diabollo
14.03.24, 07:12
www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/7,100865,30792044,przyjelam-narracje-prezydenta-dudy-ze-zarodek-to-taki-sam-czlowiek.html?_ga=2.60005294.2091820613.1710396463-214803726.1710396463#S.opinion-K.P-B.1-L.1.glowka
Duda twierdzi, że zarodek to taki sam człowiek jak on. Ta narracja upada pod ciężarem logiki
NATALIA WALOCH
"Jestem człowiekiem, który broni życia. Dla mnie aborcja jest pozbawieniem życia małego człowieka, który znajduje się w łonie matki. Jeśli ktoś żąda aborcji, to dla mnie żąda prawa do zabijania" - powiedział prezydent Andrzej Duda w wywiadzie dla TVN 24, a mnie przypomniały się lekcje etyki w liceum, kiedy nastoletni przeciwnicy aborcji kończyli dysputę właśnie kategorycznym stwierdzeniem.
Argument, który przystoi 16-latkowi w sporze z rówieśnikami, w ustach prezydenta państwa jest po prostu infantylny.
Rozumiem, że nie ma sensu polemika z panem Dudą na temat tego, że zarodek czy płód nie jest jeszcze człowiekiem, bo z wiarą nie ma jak polemizować. Ale nawet przyjąwszy roboczo przekonanie, że zarodek przed 12 tygodniem jest istotą taką samą jak pan prezydent czy ja, narracja o bezwzględnym prawie każdego człowieka do życia nie broni się w starciu z logiką.
Po pierwsze dlatego, że sam prezydent Duda oraz inni przeciwnicy prawa do aborcji przyznają, że życie zarodka nie jest jednak tak samo ważne, jak życie kobiety.
Przejawia się to w przepisie – o którym w wywiadzie i sam prezydent wspomina - że aborcja jest legalna, gdy zagraża życiu kobiety. Zatem, gdy mamy do zważenia życie zarodka i dorosłej kobiety, uznajemy jednak, że to ją należy ratować kosztem niego. Zastanawiam się, jak pan prezydent, który jest obrońcą każdego życia, radzi sobie w swoim sumieniu z tym, że jednak od tej zasady odstępuje. Gdyby chcieć być naprawdę etycznym, żadnego odstępstwa nie powinno być. Prawda jest jednak taka, że i Andrzej Duda, i inni przeciwnicy prawa kobiety do wyboru sami czują, że 12-tygodniowy zarodek nie jest człowiekiem takim, jak nosząca go w macicy kobieta i żaden z nich nie powie głośno, że należałoby poświęcić życie kobiety, by go ratować.
Słowa Andrzeja Dudy są też niedojrzałe dlatego, że zdradzają, że nie oddał się on żadnej głębszej refleksji nad swoimi przekonaniami, nie wypuścił się nigdy na żaden myślowy eksperyment, żeby sprawdzić, co jego opinia naprawdę oznacza i czy wytrzymuje starcie z rzeczywistością. Mogłabym na przykład zapytać, czy pan prezydent byłby skłonny oddać nerkę kobiecie, dajmy na to, w 10. tygodniu ciąży, gdyby to miało uratować jej życie, a co za tym idzie życie zarodka. Zalecałabym Andrzejowi Dudzie wykonanie takiego eksperymentu w swojej głowie.
Skoro uznaje, że zarodek ma prawo do życia i rośnięcia w ciele kobiety, może ma też prawo utrzymać się przy życiu dzięki nerce od dowolnie wyznaczonego darczyńcy.
Fraza, że nie wartościujemy życia, że dla państwa każde waży tyle samo brzmi znakomicie, tylko niestety się nie broni. Ot, weźmy przykład wybuchu wojny. Czyż zdrowy, młody mężczyzna nie znaczy wówczas dla państwa więcej niż schorowany emeryt? Notabene, jeśli mówimy o chronieniu zawsze każdego życia, należałoby nigdy nie posłać na pole bitwy żadnego żołnierza.
Tu dochodzimy do tego, jakie są granice dbania państwa o życie obywateli. Skoro bowiem prezydent chce dbać o parotygodniowe zarodki kosztem wolności kobiet, należy przypatrzeć się, czy aby nie ma uchybień w pilnowaniu życia obywateli, którzy już się narodzili. Moim zdaniem naturalną konsekwencją podążania za zasadami wyznawanymi przez prezydenta powinna być natychmiastowa delegalizacja alkoholu oraz papierosów.
Nie można przecież w świetle prawa i majestacie państwa pozwalać obywatelom się zabijać. Idąc dalej, należałoby surowo karać tych, którzy rujnują sobie zdrowie, a w efekcie skracają życie, jedząc fast foody, ze szczególnym uwzględnieniem rodziców, którzy szkodzą życiu dzieci, dając im słodycze.
Konieczne byłoby rozwinięcie kontroli oraz systemu kar wobec kobiet, które nie badają piersi i nie robią cytologii, narażając się na nowotwory sutków i jajników, oraz wobec mężczyzn, niechodzących na profilaktyczne badania prostaty. Podobnie surowo powinniśmy podejść do starszych ludzi, za nic mających ryzyko choćby raka jelita grubego i niepoddających się kolonoskopii w przepisowych terminach.
Absurd? Owszem, ale chcę pokazać, że wygłaszane przez tzw. obrońców życia myśli są w istocie pustymi frazesami. To ułuda, że jesteśmy w stanie dbać o każde życie na każdym jego odcinku, ułudą jest też, że każde życie waży dla państwa tyle samo, bo zależnie od okoliczności, czasów i priorytetów tegoż państwa, jest to zmienne. Dlatego właśnie partie w trakcie kampanii tak różnie doceniają różne grupy wyborców i niektórym rzucają kwiaty pod nogi, inne zupełnie pomijają.
Na koniec wreszcie prezydent Duda jako prawnik powinien wiedzieć, że prawa nie ustanawia się na podstawie czyichkolwiek silnych przekonań. Najwyraźniej zapomniał o tym, że jedną z głównych zasad tworzenia przepisów, jest próba szacowania ich potencjalnych skutków.
Należy zatem zważyć, ile dobrego i ile złego przyniesie wykonanie aborcji i jej niewykonanie, o ile w każdym wypadku powiększy się w świecie ilość dobra oraz zmniejszy się ilość krzywdy.
CDN...