Dodaj do ulubionych

kocham alkoholika?

07.01.04, 16:07
Kocham alkoholika. To miłość, która wyniszcza mnie fizycznie i psychicznie.
Wciąż martwię się czy już wypił, bo często zaczyna dzień od wódki, czy
pójdzie do pracy, czy wróci trzeźwy czy pijany, o której godzinie? Nie
potrafię normalnie funcjonować, wszystko leci mi z rąk, zaniedbałam rodzinę i
znajomych, bo jedyne co teraz muszę to martwić się o to w jakim on jest
stanie. Coraz częściej spędzam samotne popołudnia i wieczory i płaczę w
ręcznik bo albo go nie ma, albo śpi bo wypił (teraz też). Nie pamiętam kiedy
byłam tak samotna. A jeszcze niedawno - gdy jego picie było chyba w miarę
kontrolowane - myślałam że mogę przenosić góry. Dziś, a właściwie od paru
miesięcy nie chce mi się żyć, nie popełnię samobójstwa bo nie mogłaby tego
zrobić rodzicom, ale są dni kiedy myślę żeby umrzeć, żeby przestało to tak
boleć. Chciałam być z nim, ale teraz wiem że może bardziej nie chcę być sama
(choć przecież jestem), spędziłam z nim tyle lat a nie wiem nawet czy go
kocham, czy boję się że już nikt mnie nie zechce. Czuję się jakbym miała 100
lat, a mam dopiero(?) 30-stkę. Łączy nas wiele wspólnych lat, znajomych,
wspomnień, dzieli jego alkoholizm, mój żal, jego depresja (bo podobno dlatego
pije, ale do psychiatry nie chce pójść). W nic już nie wierzę, nie czekam na
cud. Potrzebuję tylko spokoju. Obwiniam siebie za swoje braki, gdybym była
ładniejsza i mądrzejsza, może on byłby szczęśliwszy i nie szukał szczęścia w
alkoholu. Chciałam iść z nim dzisiaj do kina, ale on wolał się napić i się
napił gdy byłam w pracy. Coraz cześciej widzę w wyobraźni swoją wyprowadzkę
ze wspólnie kupionego mieszkania, zostawiającą mu wszystko to co razem
kupiliśmy. Już chyba nie urodzę dziecka choć tak bardzo marzyłam o normalnej
rodzinie, z dwójką dzieci, nie pragnęłam luksusów tylko miłości i ciepła a
mam tylko siebie i ten komputer z internetem, którego może niedługo już też
nie będę mieć. Czemu ludzie urządzaja sobie takie piekło.
Obserwuj wątek
    • parafon Re: kocham alkoholika? 07.01.04, 16:17
      Byłem (a raczej jestem) alkoholikiem. Jest to po prostu choroba, taka jak
      zapalenie płuc czy też ospa. Ale źródło choroby leży w głowie. W słabości. W
      alkohol ucieka się świadomie - na początku - a potem, z tchórzostwa. Łatwo jest
      uciec od rzeczywistości. Alkohol, jako środek znieczulajacy znany jest chyba od
      6000 lat. I do dzisiaj działa. Piszę o tym, abyś wiedziała, z czym masz do
      czynienia. Postaraj się zrozumieć, przed czym ucieka Twój partner i pomóż mu
      przestać sie tego bać. To ważne. Bardzo ważne. To leczy.
      Adam.
      Piłem 17 lat.
      • witka6 Re: kocham alkoholika? 07.01.04, 17:24
        Nie wiem przed czym ucieka, przed pracą, odpowiedzialnością, stresem - to w
        pracy. Po pracy pewnie przede mną, histeryczką, która robi problem że sobie jak
        mówi czasem wypije. podobno nie jestem spontaniczna, a on pije spontanicznie,
        żyje spontanicznie, a potem martwi się że straci klientów - którzy też już
        widzą że młody właściciel firmy lubi sobie chlapnąć, potem poprawić z rana i
        nie ma go pod żadnym telefonem przez cały dzień, albo bełkocze w słuchawkę.
        Pomagałam mu w jego firmie przez dwa lata, mimo tego że sama pracuję, niedawno
        przestałam mu pomagać na codzień, bo uznałam że w ten sposób tylko ułatwiam mu
        picie choć oczywiście w razie kłopotów znowu mu pomogę (pod warunkiem że będzie
        trzeźwy). Ale czego jeszcze może się bać wykształcony, przystojny, zdrowy
        (fizycznie) trzydziestolatek? Chyba jak wielu innych nudy, codzienności albo
        mnie - która nie potrafię spokojnie patrzeć na rozkład naszego domu. Chyba nie
        potrafię go wyleczyć bo widocznie nie przedstawiam dla niego takiej wartości
        żeby powalczyć o ten związek. Gratuluję uleczenia po 17-stu latach.
    • rumiankowa Re: kocham alkoholika? 07.01.04, 16:23
      witka6 napisała:

      > Kocham alkoholika. To miłość, która wyniszcza mnie fizycznie i psychicznie.

      A PO CO CI taka miłość? MAsz jeszcze z tego jakies profity? Jak wypada bilans
      zyskow i strat?

      > (..) Czemu ludzie urządzaja sobie takie piekło.

      To nie "ludzie". To Twoj "ukochany". Tobie.
    • looserka Re: kocham alkoholika? 07.01.04, 17:25
      Witko, a czy kiedykolwiek rozmawialiście o jego leczeniu odwykowym?
      A jeśli on nie ma poczucia choroby, to zacznij od siebie. Znajdź poradnię,w
      której funkcjonuje grupa Al-anon dla osób współuzależnionych. Tam zrozumiesz,
      że nie ponosisz żadnej odpowiedzialności za chorobę partnera i przestaniesz się
      obwiniać o to,że gdybyś była "lepsza" ( ładniejsza,mądrzejsza,bardziej
      wyrozumiała itd.itp.), to on nie miałby powodu,aby pić. Alkoholik powód do
      picia (i usprawiedliwienia siebie) zawsze znajdzie, możesz byc tego pewna.Takie
      są mechanizmy tej choroby.
      Perspektywy takiego związku? No cóż...jeśli zdecyduje się świadomie podjąć
      leczenie i uznasz, że warto go w tym wspierać... Ale to trudna i niebezpieczna
      droga a cel bardzo niepewny. Przede wszystkim zajmij się sobą, swoim zyciem.
      Jego sama ani nie uzdrowisz ani nie uratujesz.On może to zrobic tylko sam i dla
      siebie.
      • witka6 Re: kocham alkoholika? 07.01.04, 17:50
        Rozmawialiśmy, ale on nie chce bo przecież nie jest alkoholikiem (jak sądzi).
        Może faktycznie nadaję się na terapię dla osób współuzależnionych bo sama chyba
        nie dam sobie rady. Teraz nawet nie chce mi się zająć sobą, ale wiem też że nie
        potrafię mu pomóc, takie z nas dwie nieszczęśliwe dusze. Powinniśmy być
        szczęśliwi bo mamy pracę, mieszkanie, znajomych, rodziny - a nie jesteśmy.
        Oddałabym pół życia żeby poszedł na odwyk, ale na smyczy go tam nie zaprowadzę.
        Sytuacja bez wyjścia, Nie wiem jak ja mam dalej żyć, mam cudownych rodziców,
        zawsze mogę do nich wrócić, ale jak zapomnieć o człowieku, który gdy jest
        trzeźwy jest przekochany, uroczy, wrażliwy - szkoda tylko że to coraz rzadszy
        widok. Nawet już nie wiem czy to miłość czy przywiązanie, ale boli, bardzo.
        • hyubi Re: kocham alkoholika? 24.01.04, 22:07
          Looserka ma 100%-ową rację. Podpisuję się pod tym. Alkoholik, żeby zaczął się
          leczyć musi najpierw dotknąć dna. Picie musi mu zacząć przeszkadzać. Czym
          szybciej dotknie dna i czym wyżej to dno będzie, tym lepiej dla niego. Jeśli
          chcesz mu pomóc nie możesz mu "usuwać latarni sprzed nóg". Musi zacząć brać
          odpowiedzialność za swoje postępowanie. Skoro twierdzi, że nie jest
          alkoholikiem niech Ci to udowodni. W poradniach odwykowych są na to nawet
          gotowe testy. Wiem, że z alkoholikiem (trzeźwiejącym) da się żyć i to całkiem
          normalnie, choć jest to ryzykowne i nie wszystkim się to udaje. Do takiego
          życia jak kiedyś raczej już nie ma szans wrócić. Alkohol to zło, które na niego
          będzie czyhać wszędzie i zawsze. Leczenie natomiast, jak to mówią trwa tyle ile
          się piło. Moja rada: jeśli jesteś silna – walcz (każdemu warto spróbować
          pomóc), jeśli jesteś słaba – uciekaj jak najdalej.
          Piłem ok.12 lat.
    • hella100 Re: kocham alkoholika? 07.01.04, 17:40
      Uciekaj dziewczyno jak najszybciej, bo wodka zniszczy rowniez Ciebie. Przezylam
      to z moim ojcem. On powinien przestac pic dla siebie a nie dla Ciebie, czy dla
      kogokolwiek. I nie pomagaj mu w problemach, ktore ma przez wodke, bo bedzie
      myslal, ze zawsze ktos mu pomoze.
      Czasami alkoholik musi dotknac dna, zeby mial sie od czego odbic. Ale nie
      musisz tego przezywac razem z nim.
      Jestes jeszcze mloda i masz szanse na rodzine, dzieci i normalne zycie.
      i tego Ci zycze
      • witka6 Re: kocham alkoholika? 07.01.04, 18:04
        Ta wódka już mnie zniszczyła, bo bez względu na to co zrobię (odejdę czy
        zostanę z nim) nigdy już nie będę tą osobą jaką byłam jeszcze kilkanaście
        miesięcy temu. Coś się skończyło, coś we mnie pękło i ta rana zostanie już
        chyba na zawsze. Nie wiem czy potrafiłabym jeszcze komuś zaufać i pokochać,
        chociaż bardzo bym chciała. Chyba nie potrafię już żyć ani z nim, ani bez
        niego. Ale przed snem dalej będę marzyła o takim nudnym, spokojnym życiu
        rodzinnym. Dzięki za życzenia.
        • looserka Re: kocham alkoholika? 07.01.04, 18:26
          Spokojnie. To jest DZIŚ. Nie wróż pochopnie. To tylko Twoje
          doświadczenie,bolesne,ale to tylko część życia.Część,nie całość.
          Co Cię nie złamie,to Cię wzmocni.Banalne,ale prawdziwe.
          Nie zwlekaj z poszukaniem pomocy dla siebie.
          • parafon Re: kocham alkoholika? 08.01.04, 17:28
            Witeczko,
            Pamiętaj o tym, że w życiu nic się nie dzieje bez przyczyny. To że Twój partner
            zaczął chlać, ma jakieś podłoże. Ja wiem, że może to banał, albo prawie cytat
            wzięty z reklamy, ale jest wart przemyślenia: Nigdy nie jest tak żle, aby nie
            mogło być gorzej. Postaraj się (nawet propopnując partnerowi lampkę wina -
            białego) pogadać, co go tak dręczy, Z czym nie daje sobie rady, w czym możesz
            mu pomóc. Pamiętaj, że pomoc dawana zbyt "nachalnie" daje skutek przeciwny -
            alkoholik się usztywnia i nie dopuszcza do siebie jakichkolwiek argumentów.
            Może on ma za dużo ma obowiązków, może "wyszedł przedn szereg", może boi się,
            że nie podoała np. utrzymaniu rodziny, bo go wykopią. Pomóż mu. Przytul go,
            zapytaj się, co mogłabyś zrobić, żeby mu pomóc. Pogłaszcz, nawet pijanego. Nie
            odpychaj, bo to boli najbardziej i "zmusza" do napicia się - aby nie bolało.
            Poddaj się sytuacji (chwilowo) i bądź dla niego "PODUSZKĄ" do przytulenia się i
            wypłakania - i pytaj - co jest nie tak.
            To działa.
            Adam Alkoholik z doświadczeniem
            • mroovechka Re: kocham alkoholika? 08.01.04, 20:27
              Ja bym odeszła.
              Nie warto poświęcać swojego życia dla faceta, który wcale tego nie doceni i w
              końcu pociągnie Cię za sobą na dno.
            • looserka Re: kocham alkoholika? 09.01.04, 22:07
              Proponowanie alkoholikowi rozmowy przy kieliszku wina to już tylko gwóźdź do
              trumny. Alkoholizm to choroba, którą trzeba LECZYĆ - ale nie domowymi sposobami.
              Adamie,mam wrażenie,że Twój własny problem alkoholowy jest nadal nie rozwiązany.
    • kinga19791 Re: kocham alkoholika? 08.01.04, 23:39
      Witaj
      Chciałabym Ci tylko napisać, że ja tez takie coś przeżyłam i w pełni Cię
      rozumię. Tak samo chciałam zostwaic swojego chłopaka alkoholika mimo, iż go
      bardzo kochałam i kocham do tej pory. Jak już się zawziełam i nie mogłam
      wytrzymac zostawiłam go ale myslami byłam cały czas przy nim czy nic mu nie
      jest czy dotarł do domu wydzwaniałam czasami jak nienormalna tak o niego się
      martwiłam, jednak zauważyłam, że dopiero jak Go zostawiłam zaczął jeszcze
      więcej pić kompletnie zlewać na wszystko i na wszystkich więc powiedziałam
      sobie wrócę do niego i wezmę się za niego ale tym razem tak naprawdę(o AA nie
      było mowy bo on uważał też że nie jest alkoholikiem). Jak wytrzeźwiał
      zaczeliśmy rozmawiać tak całkowićie poważnie co go boli, dlaczego pije i czego
      mu brakuje w naszym zwiążku. Doszliśmy do porozumienia narazie odpukać jest
      wszystko dobrze oczywiście wypije sobie ale umie już odmówić jak ma dość i
      czasami na wieczór wypijemy sobie lampkę wina (cieszy mnie to że wystarczy mu
      ta lampka bo on kiedyś jak wypił piwo to leciał po następne i po następne albo
      po jeszcze coś mocniejszego nigdy nie umiał skączyć na jednym. Dlatego w pełni
      wiem i rozumię co czujesz Ci którzy piszą - zostaw go - myślę że nie mają racji
      bo darzysz Go ogromnym uczuciem miłości skoro z nim tyle jesteś, dlatego pomóż
      mu tak jak ktoś już tu Ci napisał bądz dla niego przytulanką do której będzie
      mógł się przytulić i wygadać co Go dręczy. I nie szukaj w sobie powodów jego
      picia. Pozdrawiam
      • looserka Re: kocham alkoholika? 09.01.04, 22:01
        Kingo,człowiek o którym piszesz albo nie jest alkoholikiem ( tzn. nie jest
        chory na chorobę alkoholową, bo nie każdy kto dużo pije jest uzalezniony), bo
        dla alkoholika nie ma mowy o powrocie do picia "kontrolowanego". Albo tez
        pewnego dnia wszystko trzaśnie i znów wpadnie w kolejny ciąg. To tak pod
        rozwagę.
    • sylwia19731 Pomysl o sobie 12.01.04, 22:03
      Witaj wiem ze moj list nie poprawi Ci humoru ale musisz wiedziec co Cie
      czeka.Moja mama byla alkoholiczka przez wiele lat. Staralismy sie jej pomoc na
      wiele sposobow ale nic to nie dalo.Chodzilismy do psychiatry zeby sie
      dowiedziec co robic i dowiedzielismy sie ze alkoholik musi sobie sam poradzic
      ze musi zejsc na dno a z tamtat albo sam sie odbije albo juz tam zostanie.Wiec
      nic sama nie poradzisz jezeli on nie zechce.Wiem ze to przykre bo ja tez przez
      to przechodzilam i to przez wiele lat.Moze jak go zostawisz to sie otrzasnie i
      zrobi cos ze swoim zyciem a jak nie to znaczy ze nie jest wart twoich
      lez.Trzymaj sie i bardzo chetnie z Toba porozmawiam jak masz ochote
      • parafon Od alkoholika 13.01.04, 20:36
        Jest utarte takie określenie, że alkoholikiem zostaje się na całe życie. Może i
        tak. Depresję także ma się na całe życie? Byłem (jestem) alkoholikiem. Kiedyś
        piłem ekstremalnie - ciągi po 3 - 4 miesiące. Od 4 lat nie piję. To znaczy
        lubię wypić sobie przy kawie koniak, jakieś białe dobre wino przy ciastku, piwo
        w pubie. I nie ciągnęło mnie do chlania, jak mnie nie dopadło. Popiłem raz (dwa
        dni), drugi raz (trzy dni). Teraz nie piję, bo wiem, że to nic nie zmieni,
        chociaż życia dało mi w dupę. A poza tym po takim piciu to jest się śmieciem
        (psychicznym) jakiś tydzień. Pije się, jak ma się słaby charakter albo chce się
        od czegoś uciec. To nie jest AIDS! Można to wyleczyć, ale trzeba chcieć. To
        jest choroba społeczna. Krótka piłka do świata bez problemów. Najlepsze
        lekarstwo na to to przytulić się. Pójść na spacer. Do kina.
        A
        • looserka Re: Od alkoholika 13.01.04, 20:54
          Człowieku, Ty mylisz zupełnie pojęcia! Nie piszesz o alkoholiku, tylko o
          facecie, co lubi sobie wypić "na smuty".
          Nie mąć ludziom w głowach!
          I co to znaczy, ze "to da się wyleczyć". Alkoholizm jest chorobą
          nieuleczalną.Jedynym rozwiązaniem dla chorego jest zachowanie pełnej
          abstynencji do końca życia. I co ma wspólnego alkoholizm z depresją? Tyle co
          zapalenie wyrostka z zapaleniem migdałków.
          • hella100 Re: Od alkoholika 13.01.04, 21:18
            looserka napisała:

            > Człowieku, Ty mylisz zupełnie pojęcia! Nie piszesz o alkoholiku, tylko o
            > facecie, co lubi sobie wypić "na smuty".
            > Nie mąć ludziom w głowach!
            > I co to znaczy, ze "to da się wyleczyć". Alkoholizm jest chorobą
            > nieuleczalną.Jedynym rozwiązaniem dla chorego jest zachowanie pełnej
            > abstynencji do końca życia. I co ma wspólnego alkoholizm z depresją? Tyle co
            > zapalenie wyrostka z zapaleniem migdałków.


            Looserko, masz stuprocentowa racje! parafon powinien zorientowac sie najpierw w
            temacie, zanim zacznie wypisywac bzdury i macic ludziom w glowach.
            Z alkoholizmu nie mozna sie wyleczyc, alkoholikiem jest sie do konca zycia.
            Niestety...
            pozdrawiam
          • parafon Re: Od alkoholika 14.01.04, 11:39
            Dobrze by było, abyś:
            - uważnie czytała co jest napisane
            - nie zabierała głosu w sprawach, o których nie masz pojęcia
            Alkoholizm jest chorobą. Uleczalną. Jak narkomania. A w 80% aloholikami
            (alkocholiczkami) sa osoby dotknięte depresją. Spędziłem trochę czasu w grupach
            terapeutycznych i to wiem. I przestań bić pianę na poważne tematy, bo to ani
            nie czas, ani nie miejsce na takie popisy. Diagnozy to stawiaj sobie, ale nie
            innym. Znam przynajmniej 20 "nałogów" (po 7 - 10 lat w ciągu) którzy normalnie
            pracują i od czasu do czasu coś wypiją. Sztuką tutaj jest panować nad sobą. Jak
            masz ochotę komuś dokopywać albo zalecać np. rozwody czy też inne
            takie "kuracje", to pomyśl, że ktoś może to przeczytać i tak zrobić. To Ty
            będziesz odpowiedzialna za tragedię, która może się wydażyć. Myśl, co piszesz,
            jeśli oczywiście potrafisz myśleć. Trzeba pomagać, a nie dokopywać.
            • looserka Re: Od alkoholika 14.01.04, 17:25
              parafon napisał:

              > Dobrze by było, abyś:
              > - uważnie czytała co jest napisane

              Czytam uważnie i nadal twierdzę, że mówimy o dwóch zupełnie różnych
              sprawach. "Alkoholik" to w pojęciu medycznym człowiek chory na chorobę
              alkoholową, jest to choroba przewlekła i nieuleczalna w tym sensie, że
              warunkiem "wyzdrowienia" jest utrzymanie do końca zycia
              abstynencji. "Alkoholik" w pojęciu potocznym to człowiek nadużywający alkoholu,
              ale niekoniecznie chory. I Ty pisząc o alkoholiźmie nie używasz tego słowa jako
              terminu medycznego, tylko właśnie jako potocznego określenia "pijaka". I stąd
              nieporozumienie jak sądzę. Analogicznie rozważyć można pojęcie depresji. W
              kontekście potocznym to chandra,smutek,którym ulega każdy zdrowy człowiek. Jako
              termin medyczny, "depresja" to poważna choroba, którą trzeba leczyć.

              > - nie zabierała głosu w sprawach, o których nie masz pojęcia

              Akurat mam pojęcie. Od kilkunastu lat zawodowo zajmuję się między innymi
              problemami uzależnień.

              > Alkoholizm jest chorobą. Uleczalną. Jak narkomania.

              Jak rozumiesz "uleczalność" narkomanii? Czy w ten sposób, że narkoman potrafi
              wyjść z nałogu i żyć bez narkotyków, czy też, że "wyleczony" może sobie
              sporadycznie "przyćpać w sposób kontrolowany"? ;)


              A w 80% aloholikami
              > (alkocholiczkami) sa osoby dotknięte depresją. Spędziłem trochę czasu w
              grupach
              >
              > terapeutycznych i to wiem. I przestań bić pianę na poważne tematy, bo to ani
              > nie czas, ani nie miejsce na takie popisy. Diagnozy to stawiaj sobie, ale nie
              > innym. Znam przynajmniej 20 "nałogów" (po 7 - 10 lat w ciągu) którzy
              normalnie
              > pracują i od czasu do czasu coś wypiją. Sztuką tutaj jest panować nad sobą.


              Zapewne osoby te miały problem z alkoholem, ale nie były może chore na chorobę
              alkoholową. Prawdziwy alkoholik, który wierzy, że będzie juz zawsze potrafił
              pić w sposób kontrolowany, żyje złudzeniami.


              Jak masz ochotę komuś dokopywać albo zalecać np. rozwody czy też inne
              > takie "kuracje", to pomyśl, że ktoś może to przeczytać i tak zrobić. To Ty
              > będziesz odpowiedzialna za tragedię, która może się wydażyć. Myśl, co
              piszesz,
              > jeśli oczywiście potrafisz myśleć. Trzeba pomagać, a nie dokopywać.

              I skąd w Tobie tyle agresji? W stosunku do siebie nie tolerujesz jej nawet w
              ilościach śladowych, więc może "nie czyń drugiemu do tobie niemiłe".
              Pozdrawiam
              Loo
              • bepeef Re: Od alkoholika 25.01.04, 12:49
                looserka napisała:

                > Czytam uważnie i nadal twierdzę, że mówimy o dwóch zupełnie różnych
                > sprawach. "Alkoholik" to w pojęciu medycznym człowiek chory na chorobę
                > alkoholową, jest to choroba przewlekła i nieuleczalna w tym sensie, że
                > warunkiem "wyzdrowienia" jest utrzymanie do końca zycia
                > abstynencji. "Alkoholik" w pojęciu potocznym to człowiek nadużywający alkoholu,
                > ale niekoniecznie chory.

                To w takim razie, jeśli można, poproszę o dane: ilu jest tych "prawdziwych"
                alkoholików, a ilu tylko "nadużywających alkoholu ale niekoniecznie chorych".
                (tak stosunkowo)
                I jak odróżnić jednych od drugich PRZED kuracją.

                B.
                • looserka Re: Od alkoholika 25.01.04, 14:47
                  Zapewne tych drugich jest o wiele, wiele więcej, co nie powinno jednak niczyjej
                  czujoności usypiać. Bo - jak odróżnić, to temat rzeka. Alkoholizm rozwija sie
                  bowiem powoli i dość podstepnie, jak większość chorób ma różne fazy rozwoju i
                  zaawansowania. W fazie wstępnej i ostrzegawczej istotnie trudno jest zawsze
                  jednoznacznie stwierdzić, czy ma się już do czynienia z chorobą czy jeszcze nie.
                  Objawów charakterystycznych dla każdej z kolejmych faz rozwoju choroby
                  alkoholowej jest dużo, to byłby b. długi post, jeśli jestes zainteresowany to
                  może na priv.
                  Pzdr.
    • kasik1977 Re: kocham alkoholika? 14.01.04, 15:20
      WItaj,
      Myślę,że powinnaś się zastanowić czego tak naprawdę chcesz. To nie kwestia czy
      ratować biednego, uzależnionego od alkoholu człowieka, czy odejść
      pozostawaijąc go na pastwę losu. Każdy ma wolny wybór i musi ponosić
      konsekwencję swoich decyzji. Piszesz, że chcesz mieć rodzinę i dzieci- czy
      uważasz, że możesz ją stworzyć z tym człowiekiem. Czy on nadaje się do tego by
      być ojcem, a jeśli nie to czy ty powinnaś narażać dzieci na piekło jakie sama
      przeżywasz. Ja, nie maiałm takiego wyboru, gdy zrozumiałam, że moj były mąż
      jest alkoholikiem byłam w ciązy. Później zaczęło isę piekło. Teraz muszę
      tłumaczyć synowi, dlaczego tatuś go nie odwiedza, później się pojawia i znika
      na kolejne 10 miesięcy. Nie rezygmuj z siebie, postaw twarde warunki -albo
      ledzenie, albo odchodzę, w przeciwnym razie przegrasz życie.
      • parafon Re: kocham alkoholika? 14.01.04, 16:04
        Kasik,
        To jest właśnie sedno sprawy. Nic dodać, nic ująć.
        Adam
      • hyubi Re: kocham alkoholika? 24.01.04, 22:24
        Brawo kasik1977. Bardzo dobra rada! Tu się muszę zgodzić z Adamem, masz rację.
        A już myślałem, że Adaś pisze pod wpływem alkoholu. Trzeba mieć niesamowite
        szczęście, żeby uleczyć alkoholika głaskaniem.
        • parafon Re: kocham alkoholika? 25.01.04, 15:30
          Statystyczny alkoholik szuka podświadomie pretekstu do "przeniesienia się w
          świat bez problemów". Jak jest na trzeźwo, to szuka pretekstu do "ucieczki".
          Alkoholikowi otoczenie (wrażenia) każą pić. Ciepło, przytulanie się, głaskanie
          mają moc oderwania się od prób ucieczki. To ważne. Daje poczucie
          bezpieczeństwa. Nie trzeba wtedy "uciekać".
          Adam
          • hyubi Re: kocham alkoholika? 25.01.04, 19:22
            Zgadza się, tak też może być. Tylko, że to raczej nie rozwiąże żadnych
            problemów. Alkoholik nie świadomy swojej choroby musi pić i sam nie wie czemu.
            Pomimo, że będzie głaskany i tak nie będzie wiedział co się z nim dzieje. W
            końcu mu taka sytuacja też zacznie przeszkadzać i znów zacznie. Zresztą dokąd
            można w ten sposób postępować z alkoholikiem? Kto to wytrzyma? Całe życie
            rodziny musiałoby się tak toczyć, żeby czasem alkoholik nie musiał przed niczym
            uciekać do butelki. To nie jest możliwe. A jeśli jednak każdy będzie tak koło
            niego latał to on nigdy nie weźmie się za siebie, bo i po co skoro tak mu
            będzie dobrze. A kiedy zacznie się leczyć?! Na słowo żaden alkoholik nie
            uwierzy, że jest alkoholikiem. Żeby w rowie leżał to i tak będzie na innych
            patrzył z góry. I tak będzie mądrzejszy. A jeśli dobrze poczuje, że mu grunt
            spod nóg ucieka, i że picie dla zapomnienia nic nie daje jest szansa, że
            zacznie coś ze sobą robić. Takie jest moje zdanie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka