przybywam.w.deszczu2
20.08.13, 14:54
Lawrence Stevens, magister prawa
MIT BIOLOGICZNEJ DEPRESJI
Smutek lub inaczej "depresja", jest pojmowany jako rzekomy rezultat biologicznej nieprawidłowości i nazywany biologiczną, wrodzoną bądź kliniczną depresją. Nancy Andreasen, profesorka psychiatrii z Uniwersity of Iowa, pisze w swojej książce "The Broken Brain: The Biological Revolution in Psychiatry" : "Starsze określenie wrodzona sugeruje jakoby depresja "wyrastała z niczego" lub wynikała z biologicznego czynnika, przez co domyślnie zakłada, że nieszczęśliwe, przykre zdarzenia, takie jak strata pracy lub ukochanej osoby, nie mogą być postrzegane jako jej przyczyny" (Harper & Row, 1984, str. 203). Przykładem powszechności takiego poglądu może być dziennikarz gazety Chicago Tribune Joan Beck, który na jej łamach w roku 1984 stwierdził, iż "zaburzenia depresyjne to w istocie biochemia- a nie wynik zdarzeń lub warunków środowiskowych czy osobistych relacji z innymi ludźmi" (July 30, 1984, Sec. 1, p. 16).
Koncepcja biologicznej lub wrodzonej depresji jest wysoce istotna dla psychiatrii z dwóch powodów. Po pierwsze jest to najczęściej podejrzewana choroba psychiczna. Jak napisał Victor I. Reus w 1988 roku: " Historia diagnozowania i leczenia melancholii może być jednocześnie historią samej psychiatrii" ( H. H. Goldman, editor, Review of General Psychiatry, 2nd Edition, Appleton & Lange, 1988, p. 332). Ponadto wszystkie psychiatryczne biologiczne sposoby na "leczenie" depresji - czyli leki, elektrowstrząsy lub operacje na mózgu- są oparte na tezie, że smutek zwany depresją jest powodowany raczej przez biologiczną dysfunkcję, niż przez życiowe doświadczenia. Błędna wiara w biologiczną genezę usprawiedliwia tak na prawdę nieuzasadnione stosowanie owych biologicznych kuracji. Dodatkowo takie biologiczne kuracje są wytłumaczeniem dla psychiatrii jako medycznej specjalizacji, odgraniczonej od psychologii czy innego doradztwa. Dlatego nic dziwnego, że dzisiaj nie tylko wielu laików ale także wielu profesjonalistów uważa, że depresja może być spowodowana przez "brak chemicznej równowagi" w mózgu, pomimo nigdy nie potwierdzonej prawdziwości żadnej z licznych teorii "braku chemicznej równowagi" jako źródła depresji. Niektóre z owych teorii są analizowane przez Dr Andreasen w jej książce "Broken brain".
Jedną z opisywanych przez nią teorii jest przekonanie, że "depresja" (uważam, że powinna być nazywana po prostu smutkiem lub ciężkim smutkiem) jest rezultatem neuroendokrynicznych nieprawidłowości wywołanych przez zbyt dużą ilość kortyzolu we krwi. Aby to wykryć przeprowadza się test w skrócie zwany DST (dexamethasone-suppression test). Jednakże teoria stojąca za tym testem oraz jego użyteczność okazały się błędne, kiedy - cytując Dr. Andreasen: " wielu pacjentów ze zdiagnozowaną depresją ma DST na normalnym poziomie" (pp.180-182). Lipcowy artykuł Harvard Medical School Health Letter z 1984 roku prezentował podobne wnioski. Zatytułowany "Dioagnozowanie depresji: Jak skuteczne jest DST?" relacjonował, że "Na każdych trzech pacjentów z DST poza normą, tylko jeden może mieć prawdziwą depresję. [Ponadto] duża część ludzi, która jest w depresji zdiagnozowanej innymi kryteriami, posiada DST w normie" (str.5).
Podobnie w artykule "Archives of Internal Medicine " z listopada 1983 roku, trzech lekarzy stwierdziło, że "Dane z obecnie dostępnych nauk nie świadczą za używaniem DST" (Martin F. Shapiro, M.D., et al., "Biases in the Laboratory Diagnosis of Depression in Medical Practice", Vol. 143, p. 2085). W 1993 dr Connie S. Chan, w swojej książce "If It Runs In Your Family: Depression" pisze: "Wciąż nie ma skutecznego biologicznego testu stwierdzającego depresję" (Bantam Books, p. 106). Ale pomimo zdyskredytowania, wielu popierających biologiczne teorie psychiatrów jest (najwyraźniej) tak przychylnie nastawionych do biologicznych wyjaśnień ludzkiego smutku, że mimo wszystko kontynuują stosowanie DST. Na przykład w swojej książce "The Good News About Depression" wydanej w 1986 roku, psychiatra Mark S. Gold pisze, że wciąż stosuje DST. Dr Gold twierdzi na jej łamach, że DST jest "wysoce ceniony jako test diagnozujący biologiczną depresję" (Bantam, p. 155; w orginale położony był nacisk " highly touted as the diagnostic test for biologic depression", podkreślający znaczenie DST i sugerujący jego wyjątkową wśród inych testów użyteczność- przyp.tł.).
W "The Broken Brain" dr Andreasen opisuje także to, co sama nazywa "najchętniej przyjętą teorią o przyczynie depresji...hipotezą katecholaminy". Podkreśla, że "hipoteza katecholaminy jest wciąż bardziej w sferze hipotez niż faktów" (p.231). Pisze: "Ta hipoteza sugeruje, że pacjenci dotknięci depresją mają niedobór noradrenaliny w mózgu" (p.183; noradrenalina jest prekursorem epinefryny- przyp.tł), a o noradrenalinie jako o "głównym katecholaminowym systemie" w mózgu (pp.231-232). Sposobem diazgnozowania według hipotezy katecholaminy, jest śledzenie w moczu jednego z końcowych produktów noradrenaliny, zwanego MHPG (p.234). Ludzie z tak zwaną chorobą depresji "mają tendencję do wykazywania niższego MHPG" (p.234). Problemem w tej teorii jest to, że -za dr. Andreasen, "nie wszyscy pacjenci z depresją mają niskie MHPG" (tamże). Autorka zgodnie z tym wyciąga wniosek, że owa hipoteza katecholaminowa "nie wyjaśniła jeszcze mechanizmu powodującego depresję" (p. 184) .
Kolejna teoria kojarzy ciężki smutek ("depresję") z obniżonym poziomem lub nieprawidłowym działaniem innej mózgowej substancji, serotoniny. Grupa ekspertów powołana przez amerykański U.S. Congress Office of Technology Assessment, zdała w 1992 roku raport, który mówił, że "Czołowe hipotezy na temat depresji skupiły się na zmienionych funkcjach grupy neurotransmiterów zwanych monoaminami ( to jest: norepinefryna= noradrenalina, epinefryna, serotonina, dopamina), szczególnie noradrenaliny (NE) i serotoniny. [...] Studia nad autoreceptorem NE w depresji, dotychczas nie wykazały żadnego szczególnego dowodu nieprawidłowości. Obecnie, żaden jasny dowód nie łączy nieprawidłowej aktywności receptora serotoniny w mózgu z depresją. [...] Współcześnie dostępne dane nie dostarczają logicznych przesłanek ani dla zmienionego poziomu neurotransmiterów, ani dla zaburzeń w normalnej aktywności receptorów" (The Biology of Mental Disorders, U.S. Gov't Printing Office, 1992, pp. 82 & 84).
Nawet gdyby wykazano, że istnieje jakaś biologiczna zmiana lub nieprawidłowość "powiązana" z depresją, pozostaje pytanie czy jest ona przyczyną czy też może efektem owej "depresji". Co najmniej jedno badanie skanowania mózgu (z użyciem pozytronowej tomografii emisyjnej pet ) wykazało, że choćby zwyczajne wyobrażenie lub przypomnienie sobie przez pacjentów sytuacji, które są dla nich bardzo smutne, powoduje znaczne zmiany w przepływie krwi w mózgu (Jose V. Pardo, M.D., Ph.D., et al., "Neural Correlates of Self-Induced Dysphoria", American Journal of Psychiatry, May 1993, p. 713) . Inne badania prawdopodobnie potwierdzą, że to właśnie emocje są przyczyną biologicznych zmian w głowie, a nie odwrotnie.
Przedmiotem jednej z najbardziej popularnych teorii o biologicznych przyczynach depresji jest hipoglikemia, czyli niski poziom cukru we krwi. Lekarz Harvey M. Ross w swojej książce "Fighting Depression ", wydanej w 1976 roku, pisze: "W swojej praktyce jako psychiatra ortomolekularny, bardzo często spotykam ludzi dotkniętych depresją, którzy mają hipoglikemię (niski poziom cukru we krwi). [...] Ponieważ depresja jest tak częsta u ludzi z hipoglikemią, u każdego pacjenta bez oczywistego powodu depresji, powinniśmy spodziewać się niskiego poziomu cukru we krwi" (Larchmont Books, p. 76 & 93). Ale już w 1988 roku, w swojej ówcześnie wydanej książce "Do You Have A Depressive Illness?", dwójka psychiatrów- dr Donald Klein oraz dr Paul Wender, wymieniają hipoglikemię w rozdziale "Choroby, które nie są przyczynami depresji" ("Illnesses That Don't Cause Depression") (Plume, p. 61). Ideę hipoglikemii wywołującej depresję odrzucono także w