rupiowa
10.08.11, 13:08
Wraca... zawsze wraca. To nie pierwszy jej raz. Juz sie pozagnalysmy, mowilysmy sobie - to na zawsze. Ja myslalam o jej odejsciu, ona myslala o naszej symbiozie. Ja i ona to jedno. Chyba nigdy nie bede zyla bez niej.
Znow mam zle mysli, znow jestem zmeczona bo zasypiam wylacznie jak juz naprawde nie mam sily, rano budze sie wczesnie i nie moge juz spac. Znow boje sie ludzi, kazdy kto do mnie podchodzi staje sie moim wrogiem, zastanawiam sie czy postanowi mnie zastrzelic czy moze zadzgac nozem. Boje sie dzwoniacych telefonow. Czy dane jest mi jeszcze zycie bez niej?