Dodaj do ulubionych

odstawienie lekow nierealne...

28.06.10, 14:13
poniewaz sie zagapilam nie zauwazylam, ze koncza mi sie leki. Konkretnie jeden
- alprox ktory biore na noc. Ale pomyslalam sobie - co tam przeciez dam rade
bez. No i klapa. Noc byla koszmarna, najpierw przez 3 godziny nie moglam usnac,
rozbudzal mnie kazdy szmer, kazde kaszlniecie czy glosniejszy oddech dzieci,
potem zasnelam na jakies poltorej godziny po czym obudzilam sie
niekoniecznie wyspana ale znow nie moglam usnac, jakos przedrzemalam na raty
do 6-tej. Troche mnie to zalamuje, bo chce zyc normalnie, bez lekow, bez
ciaglego pamietania o wizycie u lekarza w pore a tu kicha...
Obserwuj wątek
    • lucyna_n Re: odstawienie lekow nierealne... 28.06.10, 15:04
      Bo ile można pisać że leki typu Alprox uzależniają, im dłużej będziesz go brała
      tym trudniej będzie Ci go odstawić, i tak dość lajtowe skutki uboczne miałaś. Po
      dwóch tygodniach powinno minąć, sen ureguluje się po kilku tygodniach lub
      miesiącach.
    • annarchia Re: odstawienie lekow nierealne... 29.06.10, 12:04
      Ale Alprox to benzo(diazepina). Bardzo silny lek i równie mocno
      uzależnia. Skutki odstawienne bywają jak po narkotykach.

      Po pierwsze: nie powiedział Ci lekarz, że nie można go brać nonstop
      dłużej niż parę tygodni? (Czasem lekarze mówią, że miesięcy, no ale
      to już duże ryzyko...). Ten lek stosuje się głównie doraźnie.

      Po drugie: jeśli brany był nonstop to nie wolno go odstawiać nagle.
      Taki lek się odstawia powoli (czasem zastępując go np.
      antydepresantem). O ile przeoczenie np. antydepresantu przez jeden
      dzień to nie katastrofa, to pominięcie benzo może być traumą...
      kiedyś miałam atak podobny do padaczki przez nagłe odstawienie,
      pomijając już masakryczne lęki i paranoje... Niektórzy pewne na
      odwyku lądują. Miałas farta, że "tylko" nie mogłaś spać...

      A znasz diagnozę? Z czego się leczysz?
      • rupiowa Re: odstawienie lekow nierealne... 29.06.10, 14:03
        zaburzenia nerwicowo-depresyjne. Lekarze niewiele mowia na temat lekow, oni
        tylko przepisuja mi kolejne recepty pytajac czy dobrze sie czuje. Nie
        rozmawialam na temat dzialan ubocznych czy czasu brania leku. W czwartek bede u
        lek. to sie zapytam (jak mi starczy odwagi...).
        • annarchia Re: odstawienie lekow nierealne... 29.06.10, 15:11

          rupiowa napisała:

          > zaburzenia nerwicowo-depresyjne.

          A powiedział Ci lekarz, że podstawą leczenia takich zaburzeń jest
          psychoterapia?

          • rupiowa Re: odstawienie lekow nierealne... 29.06.10, 20:01
            korzystam, chodze na terapie i sama i razem z mezem. Dlatego myslalam ze sobie
            poradze bez lekow bo chwilowo jesli chodzi o "samopoczucie" to jest wyjatkowo
            dobre w porownaniu z ostatnim rokiem.
            • lucyna_n Re: odstawienie lekow nierealne... 29.06.10, 21:44
              nie przeczytalaś nawet ulotki? to pierwsza rzecz jaką nerwik robi po zakupieniu
              psychotropa, studiuje wnikliwie ulotkę.
              • rupiowa Re: odstawienie lekow nierealne... 29.06.10, 21:55
                jak przeczytalam w ulotce w skutkach ubocznych ze moze powodowac depresje to
                doszlam do wniosku, ze ulotki czytac nie nalezy...
                • lucyna_n Re: odstawienie lekow nierealne... 30.06.10, 08:59
                  a jednak powoduje i to wcale nie w przypadku 1/1000, tylko po prostu taki jest
                  skutek długotrwałego zażywania.
                  Teraz już wiesz to sobie z psychiatrą ładnei porozmawiaj dlaczego wkręcil cię w
                  uzależnienie, może chciał mieć stały dopływ gotówki bo nikt tak regularnie nie
                  zgłasza się na wizyty jak uzależnieni od benzo.
            • annarchia Re: odstawienie lekow nierealne... 30.06.10, 08:00
              rupiowa napisała:

              > Dlatego myslalam ze sobie poradze bez lekow bo chwilowo jesli
              > chodzi o "samopoczucie" to jest wyjatkowo dobre w porownaniu z
              > ostatnim rokiem.

              Jeśli bierze się nonstop benzodiazepiny to nie dziwne, że
              samopoczucie jest całkiem dobre ;) (Do czasu...). Będąc na tak
              silnych prochach nie można przewidzieć, czy poradzisz sobie bez
              leków czy nie.

              Pogadaj z lekarzem o tym, jak długo jeszcze możesz je brać lub jak
              stopniowo odstawiać (skoro bierzesz już parę tygodni), bo się
              uzależnisz psychicznie i fizycznie, a to nie przelewki. Zerknij
              jednak w tę ulotkę, jest ostrzeżenie. Zobaczysz, jak się będziesz
              bez bez benzo - być może dasz radę całkiem bez leków lub z bardzo
              doraźnym ich stosowaniem, a jak nie to jakiś antydepresant łagodzący
              lęki. Tylko to powinien Ci powiedzieć i zaproponować lekarz...
    • lafiorka-z Re: odstawienie lekow nierealne... 29.06.10, 19:09
      "Troche mnie to zalamuje, bo chce zyc normalnie, bez lekow, bez
      ciaglego pamietania o wizycie u lekarza w pore a tu kicha..."

      Bardzo mnie to zmartwiło, bo wygląda na to, że teraz musisz znów iść do
      psychiatry, żeby cię wyciągnął z uzależnienia od leków nasennych.
      Chyba łatwiej jest się wyleczyć z objawów depresyjnych niż
      z uzależnienia.
      Depresji chyba już nie mam, ale złe nawyki z okresu kiedy nie wiedziałam co mi
      jest, pozostały.
      Codziennie pilnowanie się jest dla mnie, może nie udręką, ale niedogodnością, z
      którą bardzo chciałabym się rozstać.
      Ciekawe czy są ludzie, którzy nie muszą się nigdy ze sobą szarpać?

      • wyjdeztego Re: odstawienie lekow nierealne... 29.06.10, 23:14
        lafiorka-z napisała:
        > Ciekawe czy są ludzie, którzy nie muszą się nigdy ze sobą szarpać?



        dobre pytanie...
        • mskaiq Re: odstawienie lekow nierealne... 01.07.10, 14:44
          Aby sie ze soba nie szarpac trzeba do tego dorosnac, wykonac
          olbrzymia prace nad soba. Nic nie przychodzi za darmo. Te osoby
          ktore nie popelniaja bledow prowadzacych do szarpania sie ze
          soba maja gleboka wewnetrzna madrosc ktora chroni ich przed
          bledami.

          Jesli chodzi o smierc trzeba miec w sobie glebokie pogodzenie
          sie ze smiercia i akceptacje jej. Bez tej akceptacji, smierc
          kogos bliskiego konczy sie szarpaniem ze soba.
          Jesli chodzi o przytycie to wazne jest zrozumienie konsekwencji
          przytycia paru kilogramow. Ktos dla kogos to nie stanowi roznicy
          szybko zacznie sie szarpac ze soba.
          Ludzie moga nie miec sklonnosci do ciecia siebie, zwykle jest
          w nich glebokie wewnetrzne przekonanie ze nie tedy droga.
          Osoby ktore maja sklonnosc do ciecia siebie beda to robily az
          naucza sie ze ta droga prowadzi do nikad i wtedy przestaja
          sie szarpac ze soba w taki sposob.
          Aby sie nie bac lekow trzeba przestac sie bac wlasnego ciala,
          zaakceptowac je ale nie utozsamiac sie z nim. Kiedy to nastapi
          lek nie bedzie przyczyna szarpania sie.
          Ten kto nie chowa sie pod koldre rozumie ze to nie jest sposob
          unikniecia bolu, depresji, to jego gleboka, wewnetrzna madrosc.
          Ten kto tego nie rozumie bedzie szarpac ze soba chowajc sie
          pod kolderke tak dlugo az zrozumie ze to prowadzi do nikad.
          Kiedy zyska takie zrozumienie przestanie sie szarpac ze soba w
          taki sposob.
          Nie ma szczesciarzy ktorym wszystko przychodzi latwo i za darmo.
          Ta wewnetrzna madrosc czlowiek musial kiedys osiagnac cizka
          praca nad soba.
          Serdeczne pozdrowienia.
      • annarchia oni tak mają 01.07.10, 12:17
        lafiorka-z napisała:

        > Ciekawe czy są ludzie, którzy nie muszą się nigdy ze sobą szarpać?

        SĄ.

        "Ale CZYM mam się smucić?? Życie jest piękne i ciekawe".
        "Ale JAK można się bać przestrzeni..? O co w tym chodzi?"
        "Jem, bo taka jest fizjologia człowieka. Nie zastanawiam się nad tym, PO PROSTU:
        jestem głodna to jem i co to za problem..? NAD CZYM się tak zastanawiać?".
        "To najbardziej NATURALNA sprawa, że wszyscy umrzemy - jak ktoś się urodził to
        umrze. NO I CO? Mam siedzieć i czekać na śmierć, nic nie robić, dołować się, bo
        umrę?? To dopiero jest bez sensu. Nie rozumiem... przecież TERAZ żyję, życie
        jest fajne".
        "No czasem przytyję I CO? To tragedia? Co to za różnica parę kg w tę czy we w
        tę? Taka zapatrzona w siebie jesteś? Przecież to NUDNE myśleć o jakichś
        kaloriach, o tym, że przytyłam, ile pokazuje waga - a co mnie to obchodzi...
        wolę co innego robić"
        "Ja tego nie rozumiem: pocięłaś się w nogę, bo poczułaś się odrzucona przez
        niego i zła na niego..? To jakieś NIELOGICZNE jest".
        "Ale co to za lęk? Przecież NIC ci nie grozi."
        "CZYM się tak dołować? Życie jest jakie jest, są i smutki i radości i przez to
        jest CIEKAWE."
        "To coś daje, chować pod kołdrę na całe dnie? Szkoda życia. To pogrążanie się w
        sobie jest BEZ SENSU, a nie życie".
        "Czy jak mi źle i smutno to potrzebuję antydepresantów? NIE... Smutek - normalne
        uczucie, jak każde inne. Teraz się smucę, potem będzie mnie coś cieszyło."
        "Ja też nie mam tak, że zawsze czuję się świetnie ze samą sobą, ale
        samobójstwo?? Po to jest życie, aby nad tym pracować, człowiek się do końca
        życia rozwija:)".

        ONI tak mają...

        I choć w tych zdaniach z jednej strony jest wiele niezrozumienia to z drugiej
        strony... wiele racji.
        • lafiorka-z Re: oni tak mają 01.07.10, 14:14
          Fajne:) A skąd te cytaty?
          • annarchia Re: oni tak mają 02.07.10, 10:26
            lafiorka-z napisała:

            > Fajne:) A skąd te cytaty?

            Od tzw. normalsów :)
          • ichnia Re: oni tak mają 02.07.10, 12:37
            lafiorka-z napisała:

            > Fajne:) A skąd te cytaty?

            Z życia wzięte :)
            • mich.z Re: oni tak mają 03.07.10, 11:29
              "Chyba łatwiej jest się wyleczyć z objawów depresyjnych niż
              z uzależnienia."

              jest dużo prawdy w tym co piszecie.
              zupełnie jednak nie zgadzam się z przedmówczynią.
              ćpałem benzo bez umiaru przez 3 lata. doszedłem do 12-15 mg
              na dzień. ćpałem zomiren, afobam, xanax, alprox, relanium i inne.
              nie było rzeczy niemożliwch. na szczęście w porę się opamiętałem.
              odwyk był bolesny. 6 tygodni w szpitalu psychiatrycznym ze schizo.
              dałem radę. walczyłem z kim walczę i po co walczę.

              po kuracji pojawiła się depra która trwa do dzisiaj. już prawie pół roku. teraz
              walczę z niewidzialnym wrogiem.
              wszelkie dostępne środki wydają się kiepskie. próbuję wszystkiego.
              leków, terapii ale wszystko na nic.

              wydaje się, że czas może tylko pomóc.

              benzo to trucizna.
              • lucyna_n Re: oni tak mają 03.07.10, 21:11
                czas pomoże,
                ale to może potrwać i rok, ale minie, na 100% minie.
              • annarchia Re: oni tak mają 04.07.10, 10:41
                mich.z napisał:

                > dałem radę. walczyłem z kim walczę i po co walczę.

                Walczysz sam ze sobą? Jak pokonasz siebie samego to jak możesz zarazem
                wygrać...? Jak kogoś się zwalcza to się go osłabia, nie?

                > walczę z niewidzialnym wrogiem.

                Nieprawda. Zajrzyj do lustra.
                To nie jest żaden niewidzialny wróg tylko TY.
                Twoje myślenie, Twoje uczucia, Twoje powody brania benzo, Twoje nieświadome
                motywacje.

                > wszelkie dostępne środki wydają się kiepskie. próbuję wszystkiego.
                > leków, terapii ale wszystko na nic.

                A na czym polegała ta terapia?

                > wydaje się, że czas może tylko pomóc.

                Czas? A to niby w jaki sposób?
                Przecież to nie jest przeziębienie.
                Z jakichś powodów zacząłeś te benzo. brać.
                • mskaiq Re: oni tak mają 04.07.10, 11:25
                  annarchia napisała:
                  > To nie jest żaden niewidzialny wróg tylko TY.
                  > Twoje myślenie, Twoje uczucia, Twoje powody brania benzo, Twoje
                  >nieświadome motywacje.
                  Zgadzam sie, ale swiat wokol nie widzi tego tak jasno jak Ty.
                  Ktos mu dal benzo, ktos mu cos doradzil.
                  Sama walka z depresja to zwykle walka ze soba, a to nie o
                  to chodzi. Im wiecej ma sie cierpliwosci, szacunku dla siebie i
                  wybaczenia tym latwiej sie radzi sobie z depresja.
                  Serdeczne pozdrowienia.
                • lafiorka-z Re: oni tak mają 04.07.10, 12:37
                  annarchia napisała:

                  >
                  > Walczysz sam ze sobą? Jak pokonasz siebie samego to jak możesz zarazem
                  ygrać...? Jak kogoś się zwalcza to się go osłabia, nie?
                  >
                  > > walczę z niewidzialnym wrogiem.
                  >
                  > Nieprawda. Zajrzyj do lustra.
                  > To nie jest żaden niewidzialny wróg tylko TY.
                  > Twoje myślenie, Twoje uczucia, Twoje powody brania benzo, Twoje nieświadome
                  motywacje.

                  > > wydaje się, że czas może tylko pomóc.
                  >
                  > Czas? A to niby w jaki sposób?
                  > Przecież to nie jest przeziębienie.

                  Annarchia, dziwne że nigdy o tym nie pomyślałam.
                  Ludzie są tacy dumni, że pokonali strach, nadmierny apetyt,
                  chęć zapalenia papierosa, a ostatecznie jak to wszystko pokonają, to i tak czują
                  się ( jakby to kulturalnie nazwać)... do niczego.
                  Chyba nie można cieszyć się życiem skupiając się na sobie.
                  • mskaiq Re: oni tak mają 04.07.10, 13:13
                    Co to znaczy pokonac strach ? Kiedy rzeczywiscie czlowiek
                    umie radzic sobie ze strachem to znikaja ograniczenia.
                    Mozna siegnac po wszystko, caly swiat stoi otworem, czlowiek
                    nie czuje sie wtedy do niczego.
                    Kiedy ktos przestaje palic to pomaga sobie, dba o wlasne
                    zdrowie, kiedy umie kontrolowac jedzenie to rowniez pomaga
                    sobie.
                    Trzeba rowniez nauczyc sie doceniac wlasne dzialania, nie
                    mozna sprowadzac wlasnych osiagniec do zera.
                    Serdeczne pozdrowienia.





                  • lucyna_n Re: oni tak mają 04.07.10, 14:22
                    cieszyć się życiem można skupiając się na sobie i swoich potrzebach nie raniąc
                    przy tym innych, dzięki czemu nei mamy wyrzutów sumienia i spokojnie możemy
                    cieszyć się tym co sprawia nam przyjemnośc. Reszta to chrześcijańskie bajdy o
                    wyższości cierpienia nad zadowoleniem z życia.
                    • lafiorka-z Re: oni tak mają 04.07.10, 21:17
                      lucyna_n napisała:
                      Reszta to chrześcijańskie bajdy o
                      > wyższości cierpienia nad zadowoleniem z życia.

                      No i kto tu jest sierżantem?

                      A kto nawołuje do cierpienia? Wręcz przeciwnie!
                      Jak podlewam kwiatki, albo gotuję dla psa ( bo pozostała rodzina wyjechała ), to
                      nie cierpię. A jak słyszę sondaże, to też nie cierpię:)
                      • lucyna_n Re: oni tak mają 04.07.10, 21:44
                        sierżant? phi myślałam że zaszłam już wyżej.
                        chcesz żeby jaro wygrał??
                        • lafiorka-z Re: oni tak mają 04.07.10, 21:54
                          lucyna_n napisała:

                          > chcesz żeby jaro wygrał??
                          Kobieto, o czym ty mówisz??????????
                          • lucyna_n Re: oni tak mają 04.07.10, 22:58
                            o sondażach
                            • lafiorka-z Re: oni tak mają 04.07.10, 23:13
                              Idę spać i mam nadzieję, że do rana nic się nie zmieni...
                              • lucyna_n Re: oni tak mają 05.07.10, 00:35
                                już mnie przerazilaś że nie podobają Ci się te obecne
                                • lucyna_n Re: oni tak mają 05.07.10, 00:38
                                  o matko, i wykrakala, weszłam na stronę główną a tam jaro prowadzi
                • lucyna_n Re: oni tak mają 04.07.10, 14:21
                  strasznie jesteś apodyktyczna, normalnie sierżant.
                  • annarchia Re: oni tak mają 04.07.10, 17:11
                    lucyna_n napisała:

                    > strasznie jesteś apodyktyczna, normalnie sierżant.

                    A możesz mi powiedzieć, dlaczego tak mnie w tym poście odebrałaś?
                    Serio. Siebie samej się często nie widzi.

                    Zadałam chłopakowi takie pytania, jakie zadaję samej sobie albo jakie usłyszałam
                    kiedyś od innych osób, a uważam za warte przemyślenia. Starałam się nic nie
                    narzucać, podzieliłam się moimi refleksjami. Nie mówiłam mu, co MA zrobić. Ok,
                    napisałam "Zajrzyj w lustro", ale to była przenośnia, nie rozkaz. A jak się
                    słyszy bierne "Chyba tylko czas pomoże..." to może warto powiedzieć coś
                    mocniejszego?

                    Zdaję sobie sprawę, że czasem zbyt moralizuję w postach i wtedy kolejne staram
                    się pisać bardziej po ludzku, ale wiesz, ja raczej nie mam w zwyczaju pisać
                    "ojej, jaki Ty biedny...", "no to faktycznie dół...", "ech, ta depresja...kiedy
                    ona nas opuści...", "ojej, jakie ciekawe masz jazdy" ponieważ uważam, że to
                    gó... daje, to są tanie i puste teksty, które nic nie wnoszą, a tylko pogrążają
                    i wspierają w chorobie, w bierności...
                    • annarchia Re: oni tak mają 04.07.10, 17:19
                      annarchia napisała:

                      > gó... daje

                      O matko, to tu na takie słowa jest cenzura?
                      Przesada ludzie. A na zagraniczne 'shit' też jest?
                      A ja nie dam się, jam niepokorna, napiszę tak:

                      g.ó.w.n.o. :D

                      Jakby jakieś kary za to być miały, to skrót rozwinę ;)
                      • lucyna_n Re: oni tak mają 04.07.10, 20:31
                        snajper chyba nei żyje, coś ostatnio nie wycina chlopak, aż nieswojo się czuję
                        tyle czasu bez bana.
                    • lucyna_n Re: oni tak mają 04.07.10, 20:31
                      po prostu tak sierioznie odpisujesz, i w , no właśnei, apodyktyczny spsosób, jak
                      przedszkolanka pouczająca głupie, niegrzeczne dzieci.
                      a ludzie tutaj w sumei niezbyt często chca konkretnych rad tylko sobie posmęcić,
                      żeby w realu nie pęknąć i umieć trzymać fason trzeba mieć wentyl bezpieczeństwa,
                      miejsce gdzie można być rozlazłym rozklejonym bezsilnym, załamanym,
                      zniechęconym, w życiu jak wiadomo na takei rzeczy nei ma miejsca, kto nei
                      maszeruje ten ginie, a ostatnich gryzą psy, to niech choć w tym wirtualu jakiś
                      luz i grzechów odpuszczenie.
                      Twoje zachęcające kopniaki nie mają większego znaczenia niż głaski, taka prawda.
                      To tylko forum.
                      • annarchia Re: oni tak mają 05.07.10, 12:38
                        lucyna_n napisała:

                        > a ludzie tutaj w sumei niezbyt często chca konkretnych rad tylko
                        sobie posmęcić, żeby w realu nie pęknąć

                        Ludzie są na forum depresyjnym (itp.) w różnym celu (celach). Nawet
                        jeśli większość pisze celem wyłącznie posmęcenia, posiadania
                        wirtualnych towarzyszy niedoli, to są też tacy, którzy chcą także
                        czegoś więcej np. pomocy, wymiany refleksji. I ci, co zakładają
                        wątki, i ci, co komentują. Na przykład ja tak mam, i nie tylko ja.
                        Tak, forum z jednej strony z pewnością stanowi ucieczkę od reala czy
                        wentyl jak piszesz, ale dla mnie posty forumowiczów (i tych
                        wyleczonych i tych pogrążonych) są też bazą do autorefleksji, pracy
                        nad sobą. I niezależnie od tego, co ktoś chce (i czy ja sama mam
                        doła jak Rów Mariański) to nie napiszę "o jaki ty biedny...", "ojej,
                        ale masz schizy...". Tak, potrafię współczuć, rozumieć, wyrazić
                        empatię, ale nie w taki sposób, który utwierdza w bierności,
                        bezradności.

                        > Twoje zachęcające kopniaki nie mają większego znaczenia niż
                        głaski, taka prawda

                        Kopniaki?
                        Przesadzasz.
                        Kopnaki to masz np. w takich wypowiedziach:

                        www.nerwica.com/wstajemy-lenie-do-roboty-t412-100.html
                        Post Coletty.
                        W porównaniu do niej jam spokojna owieczka :)
                        • lucyna_n Re: oni tak mają 05.07.10, 13:21
                          forumu każdy używa według swoich potrzeb, i nie ma się o co spierać
                          jednakowoż zachęcające kopniaki a glanowanie to jednak jest rożnica.
                          a tak ogólnie to jest lato, wakacje, wrealu panuje błogi luzik, więc dla
                          wlasnego dobra zrób wydech bo ile można w takim spięciu? Świata na tym ani na
                          żadnym forum nie zmienisz, ludzi eo tak zrobią co sami chcą, nawet jak to będzie
                          dla nich bardzo bardzo niedobre.
                    • lucyna_n Re: oni tak mają 04.07.10, 20:33
                      warto powiedzieć coś mocniejszego?
                      skąd taki pomysł?
                      • mauamee Re: oni tak mają 04.07.10, 22:30
                        lucyna_n napisała:

                        > warto powiedzieć coś mocniejszego?
                        > skąd taki pomysł?

                        pomysł stąd, że jeśli ma się zaburzenie osobowości i walczy się z nim za pomocą
                        terapii to warto wchodzić co chwilę na forum i wysyłać inne osoby na terapię
                        argumentując, że jest to jedyny właściwy sposób rozwiązania ich problemów
                        (uroczo pomijając fakt, że każda osoba jest inna i ma inne problemy oraz
                        sytuację życiową)

                        to coś jak substytut afirmacji:
                        będę powtarzała innym, że trzeba się leczyć
                        a dzięki temu sama będę w to mocniej wierzyła
                        co zmniejsza w jakiś sposób ryzyko przerwania własnej terapii
                        i utwierdza w słuszności dokonanego wyboru
                        nawet jeśli ta terapia gó... by danej osobie dawała (w zakresie zmian
                        "namacalnych", a nie w przypadku zwiększania poziomu samoświadomości)
                    • mauamee Re: oni tak mają 04.07.10, 22:23
                      annarchia napisała:

                      > Zdaję sobie sprawę, że czasem zbyt moralizuję w postach

                      niemal w każdym poście moralizujesz
                      ale to skutek uboczny uczestniczenia w terapii

                • mich.z Re: oni tak mają 04.07.10, 22:00
                  annarchia,
                  depresja jest bardzo podobna do przeziębienia. śmieszne są dla mnie rady: musisz
                  sam sobie pomóc, weź się w garść, wszystko w twoich rękach. swoje trzeba
                  odcierpieć i koniec. tak jak przeziębienie. nadal sądzę, że tylko czas może pomóc.
                  próbowałem i próbuję farmakoterapii zarówno w formie ambulatoryjnej jak i
                  szpitalnej. próbowałem i próbuję psychoterapii indywidualnej i grupowej. chyba
                  będę próbował niekonwencjonalnych metod leczenia.
                  macie jakieś doświadczenia?
                  nie użalam się nad sobą. staram się nie leżeć w łóżku. próbuję w miarę
                  możliwości aktywnie spędzać czas i robić to co inni chociaż wszystko wydaje się
                  dziwne i bez sensu. ciężko jest cokolwiek zrobić jeśli w głowie jest całkowita
                  pustka a wszystko wydaje się nienaturalne. każdy dzień wydaje się taki sam.
                  wiedziałem z kim walczę i po co walczę -> nałóg. walczyłem z nałogiem. a nagrodą
                  jaką otrzymałem jest depresja. dla mnie to niewidzialny wróg...
                  • lafiorka-z Re: oni tak mają 04.07.10, 22:08
                    No to masz powikłanie odstawienne. Czyli ciągle jesteś uzależniony od benzo, bo
                    nie możesz się pozbierać. Myślę, że tu tylko czas może pomóc. Ale to walka godna
                    Herkulesa. Ja mam mniejszego wroga: papierosy, a też nie jest mi lekko.
                  • annarchia Re: oni tak mają 05.07.10, 11:44
                    mich.z napisał:

                    > śmieszne są dla mnie rady: musisz
                    > sam sobie pomóc, weź się w garść

                    Nigdzie nie pisałam o wzięciu się w garść (dla mnie to nie jest
                    śmieszne tylko irytujące) i nie o to chodzi.


                    > śmieszne są dla mnie rady: (...) wszystko w twoich rękach.

                    A w czyich??

                    > swoje trzeba odcierpieć i koniec.

                    Trzeba?
                    Ok, jeśli tak uważasz - cierp.
                    Za co to kara, skoro mówisz, że trzeba?


                    > nie użalam się nad sobą.

                    Nikt Ci tu tego nie zarzucał.


                    > staram się nie leżeć w łóżku. próbuję w miarę
                    > możliwości aktywnie spędzać czas i robić to co inni

                    Nie poddajesz się, to dobrze.
                    Ale mnie kompletnie nie o to chodziło.

                    > wiedziałem z kim walczę i po co walczę -> nałóg.

                    Ale czym jest ten nałóg? Jakiś wirus albo obca osoba w Tobie?

                    Generalnie nie chodzi o samą w sobie depresję (która w Twoim wypadku
                    może być po prostu reakcją odstawienną lub jej konsekwencją) oraz o
                    nałóg, bo to są tylko objawy. Chodzi o przyczyny, dla których
                    sięgnąłeś po benzo.
                    • mich.z Re: oni tak mają 05.07.10, 14:23

                      tak, wydaje mi się, że swoje trzeba odcierpieć ponieważ spróbowałem jak mi się
                      wydaje wszelkich możliwych metod i nic. trwam i nie poddaje się czekając. nic
                      bardziej sensownego nie przychodzi mi do głowy. nie mogę się odnaleźć, życie bez
                      benzo stało się jakieś puste i bez kolorów. wcześniej mimo nałogu miałem sporo
                      energii i musiałem się hamować. teraz jestem czysty a wszystko jest do dupy.
                      ciekawe, że lek który powinien działać uspokajająco mnie akurat napędzał. teraz
                      biorę wuchtę antydepresantów i jestem spowolniony. czasami myślę, że lepiej być
                      na haju albo przynajmniej mieć dwubiegunówkę.

                      co do przyczyn to raczej synergizm niż jedno jakieś pojedyncze zdarzenie.
                      mobbing w pracy, choroba i śmierć bliskiej osoby, zostawiła mnie dziewczyna,
                      życie legło w gruzach...
                      nie wydaje mi się jednak, że wałkowanie i analizowanie przyczyn może w jakiś
                      sposób być mi pomocne. owszem, należy wyciągnąć wnioski i starać się nie
                      popełniać ponownie tych samych błędów. życie jest jednak tak przewrotne, jak
                      pudełko czekoladek nigdy nie wiesz na co trafisz...


                      • lucyna_n Re: oni tak mają 05.07.10, 15:05
                        a może antydepresanty ktore bierzesz tak Cię zmulają? Mnie np wiele leków
                        antydepresyjnych wpędzało w niemal śpiączkę, nie wszystkie aktywizują.
                      • annarchia Re: oni tak mają 05.07.10, 16:04
                        mich.z napisał:

                        > tak, wydaje mi się, że swoje trzeba odcierpieć ponieważ
                        spróbowałem jak mi się
                        > wydaje wszelkich możliwych metod i nic. trwam i nie poddaje się
                        czekając.

                        W takim razie - powodzenia. Życzę Ci, aby na Ciebie ten upływający
                        czas i bierne czekanie wpłynęło inaczej niż na wiele osób, w tym
                        mnie. (Chodzi mi o pogłębianie się choroby z czasem, coraz więcej
                        cierpienia, coraz gorsze funkcjonowanie, postępujące wycofanie z
                        życia, tracenie nadziei, myśli samobójcze i takie tam). Jeśli to
                        tylko sytuacyjne rany to może czas faktycznie je uleczy? Oby.
                        Chociaż skłonność do uzależniania się (swojego życia od innych osób,
                        swojego nastroju od benzodiazepin) może wskazywać na coś głębszego...
                        • mich.z Re: oni tak mają 05.07.10, 16:37
                          annarchia,
                          jak twoim zdaniem powinna w takim razie wyglądać moja "rekonwalescencja"?
                          czynnie, ścisnąć pośladki i iść do roboty?
                          jestem pod opieką lekarza i terapeuty, staram się aktywnie spędzać czas. co mogę
                          twoim zdaniem więcej dla siebie zrobić?

                          coś głębszego?

                          annarchia napisała:

                          > mich.z napisał:
                          >
                          > > tak, wydaje mi się, że swoje trzeba odcierpieć ponieważ
                          > spróbowałem jak mi się
                          > > wydaje wszelkich możliwych metod i nic. trwam i nie poddaje się
                          > czekając.
                          >
                          > W takim razie - powodzenia. Życzę Ci, aby na Ciebie ten upływający
                          > czas i bierne czekanie wpłynęło inaczej niż na wiele osób, w tym
                          > mnie. (Chodzi mi o pogłębianie się choroby z czasem, coraz więcej
                          > cierpienia, coraz gorsze funkcjonowanie, postępujące wycofanie z
                          > życia, tracenie nadziei, myśli samobójcze i takie tam). Jeśli to
                          > tylko sytuacyjne rany to może czas faktycznie je uleczy? Oby.
                          > Chociaż skłonność do uzależniania się (swojego życia od innych osób,
                          > swojego nastroju od benzodiazepin) może wskazywać na coś głębszego...
                          • annarchia Re: oni tak mają 06.07.10, 19:58
                            mich.z napisał:

                            > annarchia,
                            > jak twoim zdaniem powinna w takim razie wyglądać
                            moja "rekonwalescencja"?
                            > czynnie, ścisnąć pośladki i iść do roboty?

                            Nie o to chodzi.
                            Jak pójdziesz do pracy to może wzrośnie Ci trochę poczucie wartości
                            (albo nie), ale nie wyleczy to przyczyn uzależnienia.

                            > jestem pod opieką lekarza i terapeuty, staram się aktywnie spędzać
                            czas. co mog
                            > ę
                            > twoim zdaniem więcej dla siebie zrobić?
                            >
                            > coś głębszego?

                            Tak. Dokonać wewnętrznej zmiany, dzięki terapii (dzięki sobie samemu
                            to ciężko z tego powodu, że samemu wielu rzeczy się u siebie nie
                            dostrzega lub... nie chce dostrzec). Mnie samej to się jeszcze nie
                            udało... ale ta zmiana wewnętrzna to jedyna droga, gdy u podłoża
                            objawów są psychiczne przyczyny. Wielu osobom się udało i korzystam
                            z ich refleksji. Kilka z nich:


                            forum.gazeta.pl/forum/w,99,25983862,26200143,Re_Do_tych_co_wyszli_z_depresji_.html


                            forum.gazeta.pl/forum/w,99,86027911,86112643,Re_bardzo_prosze_poradcie_mi.html


                            forum.gazeta.pl/forum/w,99,61171457,61201997,Re_Nie_masz_racji_.html


                            forum.gazeta.pl/forum/w,210,6666126,6679267,Re_Czy_pomogla_Wam_psychoterapia_.html


                            Nie ma tu przykładu "depresji jako konsekwencji uzależnienia", ale:
                            Jeśli obecnie masz depresję, która (w uproszczeniu) jest (jak Ci
                            lekarz sugeruje) konsekwencją uzależnienia od benzo, a benzo
                            zacząłeś brać, bo...? Zakładam, że np. z powodu lęków,
                            zdenerwowania - to są tego PRZYCZYNY. Powody lęków? Kryzys, trudne
                            emocjonalnie sytuacje (śmierć bliskiej osoby, opuszczenie przez
                            bliską osobę). Ale te sytuacje to też NIE SĄ przyczyny. Przyczyna
                            jest w Tobie. Jaka? To, że takie sytuacje doprowadziły Cię aż do
                            silnych lęków (z tego powodu zacząłeś brać benzo?), aż do
                            uzależnienia od benzo oznacza, że w Twojej osobowości muszą być
                            jakieś powody ku temu. Na przykład (!) to, że sens swojego życia
                            uzależniasz od innych bliskich osób. Jak ich nie ma to - jak sam
                            napisałeś - "życie usunęło się spod nóg". I nie popracujesz nad
                            zwiększeniem niezależości emocjonalnej to prawdopodobnie dalej
                            będziesz czuł się fatalnie. Co robić? Zmienić się w środku tak, aby
                            znaleźć poczucie sensu w sobie, oparcie w sobie, aby przestać
                            traktować bliskie osoby jako podpórki egzystencji. To tak
                            przykładowo, to moje "problemy", ale jak powiedziałeś o tych
                            sytuacjach z bliskimi osobami to mi się od razu skojarzyło. Może u
                            Ciebie chodzi o co innego, ale grunt to zając się przyczynami
                            uzaleznienia, lęków, tymi w swojej psychice, a nie w zewnętrznych
                            okolicznościach... nie dla samego gadania i płakania...

                            Jak chcesz to przemyśl, jak nie chcesz to nie.
                            Ja wyjaśniłam, o co mi chodziło.
                            • lucyna_n Re: oni tak mają 06.07.10, 21:32
                              z tego wątku to ja też polecam wpis i osobę co wyszła z depresji (rotfl)
                              forum.gazeta.pl/forum/w,99,25983862,26206830,Re_Do_tych_co_wyszli_z_depresji_.html
                              • annarchia Re: oni tak mają 07.07.10, 10:36
                                lucyna_n napisała:

                                > z tego wątku to ja też polecam wpis i osobę co wyszła z depresji
                                (rotfl)

                                lucyna_n napisała:

                                > z tego wątku to ja też polecam wpis i osobę co wyszła z depresji
                                (rotfl)

                                Co Ty za beznadziejny przykład podałaś? I po co?
                                To chyba jakiś zwolenik New Age'u, skoro twierdzi, że ze wszystkich
                                chorób można wyjść, jak się chce. I zwolennik starego Maska, skoro
                                twierdzi, że wszystko trzeba odganiać.

                                Ja podałam przykłady osób, które piszą Z SENSEM o tym, jak nad sobą
                                pracować w terapii.
                                • lucyna_n Re: oni tak mają 07.07.10, 13:32
                                  Sama jesteś bez sensu, na forum każdy może napisać co chce, i że zostal uleczony
                                  za pomocą baby szeptuchy albo picia kava kava, i co też będziesz podawać to jako
                                  wiarygosny i skuteczny przykład leczenia?
                                  zauważylam też że najbardziej znerwicowane jednostki ciągle mantrują po forumach
                                  jakie to one są wyleczone i jaką to wspaniałą ciężką pracę odbyły nad sobą, a
                                  przy pierwszej maleńkiej prowokacji rzucają się do gardła i tętnice przegryzają.
                                  Strach pomyśleć coby robiły jakby tej pracy nie odbyły.
                                  • annarchia Re: oni tak mają 07.07.10, 14:26
                                    lucyna_n napisała:

                                    > na forum każdy może napisać co chce, i że zostal uleczony
                                    > za pomocą baby szeptuchy albo picia kava kava, i co też będziesz
                                    > podawać to jako wiarygosny i skuteczny przykład leczenia?

                                    Ty naprawdę nie kumasz istoty sprawy i tego, co mam na myśli, czy
                                    tylko tak się droczysz (nie wiem, z nudów)?

                                    Przekonują mnie posty tych osób, które mówią o terapii i zmianie
                                    siebie z sensem. Czyli NIE gadają o tym, że wyleczyli się dzięki
                                    kawie, marchewce, babie szeptusze, sportowi, wróżbom, akupunkturze,
                                    autosugestii, ziółkom itd.

                                    Poza tym kilka osób z forum gazetowego poznałam na żywo i sama
                                    miałam okazję zobaczyć, jak funkcjonują.


                                    > zauważylam też że najbardziej znerwicowane jednostki ciągle
                                    > mantrują po forumach jakie to one są wyleczone i jaką to wspaniałą
                                    > ciężką pracę odbyły nad sobą, a przy pierwszej maleńkiej
                                    > prowokacji rzucają się do gardła i tętnice przegryzają

                                    A podasz mi przykłady takich postów?
                                    Aby teoretycznie nie gadać...


                                    > Strach pomyśleć coby robiły jakby tej pracy nie odbyły.

                                    Strach pomyśleć, co będzie, jak takiej pracy nie wykonają osoby
                                    pogrążone w objawach. Coraz gorsze z czasem lęki, agorka, silniejsze
                                    cierpienie, coraz więcej prochów, myśli samobójcze, wegetacja w
                                    chałupie do końca życia lub być może samobójstwo. Albo całe życie z
                                    lękami i agorą. Może dla nich to nie strach?
                          • annarchia Re: oni tak mają 06.07.10, 20:19
                            Mam jeszcze pewne skojarzenia odnośnie Twojego przekonania, słów,
                            że "trzeba odcierpieć swoje". Jeśli tak uważasz, że trzeba to
                            oznacza, że widocznie za coś (?) musiałes się poczuć odpowiedzialny
                            lub winny. Nieoniecznie świadomie. Poczucie winy,
                            odpowiedzialności... na przykład, na przykład za to, że odeszła od
                            Ciebie Twoja dziewczyna albo że umarła bliska osoba. Takie uczucia
                            moga się pojawiać, nawet irracjonalnie. Do tego warto się dokopać.
                            Np. mogłeś sobie myśleć, że odeszła, bo byłeś dla niej "niedobry",
                            bo mogłes czuć, że "nie dałeś jej wszystkiego". A co do choroby i
                            śmierci - mogłeś czuć (nawet nieświadomie), że ta choroba/śmierć
                            była po części z Twojej winy albo czuć się winnym, bo się temu nie
                            zapobiegło... To wszystko może być słumione, wyparte, a do
                            świadomości przebija się sama potrzeba "odcierpienia" za to.
                            PRZYPUSZCZENIA.
                            Powrót do tych uczuć może być tak bolesny, że człowiek odrzuca
                            wszelkie próby zrozumienia tego, ucieka od siebie w aktywność,
                            sport, pracę, byle tylko się z tym nie konfrontować... Całkiem
                            zrozumiałe to zresztą. Dlatego wcale nie zdziwię się, jeśli
                            stanowczo zaprotestujesz...
                            • lucyna_n Re: oni tak mają 07.07.10, 13:32
                              przekombinowujesz i to ostro.
                              • annarchia Re: oni tak mają 07.07.10, 13:48
                                To Twoje zdanie. Ok.
                                Ja mam odmienne.
                            • ktokot Re: oni tak mają 07.07.10, 14:08
                              jesteś zwyczajnie męcząca.
                              • annarchia Re: oni tak mają 07.07.10, 14:36
                                ktokot napisała:

                                > jesteś zwyczajnie męcząca.

                                Myślenie tak Cię męczy?
                                Odmienny punkt widzenia?
                                Moje skojarzenia?
                                (nota bene nie do Ciebie adresowane)

                                Męczysz się - nie czytaj.
                                • ktokot Re: oni tak mają 09.07.10, 09:22
                                  Mówisz psychoterapeucie o swojej misji? Oraz o tym, że masz do czynienia z prymitywnymi i opornymi jednostkami?
                                  • annarchia Re: oni tak mają 09.07.10, 13:01
                                    ktokot napisała:

                                    > Oraz o tym, że masz do czynienia z prymitywnymi i opornymi
                                    > jednostkami?

                                    Kogo uważasz za prymitywne jednostki?
                                    Dlaczego tak określasz ludzi?
                                    • lucyna_n Re: oni tak mają 09.07.10, 13:04
                                      dodaj jeszcze "chcesz o tym porozmawiać?"
                                      ale męczybuła, rety...
                                      • annarchia Re: oni tak mają 10.07.10, 06:18
                                        lucyna_n napisała:

                                        > ale męczybuła, rety...

                                        ale maruda, rety...
                                    • ktokot Re: oni tak mają 09.07.10, 14:42
                                      > Kogo uważasz za prymitywne jednostki?

                                      No nas oczywiście. Nie myślimy i opieramy się.
                                      • annarchia Re: oni tak mają 09.07.10, 19:58
                                        ktokot napisała:

                                        > > Kogo uważasz za prymitywne jednostki?
                                        >
                                        > No nas oczywiście.

                                        To nienajlepsze masz o Was zdanie ;)


                                        > Nie myślimy i opieramy się.

                                        No widzisz, sam to stwierdzasz :)
                                        • ktokot Re: oni tak mają 10.07.10, 12:52
                                          To co? Mówisz temu psychoterapeucie o swojej misji?
    • mskaiq Re: odstawienie lekow nierealne... 06.07.10, 11:15
      lucyna_n napisała:
      > strasznie jesteś apodyktyczna, normalnie sierżant.
      Annarchia:
      A możesz mi powiedzieć, dlaczego tak mnie w tym poście odebrałaś?
      Serio. Siebie samej się często nie widzi.

      Osoba depresyjna ma bardzo silne poczucie winy. Krytyka
      zwykle powoduje ze poczucie winy staje sie wieksze i depresja
      staje sie silniejsza.
      Nawet napisanie ze czegos nie nalezy robic, nawet ogolnie bez
      adresowania do osoby potrafi wywolac silne poczucie winy i rada
      chocby najlepsza jest ignorowana.
      Serdeczne pozdrowienia.


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka