miranna
13.01.04, 14:10
Pomóżcie, od jakiegoś miesiąca coś się ze mna porobiło. Gdy idę sama po
ulicy, nagle zaczynam się strasznie bać. W głowie mi się kręci, serce wali i
ogarnia mnie taki lęk, że nie wiem, czy mam uciekać, krzyczeć, zostać w
miejscu... Boję się, że zemdleję, umrę, nikt mi nie pomoże. Podobny, choć
może nie tak ogromny lęk czuję, gdy muszę gdzieś stać - w sklepie, w banku.
Dosyć nieswojo też czuję się sama w domu. Natomiast gdy idę gdzieś z kimś
bliskim, czuję się dobrze. Gdzie mogę, chodzę z mężem czy z mamą, ale zdaję
sobie sprawę, że to na dłuższą metę jest bez sensu, w końcu nie mogę wszędzie
chodzić z kimś.
Co mam robić, jak się pozbyć tego lęku? Tłumaczę sobie, że to bzdury, tylko
moja wyobraźnia, przecież nic mi nie jest, ale gdy przychodzi ten lęk, żadne
argumenty nie pomagają. Pomożcie, bo już nie mam siły. Czy można zwalczyć ten
lęk jakąś autopsychoterapią?