Dodaj do ulubionych

co zrobić...

02.06.04, 13:14
kiedy coś w środku, we mnie płacze, a ja nie mogę..
nawet chocbym chciała..
nie czuję nic..
a może lekki smutek..
to coś telepie się wewnątrz mnie..
i nie wiem jak to uwolnić..
i czy w ogóle..
a zegar tyka ze stoickim spokojem..
tik tak tik tak..
czeka na godzinę, w której to coś rozerwie mnie na strzępy..
Obserwuj wątek
    • o0oo Re: co zrobić... 02.06.04, 13:53
      Ladnie ladnie bardzo ladnie

      Ps. Nastroje nerwicowo-depresyjne nastrajają do kontemplacji i badania stanow
      wlasnej swiadomosci, ale powiem pani ze ta depresyjna fenomenologia do niczego
      nie prowadzi i z gruntu jest falszywa. Bylo kilka z przelomow w trakcie mojego
      wyjscia z depresji, najpierw leki pozniej poszczegolne sytuacje na terapii,
      jednak jednym z wazniejszych momentow dla mnie na terapi bylo to kiedy zmienila
      sie moja samowiedza choroby. Przestalem myslec o "chorobie" jako pewnym stanie
      i szukac jej przyczyny poprzez kontemplacje wlasnych mysli
      i "autopsychoalnalize"( a bylem w tym niezly, moja wlasna tworczosc o mnie byla
      niezwykle rozbuchana przez dlugi okres depresji), ale spojrzalem na nerwice
      jako zespol wyuczonych zachowan i jesli czegos mam szukac przyczyny to powodow
      dla ktorych zachowuje sie tak a nie inczej, a nie przyczyny swojego
      depresyjnego stanu odmiennego. Moj sposob myslenia po poprawie zwiazanej z
      lekami zmienil sie diametralnie,(myslenie jest jednak funcja sil zyciowych),
      podobnie bylo po terapii. Wiele osob tutaj upaja sie swoja depresja, co
      poniektorzy majacy okolo 20 lat uwazaja ze depresja zdeterminuje cale ich zycie
      ( na marginesie niech ci z was ktorzy depresje maja w okresie nastoletnim lub
      blisko 20, niech nieplacza ze zycie przelatuje im przez palce, najlepsze lata
      zycia dopiero przed wami, jesli uda wam sie wyjsc, a z regoly sie udaje to
      nawet nie bedziecie musieli prostowac swojego zycia i o tym zapomnicie bo to
      jest okres zycia ktory szybko sie zapomina i nie jest najwazniejszy, tak samo
      jak matura wszyscy przezywaja a za rok wogole o niej nie pamietaja).
      Ja mam lat 26 zwalilem caly okres studiow bo zaczelem sie leczyc conajmniej 5
      lat za pozno a u psychologa powinienem byc conajmniej 10 lat temu, i wiem ze
      jak teraz wyprostuje swoje zycie, bedzie ok. A ci z was ktorzy maja piec lat
      mniej niz ja nie beda mieli nawet co prostowac, to poprostu bedzie jakis epizod
      w waszym zyciu, pod warunkiem ze sie nie poddacie i bedziecie chcieli wyjsc z
      depresji. Nie nakrecajcie sie klimatami depresyjnymi, ja tak robilem, tez
      narkotyki i alkohol byly dla mnie inspiraja jak dla Zoltanka, tylko dajcie
      sobie szanse i nie dorabiajcie swojemu zyciu depresyjnej i fatalistycznej
      narracji.
      • f_durkee Re: co zrobić... 04.06.04, 02:08
        o0oo napisał:

        Przestalem myslec o "chorobie" jako pewnym stanie
        i szukac jej przyczyny poprzez kontemplacje wlasnych mysli
        i "autopsychoalnalize"( a bylem w tym niezly, moja wlasna tworczosc o mnie byla
        >
        > niezwykle rozbuchana przez dlugi okres depresji), ale spojrzalem na nerwice
        > jako zespol wyuczonych zachowan i jesli czegos mam szukac przyczyny to
        powodow
        > dla ktorych zachowuje sie tak a nie inczej, a nie przyczyny swojego
        > depresyjnego stanu odmiennego.

        mógłbyś rozwinąć tę myśl?
        • o0oo Re: co zrobić... 04.06.04, 14:22
          Mysl jest banalna, specjalnie nie ma co precyzowac
          Jako, ze kolega f_durkee jest czytelnikiem Marksa, zacytuje ktoras tam teze o
          Fauerbachu:
          "filozofowie dotychczas opisywali swiat, a idzie o to aby go zmienic"

          Osobnik znerwicowany, zwlaszcza gdy jest w depresji, odbiera nerwice jako pewna
          calosc, chorobe, ktora go opetala. Ma sklonnosci do szukania przyczyny choroby,
          poprzez autopsychoanalize, nastawiony jest na interpretowanie swoich mysli i
          stanow. Kontemplacja wlasnego Ja prowadzi do afirmacji nerwicy i nadawaniu
          swojemu zyciu depresyjnej narracji. Ciagle rozwazania o chorobie i jej
          przyczynach, jest ucieczka od rzeczywistych, obiektywnych powodow nerwicy.
          Swiadomosc sama gdy jest zwrocona w swoja strone, poprzez autorefleksje, jest
          zamknieta we wlasnej immanencji i taka depresyjna "fenomenologia" prowadzi
          jedynie do wybujalej produkcji "falszywej swiadomosci". Nie idzie o to aby
          uzyskac samorozumienie i interpretowac siebie, ale o to dojsc do samowiedzy i
          uswiadomienia sobie wlasnej wolnosci.
          Stan nerwicowanego zamotania z depresja,lękami,derealizacja i depersonifikacja
          jest bardzo uciazliwy i sprawia wrazenie choroby, ale to sa jedynie objawy,
          wywolane wypaleniem psychicznym, zatruciem stresem. Nerwica jet natomiast
          choroba spoleczna, wynikajaca z biernego przystosowania sie do swiata i
          niemoznosci realizowania swoich interesow. Zamiast samemu opisac swiat i
          realizowac swoje pragnienia i potrzeby ktos inny to zrobil za nas i wpoil w nas
          nadwyzke super-ego wywolujacego poczucie winy gdy chce sie realizowac wlasne
          interesy. Osobnik znerwicowany nauczyl sie w dziecinstwie niewlasciwie reagowac
          na stres, oraz postawy uleglej jako najlepszej w celu przystosowania do
          srodowiska bo byl za slaby zeby bronic siebie, i postawil tym samym
          bezpieczenstwo nad swoje inne interesy oraz nabyl nawykow reagowania lękiem na
          pewne sytuacje, ktorym nie mogl sprostac w dziecinstwie, i te wyuczone
          zachowania powtarza w doroslosci mimo ze obiektywnie nie ma powodow by tak sie
          zachowywac i bac sie pewnych sytuacji. Postawa bierna wiaze sie takze z
          przekonaniem ze musi sie wpasowywac w pewne obiektywne stosunki spoleczne
          zamiast samemu nadawac ksztal swoim relacjom z ludzmi.
          Celem terapii behawioralno-poznawczej jest uswiadomienie sobie wolnosci i
          oduczenie sie nerwowego reagowania na pewne sytuacje i praca nad nowymymi
          asertywnymi zachowaniami.
          po pierwsze trzeba oduczyc sie pewnych schematow myslowych, ktore powoduja ze
          pewne sytuacje odbieramy jako zagrazajace, mimo ze obiektywnie takimi nie sa,
          lub tez sprzyjają poczuciu bezradnoci i odbieraja czlowiekowi wolnosc. trzeba
          sie takze oduczyc zachowan nerwicowych i na nowo nauczyc sie reagowac
          asertywnie. terapia grupowa ma ten plus ze na innych widzimy lepiej niz na
          sobie wyuczone nerwicowe zachowania i sposoby myslenia.
          Cwiczenia relaksacyjne pomagaja uzyskac spokoj i uczyc sie na nowo wolnosci i
          konfrontowania swoich lękow i zachamowan z rzeczywistoscia.
          Gdy pojawia sie sytuacja stresujaca, nalezy zastanowic sie jakie mysli pojawily
          sie ktore spowodowaly ze oceniamy ta sytuacje jako zagrazajaca i nauczyc sie
          patrzec na siebie obiektywnie i racjonalnie i na przyszlosc starac sie w takich
          sytuacjach zmienic zarowno ocene takich sytuacji jak i na przyklad gleboko
          odychajac i starajac sie zrelaksowac oduczyc sie nerwowego reagowania na takie
          sytuacje i krok po kroku, zachowanie po zachowaniu, wychodzic z nerwicy.

          Reagujemy nerwowo i wpadamy w depresje dlatego ze uwazamy ze pewne sytuacje sa
          bez wyjscia i jestesmy przyparci do muru, podczas gdy w rzeczywistosci jestesmy
          wolni i mamy duzo mozliwosci do wyboru, tyle ze nauczylismy sie tylko bac.

          Ale zanim sie pojdzie na terapie i zacznie pozniej prace nad soba, trzeba
          najpierw odzyskac dzieki leką sily zyciowe i pozbyc sie mocnych lękow.
          • nevada_blue Re: co zrobić... 04.06.04, 14:36
            może faktycznie to "tylko" nerwica?..
            żadne tam zaburzenie depresyjno-lękowe o podłożu psychotycznym..
            bo ostanio taką hipotezę usłyszałam od lekarki..
            hmm..

            niemniej dziękuję za długi wywód na temat, przez który szczęśliwie przebrnęłam
            i nad którym nie omieszkam się głębiej zastanowić ;)

            pozdrawiam serdecznie,
            [nevada]
            • o0oo Re: co zrobić... 04.06.04, 14:45
              nie no wywod to byl dla kolegi f_durkee;) po prostu wkradlismy sie na pani
              watek haha, rzeczywiscie przydlugi ale to przez to ze co chwile odchodzilem od
              kompa i wracajac znow cos dopisywalem powtarzajac sie ;-)

              nerwica to ogolne stwierdzenie, psychiatrzy go juz chyba nie uzywaja, i sie do
              niego wrzuca pelno zaburzen jak do worka. ale psychoza to juz mocniejsze
              zaburzenie od nerwicy, a pani mi na psychotyczke nie wyglada. mysle ze to
              tylko "nerwica" haha
              • nevada_blue Re: co zrobić... 04.06.04, 14:53
                pocieszające :)
                i prosiłam - żadna pani - [nevada] :)
          • f_durkee Re: co zrobić... 04.06.04, 15:09
            bez fałszywej skromności kolego, gdyby to było takie banalne, nie
            byłoby „przewlekłych” neurotyków, błędnych diagnoz etc. mam solidny materiał do
            przemysleń (no, bez przesady, działanie przede wszystkim;) ) – zresztą, jak
            widać, nie tylko ja. pozdrawiam :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka