Dodaj do ulubionych

A próbował z was się ktoś zabić?

08.12.13, 22:47
Jakiego sposobu użyliście? Jak się to skończyło?
Obserwuj wątek
    • zoliborski_goral Re: A próbował z was się ktoś zabić? 08.12.13, 22:57
      Ja się rzuciłem pod pociąg dla pewności przedtem się wieszając. Pełny sukces.
    • agncwy Re: A próbował z was się ktoś zabić? 09.12.13, 10:42
      A jak rozumieć to Twoje pytanie? Masz takie myśli i chcesz wiedzieć jak to jest...?
      Przy moich zmaganiach z depresją miałam takie myśli ale czynów nigdy,na szczęście albo i nie psychotropy osłabiają psychicznie.
      • rosapulchra-0 Re: A próbował z was się ktoś zabić? 09.12.13, 22:27
        Myślę od długiego czasu. Kilka razy próbowałam,ale tak na poważnie to ostatnio na początku listopada. Jak widać nieskutecznie.
        • lucyna_n Re: A próbował z was się ktoś zabić? 10.12.13, 11:02
          jakby to było na poważnie to poważnie, są metody żeby musiało się udać, ale poważnie mowiąc lepiej skupić sie na poprawie jakości życia, bo i tak w końcu się umrze czy się tego chce czy nie, a zajmować się cale życie śmiercią to jednak cholerna strata czasu.
          • nativeau Re: A próbował z was się ktoś zabić? 10.12.13, 18:11
            ...o jakosci zycia prze umieraniem, prosze.
            • lucyna_n Re: A próbował z was się ktoś zabić? 10.12.13, 23:20
              o jakości życia za życia
              przed umieraniem może być źle a może być nijak, spadnie ci cegla na głowę i ani będziesz wiedział co cię trafilo. Póki żyjesz śmierci nie ma, a jak będzie to już ciebie nie będzie. Po co tym żyć, po co się truć?
              • nativeau Re: A próbował z was się ktoś zabić? 11.12.13, 01:20
                to juz rozumiem skad sie biora wasze problemy- wasza tzw racjonalnosc depresjonuje was i zniewala. Tak jak w piosence ze swiat realny jest poznawalny tyle ze to tylko w piosence.
                • lucyna_n Re: A próbował z was się ktoś zabić? 11.12.13, 12:16
                  próbujesz mnie wepchnąć do jednej szufladki ze swoją byłą czy jak, bo czuję się dopasowywana na siłę w nie moje ramki.
                  • nativeau Re: A próbował z was się ktoś zabić? 13.12.13, 14:21
                    po pierwsze to nie byla moja tylko innego szczesliwca, po drugie ty bardziej rozpamietujesz hahahaha, to kobiety rozpamietuja?! No wlasnie i dlatego kobiety maja depresje 4x czesciej niz mezczyzni.
                    • lucyna_n Re: A próbował z was się ktoś zabić? 13.12.13, 15:05
                      a to akurat prawda, że kobiety bardziej rozpamiętują. Tylko nie wim czy rzeczywiście jest to powód depresji, bo tego nikt nie wie, ja się skłaniam raczej ku różnicom hormonalnym.
                      • nativeau Re: A próbował z was się ktoś zabić? 14.12.13, 04:15
                        jak roznice hormonalne tzn problemy kobiet mozna rozwiazac poprzez przepisywanie im hormonow.
                        • lucyna_n Re: A próbował z was się ktoś zabić? 14.12.13, 12:22
                          ano widzisz z tymi hormonami to nie tak łatwo, nie można wyrównać poziomu bo on codziennie ma być inny, a nie wyobrażasz sobie chyba że codziennie ktoś wykona badania hormonów i według tego wyniku zaaplikuje stosowne tabsy w stosownej dawce. Nie ma takiej możliwości praktycznej, inne opcje to naprawianie zegarka przy pomocy młotka.
                          • nativeau Re: A próbował z was się ktoś zabić? 14.12.13, 17:06
                            nie jest prawda co piszesz. Znam wiele osob ktore biora te przepisywane hormony i rezultaty sa wspaniale. Wiem, wiem, literatura jest pelna ostrzezen ale fakt jest jak widac inny. sam jestem tym zdumiony.
          • rosapulchra-0 lucyna_n, 13.12.13, 12:10
            Jakby babcia miała wąsy, to by była dziadkiem. Twoje gdybanie poza fermentem nie wniosło niczego konstruktywnego do wątku.
            Gdybym nie próbowała się zabić na poważnie, to nie dostałabym ponad 6 litrów krwi, nie leżałabym w szpitalu, oraz nie podjęto by natychmiastowego leczenia psychiatrycznego, nie sądzisz?
            • lucyna_n Re: lucyna_n, 13.12.13, 13:26
              Zdajesz się być dumna ze swojego wyczynu. Podaj wiecej szczegółów żeby było bardziej dramatycznie.
              • rosapulchra-0 Re: lucyna_n, 13.12.13, 13:36
                Nie mam zamiaru i dumna nie jestem. Nie wmawiaj mi czegoś, co nie istnieje, ok? Zanegowałaś moją próbę samobójczą, więc ci grzecznie wyłuszczyłam, że siejesz ferment - nic poza. No chyba, że ty lubisz takie gierki, ale one nie są dla mnie.
                Może nie wiesz, ale to jest forum o depresji, a do zbioru o nazwie depresja zalicza się również próby samobójcze. To nie jest coś dziwnego, szczególnie dla fachowca. Ty fachowcem nie jesteś, więc tym bardziej nie powinnaś się tak autorytatywnie wypowiadać w czyjejś sprawie. A zrobiłaś to i to jeszcze w jeden z najgorszych hejterskich sposobów.
                • lucyna_n Re: lucyna_n, 13.12.13, 13:58
                  nadal nie wiem po co ci ten wątek, chcesz się pławić w samoudręczeniu czy jak?
                  i czemu tak bardzo zależy ci na tym żeby twoja próba samobójcza była "prawdziwa" i fachowa a przynajmniej uznana i respektowana?
                  chyba lepiej że nie była? czy może odczuwasz to jako porażkę?

                  Moim zdaniem to ty siejesz ferment zakladając samobójcze wątki, zamiast podać rękę tonącym wpychasz im głowę pod wodę, taplasz się w depresyjnym bagnie i to kiedy, tuż przed świętami. Naprawdę dobrze jest wiedzieć po co zadaje się pytanie, komu się je zadaje i jakie struny może trącić. Dobrze jest widzieć dalej niż koniec własnego depresyjnego noska.
                  • nativeau Re: lucyna_n, 13.12.13, 14:26
                    nie, no, to jest piekne, teraz chyba bede wiecej ciebie czytal niz komentowal. wyzwalasz we mnie cieple uczucia sympatii do ciebie.
                    • lucyna_n Re: lucyna_n, 13.12.13, 15:06
                      to ja już lepiej sobie pójdę z tego forumu
                      • nativeau Re: lucyna_n, 14.12.13, 04:16
                        szkoda by bylo ale mnie nastraszylas.
                  • rosapulchra-0 Re: lucyna_n, 13.12.13, 18:23
                    A co mają święta do tego? Weź przestań teraz sypać takimi banałami, bo twoje wypowiedzi są nie tylko niesmaczne, ale żałosne po prostu. Z mojej strony EOT. Widzę, że nie tylko do mnie stosujesz tę samą gierkę, więc mogę tylko żałować, że dałam się w nią wciągnąć.
              • nativeau Re: lucyna_n, 13.12.13, 14:23
                o, k., jestes boska. Wybacz ze czasem sie zagalopowalem.

                lucyna_n napisała:

                > Zdajesz się być dumna ze swojego wyczynu. Podaj wiecej szczegółów żeby było ba
                > rdziej dramatycznie.
            • nativeau Re: lucyna_n, 13.12.13, 14:37
              rosa, jestes inteligentna, kazdy to widzi ale jestes za bardzo w sobie rozkochana i to tez jest widoczne. komentarze lucyny sa bardzo adekwatne, przyznaje ze ma ona talent do przygwozdzenia meritum a to nie jest powszechne, zwlaszcza u kobiet. Mysle ze ty akurat nie masz moralnego prawa kontemplowac swojego samobojstwa bo z punktu widzenia przyrody masz zdolnosci do wlasciwego operowania. To ze ekonomia jest do doopy, to ze ktos tam kogos zostawil czy zle wydymal to akurat nie sa powody do zejscia. Bo roszta problemow jest wszak wynikiem tegoz wlasnie. W sumie, to trzym sie a tu masz link zeby sie podszkolic coby bylo taniej bo kurde przetoczyc 6 litrow krwi to musialo kosztowac jakies 100 kola. Ja bym ci jeszcze kazal za to zaplacic ;) no tu leci link www.finalexit.org/ ta ksiazka co pokazuje jak sie zbija skrzyneczke na kulki ktore sie rozbiegaly.

              rosapulchra-0 napisała:

              > Jakby babcia miała wąsy, to by była dziadkiem. Twoje gdybanie poza fermentem ni
              > e wniosło niczego konstruktywnego do wątku.
              > Gdybym nie próbowała się zabić na poważnie, to nie dostałabym ponad 6 litrów kr
              > wi, nie leżałabym w szpitalu, oraz nie podjęto by natychmiastowego leczenia psy
              > chiatrycznego, nie sądzisz?
    • lucyna_n Re: A próbował z was się ktoś zabić? 09.12.13, 12:50
      zadając pytanie dobrze jest wiedzieć po co
    • nativeau Re: A próbował z was się ktoś zabić? 10.12.13, 00:53
      prochy nasenne z alkoholem i torba plastykowa na leb. Udalo mi sie, to ja pisze- dusza.
      • xawery39 Re: A próbował z was się ktoś zabić? 02.02.18, 12:21
        To ostatni znaleziony przeze mnie wątek , gdzie wypowiada się Lucyna . Co się z nią dalej dzieje ?
        • mardaani.74 Re: A próbował z was się ktoś zabić? 02.02.18, 13:17
          spoko, żyje, ma się dobrze.
        • megan.k Re: A próbował z was się ktoś zabić? 03.02.18, 08:15
          Dalej jest aktywna na forum, ale zmieniła nick. :)
    • mgasg Re: A próbował z was się ktoś zabić? 10.02.18, 15:17
      Uwazam,ze zadajac takie pytanie,mozna niestety wywolac niezly zamet wsrod mniej stabilnych osob na forum.W sieci mozna znalezc odpowiedz,jesli szuka sie skutecznego sposobu.Jesli z ciekawosci i z nudow,to radze sie wstrzymac. To TRIGGER!
      Pozdrawiam cieplo wszystkich.
    • queenbrookie Re: A próbował z was się ktoś zabić? 09.03.18, 22:02
      ja nie, mój mąż tak i mu się udało. To co się przezywa po samobójczej śmierci bliskiej osoby jest życiem w piekle na ziemi. W każdym razie ja się tak czuję choć od śmierci męża minął dokładnie rok.
      • megan.k Re: A próbował z was się ktoś zabić? 10.03.18, 07:26
        Bardzo współczuję. Twój wpis jest bardzo ważny dla tego wątku. Może inni zrozumieją, że samobójstwo, kiedy ma się rodzinę, jest egoistycznym rozwiązaniem swojej sytuacji zdrowotnej i życiowej.
        • pola.t Re: A próbował z was się ktoś zabić? 10.03.18, 11:55
          A zycie dla innych jest fer gdy czlowiek juz nie moze dluzej cierpiec? Rozumiem cierpienie bliskich ale dlaczego ono ma byc wazniejsze od cierpienia osoby ktora zamierza to zrobic?
          • megan.k Re: A próbował z was się ktoś zabić? 10.03.18, 21:53
            To może właśnie warto o tym porozmawiać z bliskimi.
            • pola.t Re: A próbował z was się ktoś zabić? 11.03.18, 10:51
              O czym? O planach czy o ich rozpaczy? Bo nie rozumiem.
              • megan.k Re: A próbował z was się ktoś zabić? 11.03.18, 11:33
                O tym co czujesz, dlaczego cierpisz, jakiego wsparcia potrzebujesz ...
                • mardaani.74 Re: A próbował z was się ktoś zabić? 11.03.18, 21:35
                  Pola w tej chwili "chce" (oczywiście nie są to świadome wybory) się tylko pogrążać w swoim cierpieniu, nie umie tego porzucić, nie próbuje nawet sobie wyobrazić innego samopoczucie, nie wierzy żadnym zapewnieniom, na tym właśnie polega zaklęty krąg depresji, że się nie widzi że w tym murze są drzwi, okna, że właściwie to tego muru nie ma. mam nadzieję że wytrwa jeszcze trochę i da szansę lekom, i zobaczy, że to samopoczucie to nie jest coś z czym trzeba się będzie mierzyć już zawsze, tylko depresyjne krzywe lustro, które mija i wszystko znowu przybiera swoje normalne kształty, że z tego horroru w głowie można wyjść i o nim zapomnieć. Nie wiem który to jest epizod depresyjny, ale drugi, trzeci bywają właśnie tak okropnie miażdżące, ma się wrażenie że już "nigdy" się z tego nie wyjdzie, potem już doświadczenie gdzieś tam w podświadomości zostawia tą myśl że to minie, to tylko przejściowe, że to taka megamega grypa, że trzeba ją przeczekać, że na 100% będzie dobrze, tylko trzeba dać sobie czas i nie brnąć samemu głębiej, choć jest taka pokusa żeby przestać się szarpać, przestać walczyć. Trzeba walczyć, uwierzyć w siebie, brać leki, nauczyć się prosić o pomoc, przestać kozaczyć i uważać, że wie się lepiej od lekarza co robić.

                  Jest też pewien plus takiego samopoczucia. Dojście do ściany to taki moment kiedy można przewartościować pewne rzeczy i dojść do konstruktywnych wniosków co zrobić żeby w swoim życiu funkcjonować lepiej, odrzucić to co nam szkodzi, toksyczne związki, toksyczne układy w pracy, jakieś nadmierne obciążenia, cudze oczekiwania wobec nas, traumy z przeszłości itd itd. Wywalić wszystko z tej "szafy" i zostawić to co naprawdę chcemy w niej mieć i co nam będzie służyć, dodawać sił, a wyrzucić to co odbiera siły.
                  Skoro ma się i tak ochotę porzucić życie to najpierw warto zrobić sobie w nim gruntowny porządek, zrobić eksperyment i zacząć dzień kompletnie inaczej niż zwykle, wyskoczyć z kolein i zobaczyć jakie będą efekty, a nie od razu rzucać klocki, śmierć i tak kiedyś sama przyjdzie, nie ma się co do niej tak spieszyć, warto się najpierw wysilić, efekty mogą być naprawdę zaskakujące.
          • queenbrookie Re: A próbował z was się ktoś zabić? 14.03.18, 15:32
            Pola,
            chyba nie chodzi o to czyje cierpienie jest większe. Raczej o to, ze życie ze świadomością,że ktoś pomimo tego,że miał rodzinę, jeszcze kilka dni wcześniej nosił na rękach, mówił,że jest szczęsliwy i nagle się zabija, sprawia,że świat się wali. Mnie i naszemu dziecku się zawalił. Ja siebie ciągle winię,że nic nie widziałam, myślę,że może byłam taka straszna jako żona,że on się zabił.
            Współczuję Ci,że cierpisz.
            • mardaani.74 Re: A próbował z was się ktoś zabić? 14.03.18, 20:36
              Nie wiń siebie, depresja to choroba podstępna, a mężczyźni często nie "pokazują" po sobie słabości aż jest za późno na jakąkolwiek pomoc. Jeżeli ktoś naprawdę chce popełnić samobójstwo to upilnować go można w zasadzie tylko w warunkach szpitalnych, a nawet wtedy niektórym się "udaje". Jest wiele zaburzeń w których zmiany nastroju potrafią przyjść z godziny na godzinę, być może Twój mąż miał niezdiagnozowany Chad z szybką zmianą faz, albo osobowość borderline. Takie osoby są często dla otoczenia duszami towarzystwa, ludźmi którzy wydają się być szczęściarzami, z wielką energią, pasją, nikt nie podejrzewa że coś z nimi może być nie tak, a jest i to bardzo, bo jak księżyc pokazują innym tylko tę jaśniejszą stronę.
        • queenbrookie Re: A próbował z was się ktoś zabić? 14.03.18, 15:29
          Megan,

          trudno mi tak na to patrzeć, jeszcze ze śmiercią męża się nie uporałam psychicznie. Jest ciężko żyć z tą śmiercią i mi i naszemu dziecku.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka