awanturka 12.02.04, 15:39 Czy człowiek z diagnozą "choroba afektywna" trafiający na terapię grupową dla osób z nerwicą może odnieść z takiej terapii jakieś korzyści? Czy może mu to zaszkodzić? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
empeka Re: psychoterapia - pytanie do eksperta 12.02.04, 18:35 Taki człowiek może odnieść korzyść na zasadzie lepszego zrozumienia samego siebie i przyjrzenia się różnym strategiom rozwiązywania problemów związanych z własną psychiką. Jeśli grupa jest źle prowadzona, to przypuszczam, że korzyści nie będzie, a straty mogą się pojawić. Uczestniczyłam kiedyś w grupie złożonej z osób z różnymi schorzeniami, raczej nie odniosłam korzyści (albo ich nie dostrzegłam). Sama wiesz, że podstawowe leczenie w ChAD jest farmakologiczne. Ale wszyscy szukamy kontaktu z podobnymi sobie, ponieważ liczymy na dobre wzory i dyskusję. Dlatego mamy w Warszawie małą grupkę osób spotykających się niezależnie od instytucji w celu udzielania sobie wzajemnego wsparcia. To nie jest terapia, tylko rodzaj zaprzyjaźnienia na bazie podobnych problemów ze zdrowiem. Jeśli jesteś warszawianką, to zapraszamy. Pozdrowienia Marta Odpowiedz Link Zgłoś
awanturka Re: psychoterapia - pytanie do eksperta 14.02.04, 01:33 Za zaproszenie bardzo daiękuję, ale nie skorzystam mieszkam prawie 400 kilometrów od Warszawy. To chyba trochę za daleko - szkoda! Pozdrowienia! - Awanturka Odpowiedz Link Zgłoś
krox Re: psychoterapia - pytanie do eksperta 17.02.04, 15:59 ja jestem z warszawy, mam nerwicę, i wogóle ... gdzie macie spotkania? ja mam zalecona terapie grupową ale boję sie chodzić, chodze tylko na indywidualną Odpowiedz Link Zgłoś
hellio Re: psychoterapia - pytanie do eksperta 14.02.04, 13:44 Przy psychoterapii grupowej skład grupy nie jest przypadkowy. Grupę terapeutyczną kompletuje się bardzo starannie i jest to jednym z warunków powodzenie terapii. Natomiast nie ma takiej zasady, że w skład grupy powinny wchodzić osoby, które mają taki sam problem, takie samo zaburzenie czy taką samą chorobę. Wyobraź sobie, Awanturko, dynamikę procesu grupowego w grupie, złożonej wyłącznie z osób pogrążonych w głębokiej depresji... Z całą pewnością możesz odnieść wiele korzyści z pracy w grupie, do której zostałaś skierowana. Jeśli będzie Ci trudno albo będziesz miała poczucie bezsensu czy bezużyteczności tej terapii - to bacznie się przyglądaj tym uczuciom. Nie będą one wynikały ze "złego" składu grupy tylko będą normalną częścią terapii. Do terapii należą również, chociaż może Cię zaskoczę, również wątpliwości, które masz teraz, Twoja refleksja nad celowością wejścia do tej grupy, Twoje rozmyślania nad szczególnym rodzajem problemów, które masz a których nie mają inni etc. Terapeuta pomoże i przyśpieszy, grupa odegra bardzo ważną rolę - ale to co ważne dla Ciebie - dzieje się w Tobie, Ciebie boli, Ty za to płacisz. I tak naprawdę już się to zaczęło. Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam i życzę ważnych, budujących doświadczeń.Hania PS. I nie daj sobie wmówić, że terapia grupowa jest gorsza od indywidualnej bo nie ma okazji mówić o sobie tyle, co w trakcie terapii indywidualnej. Nie na tym to polega. H Odpowiedz Link Zgłoś
abdon Re: psychoterapia - pytanie do eksperta 14.02.04, 15:18 Po pobycie na całodobowym, zostałem skierowany na dzienny. Chodziłem1 półtora miesiąca.Po powrocie z zapałem opowiadałem rodzinie, co robiliśmy tego dnia. Dzisiaj moja żona stwierdza (miałem wtedy depresję), że bardzo dobrze mi to robiło, bo byłem czymś zajęty. Po powrocie ze szpitala, kładłem się i patrzyłem w sufit. Swietnie czułem się w grupie. Co prawda nie musieliśmy zwierzać się ze wszystkiego. Każdy mówił o sobie tyle ile chciał. Odpowiedz Link Zgłoś
awanturka Re: psychoterapia - pytanie do eksperta 14.02.04, 17:05 Bardzo Ci dziękuję Haniu za tak obszerna i wyczerpujaca wypowiedź. Nie zamierzam teraz korzystac z terapii grupowej. Natomiast korzystałam z niej trzy razy w przeszłości. Moje pytanie było podyktowane tym jaki to miało skutek. Do teraz nad tym skutkiem sie zastanawiam i nie daje mi spokoju. Pierwszy raz było to 20 lat temu, w renomowanym ośrodku(u prof. Aleksandrowicza), terapia trwała bardzo długo (jakieś 3-4 miesiace, nie pamietam dokładnie)i było bardzo intensywna (5 godzin dziennie - to akurat pamiętam). Grupa składała sie z wyłacznie z osób ze zdiagnozowana nerwica, ja w tym czasie też miałam taka diagnozę. W trakcie terapii mój stan sie bardzo pogorszył, dalsze pogorszenie stanu (już po zakoczeniu terapii) spowodowało, że znalazłam sie na dwa miesiace w szpitalu. Po tej "przygodzie z psychoterapia grupowa" postanowiłam trzymac się od wszelkiej psychoterapii jak najdalej i byłam w tym konsekwentna przez nastepne 20 lat. W międzyczasie postawiono diagnozę "choroba afektywna" i nikt mi żadnej psychoterapii nie proponował. Z własnej inicjatywy nie tak dawno uczestniczyłam w dwóch grupach terapeutycznych (lipiec- sierpien oraz listopad grudzien) ubiegłego roku. Na pierwsza z nich zdecydowałam nie majac pomysłu i pieniędzy na wakacje, postanawiajac sobie nie angażowac sie w nia za bardzo (tak poradził lekarz, który uwazał, że w moim wypadku wskazana jest tylko terapia indywidualna - tzw. podtrzymujaca). Grupę stanowiły głównie osoby z nerwica i depresja w wyniku nerwicy (ja byłaam jedyna "endogenna"). Mimo tego, że chciałam do tego co tam sie dzieje zachowac pewien dystans, zaangażowałam sie w koncu bardzo. No i rezultaty przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Potem, już na fali pewnego entuzjazmu, uczestniczyłam w programie "oswoic chorobe" - było to coś w rodzaju połaczenia terapii grupowej z grupa wsparcia. I też doświadczenia z tej formy terapii mam już jak najbardziej pozytywne. Teraz już chyba rozumiesz skad moje pytanie. Szukam odpowiedzi czemu taka katastrofa zakonczyła sie moja pierwsza "przygoda z psychoterapia grupowa". Gdybyś mogła jeszcze coś napisac byłabym Ci wdzieczna. Jeszcze raz wielkie dzieki! awanturka Odpowiedz Link Zgłoś
awanturka Re: psychoterapia - pytanie do eksperta 14.02.04, 17:07 Bardzo Ci dziękuję Haniu za tak obszerna i wyczerpujaca wypowiedź. Nie zamierzam teraz korzystac z terapii grupowej. Natomiast korzystałam z niej trzy razy w przeszłości. Moje pytanie było podyktowane tym jaki to miało skutek. Do teraz nad tym skutkiem sie zastanawiam i nie daje mi spokoju. Pierwszy raz było to 20 lat temu, w renomowanym ośrodku(u prof. Aleksandrowicza), terapia trwała bardzo długo (jakieś 3-4 miesiace, nie pamietam dokładnie)i było bardzo intensywna (5 godzin dziennie - to akurat pamiętam). Grupa składała sie z wyłacznie z osób ze zdiagnozowana nerwica, ja w tym czasie też miałam taka diagnozę. W trakcie terapii mój stan sie bardzo pogorszył, dalsze pogorszenie stanu (już po zakoczeniu terapii) spowodowało, że znalazłam sie na dwa miesiace w szpitalu. Po tej "przygodzie z psychoterapia grupowa" postanowiłam trzymac się od wszelkiej psychoterapii jak najdalej i byłam w tym konsekwentna przez nastepne 20 lat. W międzyczasie postawiono diagnozę "choroba afektywna" i nikt mi żadnej psychoterapii nie proponował. Z własnej inicjatywy nie tak dawno uczestniczyłam w dwóch grupach terapeutycznych (lipiec- sierpien oraz listopad grudzien) ubiegłego roku. Na pierwsza z nich zdecydowałam nie majac pomysłu i pieniędzy na wakacje, postanawiajac sobie nie angażowac sie w nia za bardzo (tak poradził lekarz, który uwazał, że w moim wypadku wskazana jest tylko terapia indywidualna - tzw. podtrzymujaca). Grupę stanowiły głównie osoby z nerwica i depresja w wyniku nerwicy (ja byłaam jedyna "endogenna"). Mimo tego, że chciałam do tego co tam sie dzieje zachowac pewien dystans, zaangażowałam sie w koncu bardzo. No i rezultaty przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Potem, już na fali pewnego entuzjazmu, uczestniczyłam w programie "oswoic chorobe" - było to coś w rodzaju połaczenia terapii grupowej z grupa wsparcia. I też doświadczenia z tej formy terapii mam już jak najbardziej pozytywne. dzieki Teraz już chyba rozumiesz skad moje pytanie. Szukam odpowiedzi czemu taka katastrofa zakonczyła sie moja pierwsza "przygoda z psychoterapia grupowa". Gdybyś mogła jeszcze coś napisac byłabym Ci wdzieczna. Jeszcze raz wielkie ! awanturka Odpowiedz Link Zgłoś
awanturka Re: psychoterapia - pytanie do eksperta 14.02.04, 17:12 Bardzo Ci dziękuję Haniu za tak obszerna i wyczerpujaca wypowiedź. Nie zamierzam teraz korzystac z terapii grupowej. Natomiast korzystałam z niej trzy razy w przeszłości. Moje pytanie było podyktowane tym jaki to miało skutek. Do teraz nad tym skutkiem sie zastanawiam i nie daje mi spokoju. Pierwszy raz było to 20 lat temu, w renomowanym ośrodku(u prof. Aleksandrowicza), terapia trwała bardzo długo (jakieś 3-4 miesiace, nie pamietam dokładnie)i było bardzo intensywna (5 godzin dziennie - to akurat pamiętam). Grupa składała sie z wyłacznie z osób ze zdiagnozowana nerwica, ja w tym czasie też miałam taka diagnozę. W trakcie terapii mój stan sie bardzo pogorszył, dalsze pogorszenie stanu (już po zakoczeniu terapii) spowodowało, że znalazłam sie na dwa miesiace w szpitalu. Po tej "przygodzie z psychoterapia grupowa" postanowiłam trzymac się od wszelkiej psychoterapii jak najdalej i byłam w tym konsekwentna przez nastepne 20 lat. W międzyczasie postawiono diagnozę "choroba afektywna" i nikt mi żadnej psychoterapii nie proponował. Z własnej inicjatywy nie tak dawno uczestniczyłam w dwóch grupach terapeutycznych (lipiec- sierpien oraz listopad grudzien) ubiegłego roku. Na pierwsza z nich zdecydowałam nie majac pomysłu i pieniędzy na wakacje, postanawiajac sobie nie angażowac sie w nia za bardzo (tak poradził lekarz, który uwazał, że w moim wypadku wskazana jest tylko terapia indywidualna - tzw. podtrzymujaca). Grupę stanowiły głównie osoby z nerwica i depresja w wyniku nerwicy (ja byłaam jedyna "endogenna"). Mimo tego, że chciałam do tego co tam sie dzieje zachowac pewien dystans, zaangażowałam sie w koncu bardzo. No i rezultaty przeszły moje najśmielsze oczekiwania. Potem, już na fali pewnego entuzjazmu, uczestniczyłam w programie "oswoic chorobe" - było to coś w rodzaju połaczenia terapii grupowej z grupa wsparcia. I też doświadczenia z tej formy terapii mam już jak najbardziej pozytywne. Teraz już chyba rozumiesz skad moje pytanie. Szukam odpowiedzi czemu taka katastrofa zakonczyła sie moja pierwsza "przygoda z psychoterapia grupowa". Gdybyś mogła jeszcze coś napisac byłabym Ci wdzieczna. Jeszcze raz wielkie dzięki! awanturka Odpowiedz Link Zgłoś
hellio Re: psychoterapia - pytanie do eksperta 15.02.04, 09:36 Awanturko Droga, Rozumiem, że oczekujesz z mojej strony próby wyjaśnienia, co stało się niedobrego w czasie tej pierwszej terapii i wyobrażam sobie, że jest to dla Ciebie ważne. Uprzedzam więc z góry, że mam za mało danych, żeby Ci takie satysfakcjonujące wyjaśnienie przedstawić. Ale gdybym musiała "zgadywać" ... Twoja pierwsza psychoterapia wydaje mi się przeżyciem wyjątkowo intensywnym. Psychoterapia grupowa nie jest, jak wiesz, zbiorowo prowadzoną terapią indywidualną. Nie polega po prostu na tym, że każdy mówi o swoich problemach a terapeuta po kolei z każdym oddzielnie pracuje. Grupa jest rodzajem "mikroświata" w którym nawiązują się relacje i interakcje a każdy z uczestników nawiązuje takie relacje, z grubsza biorąc, jakie nawiązuje w normalnym życiu i wcześniej czy później zaczyna ujawniać problemy, z którymi się boryka w życiu poza grupą. Jeśli ktoś mówi:w grupie nikt na mnie nie zwraca uwagi, zakrzykują mnie, nie chcę tam chodzić - to zwykle podobny problem ma również poza grupą.W ośrodku dzieje się to pod okiem terapeuty (często są to dwie osoby) a więc w okolicznościach znacznie bezpieczniejszych niż normalnie. Nie znaczy to jednak, że „nic nie boli” – boli, bo musi, nie da się oswoić smoka bez spojrzenia mu w oczy i zbliżenia się do niego na wyciągnięcie ręki. A tego nie da się zrobić bez lęku. W czasie Twojej pierwszej psychoterapii byłaś osobą, jak się domyślam, bardzo młodą, kształtującą swoją tożsamość. „Znałaś się” mniej niż teraz, pewnie byłaś bardziej niż teraz wrażliwa na oceny, bardziej niż teraz (pewnie) potrzebowałaś aprobaty. I, ze względu na to, że była to pierwsza psychoterapia miałaś zapewne wyższe niż teraz oczekiwania i w dodatku były to oczekiwania niezbyt sprecyzowane – bo skąd mogłaś wiedzieć, czego właściwie oczekiwać. Natomiast sama psychoterapia była bardzo intensywna. Codzienne niemal kilkugodzinne zajęcia nie były „odbiciem” życia, ale po prostu stały się „prawdziwym życiem”. Wszystko to, nie dodane, ale przecież pomnożone przez siebie było takim ładunkiem energetycznym o wielkiej sile, który – gdyby dał się „wchłonąć” - dałby Ci wielki potencjał na resztę życia. Ale ten ładunek ...eksplodował. Zrobił szkody. Ale patrząc z perspektywy, czy coś z niego nie zostało? To, co każe Ci się stale, po latach zastanawiać nad tamtymi przeżyciami to jakieś błąkające się mikroładunki tamtej „bomby”. A to, że zdecydowałaś się po latach na inne formy grupowe, że znajdujesz w nich pomoc - może świadczy o tym, że w tych mikroładunkach nie ma trucizny, że one chyba niczego w Tobie nie niszczą, że raczej coś budują. Jestem zdania, że każda terapia (nie tylko grupowa) zaczyna się zanim przekroczy się próg gabinetu czy sali ćwiczeń. Szukanie terapeuty – jest częścią terapii, zbieranie pieniędzy na leczenie – jest częścią terapii, zastanawianie się czy warto, pisanie postów, rozmyślania w nocy, podnoszenie słuchawki telefonu. To wszystko jest częścią terapii. Terapia tak naprawdę (wbrew temu co w podręcznikach !) nie kończy się razem z kontraktem. Wątpliwości, o których chciałaś do mnie napisać są – w moim odczuciu - bardzo ważne i do czegoś istotnego Cię prowadzą. Bardzo serdecznie Cię pozdrawiam, Hanka Odpowiedz Link Zgłoś