Dodaj do ulubionych

matka-odwieczny problem

IP: *.mofnet.gov.pl 12.03.02, 10:53
proszę o wypowiedź wszystkie te osoby(zwłaszcza kobiety) które mają problemy z
własna matką. zaraz powiem o co mi chodzi. Otóż pochodzę z tzw. normalnej
rodziny, z tym jednak wyjątkiem, że moja mama ma silna nerwicę - teraz to
rozumiem, ze jest chora, ale jako dziecko tego nie rozumialam, a mama
wielokrotnie sugerowała, że to nasza wina, ze ma "zszrgane nerwy". Nie zaznałam
miłosci matki i teraz (ku mojemu zaskoczeniu)odbija sie to na moim zyciu, a mam
ponad trzydziesci lat. Nie mam własnych dzieci, nie moge zajść w ciążę i nie
stwierdzono żadnego fizycznego poodu. Mam jakieś tkie poczucie odrzucenia. Z
moja mamą mam poprawne kontakty, jednak mam do niej ogromny żal, że nie dała mi
tej miłości. Nie ma sensu wyciąganie żalów ( nie raz to już robiłam) Prosze
powidzcie, jak przekonać siebie samą, że ja to nie matka, że mogę być inna, że
jestem do niej tylko troche podobna, że ja potrafie kochać innych, w tym męża i
swoje dzieci. Osoby, które mają ten problem, wiedzą o co chodzi. Gosia
Obserwuj wątek
    • Gość: Renka Re: matka-odwieczny problem ?? IP: *.home.cgocable.net 12.03.02, 14:48
      Nie wiem, czy matka to odwieczny problem, wydaje mi sie natomiast , ze wielu z
      nas robi problem z tego, ze maja matki...heheheheehee
      Matka cie wychowala jak umiala,to jest pewne. Jestes dorosla, zaczelas swoje
      zycie, staraj sie nie angazowac mamy w moje sprawy. Pora wydoroslec, maggie,
      uwierz w siebie, daj sobie spokoj w tym wieku z jakimis zalami do mamy. Masz 30
      lat.Najwyzszy czas zalozyc rodzine i POKAZAC SOBIE i calemu swiatu jaka
      wspaniala matka Ty jestes.Przy tym, nie zapominaj o mezu :)))
      I nie wierz w te bzdury, ze ty masz nerwice. Kazdemu , z rodziny alkoholikow
      wmawia sie, ze jest alkoholikiem??? To kompletna bzdura. Wez sie w garsc :))
      • Gość: maggie Re: matka-odwieczny problem -do renki IP: *.mofnet.gov.pl 13.03.02, 15:19
        Wielkie dzięki za ten mały kubełek zimnej wody na głowę . O takie właśnie słowa
        mi chodziło. Tak bardzo ich potrzebuję. Zwykłych zapewnień od Kogoś, że nie
        musze być taka jak moja Mama. Tak bardzo potrzebuje pomocy aby uwierzyć, że
        duzo zależy ode mnie. Tzn. ja to wiem, ale od wiedzy do świadomości długa
        droga.Renka,jeszcze raz wielkie, wielkie dzieki.
        maggie
      • Gość: marlenka Re: matka-odwieczny problem ?? IP: 195.94.222.* 15.03.02, 10:22
        Droga Maggie, bardzo chcialabym Ci pomoc, ale nie wiem czy potrafie ubrac w
        slowa to co czuje. Ja tez mam problem z matka, juz nie raz zreszta wydawalo mi
        sie ze udalo mi sie go zakonczyc, ale ja bylam naiwna! Nabawilam sie nerwicy i
        depresji. Nerwica mnie meczy dosyc czesto, raczej nie wyraza sie poprzez
        rzucanie krzeslami tylko kolatanie serca. Tlumie w sobie wszelkie leki niszczac
        przy tym organizm. Depresja spi sobie snem niedzwiedzia, czai sie, ale walcze z
        nia na co dzien, walcze sama, bez farmaceutykow, nie chce zadnej sztucznej
        ingerencji, za duzo zreszta sie nasluchalam o ubocznych skutkach brania lekow
        antydepresyjnych.
        Do czego zmierzam, mimo iz z moja matka ukladalo mie sie beznadziejnie, (dzis
        mieszkam juz we wlasnym mieszkaniu, stosunki sa poprawne), w mojej
        podswiadomosci i swiadomosci pragne budowac piekny obraz mojej wlasnej rodziny.
        Wierze w to ze ja jestem w stanie ofiarowac duzo milosci. Obecnie ofiaruje ja
        mojemu mezczyznie, a gdy pojawia sie dzieci, bede sie starac byc najlepsza
        matka pod sloncem. Trudna sytuacja z moja matka powoduje ze teraz wiem jaka byc
        nie moge, po prostu duzo mnie nauczylo to doswiadczenie i wierze ze moja sila
        wewnetrzna pozwoli mi nie popelniac bledow jakie moja matka wobec mnie
        popelniala. Wlasnie to doswiadczenie powinno sprawic ze bedzisz czula sie
        silniejsza, wszystko co nam sie w zyciu przydarza, nawet to co zle, wzbogaca
        nas, nadaje sens naszemu dzialaniu, sprobuj wiec obrocic to na swoja korzyc.
        Ja wierze w milosc (moja matka nie), ty tez w nia wierz i nie boj sie ofiarowac
        jej swoim dzieciom i mezowi.

        pozdrawiam Cie bardzo serdecznie
    • Gość: inaaa Gosiu IP: *.tvsat364.lodz.pl 21.03.02, 23:28
      Miałam podobne problemy i tez nie udane życie osobiste, chociaż innaczej. po
      latach zrozumiałam że to z powodu wychowywania przez matkę która tez chciala
      dobrze. Myślę że nie poradzisz sobie sama to jest problem bardzo zlożony.
      Czytałam na ten temat sporo. np. książkę pt. Toksyczni rodzice". wiele
      tłumasczy ta książka napisana ptrzez psychologa. Dobrze by było żebyś mogła
      zasięgnąć rady psychologa, który pozwoliłby ci spojrzeć na swoje życie z boku.
      Pomóz sobie , szkoda zycia.
    • Gość: montana Re: matka-odwieczny problem IP: *.supermedia.pl / *.iry.warszawa.supermedia.pl 20.05.02, 16:54
      Moja matka nie ma nerwicy, ale mi mo to skutecznie obrzydziła mi życie.
      Ile razy slyszałam że są pewne normy zachowań, że mi jako dziewczynie czegoś
      nie wypada robić. I słuchałam tych głupot, przez wszystkie te lata. Bałam się
      kolegom z bloku powiedzieć CZEŚĆ (rozumiem gdyby ktoś był żonaty, dzieciaty,
      itd, ale to było 15 lat temu, wszyscy byliśmy dziećmi), bo sobie coś pomyślą,
      bo nie wypada. W rezultacie przez ostatnie 20 lat, (bo tyle mieszkam w tym
      bloku) robiłam wszystko żeby nie powiedzieć cześć, udawałam że nie znam, nie
      zauważam. Być może byłam odbierana jako osoba wredna, nie sympatyczna.
      Dopiero dwa miesiące temu odważyłam się, i zaczepiłam sąsiada (oczywiście
      wybrałam sobie osobę, która jest samotna, bo nadal uważam że głupio byłoby
      zaczepić kolegę , który już ma swoją rodzinę, mimo ,że jesteśmy rówieśnikami, i
      o nic mi nie chodzi). Kosztowało mnie to dużo stresów, ale było warto.
      To dla tego zawsze byłam sama, skutecznie swoją postawą odstraszałam wszystkich
      kolegów. I jeszcze jedno ,im bardziej mi się ktoś podobał, tym bardziej
      starałam się to ukryć, żeby się nie wydało, bo co ludzie powiedzą.
      pozdr.
      M.
      PS. ktoś ma (lub miał) podobny problem?
      • Gość: yp Re: matka-odwieczny problem IP: *.sp / 192.168.5.* 24.05.02, 23:14
        ja mam cos podobnego tylko ze w stosunku do kobiet.
        ale zaczalem z tym walczyc :)
        • Gość: montana Re: matka-odwieczny problem-do YK IP: *.supermedia.pl / *.iry.warszawa.supermedia.pl 27.05.02, 16:12
          To co napisałam, to już trochę nieaktualne. Tak jak Ty staram się z tym radzić,
          i mam już widoczne rezultaty. Pozdr. Montana
        • Gość: Qelter Re: matka-odwieczny problem IP: *.pedagog.uw.edu.pl 19.07.02, 14:02
          Też mam problem z własnym stosunkiem do matki. Nie można się oderwać całkiem od
          rodziców. Po prostu widzę, że moje uczucia do kobiet są często takie same jak
          wcześniej do matki czyli złość i gniew -przemieszanie miłości z nienawiścią i
          ukrytm seksem. Niestety to głównie matki uczą mężczyzn seksualności i jeżeli
          same sobie ztym nie radzą potem są problemy.

          specials@o2.pl
    • Gość: klik Re: matka-odwieczny problem IP: *.pool.mediaWays.net 26.05.02, 09:08
      może oczekujesz - wymagasz? - za dużo od matki...
    • Gość: Rumianko Re: matka-odwieczny problem IP: *.erathia.szczecin.pl 08.06.02, 14:30
      Ja tez mam 'toksyczna' matke. Juz to wszystko troche przepracowalam na terapii
      i jest lepiej, juz tak nie boli. W domu byl alkohol, rozne awantury, 'wujkowie'
      itd. Mama duzo pije, jest tez uzalezniona od lekow. Jest zawsze taka lekko
      obojetna, albo prostacko rubaszna. W domu nie bylo podstawowego bezpieczenstwa,
      szacunku, milosci itd. Teraz mam prawie 30 lat, meza od 10 lat,
      tez "wychowanego" z nienormalna matka (rzucenie nozami w dziecko na porzadku
      dziennym, spal zastawiajac krzeslami drzwi od pokoju). Nie mamy dzieci. Jeszcze
      mieszkamy z moja mama, ale juz niedlugo. Wtedy mam nadzieje, ze przybedzie nam
      dziecko :) Kochamy sie i tworzymy zdrowy, dobry zwiazek i wierze, ze stworzymy
      dobra, stabilna rodzinke.
      A jak postepowac z matka? Nie mam dobrych rad, jedyne co moge Ci napisac to co
      mi pomoglo wygasic ogrom zalu, niecheci i zlosci. Najpierw wyrzucenie tego co
      bylo na terapii. Pozniej stopniowa akceptacja tego jaka ona jest (ten proces
      jeszcze trwa), pomysl, ze matki juz nie zmienisz, mozesz sie tylko do niej
      przystosowac. I najwazniejsze dla mnie - PRZESTAC SIE ŁUDZIĆ, ze sie poprawi,
      ze cos wiecej da - ona nie moze wiecej dac, bo nic wiecej nie ma! Trzeba sie
      odciac emocjonalnie od toksycznych rodzicow, nie chciec duzo, nie liczyc na
      nic. Zajac sie swoim zyciem. Pomysl - do czego dzis jest Ci potrzebna matka.
      Czego od niej oczekujesz. Co robisz aby to dostac. I czy to jest niezbedne, czy
      nie mozna tej potrzeby zaspokoic w inny sposob, z kim innym (np potrzebe
      milosci i akceptacji w zwiazku z facetem). Mnie matka juz mniej boli, bo
      traktuje ja z wieksza poblazliwoscia. Sprobuj.
      • Gość: tinny Re: matka-odwieczny problem IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 21.07.02, 00:03
        z matkami problem tez czesto jest taki ze pomimo - w ich wlasnym mniemaniu - dobrych checi,
        opiekunczosci i milosci, w sposob nieswiadomy bojkotuja lub komplikuja proces oderwania sie od nich.
        Bo dalej chcialyby sie wtracac, doradzac, ugotowac i mase innych rzeczy - po prostu caly czas chcialyby
        miec pocieche (chocby i dorosla) przy sobie. Znam to bo tez musialem sie ostro odrywac az w koncu
        oderwalem sie i jest ok. Zastanawia mnie tylko, wspomniana tu przedtem teoria ze matka uczy syna
        seksualnosci i chyba analogicznie - ojciec corke. Nie wydaje mi sie aby moi rodzice byli szczegolnymi
        wulkanami sexu i czulosci, uczucia tez nigdy za wiele nie mialem a teraz widze ze potrafie kochac, jestem
        chyba dosyc goracy i w lozku takze pelen werwy, fantazji i czulosci (?!? zadna megalomania - tak
        "powiadaja" hehe). Czyzbym to robil na zasadzie zaprzeczenia wzorcom ktore odebralem?? Szczerze
        mowiac wiem kiedy cos udaje i w zaden sposob nie moge podciagnac pod to mojej prawdziwej checi to
        kochania i dawania ile tylko moge

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka