna", o Putinie mówi "dziad". Striełkow powinien dostać kilkanaście lat łagru, a jest gwiazdą rosyjskiego internetu

Wacław Radziwinowicz

wyborcza.pl/magazyn/7,124059,29460359,uzywa-slowa-wojna-o-putinie-mowi-dziad-strielkow-powinien.html
Dwaj pułkownicy FSB, którym powierzono rozpracowanie młodego monarchisty, byli pod wrażeniem "obiektu", jego wiedzy, oficerskiego stylu bycia, wyobraźni.
Kreml jest bezsilny wobec nawołującego do przewrotu Igora Girkina-Striełkowa, bo on wyraża to, co myślą coraz bardziej rozdrażnieni nieudolnym prowadzeniem wojny, domagający się głów patrioci, orędownicy wojny na poważnie.

Z tego, co ostatnio słyszę od frontmenów propagandy kremlowskiej, największe wrażenie zrobiły na mnie wywody politologa Siergieja Markowa, tłumaczącego, jak władza powinna reagować na zuchwałe wypady emerytowanego pułkownika FSB, który nazywa Putina to „prostytutką", to „dziadem w bunkrze" i oskarża o strach przed działaniem.

- Striełkow ogłosił, że w głowach elit władzy ta w… (Markow trzyma się zakazu używania słowa „wojna", bo za to idzie się do łagru) jest przegrana. A Striełkowowi wierzą bardzo liczni. Jeśliby go teraz zmusić do milczenia, ci wierzący odczytają to jako potwierdzenie jego racji. Upewnią się tylko, że elity to kapitulanci, grają na klęskę specjalnej operacji wojskowej – przestrzega ekspert.

Jego zdaniem postąpić należy na odwrót. - Nie wolno zamykać gęby Striełkowowi, a pokazać, że elity Rosji wierzą w zwycięstwo Rosji. I wszyscy zobaczą naocznie, że on nie ma racji.

Markow jest wystarczająco doświadczony i bliski centrum władzy, by wiedzieć, co należy i wolno powiedzieć. I wie dobrze, że w jego kraju argumentem, jakim zwykle władza posługuje się, przekonując oponentów, że nie mają racji, są kule w plecy, jak w przypadku dziennikarki Anny Politkowskiej i polityka Borysa Niemcowa, lub gaz bojowy nowiczok, którym próbowano otruć Nawalnego.

Powinien dostać kilkanaście lat
W czasie wojny choćby za użycie w sieci zakazanego słowa na "w" trafia się do łagru. Za dyskredytację poczynań armii na froncie ukraińskim – choćby krytykę nieporadnych generałów – automatycznie wszczynane jest dochodzenie z paragrafów kodeksu karnego przewidujących kilkanaście lat pobytu tam, gdzie można podziwiać zorze polarne.

A Girkin-Striełkow na każdym spotkaniu z coraz liczniejszymi zwolennikami czy w każdym exposé w internecie (do telewizji dostępu nie ma) potrafi nagadać na tyle, że powinien siedzieć do końca holocenu, czyli obecnej epoki geologicznej.

To mu jednak nie grozi. Zamiast zastrzelić, otruć czy posadzić, Kreml całym swym postępowaniem, jak uważa Markow, ma przedstawić mu świadectwo swego patriotyzmu.

Coś niebywałego, a wytłumaczyć takie podejście można tylko strachem.

Narodowcy groźniejsi niż liberałowie
52-letni dziś oficer służb, weteran kilku wojen, publicysta, monarchista, zbrodniarz wojenny skazany (zaocznie) przez sąd holenderski na dożywocie za udział w zestrzeleniu malezyjskiego boeinga 777 (17 lipca 2014 r. nad Donbasem – 298 ofiar) nazywa się Igor Wsiewołodowicz Girkin.

Igorem Iwanowiczem Striełkowem nazwali go oficerowie operacyjni FSB, którym w latach 90. powierzono rozpracowanie młodego historyka o poglądach skrajnie monarchistycznych i nacjonalistycznych, który z wielką pasją zajmował się rekonstrukcjami bitew I wojny światowej. Wzorując się na legendarnych carskich oficerach, dowodził bardzo sprawnym plutonem cekaemistów, zarażonych tak jak on legendą imperium i jego wielkiej armii.

A i do prawdziwej bitki był skory. Jako 22-latek powtórzył wyczyn Che Guevary z bitwy o Santa Clarę, kiedy walcząc z Mołdawianami w Naddniestrzu, użył buldożera do ataku na wóz pancerny, który przewrócił i zdobył dla rosyjskich separatystów. Jako ochotnik był też na wojnie bośniackich Serbów z Chorwatami i w szeregach armii Rosji na pierwszej czeczeńskiej.

Dla czujnych służb poglądy młodego człowieka, ćwiczenia z bronią, udział w awanturach wojennych wyglądały wielce podejrzanie. Girkin został poddany rozpracowaniu.

CDN...
Obserwuj wątek
    • diabollo Re: Igor Girkin 19.02.23, 10:04
      W Rosji i jelcynowskiej, i putinowskiej FSB ostro, początkowo znacznie ostrzej niż demokratyczną, zwalczała opozycję nacjonalistyczną. Na Kremlu zdawali sobie sprawę, że krytyka władzy ze strony patriotów łatwiej trafia do mas niż hasła prozachodnich liberałów.

      Przy tym to w tych środowiskach tworzyły się podziemne grupy zbrojne, jak chociażby BORN (Bojowa Organizacja Rosyjskich Nacjonalistów), której przypisuje się co najmniej dziesięć głośnych zabójstw.

      Monarchista rekonstruktor wstępuje do FSB
      Kreml prowadził z tymi ugrupowaniami specyficzną grę. Z jednej strony eksponował i wyolbrzymiał ich rolę - na użytek zewnętrzny, by pokazać światu, jak straszna byłaby alternatywa dla reżimu Putina. Z drugiej, co się udało po rozgromieniu niezależnej skrajnej prawicy, władza starała się znacjonalizować nacjonalizm, przejąć go jako własną ideologię, oddać w ręce zaufanych ludzi, takich jak Władimir Żyrinowski.

      A i młody Girkin, po „obróbce" w służbach specjalnych nie poszedł siedzieć.

      Jak twierdzi wysoki oficer FSB występujący kilka lat temu przed dziennikarzami jako generał major Giennadij Kazancew, dwaj jego podwładni w randze pułkowników, którym powierzono rozpracowanie młodego monarchisty, byli pod wrażeniem „obiektu", jego wiedzy, oficerskiego stylu bycia, wyobraźni. - To dobry kandydat dla nas. Weźmy go. Tym bardziej że na próbę wysyłamy do Czeczenii młodych oficerów. A on ma doświadczenie bojowe – rekomendowali Girkina.

      28-letni weteran przyjęty do FSB został już na dobre Striełkowem, przyjmując pseudonim operacyjny od nazwiska swojej babki. Na służbie dorobił się wysokich orderów.

      Jest interesujący projekt dotyczący Ukrainy
      Znaną postacią pułkownika odesłanego za zbytnią samodzielność na emeryturę w wieku 43 lat uczyniła wojna 2014 r. o Donbas.

      Jeszcze odchodząc z FSB, zapowiadał, że „jest interesujący projekt dotyczący Ukrainy", w którym chodzi „jak zwykle o kradzież pieniędzy z budżetu". Ale jego zdaniem można by z tego wbrew mocodawcom zrobić coś poważnego.

      I rzeczywiście, pod patronatem Konstantina Małofiejewa, prawosławnego, patriotycznego miliardera i magnata medialnego, udało mu się wiosną 2014 r. zanieść wojnę na wschód Ukrainy.

      „To ja nacisnąłem na cyngiel wojny", wyznawał potem z dumą. Tłumaczył, że region po zwycięstwie Majdanu Godności, przejęciu władzy w Kijowie przez nowych ludzi, dalej żyłby spokojnym życiem, gdyby nie grupa po zęby uzbrojonych ludzi, którą przyprowadził z zajętego przez Rosjan Krymu i z nią opanował 100-tysięczny Słowiańsk.

      Jako komendant miasta zaprowadził wojenne porządki. Rozstrzeliwał dezerterów, maruderów, urzędników lojalnych wobec Kijowa, jeńców. Ukraińcy uznali go za zbrodniarza wojennego.

      Słowiańsk zostawił pod naciskiem przeciwnika czy też, jak zapewnia, by rozpalić jeszcze większą wojnę.

      Został na krótko dowódcą sił zbrojnych separatystycznej Donieckiej Republiki Ludowej. W tym wcieleniu robił wszystko, by wciągnąć Rosję w agresję na pełną skalę i zajęcie całego kraju.

      Moskwa wtedy kalkulowała jednak inaczej. Planowała zachowanie w granicach Ukrainy opanowanych przez separatystów obwodów ługańskiego i donieckiego, które uzyskałyby autonomię, a w rzeczywistości byłyby podporządkowane Rosji. Taki polityczny złośliwy nowotwór pozwoliłby Kremlowi kontrolować sytuację w Kijowie, czyli bez wojny podporządkować sobie całego sąsiada.

      Striełkow w takim rozdaniu się nie mieścił. Moskwa w sierpniu 2014 r. odwołała go do siebie, co on uważa za zdradę.

      Putin jest zbyt łagodny
      Dziś głos wypowiadającego się o wojnie Striełkowa jest donośny. Bo on zna się na wojnie, dobrze wie, co się dzieje na frontach czy na zapleczu. Choć odmówiono mu przyjęcia do służby na pierwszej linii, wszędzie ma kolegów i zwolenników, którzy na bieżąco informują go, co się dzieje.

      A jego tezy są radykalne. Uparcie i głośno dowodzi, że Rosja nie była i nie jest przygotowana do wojny.

      I już na samym początku była skazana na porażkę. Bo Kreml i osobiście Putina omamili jego człowiek w Kijowie, Wiktor Medwedczuk - były szef administracji prezydenta, przywódca opozycji antymajdanowej, prywatnie kum Rosjanina - i generałowie służb. Oni wspólnie, według nie tylko Striełkowa, ukradli pieniądze przysłane im z Moskwy na tworzenie piątej prorosyjskiej kolumny w kraju, który - jak wmówili Putinowi - jest gotów przyjąć żołnierzy z Rosji kwiatami.

      Putin nikogo z nich nie ukarał i jeszcze wykupił Medwedczuka z ukraińskiego więzienia, wymieniając go na wziętych do niewoli żołnierzy z pułku Azow, których, zdaniem Striełkowa, należało rozstrzelać za zbrodnie wojenne.

      Putin, według Striełkowa, jako głównodowodzący się nie sprawdza. Uchyla się od wzięcia odpowiedzialności. Kryje się przed światem i współpracownikami w bunkrze.

      Sprawy powierzył niedołęgom, durniom i złodziejom, takim jak Siergiej Szojgu, minister obrony, Walerij Gierasimow, szef sztabu generalnego i dowódca frontu ukraińskiego, czy Siergiej Ławrow, rzadko kiedy trzeźwy szef dyplomacji.

      Ministra Szojgu, który ani jednego dnia nie służył w siłach zbrojnych, a od razu został generałem armii, nazywa kartonowym marszałkiem przydatnym jedynie do organizowania czołgowych biatlonów i rzeźbienia drewnianego Pinokia (minister rzeczywiście po nocach produkuje takie figurki i nawet urządził wystawę swoich dzieł).

      CDN...
      • diabollo Re: Igor Girkin 19.02.23, 10:06
        Prowadzących wojnę stać tylko na rzucanie wojsk do krwawych szturmów, które pochłaniają mnóstwo ofiar, a sensu strategicznego nie mają.

        Armia, jak dowodzi Striełkow, jest zdemoralizowana, źle obuta, źle ubrana, marnie karmiona, fatalnie wyposażona, bo wciąż okradana. I poza wyjątkami takimi jak najemnicy z Grupy Wagnera do walki się nie nadaje.

        Broń wytwarzana przez rodzimy przemysł jest przestarzała.

        A do tego wojna jest prowadzona nie na serio. Przez wrogi kraj wciąż płynie na eksport gaz czy amoniak z Rosji. Putin ciągle liczy na to, że uda mu się wymęczyć jakiś „dogoworniak", czyli dogadać się z Zachodem o takich warunkach pokoju, które dałoby się przedstawić jako sukces.

        Zróbmy wojnę na serio
        Lekarstwem jest, zdaniem Striełkowa, rozpoczęcie wojny na serio, okrutnej i bezlitosnej.

        A więc dokładna wymiana ekipy rządzącej krajem. Samego Putina na czas wojny należy zostawić. Bo, jak argumentuje, w bunkrze, czyli na tronie, ktoś siedzieć musi – choćby sobowtór, choćby lala z porcelany.

        Moskwa musi przeprowadzić powszechną mobilizację, i to nie tylko do armii, ale również w przemyśle, transporcie. Całe życie kraju musi być podporządkowane potrzebom frontu. Bo tylko zebrawszy wszystkie swoje, nie tak wielkie, jak się wydawało Putinowi i jego świcie, siły, można osiągnąć cel. To znaczy pełne podbicie Ukrainy.

        Zresztą i cel tej wojny trzeba jeszcze narodowi pokazać, bo Kreml do dziś tego nie zrobił, tylko opowiada a to o denazyfikacji, a to o demilitaryzacji, a to o obronie mieszkańców Donbasu.

        W kraju powinna zapanować żelazna dyscyplina, dzięki której skorumpowanych polityków czy dezerterów spotykałaby surowa kara.

        A Rosja powinna rzucić przeciw Ukrainie wszystko, co tylko uda się jej zgromadzić. Poza bronią jądrową, bo jej użycie Striełkow uważa za szczyt głupoty. Ostrzega przy tym jednak, że „nie ma takich szczytów głupoty, na jakie nasi dowódcy nie byliby w stanie się wdrapać".

        Rozgniewani patrioci, oficerowie, prawosławni
        Internetowe miażdżące władzę wystąpienia Striełkowa mają oglądalność porównywalną z najpopularniejszymi telewizyjnymi talk-show. A ich publiczność stanowią ci, których także na Kremlu nazywają rozgniewanymi patriotami.

        Miano rozgniewanych obywateli nadawano tym, którzy pod koniec 2011 r. wychodzili na masowe protesty przeciw powrotowi Putina na fotel prezydenta i domagali się demokracji i liberalizacji.

        Dzisiejsi nowi rozgniewani są przeciwieństwem tamtych - żądają jak najszybszego obiecanego zwycięstwa, protestują przeciw wykrwawianiu armii przez nieudolnych generałów, nie mogą się pogodzić z oddaniem przez Rosję Chersonia… Lista pretensji jest długa i rośnie.

        Rozgniewani są też liczni oficerowie sił zbrojnych i funkcjonariusze służb, którzy na podstawie tego, co widzą i czego doświadczają, zgadzają się ze Striełkowem.

        CDN...
        • diabollo Re: Igor Girkin 19.02.23, 10:06
          Rozgniewane są silne radykalne grupy prawosławne takie jak cariebożcy, za którymi Striełkow się wstawiał, kiedy podlegali cerkiewnym represjom.

          Te nastroje, których wyrazicielem stał się zuchwały Striełkow, niepokoją Kreml.

          Oleg Matwiejczew, deputowany do Dumy z putinowskiej Jednej Rosji, przestrzegał na początku lutego: - Dziś jedyne wewnętrzne niebezpieczeństwo dla naszego państwa tworzy majdan turbopatriotyczny, lekko lewicujący, krzyczący też o korupcji. A to akurat jest sposób wyprowadzenia ludzi na ulice. A pretekstem może być wszystko. Niech tylko znowu zdarzy się coś takiego jak oddanie Bałaklii czy innego Iziuma [miejsca dotkliwych klęsk armii Rosji] i ludzie wychodzą na ulicę obalać jakiegoś złodzieja Szojgu. I histeria gotowa.

          ***

          wyborcza.pl/magazyn/7,124059,29460359,uzywa-slowa-wojna-o-putinie-mowi-dziad-strielkow-powinien.html
      • grzespelc Re: Igor Girkin 20.02.23, 00:07
        Całe szczęście, że jest tylko jeden Girkin, a reszta jednak woli ukraść kasę i wybudować chałupę, bo mielibyśmy duuuży problem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka