beta_zabki
14.01.07, 14:09
Dotychczas tylko czytam to forum a nie odzywalam sie tutaj ale dzisiaj
zauwazylam cos fajnego i chcialabym sie podzielic z Wami czy odniesliscie tez
takie wrazenie.
Bylam dzisiaj na mszy na 11:30 w kaplicy na ulicy Powstancow. Msze prowadzil
Ks.Jacek na msze trafilam przypadkiem podobno jest to msza dla dzieci. zawsze
chodzilismy na 10:00 a dzisiaj sie nie wyrobilismy .
Jestem katoliczka i chodze do Kosciola bo chce a nie musze
ale msze w naszej kaplicy ocenialabym jako dlugie i malo wciagajace.
Wczesniej mieszkalismy w dwoch miejscach i tam msze trwaly po 30 -40 minut i
byly o wiele szybsze i spiewanie bylo o wiele fajniejsze.
U nas na Powstancow juz sie przyzwyczailam ze msze trwaja po godzine a
czasami dluzej a spiewy sa dla najstarszych naszych parafian czyli w moim
mniemaniu zbyt dlugie rozwlekle i spiewane w tonacji jak na pogrzebach albo
jakis lamentach.
ale dzisiaj zauwazylam swiatelko w tunelu. Nie wiem czy zawsze jest tak na
tej mszy dla dzieci ale Ks.Jacek jak mowil o lamaniu chleba przez Pana Jezusa
w Ostatniej Wieczerzy to mowil to SWOIMI SLOWAMI i to bylo dla mnie cos
bardzo niesamowitego.
Wyrwalo mnie z zamyslenia i zaczelam sluchac pierwszy raz od dlugiego czasu.
Nie powtarzal utartego tekstu tylko mowil niby to samo a zupelnie inaczej bo
swoimi slowami i mowil to chyba do dzieci ale do mnie to tez trafilo.
Wiem ze pewnie brzmi to smiesznie i zastanawiacie sie czemu zawracam Wam
glowe takim listem , ale naprawde mialam przez te chwile poczucie ze mozna
poprowadzic msze ciekawiej.
Wiem ze Ksiadz nie moze oczywiscie zmieniac tresci reszty mszy ale kazania o
tym co jest w gazetach i czemu nie kupujemy gazet to nie jest to co trafia do
mlodych osob a wydaje mi sie ze ta Parafia musi byc nastawiona na mlodych.
Nie mamy jeszcze dzieci ale jestem sobie w stanie wyobrazic matki z dzieckiem
ktore musz utzrymac dzieci przez godzine i wiecej w kosciele gdzie monotonnie
wszyscy spiewaja co tydzien te same powolne piesni.
Widze nadzieje w Ks.Jacku na to ze msze zaczna byc dla osob mlodszych i ze
kazania i te miejsca ktore mozna zmienic w mszy , zmienia sie.Licze na to ze
piesni spiewane na mszy nabiora kiedy tempa. Rok temu w trakcie okresu
swiatecznego spiewalo kilka osob z gitarka bardzo szybko i w duzym rytmie.
Bylo to cos pieknego chodzilismy potem na te same godziny majac nadzieje ze
jeszcze beda spiewac ale niestety potem uz nie spiewali i teraz caly czas
spiewamy te lamenty w tempie zolwia.
Nie chcialam nikogo urazic wiec przepraszam jezeli ktos poczulby sie urazony
moim listem. Ja mam takie zdanie ze powinno byc troche wiecej radosci w
naszych mszach.
Pozdrawiam wszystkich
Beata