ree0172 02.01.12, 23:51 Czy depresja jest chorobą dziedziczną? czy też chorobą genetyczną? A może to jest to samo? Skoro wiem że choruję na deprsję jak uchronić przed tą chorobą moje dzieci? komdax.com/zdrowie/index.php Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
schizy_20 Re: depresja 03.01.12, 00:51 tak w sumie patrząc to moi rodzice, dziadkowie depresji nie mieli z kolei mojej mamy siostra, jej 4 dzieci ( moi najblizsza rodzina), moja chrzestna to wszystko silni depresanci i nerwcia. Ale wątpię żeby u każdego miało to podłoże dziedziczno-genetyczne. U mnie to wynik ciężkich przeżyć. Głównie dzięki mojej matce-nowe wcielenie hitlera, która wszystkich w okół siebie miała za nic, musiała każdego upokarzać, a przy znęcając się psychicznie. Na dodatek to jej niekończonce zaciąganie się, byliśmy jak titanic który idzie na dno, problemy fiansowe były nieuniknione no i jeszcze choroba fizyczna z która walczę, która pogłębia mnie w depresji i hipochondrii, bo boje się kolejnego niechcianego choróbska. Odpowiedz Link Zgłoś
zoliborski_goral Re: depresja 04.01.12, 12:15 geny to podstawa. Jak choćby tu www.mental-health-today.com/dep/departlcle.htm Ludzie z krótszą wersją genu 5-HTT odpowiedzialnego za syntezę serotoniny mieli w tych badaniach większe prawdopodobieństwo popadniecia w poważną depresję po śmierci bliskiej osoby. A pewnie nie tylko o ten gen chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
zoliborski_goral Re: depresja 04.01.12, 12:26 Zapadalność na depresję po czterech traumatycznych przeżyciach (typu rozwód, strata pracy, śmierć w rodzinie) w ciągu ostatnich 5 lat jest dwukrotnie niższa (17%:33%) u osób z dłuższą wersją tego genu ale ponieważ są osoby z wersją krótszą, które nie zapadają na depresję i osoby z wersją dłuższą (czyli "lepszą") które na depresję jednak zapadają to albo - liczą się też inne geny - nie tylko geny się liczą a pewnie i jedno i drugie. Odpowiedz Link Zgłoś
panna.m.igotka Re: depresja 04.01.12, 15:59 Moim zdaniem dziedziczone geny. U mnie jest zgodność charakterów osób chorych w rodzinie i taki sam scenariusz. Przeżycia i okresy nawrotów. To dotyczy już trzeciego pokolenia (o którym wiem) po jednej linii, niestety tej mojej :( Najczęściej kobiety. Uchronić dzieci się do końca nie da. Można zapobiegać, to po prostu przychodzi i już. Mi było łatwiej bo widziałam jak chorują moi bliscy, ale nigdy bym się nie spodziewała, że mnie też to spotka. Gdybym miała swoje dzieci pewnie bym obserwowała jak się zachowują, chociaż to przychodzi znacznie później. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś