randybvain
22.04.04, 13:12
Do Lorafen (jeśli mnie nie zabanowałaś i jeszcze się tu pojawisz): nie mam
ubytków w mózgu i z psychiatryka mnie nie wypisywano:) We łbie napieprzone
mam i krytykuję innych - inaczej po cholerę bym się pojawiał na tym Forum?
Napisałaś: w moim dziecinstwie nie bylo nic czego teraz moglabym sie trzymac
i mój konsultant psychologiczny mówi mi a-ha! Nadal uważam, że piszesz posty
jak mała dziewczynka, która teraz się obraziła na Forum, bo ci dowaliłem. Na
Forum, a nie tylko na mnie! Aneta pisze, że to zdrowa reakcja, gdy ktoś
ucieka przed tym, co go przerasta. Gorzej, gdy wszystko przerasta cię, a za
każdym rogiem czai się Mr. Fear?
jestem dosyc mocno przewrazliwiona - i chodziło mi o to byś sobie uswiadomiła
m.in. coś takiego.
Bede miala stale uczucie, ze sie uzalam nad
soba - no ja wiem już, że do tego twojego lekarza to terminy masz pokichane,
ale oprócz tego wierszyka to swoimi postami wołasz: ludzie, zrozumcie mnie,
pomóżcie, przytulcie mnie biedną nieszczęśliwą.... Użalasz się nad sobą (jak
większość na tym forum) i ja znowu zadaje sobie pytanie - czy pisze to żona
i matka, czy też nieszczęśliwe, zagubione DZIECKO. CZEMU ROLI FORUM NIE PEŁNI
TWÓJ MĄŻ? Chyba nie UDAJESZ przed nim, że wszystko jest OK.
Użalasz się nad sobą - i co z tego? To chyba normalne w depresji? Tu każdy
się nad sobą użala... So what? Ale jak się powie: użalasz się nad sobą, to
tragedia. Czyli co? Nie nazywać rzeczy po imieniu?
Po prostu istnieje duży rozdźwięk między lorafen depresyjną a lorafen
rodzinną...
Do całej reszty, która nawet nie obrzuciła mnie porządnymi inwektywami:(
Angharad: Dokładnie tak, ale nie wiem, co to jest PMS:(A poza tym raczej nie
jestem zakompleksiony, raczej w drugą stronę (co chyba widać). Nie bawi mnie
dokopywanie słabszym, bo jakoś tu żadnych słabszych nie widzę( a tylko osoby,
które uparły się tak nazywać z jakichś tam przyczyn). Z tym wampiryzmem to
coś ciekawego. W realu wystarczy mi pół godziny rozmowy z nieznajomym, by
wywalić na wierzch wszystkie jego/jej kompleksy, problemy, dewiacje itd.
Dlatego współpracuję z grupą terapeutyczną. Moja rola polega na wyciąganiu za
uszy różne takie istoty pozbawione wiary w siebie, ochoty do życia i robienie
za anioła stróża. Ale ostatnio po lekturze postów na forach zaczyna mi to
brzydnąć. Za dużo ludzi chorych nie chce uzdrowienia a tylko środków
przeciwbólowych. Tzn chcą, ale bronią się przed działaniem (odstawiają leki,
nie chcą iść do lekarza, odmawiają współpracy, reagują agresją).
Tinu: nie jestem alter ego mskaiqa:) tylko złym bratem Santa Clawsa
Uri_ja: jestem przewrażliwiony na pinkcie braku wrażliwości:|