pustynniczka 31.03.04, 19:28 ktoś to brał? i jeśli tak, to jakie doświadczenia? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
nevada_blue Re: Fluoksetyna... 31.03.04, 19:44 dzięki za wątek - sama jestem ciekawa, bo mi wczoraj zapisano... chętnie się jeszcze o Chlorprothixen dopytam... Odpowiedz Link Zgłoś
uri_ja Re: Fluoksetyna... 01.04.04, 06:35 ja się już na temat fluoksetyny wypowiedziałam, zazncze tylko, że są to moje osobiste z tą panią doświadczenia i nie należy jej odstawiać ani brać bez konsultacji z lekarzem. POzdarwiam. ****************************************** myślę więc jestem- powiedziałam i zniknęłam! stary dowcip, wiem... Odpowiedz Link Zgłoś
ibien Re: Fluoksetyna... 31.03.04, 20:07 czesc, ja biore od 4 miesiecy. Poczatkowo bardzo dzialalo pobudzajaco. Nie moglam spac, serce walilo jak mlot - trzeba brac uspokajajace - koniecznie. Ja przezylam bez nich, ale to bez sensu. Efekt jest dopiero po jakims niecalym miesiacu. Na mnie dziala rewelacyjnie. To takie stopniowe, jakgdyby warstwowe poprawianie poziomu samopoczucia. Ja cierpie na depresje od wielu lat, to pierwszy lek ktory w zyciu zastosowalam (psychotrop) i serdecznie polecam wszystkim cierpiacym. Poprawia komfort zycia. Bylam zaskoczona, ze moze zupelnie inaczej dzialac. Nie nalezy za bardzo spozywac alkoholu, ale w nieduzych dawkach, czyli takich ktore Cie nie spijaja mozna (tylko na wszelki wypadek za pierwszym zarem eksperementuj w domu, ewentualne wymioty itd. - specyfika organizmu). Lek podobno nie uzalezia - i rzeczywiscie po 4 m-cach chyba nie. Choc przyznam sie, ze wolalabym chwilowo go jeszcze nie odstawiac. Mama teraz bardzo trudny czas i mysle, ze gdyby nie fluoksytyny, to..hm mogloby byc bardzo zle. Pozdrawiam serdecznie i trzymaj sie, I Odpowiedz Link Zgłoś
kakofonia Re: Fluoksetyna... 31.03.04, 20:12 Brałam, po miesiącu zmieniono mi na co innego. Efekty - żadne/negatywne. Byłam jak zombie, spałam po kilkanaście godzin na dobę, a jak nie spałam, to tak naprawdę też spałam. Ogólna bezsilność, procesy umysłowe na poziomie marchewki. Byłam spokojniejsza, ale to raczej na skutek działania klorazepatu. Odpowiedz Link Zgłoś
je_suis Re: Fluoksetyna... 01.04.04, 00:32 a może uda Ci się bez leków? mnie tez to zapisali i jeszcze kilka innych (każdy lekarz miał własny pomysł) i już już gotowa byłam połknąć całe pudełko byle wrócić do życia a wtedy BARDZO WAŻNY KTOŚ wręcz mi je wyrwał (pomińmy w jaki wówczas wpadłam szał) ale B.W.K pracował w szpitalu widział ludzi którzy po psychotropach zamieniali się w warzywka i jak niewysłowienie jestem mu teraz wdzięczna bo kilka miesięcy psychologa i udało się i można i chce sie żyć (doły nachodza, ale można je pokonać) tabletki to najłatwiejsze wyjście spróbuj inaczej.. Odpowiedz Link Zgłoś
rain_07 Re: Fluoksetyna... 01.04.04, 01:33 No proszę a jednak można - chyba skontaktuję Cię z jedna osoba, której nie udało mi się do tego przekonać. Jest teraz uzalezniona od psychotropów, nasennych i przeciwbólowych...Chciałbym jej pomóc, ale juz naprawdę nie wiem jak...? Odpowiedz Link Zgłoś
uri_ja Re: Fluoksetyna... 01.04.04, 07:08 a co ma piernik do wiatraka? leki pzreciwdepresyjne nie uzależniają, nie działaja nasennie ani przeciwbólowo! a przyjaciela skontaktować należy z terapeutą! albo lekarzem... Pozdrawiam!!! ****************************************** myślę więc jestem- powiedziałam i zniknęłam! stary dowcip, wiem... Odpowiedz Link Zgłoś
rain_07 Re: Fluoksetyna... 01.04.04, 15:40 no rzeczywiście nie uzależniają - gdzie ty żyjesz...? są takie które uzależniają i takie, które nie...widzę, że ktoś wyprał Ci mózg. moja znajoma bierze 3 rodzaje lekarstw codziennie, nie napisałem, że antydepresanty działają na 3 sposoby - czytaj posty dokładniej. Odpowiedz Link Zgłoś
awanturka Re: Fluoksetyna... 01.04.04, 16:17 Nie istnieja leki antydepresyjne, które uzależniaja!!! Moga uzależniac leki uspakajajace, przeciwlękowe i nasenne. -awanturka Odpowiedz Link Zgłoś
uri_ja Re: Fluoksetyna... 01.04.04, 07:05 je_suis napisała: > a może uda Ci się bez leków? > > mnie tez to zapisali i jeszcze kilka innych (każdy lekarz miał własny pomysł) > i już już gotowa byłam połknąć całe pudełko byle wrócić do życia > a wtedy BARDZO WAŻNY KTOŚ wręcz mi je wyrwał (pomińmy w jaki wówczas wpadłam > szał) ale B.W.K pracował w szpitalu widział ludzi którzy po psychotropach > zamieniali się w warzywka > > i jak niewysłowienie jestem mu teraz wdzięczna bo > kilka miesięcy psychologa i udało się > i można i chce sie żyć (doły nachodza, ale można je pokonać) > > tabletki to najłatwiejsze wyjście > spróbuj inaczej.. nie, to wcale nie jest łatwe żyć ze świadomością, że gdyby nie tabletki może by się nie żyło! ja jestem z tej szkoły, która niestety wie, że nie każda depresja poddaje się bez farmakologii. uważam jednak, że same tabletki nie wystarczają. czyli:myj i idź< czyli: bierz leki i idź na psychoterapię ( jak zaskoczą leki)! nie w odwrotnej kolejności! poza tym antydepresanty to nie do końca psychotropy,ale to już inny rozdział...dla Was każdy lek to psychotrop, a one maja jakiś tam podział...POzdrawiam! Odpowiedz Link Zgłoś
nevada_blue Re: Fluoksetyna... 01.04.04, 07:23 uri_ja napisała: > nie, to wcale nie jest łatwe żyć ze świadomością, że gdyby nie tabletki może by > > się nie żyło! zgadzam się - to średnio przyjemna myśl, że trzeba łykać prochy, zeby najprostsze rzeczy jak spanie, jedzenie i w miarę chociaż "normalne" funkcjonowanie nie było koszmarem... a potrafi być... na początku nie chciałam brać żadnych leków, ale potem to się stało tak męczące, że skapitulowałam.. bynajmniej mnie to nie cieszy i wcale też nie jest łatwiej.. ale biorę tabletki od kilku dni i czekam.. może coś się zmieni.. :] dzięki dla autorki wątku i wszystkim za info :] pozdrawiam, [nevada] Odpowiedz Link Zgłoś
uri_ja Re: Fluoksetyna... 01.04.04, 06:59 zmiana leku po miesiącu...profil fluoksetyny...wiesz, ten lek występujący pod różnymi nazwami handlowymi, ma jedną zasadniczą wadę, na ludzi chorych działa z pewnym opóźnieniem, wysycenie mózgu trwa ok. 4 tygodni, przy czym od ok. 2 tygodnia następuje gwałtowne pogorszenie samopoczucia, które utrzymuje się właśnie do momentu o który pisałam wyżej. oznacza to ni mniej ni więcej, że tylko w przypadku gdy uczucie zmęczenia i zapętlenia życiem utrzymuje się dłużej należy lek odstawić(oczywiście po konsultacji z lekarzem). uważam, że Twój lekarz dokonał właściwego wyboru, ponieważ trzymanie Cię na siłę po miesią- cu,bez poprawy nastroju, mogłoby Cię przyprawić o coś gorszego niż zły nastrój.PUNKT DLA LEKARZY! POzdrawiam Cię serdecznie! ****************************************** myślę więc jestem- powiedziałam i zniknęłam! stary dowcip, wiem... Odpowiedz Link Zgłoś
kakofonia Re: Fluoksetyna... 01.04.04, 08:49 Pogubiłam się i nie wiem, kto komu tu odpowiada. Na wszelki wypadek zatem - po fluoksetynie przestawiono mnie na wenlafaksynę i (po stopniowym zwiększaniu dawki) aktualnie jest niezle. Nie wierzę w to, że z depresji da się wyjść bez leków, ale nie wierzę też w to, że leki są jedynym, najcudowniejszym rozwiązaniem. Ja łykam, bo dzięki nim żyję jak człowiek, a nie jak warzywo. I przede wszystkim nie cierpię już tak koszmarnie, jak kiedyś. Wielki problem - trafić na dobrego lekarza. Mi się udało. I, co też nie mniej ważne - zaufałam mu. Tzn. nawet jak czasem coś nie pomagało, jak było gorzej, a nie lepiej, jak nic się nie zmieniało - to nie zmieniałam lekarza, tylko szłam znowu i mówiłam, jak jest. Wspólnie z panią dr pracowałyśmy nad tą chorobą. Odpowiedz Link Zgłoś
uri_ja Re: Fluoksetyna... 01.04.04, 10:10 kakofonio, trafiłaś na bardzo dobrego lekarza: słucha i rozmawia! ja przez pierwsze lata tułałam się, ponieważ nikt tak naprawdę nie chciał wysłuchać co mam do powiedzenia w temacie: ja i leki, które przecież JA BRAŁAM. albo oni się uparli albo miałam wyjątkowego pecha. aż nadszedł dzień zapłaty, znowu ja oczywiście byłam tym płacącym. 15 lutego ( tak mi wygląda z mojego dziennika- od tego dnia do 6 marca nie mam "zapisków") wstałam z łóżka jako ktoś inny. nie wiem do końca kim byłam, wiem jedno: o mały włos się nie zabiłam. tzn, myśli samobójczemam od czasu do czasu, ale wtedy stały się moją obsesją i były bardzo pociągające. i to wszystko przez źle dobrany lek do rodzaju depresji, a to wynikło ze źle postawionej parę lat temu diagnozy, której ani ja , ani nikt nie śmiał podważać. ostatnimi siłami przywlekłam swe ciało do lekarza (11),i dopiero ta Pani Doktor doprowadziła mnie do stanu względnej używalności. ale Ona jest inna niż większość lekarzy: właśnie słucha i rozmawia. i bierze pod uwagę moje mocno subiektywne odczucia, a nie tylko swoje "obiektywne" obserwacje. i przede wszystkim, postawiła nową diagnozę... wiesz, jestem wściekła, że P.B. nie zaprowadził mnie od razu do niej, ale z drugiej strony: nie byłoby może mnie takiej "jaką jestem teraz"? POzdrawiam Cię bardzo! ****************************************** myślę więc jestem- powiedziałam i zniknęłam! stary dowcip, wiem... Odpowiedz Link Zgłoś
je_suis Re: Fluoksetyna... 01.04.04, 18:06 > Nie wierzę w to, że z depresji da się wyjść bez leków, ale nie wierzę też w to, > że leki są jedynym, najcudowniejszym rozwiązaniem. da się:)przecież w depresji nie jest tak, że masz widoczne kuku i tabletka od razu podziała. biorąc leki zmiejsza się np. wydzielanie jakiegoś hormonu w mózgu przez co możesz się jakoś-tam normalnie zachowywać zresztą, każdy przechodzi to po swojemu, a wg. mnie najważniejsza jest tu pomoc psychologa pozdrowienia:) Odpowiedz Link Zgłoś
evavere Re: Fluoksetyna... 02.04.04, 00:02 Odbiegliście troszkę od zasadniczego tematu i pytania Pustynniczki. A zatem: Fluoksetyna - bralam przez cztery miesiące jako swój pierwszy lek antydepresyjny, nie mialam ogjawów ubocznych - ŻADNYCH, bywalo, że wypijalam 1 piwo i nic mi nie bylo, czulam się świetnie, oprócz tego bralam jeszcze fluanxol. Po tych czterech miesiącach na swoje wielkie nieszczęście odstawilam oba leki. Teraz biorę Seronil, to też fluoksetyna, tylko ma inną nazwę handlową, też jest ok. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
szapak Re: Fluoksetyna... 02.04.04, 14:35 Krótko i na temat: Fluoksetyna przez pierwsze dni wyraźnie mi szkodziła, potem powoli dochodziłem do siebie. W sumie 3 miesiące i brak poprawy. Z korzyści: lepszy sen, libido (sic!) i kondycja fizyczna (mam namyśli wytrzymałość na wysiłek fizyczny). Z wad: zdecydowane pogorszenie zdolności intelektualnych. Szapak Odpowiedz Link Zgłoś
parostatek Re: Fluoksetyna... 02.04.04, 14:42 szapak napisał: > Krótko i na temat: > Fluoksetyna przez pierwsze dni wyraźnie mi szkodziła, potem powoli dochodziłem > do siebie. W sumie 3 miesiące i brak poprawy. Z korzyści: lepszy sen, libido > (sic!) i kondycja fizyczna (mam namyśli wytrzymałość na wysiłek fizyczny). Z > wad: zdecydowane pogorszenie zdolności intelektualnych. > Szapak Ja fluoksetynę (bioxetin) przyjmuję od przeszło miesiąca i w moim przypadku libido spadło tak drastycznie, że zamierzam odstawić lek. Nie wiem co gorsze - czy deprecha, bo "w życiu mi nie wyszło", czy ta, w którą wpędza mnie niemożność cieszenia się seksem.... :-/ Odpowiedz Link Zgłoś
dezra Re: Fluoksetyna... 16.04.04, 23:51 fluoksetyna obniża sprawność intelektualną i praktycznie wyłącza pamięć to jej jedyna wada Odpowiedz Link Zgłoś
awanturka Re: Fluoksetyna... 17.04.04, 00:29 Widocznie na kazdego fluoxetyna działa inaczej. U mnie spowodowała poprawę pamieci i możliwosci intelektualnych. Literatura fachowa podaje, że wiele osób stwierdza własnie ten efekt, który wystapił u mnie. Efekt odwrotny (taki jak u Ciebie) podobno zdarza sie dośc rzadko. - awanturka Odpowiedz Link Zgłoś
nikola11 Re: Fluoksetyna... 02.04.04, 17:23 doświadczenia beznadziejne...po 9 miesiacach brania po prostu nic. zero....tylko dodatkowe bóle głowy :( Odpowiedz Link Zgłoś
nieznana3 Re: Fluoksetyna... 02.04.04, 21:44 Pomogla mi rewelacyjnie.Juz po okolo 10-12 dniach zazywania umycie sie nie wydawalo mi sie ponad sily . Po czterech miesiacach odstawilam . Powod ? Drastycznie spadlo u mnie zainteresowanie seksem, ktory jest i byl dla mnie wazny. To bylo niecaly rok temu.Na 8 kwietnia jestem zapisana na wizyte w poradni. Powod ? Drastycznie spadlo u mnie zainteresowanie zyciem w ogole . Licze ,ze p.doktor zapisze mi fluoksetyne . Odpowiedz Link Zgłoś
brubru1 Re: Fluoksetyna... 13.04.04, 13:07 ja zazywalam Bioxetin i nic dalej zle do psychiary nie chodze leki zalatwilam inna droga myslalam ze bedzie lepiej no coz nie wyszlo nie mam juz sily walczyc boje sie Odpowiedz Link Zgłoś
uri_ja Re: Fluoksetyna... 13.04.04, 14:21 to, że przegrałaś jedną bitwę , nie znaczy, że pzregrasz całą wojnę. wierz mi.idź do lekarza, leki nie kończą się na bioxetinie!!! pozdrawiam cię! ****************************************** myślę więc jestem- powiedziałam i zniknęłam! stary dowcip, wiem... Odpowiedz Link Zgłoś
tinu halo brubru1 13.04.04, 14:47 Nie jest łatwo iść do medyka, ale jest szansa, że ów specjalista dobierze Ci coś bardziej odpowiedniego i coś, co dla odmiany działa. Chociaż nie jestem modelowym wierzącym poprawnym pacjentem. I ja też biorę fluoksetynę = bioxetin. Od ponad miesiąca. I też zgaga nie działa. No to pójdę do pani doktor, zrobię podkówkę i poproszę o... fachową poradę. Co do myśli samobójczych to wydaje mi się (broń boże nie jestem ekspertem), że na pewnym etapie działania ten lek tak wyłącza nasze zahamowania. Nawet te dotyczące samobójstwa. Na zasadzie "czemu nie". To tylko moja hipoteza. Ale lekarz tym bardziej wskazany. Napisz co dalej - bo się będę martwić!! Ścisk Ścisk Odpowiedz Link Zgłoś
uri_ja Re: halo brubru1 13.04.04, 14:53 niestety słuszna ta Twoja hipoteza Tinu...wyłącz, wyłącza, w pierwszym okresie brania w szczególności, dlatego branie go z innego źródła niż recepta od lekarza psychiatry i bez częstej kontroli, jest z lekka ryzykowne... ****************************************** myślę więc jestem- powiedziałam i zniknęłam! stary dowcip, wiem... Odpowiedz Link Zgłoś
brubru1 Re: halo brubru1 13.04.04, 16:46 czasem mysle ze jestem na krawedzi pije coraz wiecej a jak tylko moge to siedze w pracy by sie zacharowac Bioxetinu juz nie zazywam ale czasem mysle ze to co robie to obled chce uciec ale nie ma gdzie Odpowiedz Link Zgłoś
proximano Re: Fluoksetyna... 13.04.04, 18:56 ja biore bioxetin (fluoksetyna) od zeszłego czwartu, wiec jestem w tym "wczesnym stadium". efekty jak na razie widac na forum. czasem mam wrazenie ze nie dozyje do momentu w ktorym zacznie działac. wczesniej bralam coaxil ale nic nie pomogl. Odpowiedz Link Zgłoś