Dodaj do ulubionych

Z JAKIEGO POWODU?

02.05.04, 12:18
Czy możecie podać z jakiego powodu macie depresję.
Obserwuj wątek
    • greta_30 Re: Z JAKIEGO POWODU? 02.05.04, 12:22
      zuzass napisała:

      > Czy możecie podać z jakiego powodu macie depresję.

      Wierzysz? To Boga zapytaj. A jak Ci odpowie - to napisz. Chętnie się dowiem, bo
      mi skubany, nie chce powiedzieć ;)
      pozdrawiam i radzę literatury trochę łyknąć. nie zawsze jest "dlaczego"
      greta
    • zoltanek Re: Z JAKIEGO POWODU? 02.05.04, 12:28
      po prostu świat nie pasuje do mnie, ot co
    • zuzass Re: Z JAKIEGO POWODU? 02.05.04, 12:31
      Zoltanek to po co żyjesz?
      Nic się nie dzieje bez przyczyny. Czy nie układa wam się z życiu? Spotkało Was
      coś przykrego?
      • greta_30 Re: Z JAKIEGO POWODU? 02.05.04, 12:35
        zuzass napisała:

        > Zoltanek to po co żyjesz?

        chamstwo! To forum, a nie spełnianie twoich marzeń. Skąd mamy wiedzieć co
        chciałbyś sobie tu poczytać. Znasz odpowiedź? Nie chcesz posłuchać zdania
        innych? Sam se odpowiadaj. Ja się obrażam
        greta
        • zuzass Re: Z JAKIEGO POWODU? 02.05.04, 12:36
          Greta do kogo Ty piszesz bo nie rozumiem.
          • greta_30 do Ciebie 02.05.04, 12:42
            bo wydawało mi się, że scinasz Zoltanka. Myliłam się?
            jeśli tak to przepraszam. Trochę jeszcze mało zdążam...
            greta
            • zoltanek Re: do Ciebie 02.05.04, 12:44
              ja nie odczułem postu zussas jako ścinania. nie był w żaden sposób agresyny.
              pełny chillout. pozdrawiam Cię Greta. Masz mój uśmiech :))) albo 2 :)
              • zoltanek Re: do Ciebie 02.05.04, 12:47
                *zuzass
              • greta_30 Re: do Ciebie 02.05.04, 12:51
                ja do Ciebie też :)))) potrzebwałam trochę sie odciąć na chwilę, ale już jestem.
                Stary zarządził na pierwszą majówkę: "Kobieto, dosyć tych twoich wariatów, chodż
                se w lasy pójdziemy"... i poszłam (i owszem, fajnie było), ale miło znów tu
                pobłyszczeć, hehehe :)
                ściskam
      • zoltanek Re: Z JAKIEGO POWODU? 02.05.04, 12:40
        Spotkało, ale nie były to tragedie. Jest tak wielu którzy mają większe
        problemy, że nie chce mówić o swoich, bo jest mi po prostu wstyd, że jestem
        taki słaby. Nie mam pojęcia po co żyje. Chyba cały czas mam nadzieję, że spodka
        mnie w życiu coś fajnego, nowego. Lubie marzyć i żyje marzeniami, choć wiem, że
        większość z nich nigdy się nie spełni. Jestem przybity nie przez jeden wielki
        problem, ale przez multum mniejszych. Każdy z nich byłby w pojedynke
        przeciwnikiem do pokonania, ale razem górują nade mną. Nec herculec contra
        plures. A co Tobie się przytrafiło?
        • greta_30 Co to znaczy... 02.05.04, 12:44
          "Nec herculec contra plures"? Bo resztę rozumiem i podoba mi się.
          pozdrawiam
          g
          • zoltanek Re: Co to znaczy... 02.05.04, 12:44
            w wolnym tłumaczeniu "I Hercules dupa, kiedy chłopów kupa"
            • psychodelic Re: Co to znaczy... 02.05.04, 22:56
              Ja znam mniej wulgarna wersję: I Hercules wuj kiedy ludzi rój.
        • zuzass Re: Z JAKIEGO POWODU? 02.05.04, 12:50
          Zoltanek mnie rzucił facet, odszedł bez słowa, nagle, niespodziewanie, wyszedł
          i nie wrócił. Nie było żadnych znaków, wcześniejszych sygnałów, nic, żadnego
          przeczucia. Nasz związek był udany, mieliśmy plany na przyszłość... Dostałam
          tylko list - napisał mi, że JA stanęłam na drodze jego twórczości a on czuje
          głód pisania a ja odwracam jego uwagę i go rozpraszam i on musi zejść na ziemię
          i spełnić swoje największe marzenie. Napisał, że pewnie chciałabym z nim
          porozmawiać ale, że to jest niemożliwe a wiecie jaki podał powód? Że zbyt mocno
          mnie kocha i pewnie zmieniłby decyzję pod moim wpływem a wtedy byłoby jeszcze
          gorzej... I dlatego też już nigdy o nim nie usłyszę. TO DŁUGA HISTORIA... MOŻE
          JĄ TU OPISZĘ...
          • greta_30 Re: Z JAKIEGO POWODU? 02.05.04, 13:00
            acha. czyli jedziemy w martylorogię? OK.
            Moje zycie byłoby całkiem dobre, gdyby nie moje zamiłowanie do cierpień (tu jest
            CHOROBA najsamprzód). Też mnie rzucił i to dwa razy: raz dla heroiny, raz dla
            takiej dupy że sama z łóżka bym nie wyrzuciła ;) Do tego samotne wychowywanie
            Córy i "chrobowa egzaltacja" w tle...
            Ale nie chce tego pamiętać! Chcę coś stworzyć nowego a nie rozgrzebywać stare,
            bo stare do dupy było. Rozumiem potrzebę zmierzenia się z błędami, bo z tego
            nauki można wyciągnąć i nie popełniać ich na przyszłość. Ale nie pytaj mnie
            dlaczego choruję, bo nie ma to tak naprawdę żadnego znaczenie. dużo istotniejsze
            jest to, jak "żyję z tym" i "co dla mnie znaczy". Kto wie? Może jak chrystus
            umieram w depresji za czyjeś winy? Nie wiem tego.
            pozdrawiam
            greta
            ps. tak, tak, idę wziąć tabletkę... ;) nie marwcie się
        • vernis Re: Z JAKIEGO POWODU? 02.05.04, 15:39
          Przynajmniej masz marzenia. Ja nawet ich nie mam... Bo czy mozna powiedziec, ze
          marzy sie o szczesciu? Kazdy pragnie szczescia, trzeba sobie jeszcze wyobrazic
          jak mialoby ono wygladac.
          • greta_30 Re: Z JAKIEGO POWODU? 02.05.04, 15:48
            vernis napisała:

            > Kazdy pragnie szczescia, trzeba sobie jeszcze wyobrazic
            > jak mialoby ono wygladac.

            bo z czuciem się szcęśliwym - to kupa jest roboty... Nie dość, że musisz SAM
            SOBIE wymyslić to "swoje szcęście", potem jeszcze o nie ZAWALCZYĆ, to na koniec
            musisz jeszcze w sobie podsycać ZADOWOLENIE Z TEGO ŻE UDAŁO CI SIĘ. Kupa
            roboty... i nie dla każdego... Sama często bywam znudzona powtarzalnością i
            upierdliwością tych sprawek... ;)
            pozdrawiam
            greta
            • emanon Re: Z JAKIEGO POWODU? 03.05.04, 12:40
              podpis : emanon
    • another_story Re: Z JAKIEGO POWODU? 02.05.04, 14:26
      zuzass napisała:

      > Czy możecie podać z jakiego powodu macie depresję.


      Co mi tam, pełny ekshibicjonizm sobie zaserwuję. Gorzej już i tak nie będzie.

      Najpierw urodziłam się z nie do końca normalnie wyglądającą twarzą. W związku z
      tym ludzie mnie albo krzywdzili, albo odrzucali (nie wszyscy, ale te dwie grupy
      najlepiej zapamiętałam). Odizolowałam się od nich. Do czasu, kiedy
      spostrzegłam, że wokół mnie toczy się normalne życie, a ja zadowalam się
      marzeniami. Zaczęłam rozpaczać nad tym, co nie zostało (i nie zostanie!) mi
      dane. Znalazłam sobie wprawdzie znajomych, ale za dużo mnie od nich oddziela;
      właściwie czuję się jeszcze bardziej samotna niż przedtem. Przyszłości sobie
      nie wyobrażam, teraźniejszość chciałabym przespać, o przeszłości zapomnieć. A
      przecież, jak to się mówi, "całe życie przede mną". Do diabła z takim życiem.
      • greta_30 wróciłam i mam cytacik ;) 02.05.04, 15:06
        "aż wszystko co sie stało, wreszcie sie odstanie. jaka ulga!
        odetchnijcie, którzyście dużo cierpieli". Czesiek M.

        Nie wiem jak bardzo miałabyś mieć zdeformowanego ryjka, żebym Cię nie lubiła.
        I fajnie, że nie oszukujesz. Internet daje nam właśnie tą możliwość żebyśmy nie
        widząc swoich mordek mogli się zaprzyjaźniać bez konieczności "dokładania sobie
        histori". jJ tez nie szukam kontaktu w realu (choć, szczęśliwie nie mam
        FIZYCZNYCH (czyli dostrzegalnych dla wszystkich) defektów... (po prostu wolę
        mieć nick'a i już)... Another_story jesteś fajowa i bez obciachu. jak chcesz
        napisz na priva. Odpowiem z przyjemnością :)
        greta
        PS. i nie mów "Do diabła z takim życiem"... skad wiesz ile jeszcze możemy
        zrobić.... choćby nie pokazując swoich twarzy (skoro to TEN problem, hihihihi:).
        buziaki
    • vinja Re: Z JAKIEGO POWODU? 02.05.04, 14:38
      Gdybym tylko poznała prawdziwy powód mojej choroby to może udałoby sie ją
      zwalczyć , a może nie ...nie wiem...
      • greta_30 Re: Z JAKIEGO POWODU? 02.05.04, 15:55
        vinja napisała:

        > Gdybym tylko poznała prawdziwy powód mojej choroby to może udałoby sie ją
        > zwalczyć , a może nie ...nie wiem...

        prawdziwy powód? może niefartowna konstelacja gwiazd? ;) daj spokój Vinja,
        dostałaś garba - nieś jak najładniej potrafisz. co Ci pomoże info, że w
        pierwszym pokoleniu brata stryja konia, ktoś też miał tak refleksyjną naturę? :)
        uśmiecham się oczywiście, bo za długo grzebałam w przeszłości, żeby wierzyć że
        to ma sens. Wczoraj - owszem, ale tylko wtedy kiedy może zbudować (zrozumienie
        pomoże uniknąć tych samych błędów). ja stawiam na przyszłość! Tu WSZYSTKO
        MOŻEBYC INACZEJ!!!!!! Lepiej, pełniej, sensowniej.... reszte walę...
        pozdrawiam
        greta
        • katara Re: Z JAKIEGO POWODU? 02.05.04, 17:59
          to prawdopodobnie depresja sytuacyjna,... wszystko cały świat się
          zawalił,rozsypał,rozp....poprostu.
          • zuzass Re: Z JAKIEGO POWODU? 02.05.04, 19:24
            A CO SIĘ STAŁO, ŻE ZAWALIŁ CI SIĘ ŚWIAT?
    • psychodelic Miałem chyba przerażonych rodziców. 02.05.04, 18:04
      .
    • fobik Re: Z JAKIEGO POWODU? 02.05.04, 19:52
      hej!
      na mnie sie zwalilo za duzo blednych decyzji z przeszlosci, ktore teraz
      wychodza mi bokiem...kiedys zylam chwila i nie marwtilam sie o jutro i to
      wlasnie byl chyba najwiekszy blad, bo sobie maksymalnie wszytsko
      skomplikowalam...a moze powody sa jeszcze inne? moze ktos tak bardzo mnie
      zranil, a moze nie nauczyl mnie nikt zyc? nie wiem. a moze mam taka nature?
      Teraz staram sie wszytsko odkrecic, a to nie latwe - pierwszy krok juz
      zrobilam - poszlam do specjalisty. Drugi - w trakcie - to powrot do domu i
      odzyskanie mojego miejsca w nim. Na razie mieszkam tu na pol gwizdka :-) i
      wierze, ze jak mi sie to uda, to wszystko sie uda...jakos...ze nie zgine, nie
      bede musiala umierac i moze rzeczywiscie cos dobrego mnie jeszcze spotka w
      zyciu...oby do pierwszego czerwca...
      a moze znowu podejmuje zla decyzje? strrrachhh - czas na pigulke ?
      Cieplo wszytskich pozdrawiam
    • randybvain Matka sadystka 02.05.04, 21:04
      I tyle. Przez kilkanaście lat żyłem nie znając dnia ani godziny kiedy przyjdzie
      jej ochota na wyżycie się na mnie. Nie przesadzę, że po tym, co przeszedłem,
      nic już nie jest w stanie mnie złamać. Ale charakter i psychika jest już
      kompletnie skrzywiona.
      Bezpośrednią przyczyną chyba fakt, że nie wolno mi było pod groźbą śmierci
      uczyć się, iść do dobrej szkoły, iść na studia, a w związku z tym musze robić
      to, co mi się nie podoba, bo nie mam kwalifikacji.
      Nienawidzę tej dziwki.
      Nie żyje. Zachlała się na śmierć. I co mi po tym?
      • nevada_blue Re: Matka sadystka 03.05.04, 23:44
        jeśli w ogóle można tu coś powiedzieć, to.. bardzo mi przykro..
        naprawdę.. :(
        ciepły uśmiech dla Ciebie :)
        to nic nie znaczy, ale mimo wszystko..
    • emanon Re: Z JAKIEGO POWODU? 03.05.04, 12:48
      Nie wiem, po prostu nie wiem. Pewnie złożyło się na to wiele czynników. Może
      jest tego za dużo. Może głównym z nich jest to że jestem podatny.
      Głupie pytanie znowu zaczynam się dołować.
      • emanon Tego nie czytać,sorrki :-( 03.05.04, 12:53
    • emanon Re: Z JAKIEGO POWODU? 03.05.04, 12:51
      Nie wiem, po prostu nie wiem. Może dzieciństwo,zbyt dużo wymagań.Pewnie złożyło
      się na to wiele czynników. Może jest tego za dużo. Może głównym z nich jest to
      że jestem podatny.
      Głupie pytanie znowu zaczynam się dołować,a było już tak dobrze :( .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka