Dodaj do ulubionych

dlugie i nudne

28.01.04, 10:06
Przylaczylem do grona depresjonistow (przynajmniej wtedy peklo) dosc
niedawno... bo jakies 4 miesiace temu. Bez dluzszego zastanawiania sie
stwierdzilem, ze trzeba sie za to wziasc... po dwoch tygodniach mialem juz
recepte na SERONIL, a takze bylem po pierwszym spotkaniu z psychoterapeuta.
Wszyscy najblizsi o tym wiedza. Wlasciwie wszyscy blizsi znajomi tez, a
czesto tez ludzie, ktorzy moze i wiedziec nie powinni.

Wlasciwie to sam nie wiem co teraz napisac... ale moze sie cos sklece...
chcialbym wam przekazac moja mam nadzieje ze nie chwilowa wiare, w to zeby
sie nie poddawac. Hustawka aktualnie jest u gory i latwo mi to pisac :))
hmm... a generalnie jest ciezko... mialem dwa tygodnie, ktore myslalem, ze sa
poczatkiem powrotu do dobrego samopoczucia, a teraz wszystko sie rozlecialo w
drobniusienki mak... przezylem dwa niesamowicie ciezkie dni, w ktorych
wrocily wszystkie stare lęki i beznadziejne samopoczucie, caly ten powolutku
i z nakladem nadludzkich sil budowany porzadek rozpadl sie... i znowu
zaczelem watpic w to, ze to co robie (walka) nie jest naiwne ... teraz jest
poranek dnia trzeciego i jest juz lepiej... mam nadzieje ze za jakis czas
nazwe go dniem pierwszym, a nie trzecim...

co sobie teraz mysle ?
po tych czterech miesiacach sporo sie zmienilo... wczesniej nie tak dobrze
rozumialem swiat w ktorym siedzimy :)

to co sie u mnie zmienilo, to na pewno to, ze przestalem sie bac wielu
rzeczy. wychodze z zalozenia... ze majac na koncie takie dni w ktorych mialem
ochote wyrznac glowa w kaloryfer po to zeby zemdlec, to wlasciwie teraz nie
mam sie juz prawie czego bac... stawiajac na szalach wagi, po jednej stronie
problemy depresji i wszystkiego co jest z nia zwiazane, a na drugiej jakis
aktualny problem, to pojawia sie usmiech na mojej twarzy... i mam nadzieje,
ze nie zludne poczucie, ze jest to pikus w porownaniu z tamtym... i nie mam
sie czym przejmowac. mozliwe, ze dlatego tylu ludzi wie o moich aktualnych
problemach... nie boje sie ich nieodpowiedniej reakcji. nie mecza mnie juz
tak bardzo moje wczesniejsze kompleksy zwiazane z wygladem, niesmialoscia
itede, itepe..

wiem.. brzmi to bardzo dziwnie - oczywiscie.. niestety pozostaje ten jeden
problem, ktory prawdopodobnie mnie doprowadzil do tego, ze biore leki... no
i ostatnio znowu wrocil... teraz chyba odchodzi, lekkie poddenerwowanie z
jego powodu caly czas jest... mam nadzieje, ze z nim sie w koncu uporam.

jeszcze jedno... chcialbym napisac, ze wydaje mi sie przynajmniej, ze jestem
wierzacy i wydaje mi sie tez, ze mi to bardzo, ale to bardzo pomaga.

pozdrowienia z trojmiasta
Obserwuj wątek
    • andzia225 Re: dlugie i nudne 28.01.04, 11:30
      Hej!
      (Napiszę w skrócie, bo się spieszę do pracy, sorry)
      Bardzo podniósł mnie na duchu Twój wpis, to jest to!
      Tak właśnie myślę! Wszystkie tzw. proplemy dnia codziennego przy tym co czuje
      się w momencie straszliwego lęku i depresji są niczym. Przechodze przez to od
      ładnych paru lat i wiem co mówię, doszłam do podobnych reflaksji co Ty, ale
      znacznie później niż Ty. Także jestem osobą wierzącą i ... z Trójmiasta. Proszę
      napisz na GG 5235135
      Pozdrawiam
    • awanturka Re: dlugie i nudne 28.01.04, 12:02
      Należę do grona "depresjonistów" od kilkunastu lat. Pozwolisz, że nie użyję grzecznościowego zwrotu "cieszę się, że do naszego grona dołaczyłeś", bo byłoby co najmniej nie na miejscu. Ale jak już jesteś to witam!

      Mnie tak jak Ciebie przżycia depresyjne uodporniły na wiele problemów, które ludzie uwazaja za poważne. Po tym jak doświadczy się cierpienia depresyjnego wydaje się, że nic już nie może byc od tego gorsze.

      Też przestały mnie męczyc kompleksy i mam mniej problemów w kontaktach z ludżmi. To może byc również skutek działania Seronilu, wielu ludzi potwierdza, że przy zażywaniu antydepresantów z grupy SSRI poprawia im się samoocena, znikaja zahamowania i lęki zwiazane z sytuacjami społecznymi. I to by potwierdzał moj przypadek - taż biorę seronil.

      A tak na marginesie - niesamowite jest to jak uzależnieni jesteśmy od biochemii naszego mózgu! I wyrównanie poziomu jakichś głupich neuroprzekaźników może okazac sie recepta na rozwiazanie problemów z którymi człowiek nie radził sobie przez całe swoje dotychczasowe życie!

      Pogorszeniem się nie przejmuj, gdy depresja jest silna ustępuje właśnie w ten sposób, przez kolejne fazy "lepiej", "gorzej" - z czasem okresy kiedy jest gorzej się skracaja, sa coraz rzadsze, nasilenie objawów depresyjnych coraz słabsze - aż depresja ustępuje zupełnie. Cztery miesiace, gdy depresja była silna to jeszcze dośc krótki okres zdrowienia więc się nie przejmuj.
      Ważne,że była reakcja na lek, bo czasem okazuje się, że lekarz z lekiem nie utrafił, nie ma reakcji i leczenie po miesiacu czy dwóch należy zaczynac od poczatku.

      Aha ! - taka mała uwaga na koniec. czsem sprawdza się nie taktyka walki tylko przeczekania.

      Pozdrowienia! AWA
    • nea85 Re: dlugie i nudne 31.01.04, 21:34
      witam!
      Napisze może dośc egoistycznie...jesteś 'szczęściażem' ... brałam
      seronil...niestety nie działam 'tak jak na wszystkich' teraz jestem pozbawiona
      jakich kolwiek leków....a to co jest we mnie dalej sie pogłębia i niszczy
      mnie ...nieważne
      Gratuluje i życze powodzenia w daleszej walce
      pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka