05.06.04, 19:13
wiecie co?? czy to się kiedyś skończy, taaaaki straszny ból rozdziera mi
wnętrze, no to albo niech mnie wreszcie rozerwie, albo niech sobie odpuści,
naprawdę no, brak mi sił do tego wszystkiego, czy to zbytnie skupienie na
sobie?? doprawdy nie wiem, zresztą nic już nie wiem i niczego nie jestem
pewna. wariactwo jakieś. no .
Obserwuj wątek
    • jureker Re: bóól 05.06.04, 23:16
      Czy unikanie i lęk przed tym bólem cos Ci dał? Raczej nie. To znaczy,że należy
      działać w inny sposób. Niech boli, nie uciekaj. Skonfrontuj się z nim. Oddychaj.
    • mskaiq Re: bóól 06.06.04, 14:13
      Nie wchodz w ten bol, cierpisz i nic z tego nie wynika. Ty go probujesz
      rozdrapywac jak rane. Rozdrapywanie nie zagoi rany a tylko spowoduje ze dluzej
      bedzie sie goila. Potrzebujesz czasu, nie roztrzasaj tego co ten bol powoduje.
      To nic nie daje. Za jakis czas wrocisz kiedy rana sie podgoi i wtedy bedzie
      latwiej to zanalizowac. W tej chwili emocje powoduja ten bol, nie mysl o tym.
      jak beda przychodzily mysli zajmnij sie czyms co pozwoli odwrocic sie o tego.
      serdeczne pozdrowienia.
      • katara Re: bóól 06.06.04, 19:46
        jeśli chodzi o konfrontacje to konfrontujemy się przynajmniej gdzieś tak od ok
        5 lat, konfrontujemy, konfrontujemy iii.... no cóż d..a zbita, że tak powiem, a
        zapomnieć da się czasami na jakąś chwilę ale szybko powraca, jakoś zagościł tak
        u mnie i widać mu bardzo dobrze, noi nie chce mnie opuścić...za nic. pozdr.
        • doc.pasikonik Re: bóól 06.06.04, 20:14
          No i masz, dwie szkoły, dwie metody. Rób co chcesz, ja Ci radzę.
    • carlabruni Re: bóól 06.06.04, 19:52
      Droga kataro, wiem, że to śmieszne, ale ten ból kiedyś minie. Po to wkońcu się
      leczysz( mam taką nadzieję), żeby minęło. Cięszko o tym pisać, ą co dopiero
      przyjąć to do wiadomości, ale musisz być cierpliwa. Jeszcze troche i będzie ok.
      Przesyłam buziaki.
    • mskaiq Re: bóól 06.06.04, 23:16
      Konfrontujesz i dlatego jest. Twoje emocje sa silniejsze niz Twoja proba nie
      analizowania tego. Jedyny sposob to opanowanie emocji bo to one wzmacniaja ten
      bol do takich wymiarow ze jest nie do opanowania. Wtedy mozesz go juz
      analizowac ale to zwykle nie wiele zmienia.
      Nie wiem co jest przyczyna Twojego bolu ale jesli jest cos z czym nie chcesz
      sie pogodzic to bez pogodzenia sie z tym nigdy to nie odejdzie. Czasem nie
      potrafimy sie pogodzic ze smiercia kogos bliskiego, strata pieniedzy itp.
      Czasem jest to kwestia nie wybaczenia sobie, mozna miec pretensje do siebie za
      cos nawet malo waznego ale dla osoby przechodzacej przez to moze byc to
      olbrzymia sprawa.Trzeba wybaczyc sobie, trzeba nauczyc sie wybaczyc kazda rzecz
      sobie bo nie mozna zyc inaczej
      Serdeczne pozdrowienia.
    • zuz13 Re: bóól 06.06.04, 23:29
      ech mnie dzis taki sam ból rozdziera od środka
      tęsknota za ukochana osoba, spojrzenie na własne czyny przez ktore nie jest ze
      mna:(((to tak boli ze nie moge dac sobie z tym rady....
      smutna
    • mskaiq Re: bóól 07.06.04, 04:35
      Mysle zuz13 ze wszystko mozna rowniez naprawic. Moze nie wszystko jest jeszcze
      stracone. Wiesz co bylo zle a zycie przynosi tak niezwykle rozwiazania. Musisz
      Sobie wybaczyc. Po co sie nienawidziec to nie zmieni niczego, tylko przynosi
      bol, zniechecenie i beznadziejnosc.
      Serdeczne pozdrowienia.
      • katara Re: bóól 07.06.04, 12:30
        jeśli to problem nienawiści do samej siebie, niewiem może, nienawidzę życia, to
        napewno, bardzo mnie rozczarowało, może to dziecinne ale tak czuję, nienawidzę
        życia, ludzi, pewnie też siebie, przestać się nienawidzieć, łatwo powiedzieć,
        ale przecież my nie sterujemy swymi uczuciami, one poprostu są i tyle, nie da
        się ich zmienić, chyba muszą sami się odmienić, ale nie chcą. pozdr i dziękuję
        za wypowiedzi, napewno można z nich w jakiś sposób skorzystać, chociaż u mnie
        to jest tak, że wszystko się we mnie buntuje, a każda rada wydaje się całkiem
        bezsensowna, któż może mi coś doradzić, kto przeszedł takie piekło? a tam
        głupia jestem i tyle.
    • mskaiq Re: bóól 07.06.04, 14:47
      To co piszesz jest bardzo normalne, czesto tak czujemy. Piszesz ze uczucia sa w
      nas i nie mamy na nie wplywu. Zawsze jednak masz wybor, jest to wybor pomiedzy
      nienawiscia do zycia a kochaniem go. Jesli zaczniesz starac sie je akceptowac i
      cieszyc sie nim, znajdziesz w Sobie wiele opozycji i argumentow ze nie
      powinnas. To jest przedziwna sprawa ale wiele naszych mysli zmierza do
      niszczenia nas samych. Te mysli ktore tak dzialaja trzeba eliminowac bo
      zniszcza nas. Takie pieklo jakie przechodzisz przechodzi wiekszosc z tych co
      pisza na tym forum. Jedynym sposobem wyjscia z tego to zmienianie siebie. Mysle
      ze warto abys pisala na tym forum. Zobacz jak wielu z nas odpowiedzialo na to
      co napisalas. Swiat nie jest taki zly, wielu ludzi chce pomagac i jestes wazna
      i Twoje problemy sa traktowane bardzo powaznie.
      Serdeczne pozdrowienia.

      jeśli to problem nienawiści do samej siebie, niewiem może, nienawidzę życia, to
      napewno, bardzo mnie rozczarowało, może to dziecinne ale tak czuję, nienawidzę
      życia, ludzi, pewnie też siebie, przestać się nienawidzieć, łatwo powiedzieć,
      ale przecież my nie sterujemy swymi uczuciami, one poprostu są i tyle, nie da
      się ich zmienić, chyba muszą sami się odmienić, ale nie chcą. pozdr i dziękuję
      za wypowiedzi, napewno można z nich w jakiś sposób skorzystać, chociaż u mnie
      to jest tak, że wszystko się we mnie buntuje, a każda rada wydaje się całkiem
      bezsensowna, któż może mi coś doradzić, kto przeszedł takie piekło? a tam
      głupia jestem i tyle.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka