uccello
11.01.12, 16:06
Właśnie wróciłam z Urzędu Skarbowego, gdzie miałam do czynienia z ludźmi którzy nienawidzą swojej pracy, duszącym oparem nudy i paranoi, dużą ilością cyfr i papieru.
No i z siłą wodospadu naszły mnie - jakże by inaczej, wspomnienia szkolne:
Dwa pociągi A i B wyruszają z punktów B i C z szybkością D i F, przy czym basen Q napełnia się szybciej, ile gruszek wobec tego będzie miał Stefan.
Co było dla Was szczególną szkolną męką?
Macie wspomnienia od których zżymacie się jeszcze teraz?
Coś siedzi Wam w pamięci, zupełnie nie potrzebnie?
Obudzeni w nocy możecie recytować nazwy dopływów Odry, albo stoi Wam przed oczyma schemat budowy komórki, możecie recytować całe akapity z książki do historii?