Jestem słaba emocjonalnie

16.06.04, 08:23
Boje się. Jak mam problemy dostaje dużych myśli samobójczych. Rodzina mnie
olewa. Biore leki, chodze do psychologa, ale co jakiś czas pojawiają się
czarne myśli, nie moge sie na niczym skupić. Jest na osiedlu u mnie miejsce
gdzie ktoś się kiedyś zabił. I jakiś czas temu jak miałam doła parę razy tam
poszłam. I myślałam stale żeby umrzeć, właśnie tam. Leki antydepresyjne tu na
trochę pomogły. Ale zabrakło kasy, nie było leków i znowu czułam się źle.
Dołuje mnie moja rodzina która jest rozbita. Nie chcą pomagać mi w życiu.
Martwię się np. tym co będe jutro jadła. Tęsknie za normalnością, ciepłem
rodziny. Z powodu złych wspomnień często zamykam się w sobie. Dlaczego inni
maja lepiej, nie wiem. Kurde, przecież jestem wartościowa. To wszystko boli.
    • mskaiq Re: Jestem słaba emocjonalnie 16.06.04, 09:11
      Ja mysle ze poradzisz Sobie bez lekow. Najlepsza bronia na slabosc emocjonalna
      to duzo przebywac na powitrzu, robic dlugie spacery. Jesli mozesz biegac to
      rob, jesli masz rower jezdzij na nim jak najwiecej.
      Nie chodz na to miejsce gdzie ktos sie zabil to tylko przynosi Ci doly. Widze
      ze boisz sie o to ze mozesz byc glodna. Nie martw sie nie zginiesz, zawsze
      istnieje rozwiazanie. Rozejrzyj sie rowniez wokol, moze gdzies jest jakas
      praca.
      Odnajdziesz normalnosc, trzymaj sie mocno. Jesli chcesz pisz na moj prywatny
      adres. Serdeczne pozdrowienia.
      • inteligentna1 Re: Jestem słaba emocjonalnie 16.06.04, 18:10
        Dzięki za wsparcie. :)))
    • eulogete Re: Jestem słaba emocjonalnie 16.06.04, 10:41
      Dlaczego inni mają lepiej? Bo ten świat nie jest sprawiedliwy. Nie ma równych
      szans ani tym podobnych rzeczy.

      "jak mam problemy dostaję dużych myśli samobójczych"
      No to wygląda na to że to właśnie problemy i brak wsparcia rodziny są
      podstawową przyczyną twojej depresji. Więc masz spore szanse, że jeśli uda ci
      się przynajmniej część rozwiązać, to myśli samobójcze znikną.

      Twój wpływ na rodzinę może byc silny, ale i tak nie wystarczy żeby ustawić ja
      tak, żeby byli dla ciebie tym czym powinni, jeśli sami nie zrozumieja i nie
      zechcą. Więc może trzeba spróbować przestać szukac u nich tego, czego dać ci
      nie mogą - wiem, że to boli, ale w sumie może być lepsze niż tłuczenie głową w
      mur. nie chodzi mi o obrażanie się czy hodowanie nienawiści, ale o trzeźwą
      ocenę, że "wyżej tyłka nie podskoczą" i skoro tak, to szukanie ciepła i pomocy
      gdzie indziej. Może wśród dalszej rodziny, może wśród znajomych i przyjaciół.

      Być może za część samobójczyhc myśli odpowiada chęć odpłacenia rodzinie za to
      że cię zawiedli. Masz prawo tak czuć. Tylko że nikt nie jest wart tego, żeby z
      jego powodu niszczyć siebie. Jeśli rozbita rodzina dołuje, może warto spróbować
      się od nich jakoś odseparować... Jeśli nie fizycznie, to chociaż emocjonalnie?

      Leki ci pomagają. To super, bo daje szanse na "wyprostowanie" innych spraw.

      Wiem, że dzisiaj trudno o pracę i pieniądze. Ale tez nie jesteś ofiarą czyjejś
      upartej złośliwoci. jeśli nawet szanse są małe, to znaczy, że któraś próba musi
      się udać. Co najwyżej będzie tych prób dużo. Tak jak z nauką chodzenia -
      opanowałaś je jako mały brzdąc. Na początku każda próba kończyła sie upadkiem.
      Kilka, może kilkanaście razy dziennie. Kiedy wydawało sie już że umiesz dobrze
      ch0dzić i tak wiele razy poykaaś sie i przewracałaś rozbijając czoło czy
      kolana. Umiesz sobie jeszcze wyobrazić tyle porażek? A jednak pokonałaś je
      wszystkie .

      Wierzę w ciebie.
      • inteligentna1 Re: Jestem słaba emocjonalnie 16.06.04, 18:18
        eulogete napisała:

        > Dlaczego inni mają lepiej? Bo ten świat nie jest sprawiedliwy. Nie ma równych
        > szans ani tym podobnych rzeczy.
        >
        Racja. A tak by się chciało wiele mieć i żeby nic nie brakowało. :(

        > "jak mam problemy dostaję dużych myśli samobójczych"
        > No to wygląda na to że to właśnie problemy i brak wsparcia rodziny są
        > podstawową przyczyną twojej depresji. Więc masz spore szanse, że jeśli uda ci
        > się przynajmniej część rozwiązać, to myśli samobójcze znikną.
        >
        Masz racje.

        > Twój wpływ na rodzinę może byc silny, ale i tak nie wystarczy żeby ustawić ja
        > tak, żeby byli dla ciebie tym czym powinni, jeśli sami nie zrozumieja i nie
        > zechcą. Więc może trzeba spróbować przestać szukac u nich tego, czego dać ci
        > nie mogą - wiem, że to boli, ale w sumie może być lepsze niż tłuczenie głową
        w
        > mur. nie chodzi mi o obrażanie się czy hodowanie nienawiści, ale o trzeźwą
        > ocenę, że "wyżej tyłka nie podskoczą" i skoro tak, to szukanie ciepła i
        pomocy
        > gdzie indziej. Może wśród dalszej rodziny, może wśród znajomych i przyjaciół.
        >
        Gdzie indziej jest lepiej. :(((

        > Być może za część samobójczyhc myśli odpowiada chęć odpłacenia rodzinie za to
        > że cię zawiedli. Masz prawo tak czuć. Tylko że nikt nie jest wart tego, żeby
        z
        > jego powodu niszczyć siebie. Jeśli rozbita rodzina dołuje, może warto
        spróbować
        >
        > się od nich jakoś odseparować... Jeśli nie fizycznie, to chociaż emocjonalnie?
        >
        to może być bardzo dobry pomysł bo za tym może iść też fiżyczne odseparowanie
        się od nich.

        > Leki ci pomagają. To super, bo daje szanse na "wyprostowanie" innych spraw.
        >

        > Wiem, że dzisiaj trudno o pracę i pieniądze. Ale tez nie jesteś ofiarą
        czyjejś
        > upartej złośliwoci. jeśli nawet szanse są małe, to znaczy, że któraś próba
        musi
        >
        > się udać. Co najwyżej będzie tych prób dużo. Tak jak z nauką chodzenia -
        > opanowałaś je jako mały brzdąc. Na początku każda próba kończyła sie
        upadkiem.
        > Kilka, może kilkanaście razy dziennie. Kiedy wydawało sie już że umiesz
        dobrze
        > ch0dzić i tak wiele razy poykaaś sie i przewracałaś rozbijając czoło czy
        > kolana. Umiesz sobie jeszcze wyobrazić tyle porażek? A jednak pokonałaś je
        > wszystkie .
        >
        I umiem chodzić. :)))

        > Wierzę w ciebie.
        Dzięki. Będę się starała.


    • doc.pasikonik Masz przynajmniej cel w zyciu: normalną rodzinę. 16.06.04, 15:06
      • inteligentna1 Re: Masz przynajmniej cel w zyciu: normalną rodzi 16.06.04, 18:19
        Normalną rodzinę inną niż moja.
        • psychodelic Nooo tak...Ale w tych innych "normalnych" to 16.06.04, 21:37
          też często nie jest za normalnie. Pozdrowionka.
Pełna wersja